IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Prostokątny dziedziniec.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Prostokątny dziedziniec.   Pon Paź 14, 2013 7:34 pm

First topic message reminder :

Jest to prostokątny plac, na którym posadzono cztery drzewa wiśni na planie kwadratu, gdzie odległość między dwoma drzewami sąsiadującymi wynosi 5 metrów. Dookoła każdego dobudowano ławeczki, które okalają drzewo z każdej strony. Z dziedzińca prowadzi jedna droga na polankę- przez łuk triumfalny, a druga do monumentalnych drzwi budynku szkolnego. Na samym placu natomiast, jest dość miejsca, by zjeść drugie śniadanie, usiąść pod ścianą i porozmawiać, czy po prostu zrelaksować się pomiędzy lekcjami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Azalia
Klasa Czwarta
avatar

Aquarius Liczba postów : 220
Join date : 03/12/2013
Age : 21

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Mar 30, 2014 4:47 pm

Chwila, chwila. Przecież nawet przez myśl jej to nie przeszło! Nawet przez sekundę o tym nie myślała. Już nawet nie chodziło o miejsce. Azalia spojrzała na niego jakby ujrzała ducha, już ją nie obchodziło, że jej płaszcz leżał na ziemi. Zdzierży to, no ale czy zrobiła cokolwiek co by to sugerowało? No i chyba znowu najpierw coś zrobiła potem pomyślała, jak widać Cloud źle odczytał jej zamiary. Tak, azalia jest dziewczyną, a dziewczyny trudno zrozumieć i teraz chyba tutaj zajdzie taka sytuacja. Trudno, będzie mógł sobie myśleć o niej co chce.
-Идиот! Это не то, что я хочу, пусть меня! - zaczęła krzyczeć po rosyjsku i to był zły znak! Nie podobało jej się to i zaczęła się wyrywać tak by móc już stanąć na ziemi.
-Я не собираюсь! - krzyknęła ponownie. Nie trzeba było się domyślać, że była przeciwna temu. Jak tylko znajdzie się na ziemi od razu zbiera swój płaszcz i zarzuca na ramiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cloud
Klasa Piąta
avatar

Taurus Liczba postów : 225
Join date : 27/02/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Mar 30, 2014 5:44 pm

Cloud spojrzał na nią lekko zdezorientowany. Myślał że o to jej właśnie chodziło. Skoro chciała więcej adrenaliny.
- Wybacz - Powiedział lekko rozbawiony tym rosyjskim.
No tak, chłopaka zawsze śmieszyło kiedy dziewczyna mówiła w tym języku zwłaszcza że w ogóle nie wiedział o czym mówiła.
- Wyrażaj się jaśniej - Powiedział puszczając ją.
Był tym lekko zażenowany i zawstydzony jednak nic oprócz lekkich rumieńców nie było widać.
- Naprawdę myślałem że o to Ci chodzi - Dodał po chwili drapiąc się nerwowo po policzku i odwracając wzrok.
No tak, Japończyk nie potrafił czytać w myślach.

_________________

Śmiech
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azalia
Klasa Czwarta
avatar

Aquarius Liczba postów : 220
Join date : 03/12/2013
Age : 21

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Mar 30, 2014 6:04 pm

-Tak, tak. Staram się, ale co poradzić? Jak nie panuję nad sobą to mówię po rosyjsku - odpowiedziała z naburmuszoną miną przy czym lekko nadęła policzki. Nie wkładała rąk do rękawów płaszcza, trzymała go od zewnątrz by jej nie spadł. Nie patrzyła już na Cloud'a. Ruszyła lekko głową by odgarnąć kosmyk włosów, który miała dosłownie na nosie.
-W porządku, to też moja wina - bąknęła i oparła się o ścianę. Przez chwilę nie wiedziała co zrobić. To była jedna z tych niezręcznych sytuacji, których nie znosiła. Coś się głupiego wydarzyło i nie wiadomo co powiedzieć. Tylko jedna rzecz przyszła jej do głowy. Odepchnęła się od ściany.
-Wybacz, pójdę już. Do zobaczenia - dodała a kiedy już odchodziła położyła tylko przez sekundę dłoń na torsie Clouda i poszła w stronę budynku szkolnego.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cloud
Klasa Piąta
avatar

Taurus Liczba postów : 225
Join date : 27/02/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Mar 31, 2014 10:01 pm

Cloud po opuszczeniu miejsca przez Azalię postał tam jeszcze chwilę patrząc w jeszcze błękitne niebo. Nie śpieszyło mu się nigdzie dlatego postał tam z dobre pięć minut. Po chwili zrobiło mu się trochę zimno, w końcu nie miał kto go teraz rozgrzać. Idąc już w stronę swojego pokoju zaczął się zastanawiać co teraz może porobić w tym smutnym jak pizda świecie bez jakichkolwiek kolegów do kieliszka. No tak, nawet nie miał się z kim teraz tutaj napić no bo cóż, wszyscy bali się odpowiedzialności za najebanie się na terenie szkoły. Chmurzasty się tym nie przejmował, pił do oporu póki jego bajlango nie osiągało zenitu i szedł do domu. Będąc już na korytarzu poszedł w stronę gasnącego światła.


_________________

Śmiech
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 6:13 pm

Po odprowadzeniu Kage niezbyt miała gdzie się zapodziać. Było już południe, słoneczko grzało wysoko na niebie. Lekcji dziś nie zorganizowano, także Caroline mogła cieszyć się wolnością. Oczywiście po tym, jak nasmarowała się jakimś kremem. Nie ma zmiłuj. Trzeba wyjść do ludzi, zamiast zaszywać się w mrocznych korytarzach. Pomyślała, że po takim dniu na długo już nie opuści swoich ulubionych miejsc, potraktowała to więc jak łapanie dnia, w myśl hasła Carpie Diem.
Po sytuacji pod fontanną dużo myślała. Nie wiedziała, jak wielkim idiotą można być, no ale to tylko ludzie. Z magicznymi mocami, ale wciąż ludzie. Zawsze myślą, że wiele im wyjdzie bez niczyjej pomocy, ale nie zakładają dużego prawdopodobieństwa błędu. To ich zmyli, prędzej czy później. A warto sobie przypomnieć, że Nygaard tylko na TAKIE okazje czeka. Nie wiadomo, ile jej to zajmie, ale to cierpliwa dziewczyna. Teraz usiądzie sobie na ławeczce blisko kwitnącej wiśni, założy nogę na nogę, przymknie powieki, rozluźni całe ciało i pochłonie się w swoim królestwie.

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 6:31 pm

Rozalina leniwym spojrzeniem obrzuciła dziedziniec. Dzisiejszy dzień był okropny, słońce świeciło wysoko na niebie i nie było się gdzie zaszyć. W pokoju? Wydawało się to kuszącym pomysłem... Ale najpierw trzeba było tam dojść. Na podwórku nie widziała zbyt wielu osób, ale nie było to jakieś odkrywcze spostrzeżenie. Nagle dziewczynie w oczy rzuciła się blond włosa osóbka. Na pierwszy rzut oka nie było w niej nic niezwykłego. Jednakże Rozalia nigdy wcześniej jej tu nie spotkała. Sama jakoś specjalną weteranką w akademii nie była, wciąż próbowała się zaaklimatyzować. Od jakiegoś miesiąca w ogóle jej to nie wychodziło. Praktycznie zamknęła się w sobie. No... Może nie do końca. Zawsze ktoś tam znalazł się do pogadania, połażenia na wszelakie zabawy.  
Ross jak to Ross stanęła sobie nad biedną, próbującą się zrelaksować istotą, z definitywnym zamiarem podręczenia jej. Może nie było tego widać na pierwszy rzut oka, bo jej mina zdradzała jedynie obojętność. Jednakże w tym chorym umyśle już kryły się pierwsze zaczątki rozmowy z tą panną. Na szczęście szybko odrzuciła te myśli. Nie można było powiedzieć, że ta osoba ją irytowała samą egzystencją. Co to to nie.
Po prostu była obojętna dla Rozaliny. Dziewczyna nie przejmowała się co blondynka siedząca na ławce o niej pomyśli. Mogłaby ją znienawidzić, a naszej pannie nadal by to nie przeszkadzało.

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 6:50 pm

Cisza. Pustka. Spokój. Biel. Myśli dotykające lekko granicy jawy i rzeczywistości. Wspomnienia dobre, mieszające się ze wspomnieniami złymi. Zgubienie. Poszukiwanie dobrego zdjęcia, przybranie dobrej miny do złej gry. Ciepło czy mróz? Rozluźnienie. Życie. Oddech. Bicie serca. Blask słońca, a następnie cień.
Leniwie rozwarła oczy i westchnęła cichutko. Przełknęła ślinę, jej ciało ponownie się spięło. Nie potrzebowała teraz nikogo, jednakże los rzucał kłody pod jej nogi. Powoli uniosła wzrok, by ujrzeć wysoką osóbkę stojącą tuż nad nią. Zapytała. Tylko w duszy, ale pytanie padło. W morskich oczach zapaliło się światło latarni, które wskazywało drogę dla tych drugich - piwnych. Mentalność Caroliny Nyygard był dziwna, ale paradoksalnie - całkowicie logiczna.
Nie spotkała jej nigdy wcześniej, ale coś podpowiedziało jej, że to nie osoba typu Williama czy Azalii. Zdecydowanie. Ta kruczowłosa panienka wnosiła coś swoją osobą do atmosfery - coś, co trudno przewidzieć. Z owej dziewczyny miny blondyna wnioskowała, że raczej zapamięta te spotkanie już do końca swoich dni. Rozwarła usta.
- Ładny mamy dzień, nieprawdaż? Coś się stało?

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 7:08 pm

Nie trzeba było być geniuszem by wiedzieć, że pytanie zadane przed blondynkę było skierowane do Rozaliny. Jej poważny ton świadczył o tym, że nie jest ona kolejną przygłupią uczennicą. Nie speszyła się też samą obecnością kogoś obcego. To już wystarczyło, by zdobyć plusa u naszej czarnowłosej bohaterki.
-Nic specjalnego, tylko przechodzę.- odpowiedziała, już miała się obrócić ale zatrzymała się. Po akcentach kolorystycznych doszytych do mundurka można była odgadnąć z jakiego domu jest ta panna.
-Zawsze zaczynasz tak rozmowę, bez przedstawienia się, czy jestem wyjątkiem?- odparowała. Niewinnie ale jednak zaczepnie. Nieznajoma nie wyglądała jej na groźną osobę, więc miała nadzieję, że może sobie pozwolić na drobne złośliwości nie wychodząc przy tym na minusie. Zresztą, nawet jeśli ta by się na nią rzuciła to co? Ona też potrafi się bronić, na pewno jakoś szczególnie marnie by się to nie skończyło. Nie licząc licznych zadrapań na ciele obu pań. Niemniej jednak nie wolno rzucać się na kogoś bez żadnego powodu. I raczej taka akcja nie była w zamiarze Rozki. Może i była jakoś szczególnie niemiła dla różnych osób, ale nie lubiła też zaczynać tak pierwszego spotkania. Zawsze trzeba sprawiać najlepsze wrażenie, niezależnie od sytuacji. Szkoda, że dziewczę po części miało to gdzieś.

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 7:20 pm

Czerwień. Kolor miłości, kolor ognia, kolor namiętności. Jednocześnie również reprezentuje kolor zdrady, kolor krwi, kolor cierpienia i kolor bólu. Cholernego bólu. Aż dziewczyna musiała się chwycić za pierś. To obrazuje, jak potężny wpływ na nią miał jej umysł, jej dusza. Kontrolowała ciało jak marionetka, a splotem uczuć i myśli mogła wywołać reakcję np. ręki czy mięśni ciała. To był drobny ruch, praktycznie niezauważalny, ale dla niej cholernie ważny. Miała świadomość, więc wiedziała. Uśmiechnęła się pod nosem.
Na pierwszą odpowiedź kiwnęła lekko głową. Błysk w oczach chwilowo zgasł, by za chwilę ożywić się jeszcze bardziej. Zaskoczyła jej ta nagła zmiana toku akcji. Teraz to uczennica Saevy zadawała jej pytania. Użyła ku temu słów, ale jednocześnie mentalności. Dzięki temu na twarzy Caroliny zagościła kolejny uśmieszek. Spodobało jej się to, oj bardzo się spodobało.
- I to i to. - odpowiedziała zaskakująco zwięźle i krótko. Odetchnęła z ulgą, ponieważ jej intuicja po raz kolejny jej nie zmyliła. Zapowiadało się ciekawie i na poziomie. A Caroline nie zamierzała tego przerywać.

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 7:35 pm

Odpowiedź jaką udzieliła jej dziewczyna była niezadowalająca. Liczyła na to, że zaraz podenerwowana poderwie się i rzuci jej swoje imię. Nie zrobiła tego. Dla Rozaliny było to równoznaczne z przyjęciem wyzwania. Tak jakby takowe tutaj przed chwilą padło. Co było nie prawdą. Atmosfera może i była zimna ale na pewno nie napięta. Dziewczyna sporo słyszała o spotkaniach dwóch nielubiących się domów, tu mogło być tak samo, lub nie. Sama reakcja blondynki świadczyła o niej, że jest osobą cierpliwą i opanowaną. Tymi cechami wzbudziła ciekawość początkującej Saevy. Osobiście miała już dosyć podenerwowanych małolat, które spinają się gdy tylko człowiek na nie spojrzy.
-Pewnie nie należysz do zbyt wygadanych osób.- westchnęła. Nadal stała i raczej nie zamierzała siadać. Założyła również ręce i wyczekująco spojrzała na swoją ofiarę.
-Więc?- liczyła, że ta domyśli się, czego od niej wymaga się. Zresztą, można to było wynieść z kontekstu. Był to główny motyw zaczepny w tym zalążku rozmowy. Poza tym Roza stwierdziła, że głupio byłoby odejść nie znając imienia osoby, która wzbudziła w niej dzikie zainteresowanie. Poczuła, że tak będzie najlepiej. To spotkanie mogło zaowocować czymś więcej niż tylko krótką znajomością. Pytanie czy będzie to dla niej korzystne, czy zmusi ją do żałowania tego przez resztę nauki? Chociaż gdyby się głębiej nad tym zastanowić, to Rozalina rzadko czegoś żałowała. I już na pewno nie takich bzdur.

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 7:50 pm

- Owszem, nie należę. - Odparła szybciutko, jakby od niechcenia. Zabawa dopiero się rozkręcała. Wszystko przebiegało w suchej, ale jednak zimnej, atmosferze, którą rozpalało zainteresowanie drugą osobą. Blondyna przyjrzała się bliżej nowo poznanej. Czuła na sobie oczekujący wzrok. Tak, była pewna, że w kruczowłosej się gotowało, ale nie wrzało. Tak trudno było zaliczyć tą rozmowę do którejkolwiek kategorii. Nie można było powiedzieć, że siebie lubią. Nie można było powiedzieć, że siebie nienawidzą. To nie relacja, polegająca na przytulaniu się, rzucaniu komplementów. Tutaj raczej chodzi o wydobycie drugiego dna z danej osoby, chorobliwa zawziętość, poszukiwanie w czeluściach jej słów, których nie padło dużo. Każde z nich przechodziło metamorfozę, przydzielano im dany kolor i odcień, uczucie i nastrój, długość fali dźwiękowej i ton. Multum informacji, nieprawdaż? A temu wszystkiemu towarzyszy uśmiech, lub obojętność.
Ten proces przebiegał w jej wyobraźni. Wymyślała maszyny, przez które przeprowadzała nazwę, stworzyła pędzel do wymalowania każdej literki. Wydłużała lub skracała informację. Dobierała ustawienie mięśni na ogromnym monitorze, przesuwała suwaki zawzięte z gry The Sims. Wzięła głęboki wdech.
- Caroline.
Spojrzała na piwnooką z zapytaniem. Teraz jej kolej na kontrę. Uniosła lekko brwi, jakby jej imię było zapytaniem, a nie odpowiedzią. Zmieniła się nie do poznania, choć nadal tworzyła. Zdała sobie sprawę, że jej życie to ciąg paradoksu.

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 8:12 pm

Wyglądało na to, że Caroline nie była do końca przekonana. Albo zdecydowanie wolała nie wyjawiać swojego imienia. Chociaż mogłyby być to tylko pozory.
-Zgaduję też, że nie lubisz się przedstawiać. Nie martw się, oszczędzę ci  pytania mnie o to. Roza, miło... Chociaż nie! Nie mogę teraz powiedzieć, że jest mi niezmiernie miło cię spotkać, chyba rozumiesz co mam na myśli.- ostatnie słowa zabrzmiały dosyć chłodno. Była po prostu szczera. Gdyby powiedziała "miło mi ciebie poznać" znaczyłoby to, że ma nadzieję, że zostaną przyjaciółkami. Niestety, nie zależało jej na tym a nie zamierzała bawić się w słodką idiotkę, która z każdym musi się kumplować i każdemu zwierzać. Szczególnie zwierzanie się przychodziło jej z ogromną trudnością. Wolała zamknąć się w sobie i nie dopuścić by cokolwiek wyszło. Normalnie zagrałaby teraz w grę pozorów, ale chciała dać się poznać od tej trochę mniej uroczej strony. Chciała pokazać, że wygląd nie współgra u niej z charakterem. Jednym słowem, miała zamiar pokazać kto tu rządzi, a z tego co zdążyła wynieść z obserwacji, ta dziewczyna nie jest głupia i szybko zrozumie. Przynajmniej taką miała nadzieję.
-Zaproponowałabym ci papierosa, alkohol, albo jakąś grę. Tylko jest jeden problem, nie mam przy sobie żadnej z tych rzeczy. Raczej się nie obrazisz. Kiedy indziej poszalejemy. Oczywiście, jeśli nadal będziemy utrzymywać dobry stosunek...- uśmiechnęła się szyderczo, odsłoniła swoje lśniące bielą zęby niczym drapieżnik pragnący zjeść swą ofiarę, lub ją zepsuć. Wątpiła by dziewczyna kiedykolwiek miała w ustach papierosa, nie wyglądała też na osobę, która pije. Rozie sprawiłoby mnóstwo satysfakcji, móc zobaczyć jak upada. Tak tylko ją naszło. Nie była do końca poważna, jeszcze.

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 21, 2014 8:37 pm

Wzruszyła tylko ramionami:
- Rozumiałam od samego początku, Roza. - Odparła równie chłodno. Znowu przetoczyła proste zdanie przez machinę wyimaginowaną w swojej wyobraźni. Dobrała wszystko starannie, ale całkiem sprawnie. Relacja zaczynała nabierać nowych odcieni, co szybko zostało ukazane. Skojarzył się jej słodko-kwaśny smak. Osoba trzecia nie mogłaby zrozumieć chemii, jaka zachodziła między nimi, a jaką bardzo obie uwielbiały pod powłoką chłodu. Nie udawało kogoś, kim naprawdę nie były. Nie kryły się pod powłoką fałszywych uczuć. Dobierały je właściwie, były ze sobą od początku szczere, obie wiedziały, co od siebie chcą. To już duży postęp, jak na parę zdań zamienionych między sobą. Żadna nie chciała pokazać swojej uległości, swojej słabości. Walczyły, ale okazywały zainteresowanie. Tak trudno jest opisać tą relację.
Odwzajemniła uśmiech po drugiej wypowiedzi. I tak nie miała teraz na to ochoty. Nie lubiła papierosów, fakt, choć napiłaby się dobrego piwa.
- Dobry stosunek? -uniosła ponownie brwi. - No proszę.
Mruknęła to pod nosem. W duszy była ciekawa, co mogą znaczyć "dobre" stosunki w odczuciu Rozy.

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takuji

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Wto Kwi 22, 2014 5:14 pm

Chłopak postanowił się skierować na dziedziniec (hmm, ciekawe dlaczego). Usłyszał na nim dziewczęcy głos, który zdradzał chłodność. Chciał do nich zagadać, ale nie chciał przeszkadzać w rozmowie. Podszedł jednak do nich zdecydowanym ruchem i powiedział:
- Jak pięknie słuchać takiej rozmowy. Wyśmienicie! - uśmiechnął się szyderczo. Spojrzał na czarnowłosą dziewczynę. Miała brzydkie piwne oczy. Nienawidził takich oczu. Widać, że była wysportowana. Z chęcią zmierzyłby się z nią w biegach na krótkim dystansie. Czuł, że jest ciekawą osobą.
- Ej, ty, w obrzydliwych piwnych oczach, jak masz na imię? - spytał. Chciał ją wkurzyć. Chciał, aby nadziała się na haczyk. Ta w niebieskim wydawała się za spokojna. Słyszał pogłoski, że to właśnie Saeva nie lubi tego domu, ale nie chciał się za szybko zrażać. Z doświadczenia wiedział, że 2 mocne charaktery najbardziej się kłócą, niezależnie czy są w tym samym domu, czy nie, dlatego właśnie wolał wkurzyć swoją "koleżankę".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Wto Kwi 22, 2014 7:05 pm

Uśmiechnęła się gdy usłyszała odpowiedź Caroline. Niestety, mina jej trochę opadła gdy do rozmowy przyłączyła się osoba z jej domu. Powinna raczej lubić "swoich" ale z niektórymi ciężko jej to przychodziło. W dodatku obelga na temat jej oczu niezbyt jej się spodobała. Skojarzyła jej się z kłótnią w piaskownicy, właściwie to była właśnie na takim poziomie.
-Nie sądzę by ta informacja byłaby ci do czegoś potrzebna.- jej odpowiedź była istną herezją. Przed chwilą tego samego wymagała od Caroline a teraz wzbraniała się przed wyjawieniem swego imienia. Sytuacja powoli robiła się dziwna, nie miała wyboru.
-Rozalina, jeśli już tak bardzo chcesz wiedzieć.- syknęła wwiercając wzrok w chłopaka. Czuła, że przyszedł tu się pokłócić, jego postawa mówiła sama za siebie. Często spotykała takich typów, zaczepiali tylko po ty by wymienić parę obelg.
-Hm, też byś może wyjawił swoje. Chociaż nic mnie to nie obchodzi.- założyła ręce na piersi, z zaciętą miną gotowa odeprzeć każdy atak w jej stronę.
-Możesz sobie poszczekać i iść dalej.- tak, ostatnie słowo musiało należeć do niej. Nie mogła po prostu zaprzestać na "przedstaw się". Nie byłaby sobą gdyby nie dorzuciła czegoś jeszcze.
Taka już była i nikomu dotąd nie udało się tego zmienić. Cóż, w końcu nie jest pluszowym misiem, zawsze to sobie powtarzała. Nie musi być przesadnie słodka i miła aż do porzygu. W końcu jest człowiekiem, a ludzie mają to do siebie, że uwielbiają konflikty.

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Wto Kwi 22, 2014 7:53 pm

Nastała cisza, przyjemny spokój, delikatny poryw wiatru. Niedużo czasu jednak było potrzeba, by rozpętała się wichura, która zburzyła z hukiem piramidę odczuć czy uczuć. Caroline przełknęła głośno ślinę. Nie spodziewała się tego. Myślała wcześniej o zakładaniu możliwości błędu jako "charakterystyczna cecha idiotów". Teraz sama musiała siebie uznać za taką osobniczkę - nie założyła tego fatalnego w skutkach zrządzenia losu. Huraganu, tornada, które popsuło im obojga dzień. A był to chłopak w kolejnej czerwieni. Odcień inny - gdy u Rozy był to symbol namiętności, poszukiwania siebie, tutaj... oznaczał wojnę.  To, co zdziwiło Nygaard najbardziej, to fakt, iż nie była ona wymierzona w jej stronę.
Zaatakował swojego. Szczyt chamstwa i bezczelności. Ale czego mogła się spodziewać po Saevie? Zatraceńców w własnym życiu. Bogowie wymyślonych przez siebie wartości. Blondyna spojrzała jeszcze raz na Rozalię. Tak, może na pierwszy rzut oka się różnili, ale w głębi byli tacy sami. Tylko jedna, malutka różnica - On był totalnym idiotą, ona natomiast rozumiała.
A o co poszło? Po raz kolejny o imię. Po co to? By potem móc nazywać swoją ofiarę? Czy to ma jakiś sens, nazywanie kogoś po jego własnym, oficjalnym mieniu. To raczej okazanie szacunku. Szczerze mówiąc spodziewała się, że zaraz wymyślą sobie jakieś tytuły do obelg. Zarówno nieznajomy, jak i Roza, wydają się, jakby nie obchodziły ich nazwiska. Ale z jakiegoś powodu o nie pytają, a następnie je zdradzają. To była główna zagadka na dziś tej młodej Dunki. Westchnęła, kiwnęła głową w dezaprobacie. Nad nią toczyła się w najlepsze kłótnia.
- Niektórzy są ludźmi nie z is­to­ty, lecz z imienia... Skoro uważasz jej oczy za brzydki, czemu chcesz poznać jej miano, czemu chcesz ją całą poznać? - urwało się z jej ust.

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takuji

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Wto Kwi 22, 2014 9:17 pm

Wiedział, że nie był tu chciany. On się po prostu bronił. Bronił przed kolejnym ciosem. Bronił się atakiem. Ranienie kogoś zaczęło mu sprawiać przyjemność. Chciał być kimś. W głębi serca bolało go to, że obie czuły do niego niechęć, ale jednocześnie lubił ludzi wkurzać.
- Nie rozumiem jednego. Najpierw mówisz, że nie powiesz mi, a po chwili nagle wyjawiasz swoje imię. Czyż nie uważasz, że jesteś żałosna? Nie umiesz trzymać swojej racji. Za łatwo się dajesz - powiedział uśmiechając się.
- Moje imię?! Tak naprawdę jesteś nikim, a tacy jak ty, nie mają prawa znać mojego imienia - zaśmiał się drwiąco. Puścił mimo uszu kolejne zdanie dziewczyny i usłyszał dotąd cichą dziewczynę w niebieskim mundurku.
 - Wydaje mi się, że jesteś tutaj jedyną inteligentną dziewczyną tutaj. Wracając do pytania: bo jest interesująca. Jest niezwykle wysportowana. - tu, zwracając się do czarnowłosej - Jesteś chętna na mały pojedynek? Umiesz dobrze biegać na krótki dystans?
(zalecałbym teraz włączyć jakąś Waszą ulubioną smutną piosenkę)
Nagle chęć do obrażania znikła, jakby przekłuto bańkę mydlaną. Czuł od nich niechęć do niego. Czuł to bardzo wyraźnie.
- Hah, zachowujesz się jak baba - powiedział w myślach. Rozmyślał zupełnie o innych rzeczach.
- Bądź silny. Boli cię to cholernie, ale dasz radę. - pomyślał. Powoli czuł, że zaraz się rozpłacze. Saevą był tylko na zewnątrz. Wewnątrz zagubionym dzieckiem szukającym wsparcia. Wsparcia, które kiedyś miało. Teraz wszystkie rany znowu się otwarły w najmniej oczekiwanym momencie. Powinien czuć teraz gniew. A co on czuje? Rozpacz. Powracającą codziennie rozpacz. Ktoś kiedyś powiedział, że do bólu można się przyzwyczaić. Chłopak wiedział, że to bujdy. Wymyślił to jakiś nastolatek, który myślał, że zerwanie z kimś tam jest okropnym przeżyciem. Jakby znało całe życie. Tak naprawdę do bólu fizycznego jak i psychicznego nie da się przyzwyczaić (serio, pisząc to, aż sam zesmutniałem. xd).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sro Kwi 23, 2014 1:01 pm

-Nie sądzisz, że to działa też w odwrotną stronę? Ja nie muszę być kimś, ale skoro ty nie chcesz nawet swojego imienia wyjawić to śmiem twierdzić, że jesteś bezimienny, a skoro nawet psy mają jakieś imiona to jesteś gorszy od psa.- zadowolona ze swej błyskotliwej odpowiedzi zwróciła uwagę na Caroline. Fakt, była inteligentna, tak jak to ten chłopak powiedział. I zdecydowanie za spokojna jak na ich towarzystwo. Na jej ustach znowu zakwitł uśmieszek, coraz bardziej jej się to podobało. Po chwili zaproponowano jej pojedynek. Pomijając ten cały fragment z tym, że jest interesująca- puściła to mimo uszu. Za to propozycja w jednym momencie zawładnęła jej umysłem. Niepohamowana żądza rywalizacji i wygranej.
-Jasne, czemu nie?- takie rzeczy nie były poza granicami jej możliwości. Czuła, że może to zrobić. Po chwili zapanowała niezręczna cisza. Chłopak wyglądał jakby się ze sobą zmagał, jakby walczył ze samym sobą. Skąd taka nagła zmiana nastroju?
-Hm, nagle straciłeś humor do tego czy coś?- I tego nie zamierzała przemilczeć. Nie była typem osoby, która od razu musi wszystko wypaplać to co jej ślina na język przyniesie ale w tej sytuacji nie dało się inaczej. Tu trzeba było być wygadanym. Inaczej ten typek znowu mógłby powiedzieć "za łatwo się dajesz". Nie zwróciła na to uwagi, co nie znaczy, że ją to wewnętrznie nie zirytowało.  I zamierzała się odpłacić, tak czy siak. Podświadomie chciała mu pokazać, że jest lepsza. Bo była, prawda? Przynajmniej w jej mniemaniu.

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Czw Kwi 24, 2014 2:19 pm

Pokiwała przecząco a odpowiedź chłopaka. Już chciała odpowiedzieć, gdy uprzedziła ją Rozalia. Jej wyjaśnienie na długo pozostało w pamięci młodej uczennicy Diligens. Czy własnie skonfrontowała również i samą Caroline? Przez dłuższy czas chciała poznać jej imię, a gdy poznała - czy wtedy blondyna stała się lepszą od psa?
Odetchnęła głęboko i zanurzyła się w swoich myślach. Ponownie. Kolejny raz z kolei. Tylko to mogło ją teraz uratować mentalnie. Skleiła w swoim królestwie wszystko do kupy. Zauważyła pewien związek między każdą z osób obecnych tutaj. Fałszywe słowa, które mówiły dużo, mieszały się z prawdą, która mówiła mało. Ale to tylko pozory. Gdyby się przyjrzeć, jest kompletnie na odwrót. Prawdę przemyślano, a oszustwa niczym rzucono na wiatr. W pewnym momencie wstała gwałtowanie. Sama siebie zaskoczyła.
- Możecie chwilę pomyśleć? - zwróciła się do uczniów Saevy. Skierowała swój wzrok na nieznajomego - Ty. Tak Ty. Chcesz poznać jej imię, ale uważasz, że jest nikim. Po chwili natomiast mówisz, że jest interesująca i wysportowana. Cały czas się jej przyglądasz, rozpatrujesz jej osobowość. Uznajesz siebie za kogoś, ponieważ sama nie zna twojego mienia, ale Ty równie dobrze nie znałeś jej. Obojga byliście bezimienni, czyli niczym psy. - Tutaj zerknęła na Rozę. - Według twojej teorii, by przestać być psem, należy posiąść nazwę? Miano? Chcesz je poznać, by ktoś przestał być psem? Przyznam, szlachetne.
Usiadła. Powiedziała zbyt dużo, więc to ja trochę wykończyło. Z drugiej strony niezbyt żałowała. Spuściła wzrok i znowu pogrążyła się w otchłani. Odetchnęła głęboko. Może na świecie nie ma tak wielu idiotów jak przypuszczała?
do pojedynku na biegi się nie mieszała. Potrafiła biegać, co fakt to fakt. Ale nie miała na to obecnie ochoty.

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takuji

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Czw Kwi 24, 2014 5:56 pm

Otrząsnął się ze swych myśli i powrócił do rzeczywistości. Zirytowało go porównanie do psa.
- Powiem ci coś: możesz mnie przezywać od najgorszych, ale NIGDY nie obrażaj psy. Tak naprawdę psy są ponad nami. Są lepsze od nas. Potrafią kochać naprawdę, niezależnie od tego czy właściciel go bije, czy nie. Gardzę takimi ludźmi, jak ty - zacisnął pięści ze złości.
- No to zobaczmy, kto tak naprawdę jest śmieciem. Powiedz tylko kiedy i gdzie będziemy biegać - powiedział.
Uwielbiał sport. Wprawdzie kiedyś, kiedy jeszcze mógł korzystać ze swojego nadgarstka, nienawidził grać w nogę. Po straceniu możliwości robienia innych rzeczy, zaczął doceniać to, co ma. Wylewał siódme poty, aby wygrać.
Jeśli chodzi o bieganie, ma dar po ojcu. Takuji zawsze w zawodach miał pierwsze miejsce. Wierzył, że wygra z czarnowłosą.
Po chwili zauważył ruch kątem oka. Zdenerwowana niebieska gwałtownie wstała i zaczęła szybko wymawiać słowa, które go zdziwiły.
Zawsze uważał, że takie osoby rozumieją pewne sprawy i też to, że chłopak ma swoją dumę i nie przyzna się przed Rozaliną, że jest ciekawą osobą. Oczywiście, że kłamał. Nie uznał, że musi odpowiadać. Za bardzo by musiał poświęcić dumę.
Po zwróceniu się niebieskiej do Rozaliny, chłopak spojrzał na czerwoną triumfalnie.
Dziewczyna w niebieskim mundurku, po bombardowaniu, usiadła i spuściła wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Kwi 26, 2014 8:23 am

-Nie próbuję zachowywać się szlachetnie.- zabrzmiało to bardzo stanowczo. Były to słowa skierowane do Caroline. Jej czyny i słowa nigdy nie były takie jak ona to określiła. Nie było w tym słowie nic złego, jednakże Roza chciała sprostować o co jej chodziło.
Chociaż dla nich te słowa na razie nic nie znaczyły, to gdyby ją bliżej poznali wiedzieliby co miała na myśli. Zdziwiła ją złość chłopaka. Dawno nie spotkała osoby, która tak stanęłaby w obronie psów. Nic nie miała do tych zwierząt, użyła ich jedynie do porównania tudzież poniżenia. Oczywiście została obdarowana wykładem na temat ich uczuć. Mimowolnie przewróciła oczami.
-Nie mam nic do twoich ukochanych pupili. I powiem ci, że ludzie też potrafią kochać niezależnie od tego czy są ranieni czy nie.- dla niej nie miało to znaczenia. Wolała jednak uświadomić swojego nowo poznanego kolegę, że i nie wszyscy ludzie są źli i zmienni. Nie lubiła tych podręcznikowych definicji na temat zachowań czworonogów. Mogły gryźć, jak i kochać. Zupełnie jak człowiecza rasa. Gdy męski przedstawiciel jej domu wreszcie przeszedł do tematu wyścigu uśmiechnęła się. Był zdeterminowany, nawet jeśli jakimś cudem wygrałby ona i tak nie zmieniłaby swojego nastawienia. Nie po głupiej rywalizacji. Oczywiście, była pewna, że to ona wygra. Zawsze wygrywała, nie tylko w durnych zawodach.
-Ty zaproponowałeś ten wyścig, więc ty wybierz miejsce.-

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 28, 2014 2:30 pm

Tak jak przewidziała, została olana, choć nie w takim stopniu, jak oczekiwała. Dostała dwie odpowiedzi, które jednak się ze sobą mocno powiązały: jedną niemą, drugą krótką i treściwą. Zaśmiała się pod nosem. Ładnie to tak udawać, Caroline? Ładnie to tak testować ludzi, jak szczury? Patrzeć, jak reagują na bodźce? Wysuwać wnioski?
Uśmiechnęła się ciepło do siebie.
- Spojrzałam na moją siostrę i to, co nazywała "miłością". Potem zajrzałem do oczu mojego siostrzeńca. Zdajesz sobie sprawę, że najpiękniejsze rzeczy na świecie pochodzą z kilku, okropnych kłamstw? - zerknęła kątem oka ku Rozalii. Nie zamierzała się zmieniać. Ale i tak temat przeszedł na wyścig. Była zmuszona odejść od swoich przemyśleń. Ale zanotowała sobie w podświadomości, żeby ich nie porzucać, ponieważ dwie osobowości Saevy są tematem tak ciekawym, jak wybuch supernovej.
Bieganie to nie była jej sprawa. Ale z drugiej strony, co miała robić? Przymknęła lekko oczy i obserwowała dwa obiekty badawcze.

_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takuji

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Kwi 28, 2014 4:10 pm

- Dlaczego nagle postanowiła mówić o ludziach? - pomyślał osłupiały Takuji.
- Osoby kochające mimo ranienia przez drugą osobę są głupcami. Można powiedzieć, że są masochistami, czyż nie? Pieprzonymi głupcami, że są od nich uzależnieni. Takie zachowanie jest żałosne - powiedział cicho. Spojrzał na Rozalinę dziwnym wzrokiem.
- Nie znam za bardzo terenu... tak naprawdę jestem tutaj nowy- powiedział drapiąc się z tyłu głowy, a następnie wyciągając do niej rękę - Jako że za niedługo przegrasz, powinnaś poznać imię wspaniałego chłopaka. Jestem Takuji - powiedział delikatnie się uśmiechając.
Tak naprawdę wcale nie pochodził z Japonii, jak wskazuje na to imię. Pochodził z Anglii, ale rodzice zadurzeni w Japonii postanowili zmienić nazwisko na japońskie i nadać chłopakowi w tym samym języku imię. Po jego narodzinach, wyjechali do Japonii.
Spojrzał na niebieską. Wskazał nią palcem.
- Ty pójdziesz z nami! Zostaniesz sędzią! - powiedział ochoczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sro Kwi 30, 2014 9:12 am

-Teraz powinnam powiedzieć, że za szybko się "dajesz".- odpowiedziała słysząc imię. Cała ta farsa tylko po to by później i tak wyjawić swoje mienie. Jednakże było widać, że Takuji najwyraźniej poprawił sobie humor biegami.
Z czego on się tak cieszy? Jeszcze nie wygrał a już się puszy.- oczywiście nie powiedziała tego na głos. Nie za bardzo też zrozumiała słowa Caroline więc zignorowała je. Teraz liczył się wyścig. Też była tutaj nowa wiec niewiele miejsc przychodziło jej na myśl. Najlepszym z nich była polana. I chyba była to najodpowiedniejsza lokacja do tego.
-Dobra, kończmy już tą dyskusję i chodźmy.- ruszyła pierwsza, była strasznie pewna siebie, niemniej niż Takuji. Często wygrywała w tego typu konkurencjach, nie był to dla niej żaden wysiłek. Co prawda nie wiedziała w jakiej kondycji jest jej przeciwnik, ale skoro sam zaproponował tą rywalizację to musiał być równie dobrze wysportowany. Nie mogła go nie docenić. Wiedziała, że byłby to spory błąd.
-Widzimy się na ścieżce obok polany, tylko nie wleczcie się za bardzo.- powiedziała co chciała i zostawiła ich całkowicie z tyłu opuszczając tym samym dziedziniec.
[z/t]

_________________
I hate you. I love you. I'll kill you, darling. ♥️

x x x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 45
Join date : 06/04/2014
Skąd : Dania.

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sro Kwi 30, 2014 7:34 pm

My name is Takuji.*
My name is Rozalina.
Jeg hedder Caroline.

Tak, idelanie. Teraz wszyscy się nareszcie znamy, więc przejdźmy do konkretów. Czas odstawić skomplikowaną filozofię bytu, nazwy, pozycji społecznej czy szacunku na bok. Teraz liczy się tylko wyścig. Naprężenie mięśni, własny wysiłek, by pomknąć ku zwycięstwu. A droga do wiktorii była szalenie krótka - 100m. Liczy się tylko szybkość. Caroline prychnęła, zostając wybraną na sędziego. Nie zamierzała stawać między młotem, w kowadłem, to podrażniało jej ambicje. Wstała powoli i zmierzyła chłopaka wzrokiem.
- Wybacz, ale nie planuję wam sędziować. - Wybacz, ale zamierzam popatrzeć, jak sami sobie nie radzicie i sami siebie pożeracie.
Nie wiadomo jakie było jej zamierzenie. Ale wyciągnęła wszystkie wnioski, które chciała wyciągnąć. Bez słowa kiwnęła dwóm uczniom Saevy głową i odeszła w kompletnie innym kierunku.


zt


*Masz japońskie nazwisko, ale w KP pisze, że pochodzisz z Anglii. Nie wnikam, piszem po angielsku. Smile


_________________
0066ff | KP | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   

Powrót do góry Go down
 
Prostokątny dziedziniec.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Dziedziniec-
Skocz do: