IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Prostokątny dziedziniec.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Prostokątny dziedziniec.   Pon Paź 14, 2013 7:34 pm

First topic message reminder :

Jest to prostokątny plac, na którym posadzono cztery drzewa wiśni na planie kwadratu, gdzie odległość między dwoma drzewami sąsiadującymi wynosi 5 metrów. Dookoła każdego dobudowano ławeczki, które okalają drzewo z każdej strony. Z dziedzińca prowadzi jedna droga na polankę- przez łuk triumfalny, a druga do monumentalnych drzwi budynku szkolnego. Na samym placu natomiast, jest dość miejsca, by zjeść drugie śniadanie, usiąść pod ścianą i porozmawiać, czy po prostu zrelaksować się pomiędzy lekcjami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Heike
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 04/12/2013
Skąd : Norwegia, Tvieden

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:03 pm

Kobiecy śmiech... nie, wróć. Jasminowy śmiech wydał się mu jeszcze bardziej atrakcyjny. Na wszystkie jego szkice, nigdy by się nie spodziewał, że jednak spełni jego sugestię. Miał ochotę wybuchnąć śmiechem i łaskawie powiedzieć, że nie musi dawać buziaka, lecz z jego gardła nic się nie wydobyło. Może jakieś głuche jęknięcie, gdy nagle zrobiło mu się gorąco i zapomniał gdzie jest i jak ma na imię. Widział tylko zielone, przypominające do złudzenia, kocie oczy i nic poza tym. Chrząknięcie "jego" ducha i odsunięcie się dziewczyny nieco go otrzeźwiło. Powiał mroźniejszy wiatr i ocucił biednego chłopaka. Rozejrzał się zdezorientowany i starał się ukryć, że coś się z nim działo. Nigdy by nie pomyślał, że ta panna zrobiła to umyślnie i że to w ogóle jej sprawka. Zamrugał oczami i usiadł wygodniej, przez chwilę się wiercąc.
- Oczywiście, kociaczku. - uśmiechnął się już spokojniejszy. - Tym razem nie pójdzie ci tak gładko. - machnął ręką rozkazując pionkom ustawienie się na swoich miejscach, w różnych rzędach.
- O nagrodzie zaś możemy pomyśleć w międzyczasie. - kącik jego ust rozchylił się złośliwie. - Co proponujesz? - zerknął na nią spode łba i dźgnął małego pionka, aby się ruszył do przodu.

_________________
"I choć mój mózg spowiła ciężka mgła,
Leżałem nie śpiąc, w myślach pogrążonych.
Widziałem, jak płomień w świeczniku drga,
Jak pełga i gaśnie śmiertelnie rażony.
I jeszcze rozbłyska sił ostatkiem...
Widziałem daleką gwiazdę nocną ponad światem."
Mmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 14/12/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:14 pm

Jednak nie odpuścił. Ta męska duma... chociaż Jasmine też ma swoją dumę. Założyła nogę na nogę i odczekała, aż pionki się ustawią.
-Nie wiem, co jesteś w stanie mi zaproponować, co będzie dla mnie cenne. -mruknęła nonszalancko, zastanawiając się nad ruchem. Wtedy pomogło jej szczęście.. a jak będzie teraz? Cóż...
Może jej się znowu powiedzie?
-Bo co do tego, że Ty nie masz czego sobie wybierać, jesteśmy zgodni, prawda? I tak nie wygrasz. -postawiła swego konia bliżej wieży Heika.
-Z ciekawości jednak możesz powiedzieć, co byś ode mnie chciał. Pośmiejemy się misiaczku. -podniosłą wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heike
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 04/12/2013
Skąd : Norwegia, Tvieden

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:20 pm

Prychnął. Same jego towarzystwo powinno ją zadowalać. Był wszak wysokiego rodu, jego pochodzenie było imponujące, nie zapominając o urodzie, która choć nie powalała na kolana, była sobie skromnie. Wysłał gońca, który pojął, że ma bronić Króla i Damę do upadłego.
- Porozmawiajmy, słonko, co ty możesz mi dać i co ja ewentualnie mogę tobie. Tę partię wygram i będziemy kwita. - nie bez powodu był pewien swego. W trzeciej minucie gry zdobył już dwa pionki, choć musiał stracić i swojego. Nie potrzebował pomocy, której i tak by nie dostał. Liczył na swą inteligencję, która wcale go nie zawodziła. Zadumał się przez chwilę, nie odrywając spojrzenia od szachownicy. Na wszelki wypadek wolał nie wpatrywać się tak bardzo w Jasmine. Nie wiedział co to było, lecz nie chciał powtórki.
- Oczywiście zażyczę sobie buziaka. Jednak jeśli temu odmawiasz, łaskawie zgodzę się na wykrzyczenie, jak to bardzo mnie uwielbiasz. - wiedział, że według jego zegarka, za piętnaście minut uczniowie wysypią się ze szkoły i będą to idealne warunki do spełnienia jego "nagrody". Chcąc nie chcąc zerknął na Jas i uśmiechnął się nieco arogancko.

_________________
"I choć mój mózg spowiła ciężka mgła,
Leżałem nie śpiąc, w myślach pogrążonych.
Widziałem, jak płomień w świeczniku drga,
Jak pełga i gaśnie śmiertelnie rażony.
I jeszcze rozbłyska sił ostatkiem...
Widziałem daleką gwiazdę nocną ponad światem."
Mmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 14/12/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:27 pm

Zirytowała się i to nie tak słabo, kiedy traciła kolejne pionki. To było poniżej godności, tak traktować kobietę. Kręciła się na miejscu i denerwowała. Teraz to jej nie szło..
-Możesz mi dać święty spokój. -warknęła cicho, zbijając mu gońca. Nie ma takiej zabawy z panną Vane, już ona go tego nauczy!
Wywróciła oczami, gdy zażyczył sobie buziaka. Przecież dopiero co powiedziała mu, ze go nie dostanie, chyba, ze ją zmusi.
-Nagroda dla mnie? Tabliczka czekolady z bakaliami i możesz już nigdy więcej mnie nie widzieć. -syknęła, stawiając swoją królówkę w obronie króla.
Odgarnęła włosy z czoła i spojrzała na blondyna, starając się odgadnąć gdzie niby stoi ten cały sir... westchnęła, wracajc do szachownicy. Ona serio przegrywała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heike
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 04/12/2013
Skąd : Norwegia, Tvieden

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:34 pm

Zacmokał, gdy goniec teatralnie przewrócił się, a potem zbiegł z szachownicy. Konik stratował białą Damę i szczerzył swe zębiska, gdy Heike powiedział:
- Szach, kociaczku. - choć już się nie uśmiechał, jego oczy się śmiały. Sir Leo klaskał w dłonie z uznaniem. - Przykro mi, święty nie jestem. Spokój to nie moje imię. Więc z tego nici. - udał, że jest mu bardzo smutno z tego powodu. Choć był cichy, wcale nie spokojny. Jego myśli to jeden wielki hałas, a słowa nie raz, nie dwa potrafiły namieszać (nie zawsze korzystnie dla niego, ale to przemilczmy).
- Nie ma sprawy. Dziś po obiedzie będzie tabliczka czekolady z bakaliami. Lecz widzieć ciebie chcę. - coś w jego oczach błysnęło, jednak zanim ktokolwiek mógł pojąć co to było, na dobre uciekło. Zaczął poprawiać sobie mankiety mundurka, chcąc ukryć złośliwy uśmiech.
- To jak z tym buziakiem? - zapytał, będąc stuprocentowo pewnym, że ta partia należy do niego.

_________________
"I choć mój mózg spowiła ciężka mgła,
Leżałem nie śpiąc, w myślach pogrążonych.
Widziałem, jak płomień w świeczniku drga,
Jak pełga i gaśnie śmiertelnie rażony.
I jeszcze rozbłyska sił ostatkiem...
Widziałem daleką gwiazdę nocną ponad światem."
Mmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 14/12/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:43 pm

Trafił swój na swego. Nawet się uśmiechnęła pod nosem, kiedy jej arogancję zaatakował swoją. Był wytrawnym rywalem, chociaż ją irytował to i tak byłą skłonna nadal mu dogryzać. Aż nie wygra.
-Buziak? Jak sam go sobie weźmiesz i tylko gdy wygrasz partię. -a jednak podjęłą z nim grę słów, flirtu. Musiała, inaczej nie była by sobą.
Obawiała się jednak, że serio przegra. Chyba dobrze, ze miała dzisiaj na sobie wygodne buty by czmychnąć ile sił w nogach!
-Chcę widzieć te czekoladę, jedyne czego nie hejtuję.. a ciebie jakoś zniosę.. -rozpaczliwie broniła się wieżą. Musiała dbać o swoją godność, która wisiała na włosku.
Myśl Jas, myśl!
Jęknęła cicho, kiedy dojrzała, że każdy ruch wywoła jej przegraną. Co za pech!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heike
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 04/12/2013
Skąd : Norwegia, Tvieden

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:50 pm

Jej słowa wzbudziły w nim wielki zachwyt. Jeśli do tej pory Heike był dumny, to teraz jego ego dało się czuć z kilku metrów. Uśmiechnął się szeroko, przez co jego twarz się delikatnie rozjaśniła.
- Trzymam cię za słowo, Jasmine! - zacisnął usta, by się nie zaśmiać. Dziewczyna zapomniała, że Dama może na spokojnie przeskoczyć Gońca i dorwać swoją ofiarę.- Szach-mat, kociaczku. - z całej siły woli starał się nie wybuchnąć śmiechem. Czyli teraz może sobie wziąć darmowego buziaka? Nie trzeba było mu tego dwa razy powtarzać. Patrzył przez długą minutę na swą przeciwniczkę i napawał się jej rozkoszną miną. Owszem, był bezlitosny, ale któż by nie skusił się, gdy ktoś tak jawnie oferował słodką nagrodę?
- Hmm, za chwilę wysypie się na dziedziniec zgraja uczniów. Więc poproszę uprzejmie buziaka, inaczej sam go sobie wezmę. A wtedy będzie to widzieć cała szkoła, kociaku. - szepnął, aby tylko ona to słyszała mimo, że wokół nie było żywej duszy - tylko jedna umarła. Ego Heike nieźle się podbudowało.

_________________
"I choć mój mózg spowiła ciężka mgła,
Leżałem nie śpiąc, w myślach pogrążonych.
Widziałem, jak płomień w świeczniku drga,
Jak pełga i gaśnie śmiertelnie rażony.
I jeszcze rozbłyska sił ostatkiem...
Widziałem daleką gwiazdę nocną ponad światem."
Mmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 14/12/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 8:59 pm

Nie mogła w to uwierzyć! Przegrała z kretesem i to w jakim stylu.
Skrzywiła się zaraz po tym, jak zamknęła swoje niewyparzone usteczka w akcie niedowierzania.
-Udało Ci się. Gratuluje kunsztu. -wstała, poprawiając poły płaszczyka. Miała ochotę stąd iść.. no i nie pokazywać się chłopakowi na oczy. Musiała podleczyć swoją zranioną dumę i honor.
Spojrzała w kierunku wyjścia ze szkoły na dziedziniec. Miał Heike rację... co wcale nie polepszyło jej humoru.
-Jesteś nienormalny, mówiłam Ci to już?
Szybka kalkulacja. Albo podupadnie jej opinia, albo zrobi to szybko i równie szybko zapomni. Wynik był prosty.
-Jasne, ale jak nie dostanę czekolady misiaczku, to się zemszczę o wiele.. wiele gorzej. -szepnęła diabelsko. -podeszła do niego i szybko złożyła na jego policzku buziaka. Ot.
-Szczęśliwy? -mruknęła, odsuwając się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Heike
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 04/12/2013
Skąd : Norwegia, Tvieden

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 9:05 pm

Normalny czy nienormalny, za to jaki zadowolony! Sir Leo klaskał w dłonie i ukłonił się tym razem przed Heike'm. On również mu się odkłonił, wyraz szacunku. Musiało to dziwnie wyglądać, gdy stał bokiem do dziewczyny i patrzył w pustą przestrzeń.
- Nazwałbym to wrodzonym geniuszem. -pokazał jej język, jakby był małym dzieckiem. Wyrobiła się co do ostatniej minuty. Gdy tylko poczuł na policzku delikatne muśnięcie, w tym samym czasie na dziedziniec wypadło kilku uczniów. Heike był w siódmym niebie. Nie mógł poszczycić się wieloma buziakami, które mu się należały, a których nie dostał. Cokolwiek to by nie było, zrobiło mu się cieplej i postanowił odpuścić Jas jego plan, aby rozpowiedzieć o tym buziaku w klasie i w szkole. Takie tam złagodzenie wyroku.
- Więcej buziaków, więcej czekolad. - westchnął zadowolony. Zebrał szachownicę i zgarnął niedelikatnie pionki do środka. - Proponuję śniadanie, co ty na to? - szczerzył się jak idiota i zaoferował swoje ramię. Nie spieszyło mu się kończyć tego interesującego spotkania.

_________________
"I choć mój mózg spowiła ciężka mgła,
Leżałem nie śpiąc, w myślach pogrążonych.
Widziałem, jak płomień w świeczniku drga,
Jak pełga i gaśnie śmiertelnie rażony.
I jeszcze rozbłyska sił ostatkiem...
Widziałem daleką gwiazdę nocną ponad światem."
Mmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 14/12/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Gru 15, 2013 10:14 pm

Wywróciła oczkami po raz kolejny, robiła to nagminnie. Był coraz bardziej pyskaty... i irytujący na dobrą sprawę.
-Nie pokazuj języka, bo Ci krowa nasika! -burknęła. Będzie musiała wyszorować usta szczoteczką do zębów!
Skrzyżowała ręce na piersi i zaszczyciła łaskawie swoim szmaragdowym spojrzeniem.
-Co najwyżej to mogę iść na śniadanie, a Ty za mną. Nie razem. -pokiwała paluszkiem jakby zakazywała mu czegoś.. bo istotnie tak było. Odwróciła się na pięcie. Szła w kierunku stołówki, wyprostowana i dumna. No i blada, jakby nie było. Już Słońce jej doskwierało.
Stanęłą w połowie drogi i obejrzała się na Heike.
-Idziesz czy nie? Czekam na moją czekoladę. -zapytała go niecierpliwie. Po tych słowach zniknęła za drzwiami, które prowadziły do jadłodajni.

Z tematu x2 -----> wedle umowy, Heike pisz w stołówce
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virtus Jaquelin
Klasa Czwarta
avatar

Taurus Liczba postów : 433
Join date : 14/12/2013
Age : 23
Skąd : Wałcz/Poznań

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Gru 16, 2013 8:11 pm

- "Całkiem jasno..." - pomyślał Virtus, kiedy zaraz to odpowiedział na pytanie przyjaciela - Nie no, wiesz. Gdybym jeszcze potrafił, to by nie było problemu. Tylko na dobrą sprawę nie mam pojęcia jak się to robi. Raz tylko przypadkowo mi się udało, a tak to o... - wyciągnął dłoń daleko przed siebie i z upiornym, zamyślonym grymasem próbował wytężyć swoje siły. Po krótszej chwili jednak zaprzestał wzdychając głośno - A właśnie, słyszałem o pewnym miejscu, w którym może być coś ciekawego. Jakieś potwory, które zjadają głowy magów, którzy je zobaczą. Najpierw je petryfikują, a potem pożerają! Rozumiesz? Aaale jeśli nieee cheeesz... - zaczął Virtus swoje gierki umysłowe. Znając Rippera wiedział, że uda mu się przekabacić go w jakiś sposób, aby poszli w tamtą stronę. Pożerała go jednak pewna myśl - jak bardzo wkurzy się burek, gdy się dowie o co chodziło.

_________________




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ripper

avatar

Gemini Liczba postów : 7
Join date : 15/12/2013
Age : 24
Skąd : Transylvania

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Gru 16, 2013 8:31 pm

- Pierdoło Ty jedna, jak możesz nie potrafić czegoś, co już wcześniej wykonałeś? Jak Ty mnie czasami denerwujesz po prostu - powiedział Ripper lekko poirytowany szczerząc swoje kły, przeczuwał, że jego towarzysz jak zwykle będzie chciał go w coś wkręcić dlatego, że nie jest on równie mądry, ale nie wiedział czego ma się tym razem spodziewać. Zwykle jak tak zaczynała sie rozmowa, to Ripper kończył jako mięcho armatnie, a raz nawet ledwo co uszedł z życiem, przez co ma na torsie paskudną bliznę.
- O nie, nie, nie. Nie wpieprzysz mnie znowu w jakieś bagno Virt... Nie tym razem! Rozumiesz?! Znowu pójdziemy gdzieś i ludzie będą mnie wkurzać, a na dodatek oberwę więcej niż powinienem. Co Ty tak w ogóle w tym widzisz? Lubisz się nade mną znęcać p.. p.. psyf... PSYCHICZNIE?! - wykrzyczał ostatnie słowo chłopak, ponieważ poprawne wymówienie przyszło mu z trudem. No co? Rzadko spotyka się z tym słowem, to zapomniał jak się je wymawia, każdemu może się zdarzyć. Chłopak jeszcze przez jakiś czas wzbraniał się przed przyjęciem propozycji przyjaciela, ale w końcu ciekawość przejęła nad nim kontrole i zaczął się dopytywać o szczegóły.
- Dobra... Powiedzmy, że byłbym ciekaw o co chodzi. Co dokładnie mielibyśmy robić? No wiesz, chodzi mi o... Mordowanie. No i czy ktoś jeszcze z nami by się wybierał? - spytał Ripper i z zaciekawieniem oczekiwał odpowiedzi. W miedzy czasie wyjął paczkę swoich ulubionych karmelków, którą otworzył i poczęstował też Virtusa, bo wiedział, że on po prostu ubóstwia słodycze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virtus Jaquelin
Klasa Czwarta
avatar

Taurus Liczba postów : 433
Join date : 14/12/2013
Age : 23
Skąd : Wałcz/Poznań

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Gru 16, 2013 9:15 pm

Kiedy tylko Virtus zobaczył karmelki, niemalże od razu oczy mu zapłonęły, a ślina mu ciekła z japy niczym Ripperowi na widok upieczonego dzika. Starannie go wziął i wpakował do japy, po czym kontynuował - Nieee no co Ty. Ja? Wpakował Ciebie w tarapaty? W tej kwestii to nie potrzebujesz nawet mojej pomocy! - capnął mu dłoń na ramię i z zadziornym uśmiechem wystawił kciuk do góry - No, ale dobra. Nastaw uszy! Tylko nie za blisko, bo włosy mi wlecą do japy. Słyszałem... - zaczął szeptem rozglądając się, aby jeszcze bardziej dodać swojej grze aktorskiej smaku - ...że potwory w tamtych rejonach mają bardzo cenną skórę i jad. Kontrolują ich ludzie, a wszystkie rzeczy znikają nie wiadomo jak i nie wiadomo gdzie! Podobno napawają się ogniem walki. - odsunął się trochę i zmyślił - Pytasz czy kogoś bierzemy ze sobą... hmm... Czujesz się słaby i sądzisz, że nie dasz rady? Rozumiem. Szczerze rozumiem. - zaczął sarkastycznie - Przecież nie każdy jest niezniszczalny i potrafi przenosić góry. Wiesz, myślałem coby nie zabrać Sol, tylko nie jestem do końca pewien czy sobie poradzi. Rozumiesz... jest delikatna i tak dalej. Kompletne przeciwieństwo Ciebie. Moglibyśmy chyba pójść we dwójkę. I tak będziemy pewnie mieli przewagę liczebną dzięki moim pomocnikom. Rippeeeep~! - położył mu rękę na głowie i spojrzał w oczy z prowokacyjnym wyszczerzeniem zębów - Daleeej~ Ty nie dasz się skusić na sianie rozpaczy i zniszczenia? Pomyśl sobie co by myślały wtedy o Tobie inne domy! Jack Ripper! Postrach wszystkie co żyje i nie żyje! Szacun na dzielni zapewniony. Ja Ci mówię.

_________________




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ripper

avatar

Gemini Liczba postów : 7
Join date : 15/12/2013
Age : 24
Skąd : Transylvania

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Gru 16, 2013 9:46 pm

- Weź mi do uszu nie chuchaj... Zboczeniec. Dobrze wiesz, że moje uszka są strasznie wrażliwe na takie bodźce. A wiesz, nie czuje się komfortowo jak robi to FACET, więc proszę Ciebie staraj się tego nie robić, gdy moje uszy są zmienione, dobrze? - powiedział Ripper zmieniając szybko swoje uszy na ludzkie. Pomasował je i powiedział;
- Na pewno nie Tobie bym dał tak zrobić. Ale kontynuuj. No co słyszałeś? - rzekł i przysłuchiwał się z wypiekami na policzkach - A gdzie tam, mam w dupie ich skórę i jad, wiesz, że mi się nie przyda. Chyba, że Ty chcesz mieć z nich zysk... Dusigroszu... - dokończył szeptem. Następne słowa jednak zdenerwowały go.
- Co kurwa!? No bo Ci zaraz tutaj przyjebie. Coś Ty do cholery jasnej powiedział?! JA!?! JA miałbym sobie nie dać rady? Przez pół swojego życia byłem przywódcą grupy! ROZPIEPRZAŁEM DUŻO STARSZYCH OD SIEBIE SAMCÓW! Tym bardziej Sol?! No Ty chyba śmieszny jesteś... HAHAHAHAHAHA! - roześmiał się Ripper. Jego śmiech bardziej przypominał teraz głośny i straszny rechot szaleńca, niż ciepły i delikatny śmiech chłopaka w takim wieku - Czy Ty słyszysz co Ty w ogóle mówisz? Sol... No kurwa mac SOL! Toż to ona jest słabsza niż twoje przywołańce do cholery jasnej. No i nie używaj mojego imienia... To już dawno za mną jest. Rodzina mnie odrzuciła bo jestem inny, a moi bracia mnie przygarnęli i pokazali jak żyć. Od wtedy jestem tylko Ripper. Nic więcej. A teraz kurduplu prowadź do tego miejsca, bo mnie wkurwiłeś... No już! - krzyknął na Virtusa chłopak. W środku niego się gotowało i nie był teraz w stanie klarownie myśleć... Jak zwykle, jego przyjacielowi udało się go wrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Virtus Jaquelin
Klasa Czwarta
avatar

Taurus Liczba postów : 433
Join date : 14/12/2013
Age : 23
Skąd : Wałcz/Poznań

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Gru 16, 2013 10:31 pm

- Pewnie, szefu. Pewnie. Zastanawiam się tylko... albo nie ważne. - "Łatwiiiiizna." - idąc całkiem żwawym krokiem zamyślił się nagle, lecz nie przerywał chodu. Ze zmizerniałą twarzą spojrzał ukradkiem na Rippera - Ej, stary. Ale chyba nie są takie słabe, co?... Bo brzmiało to tak, jakby nawet nie sprostały bawołowi... Serio powinieneś zacząć doceniać te dziwactwa. Nie na darmo tracę na nie zdrowie... - no i raz jeszcze Virtuowi udało się rozegrać wszystko po jego myśli. Ripper nawet nie wiedział co go czeka - "Nie problem w tym, że ona jest słaba... Problemem jest jej obecność... jakoś tak zawsze lepiej się czułem, kiedy ktoś taki był ogniwem naszej ekipy... Kiedyś to zrozumiesz, Jack." - zakończył wywody myślowe i skierował wzrok przed siebie.

z/t za obydwu

_________________




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lotte
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 18/10/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Sty 06, 2014 5:36 pm

Pogoda być może najlepsza nie była, aczkolwiek komuś takiemu jak Lotte to jakoś nie przeszkadza. Każde warunki pogodowe są dobre. Zawsze potrafi je odpowiednio wykorzystać. Lotte nienawidzi monotonii przez co często próbuje wymyślić coś czego wcześniej nie robiła, a zmiana pogodowa temu dopisuje.
Dnia dzisiejszego chciała poćwiczyć różne ruchy do fireshow. Wyciągnęła spod swojego łóżka piłki do tenisa wiszące na sznurkach, czyli tak zwane pojki ubrała kurtkę i wyszła z dormitorium. Potrzebowała nieco przestrzeni do ćwiczeń. Sznurki od pojek mają jakieś pół metra długości, a nie chce rozbić lampy czy szyby. Postanowiła więc wyjść na dwór, gdzie jest dużo miejsca.
Dotarła w końcu na dziedziniec. Stwierdziła, że i tak jej się nie chce iść dalej, a póki co w tym miejscu nie było nikomu. Zanim zaczęła machać pojkami, rozgrzała ręce. Złapała za końcówki sznurków i zaczęła od prostych ruchów. Pojki latały kreśląc okręgi. Po chwili chciała zrobić tzw. motyla, niestety kurtka blokowała jej ruchy i skończyło się na tym, że dostała piłką w głowę. Syknęła cicho, po czym westchnęła. Rzuciła pojki na ziemię. Rozpięła kurtkę i rzuciła ją na ławkę. Wiedziała, że będzie w ruchu, więc zimno jej nie będzie.
Podniosła ponownie pojki i znowu ćwiczyła. Co chwilę starała się robić nowe ruchy i kombinacje pojkami, tym razem nie uderzyła się w nic. Po chwili zaczęła robić niewielkie ruchy taneczne, głównie nogami, bo ręce miała zajęte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Wto Sty 07, 2014 9:08 pm

Shin leżał sobie na ławeczce za stołem, kiedy to nagle usłyszał jakieś dreptanie. Nie przejął się tym zbytnio gdyż na pewno był to jakiś świeżak który nawet nie zasługiwał na uwagę. Czarnowłosy ziewnął więc cicho i zamknął oczy pogrążając się w relaksującej drzemce. Spał tak może z dwie minuty, kiedy to zaatakowała go jakaś nieznana mu do tej pory kurtka. Na początku mu nie przeszkadzała gdyż było mu dzięki niej nawet cieplej, jednak kiedy zaczęło mu brakować tlenu w końcu nie wytrzymał i wstał.
- Uważaj gdzie tym rzucasz - Powiedział zaspanym głosem.
Chłopak nienawidził kiedy ktokolwiek go budził, no chyba że miał jakiś sensowny powód. Przetarł oczy po czym sobie ziewnął, spostrzegł wtedy że przed nim stoi jakaś dziewczyna która to macha piłkami na sznurku.WTF?! Shin czegoś takiego jeszcze nie widział ale to może i lepiej gdyż znając takiego człowieka jak on pewnie by to wyrzucił lub użył ich do zrobienia komuś krzywdy.
Powrót do góry Go down
Lotte
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 18/10/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Czw Sty 09, 2014 3:32 pm

Układ, który aktualnie ćwiczyła wyglądałby podobnie do TEGO po zapaleniu piłeczek. Oczywistą rzeczą, że nie ma tego efektu, kiedy robi się to piłkami do tenisa, aczkolwiek na czymś ćwiczyć trzeba. Ćwiczenie zapalonymi nie jest najlepszym sposobem, zwłaszcza że można doznać poparzeń trzeciego stopnia. Na szczęście Lotte się nie poparzy, aczkolwiek lepiej ćwiczyć zwykłymi piłkami.
Po chwili dotarł do niej męski głos. Było to dla niej niespodziewane. Wpierw pomyślała, że była zbyt skupiona na ćwiczeniu i dlatego nie zauważyła jak ktoś podchodzi. Przestała kręcić poikami. Rozejrzała się i spostrzegła, że jakiś chłopak wyłania się spod jej kurki. On tu cały czas był?- Pomyślała nieco zdezorientowana, bo rozglądała się wcześniej i nie dostrzegła jego obecności. Przydałaby się chyba wizyta u okulisty. Przełożyła jedną poikę do drugiej dłoni, by obie trzymać w jednej. Podeszła do ławki, na której wcześniej leżał chłopak. Podniosła swoją kurtkę i trzymała ją w rękach.
- Wybacz nie zauważyłam cię. Ty..cały czas tu byłeś?- Powiedziała, po czym spytała nadal z lekkim niedowierzaniem. Być może głupie to było, no bo skoro znajdował się pod jej kurtką oznaczałoby to, że tak. W sumie mógłby mieć moc teleportacji lub jakąś inną, przez którą tam się znalazł, ale podejrzewała, że jednak to ona jest ślepa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Czw Sty 09, 2014 8:25 pm

Shin spojrzał na nią jak na jakąś niespełna rozumu. Przyjrzał jej się dokładnie po czym jeszcze raz sobie ziewnął.
- Nie, wczołgałem się pod twoją kurtkę bo mi się nudziło - Powiedział z ironią.
To przecież oczywiste iż cały czas tam był. Ta szkoła coraz bardziej przestawała mu się podobać. Nie można było się spokojnie położyć aby czasem nie dostać kurtką od nieznajomej dziewczyny.
- Tak w ogóle to co tutaj robisz? - Spytał z poważną miną.
Wyglądał na niezbyt zadowolonego. Pewnie w jego główce już zostało zakodowane iż jest to jego teren i nikt poza nim nie ma prawa tutaj przychodzić. No cóż skoro on tak myśli to musi tak być nie ma innego rozwiązania. Spostrzegł po chwili iż trzyma w ręku jakieś piłeczki na sznurku. Był tym nieco zdziwiony jednak no cóż co kraj to obyczaj.
- Nie bój się nie uciekną Ci - Powiedział spokojnie a kąciki jego ust lekko się uniosły przypominając coś co niektórzy nazywają uśmiechem.
Dla niego było śmieszne to co robią te uczniaki. On sam przyszedł tutaj tylko aby podtrzymać rodzinną tradycję. Bez zdania tej szkoły pewnie został by wydziedziczony więc musiał to jakoś przeboleć.
Powrót do góry Go down
Lotte
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 18/10/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pią Sty 10, 2014 8:08 pm

Uniosła jedną brew , gdy usłyszała jego ironiczną odpowiedź. Po chwili splotła ręce na piersi i oparła ciężar ciała na jednej nodze.
- Cóż, ludzie mają różnie upodobania...- Stwierdziła nieco niezadowolonym tonem. Była to po prostu reakcja na jego odpowiedź. Dotarło do niej kolejne jego pytanie. Zastanawiała się chwilę jak mu odpowiedzieć, czy zachować się podobnie jak on czy też odpowiedzieć normalnie i dać się dalej tak traktować. No cóż, biorąc pod uwagę iż jest to Lotte zwykła odpowiedź w tej sytuacji nie wchodziła w grę.
- Przyszłam, bo dawno w nikogo nie rzucałam kurtką. A tu taka okazja! Ktoś leży sobie na ławce. Pomyślałam "Czemu nie?" No i rzuciłam.- Mówiła to tak jakby właśnie normalnie mu odpowiadała ze szczyptą przesadyzmu i sztuczności w odpowiedzi, po czym posłała mu delikatny uśmieszek. Nie miała zamiaru się z nim kłócić, ale czasami takie dyskusje są nawet ciekawe. Fajnie się czasami bierze w nich udział, bo świetny ubaw jest.
- Skąd ta pewność? Lepiej być ubezpieczonym. Gdyby były podpalone to ryzyko popatrzenia się byłoby większe.- Odparła wzruszając ramionami. W sumie dla niej nie byłoby to ryzykiem, bo jest odporna na oparzenia, ale gorzej z innymi. Ona mogłaby nawet podpalonymi żonglować. Gorzej gdyby jej jedna wypadła z ręki i spadła na czyjąś głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Sty 11, 2014 3:49 pm

Shin wstał i podszedł do niej. Spojrzał jej w oczy po czym lekko się uśmiechnął.
- Nie rób tak więcej - Powiedział a jego błękitne oczy zmieniły kolor na czerwony.
Był to naturalny efekt w jego rodzinie, kiedy się denerwował jego tęczówka zmieniała kolor. Dla niektórych mogło się wydawać że jest to dziwne ale dla niego było to w stu procentach normalne. Shinichi nie był może zbyt lubiany w akademii jednak miał to gdzieś.
- Masz zamiar długo tutaj siedzieć? - Spytał chowając ręce do kieszeni. Nie był pewny tego czy ma tutaj zostać czy też opuścić to miejsce.
Powrót do góry Go down
Lotte
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 18/10/2013

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Sty 11, 2014 7:54 pm

Śledziła swoimi rubinowo- czerwonymi oczętami poczynania ciemnowłosego. Dopiero gdy wstał spostrzegła, że jest on wyższy niż to sobie wyobrażała, kiedy siedział. Jednak to nie miało jakiegokolwiek znaczenia dla niej, jej zachowania i podejścia do całej sytuacji.
Usłyszała jego słowa i spostrzegła jak jego oczy zmieniają kolor z błękitnego jak czerwony. Zdziwiło ją to nieco, aczkolwiek nie dała tego po sobie poznać. Chciała już coś powiedzieć odnośnie jego oczu, aczkolwiek powstrzymała się od zbędnego komentarze. Postanowiła go sobie zachować na inną chwilę. Po tych słowach na jej twarzy znowu pojawił się delikatny, nieco złośliwy uśmieszek. Po prostu jego zachowani na razie nie robiło na niej żadnego wrażenia i nie traciła przy nim pewności siebie. Uśmiech był jednym ze sposobów pokazania tego, że nie łatwo jest ją wyprowadzić z równowagi i pozbawić tej pewności.
- A masz z tym jakiś problem? Zdawało mi się, że jest to miejsce publiczne.- Odpowiedziała mu śmiało i splotła ręce na piersi. Sama nie odrywała wzroku od jego oczu. Nie miała zamiaru się w takiej sytuacji wahać.
Po chwili zaczął padać śnieg. Stwierdziła, że zmoknie i bedzie jej się źle trenowało, a w rezultacie zachoruje.
- Z resztą...i tak pada śnieg, narka.- Powiedziała i machnęła ręką, po czym obróciła się na pięcie i poszła.


zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Lut 01, 2014 2:40 pm

Shin widząc iż zaczął padać śnieg uśmiechnął się. Lubił zimę ponieważ nie musiał zbytnio wychodzić na dwór. Postanowił się stąd zwinąć ponieważ znudziło mu się już to miejsce. Po chwili zastanowienia stwierdził iż dawno nie widział Shadow`a. Ruszył do szkoły z celem znalezienia go, może wypiją sobie na rozgrzanie jakieś 0,7 lub może nawet więcej. W sumie to z nimi nigdy nic nie wiadomo.

Powrót do góry Go down
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pią Lut 28, 2014 10:44 pm

Hyde przybył na dziedziniec spokojnym krokiem przekraczając łuk triumfalny. Jak zwykle rozłożył ręce i rzekł jakby sam do siebie (czy też do wyimaginowanych sobie ludzi): "Chwała mi". Odetchnął świeżym powietrzem i rozejrzał się po znanym sobie placyku. Kilka lat młodości spędził tutaj jako uczeń. Przypomniał sobie drugie śniadania w cieniu drzewek... Nie. On nie miał drugich śniadań. Kiedy wszyscy jedli drugie śniadanie, on robił pompki na dachu lub skakał po rynnach szkoły. Teraz od kilku lat musiał chodzić i gnębić za podobne wybryki. Chociaż w dzisiejszych czasach brakuje tego typu śmiałków. Chodził tak z założonymi z tyłu rękami (lewa, mechaniczna dłoń wyglądała trochę nienaturalnie). Wzdychnął jeszcze kilka razy wspominając szczęśliwe dzieciństwo.

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuuki
Klasa Czwarta
avatar

Aquarius Liczba postów : 32
Join date : 27/02/2014
Age : 20
Skąd : Wariatkowo >,<

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pią Lut 28, 2014 10:55 pm

Yuuki przyszła na dziedziniec żeby w spokoju poczytać swoją książkę.Usiadła na ławce, nie raz patrząc w niebo. Gdy popatrzyła przed siebie zobaczyła rozmarzonego strażnika , z MEGA-FAJNĄ-dłonią. Podeszła do niego z lekkim wachaniem. -Ymmm, przepraszam, czy moge się spytać skąd ma Pan taką fajną dłoń ?- Spytała wręcz z gwiazdaki w oczach. Zapomniała, że rozmawia z osobą której nie zna, lecz ciekawość była zbyt silna... I stała z dość miłą postawą czekając na odpowiedź strażnika.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   

Powrót do góry Go down
 
Prostokątny dziedziniec.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Dziedziniec-
Skocz do: