IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Prostokątny dziedziniec.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Prostokątny dziedziniec.   Pon Paź 14, 2013 7:34 pm

First topic message reminder :

Jest to prostokątny plac, na którym posadzono cztery drzewa wiśni na planie kwadratu, gdzie odległość między dwoma drzewami sąsiadującymi wynosi 5 metrów. Dookoła każdego dobudowano ławeczki, które okalają drzewo z każdej strony. Z dziedzińca prowadzi jedna droga na polankę- przez łuk triumfalny, a druga do monumentalnych drzwi budynku szkolnego. Na samym placu natomiast, jest dość miejsca, by zjeść drugie śniadanie, usiąść pod ścianą i porozmawiać, czy po prostu zrelaksować się pomiędzy lekcjami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Takuji

avatar

Liczba postów : 27
Join date : 08/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Maj 03, 2014 1:00 pm

(O jezu, ale mi się nie chce tego pisać...)
Takuji posmutniał, słysząc niebieską.
- Cześć... - pożegnał ją cicho. Po chwili ruszył za Rozaliną. Jej piękne czarne włosy z gracją powiewały na wietrze. Chciał dotknąć jej kosmyku włosów. Gdy już niemal wyciągnął rękę ku niej, zbeształ się w myślach. Wiedział, że źle na to zareaguje. Najpewniej zaatakowałaby go jakby była szympansem, przy tym rechocząc jak żaba (hahaha, musiałem!). Roześmiał się głośno i ruszył za nią.

z/t ścieżka

(Caroline, ładnie czytasz moje posty! W moim ostatnim poście wyjaśniałem, dlaczego ma tak na imię!)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Maj 10, 2014 9:06 pm

No tak, człowiek zaczyna pisać a tutaj rozgrywa rankingowa się zaczyna. Dobra, postaramy się nabazgrać coś sensownego i szybkiego.
Wilczek zawędrował w rejony dziedzińca w sumie nie wiadomo czemu. Zapewne miały na niego wpływ głosy, które słyszał w swojej głowie. Głosy? Tak, głosy, towarzyszyły mu one od urodzenia. Dzięki nim spędził także piękne 'wakacje' w zakładzie psychiatrycznym.
Czyli tak, przyszedł na dziedziniec. Miał taką przymuloną twarz, nie spał od hm... około sześciu dni. Jego wzrok był taki nieco nieprzytomny. Takim niepewnym krokiem szedł w stronę Peruny, cóż, jego wzrok był nieprzytomny. Zupełnie jakby jego świadomość była w innym miejscu. Faktycznie, nie widział jej, jeszcze.
Wydawało mu się, że wędruje przez biegun północny czy południowy. Na którym są pingwiny?
Bez słowa usiadł obok dziewczyny i zaczął się trząść, przygryzał swój rękaw!
- Daleko do Norwegii panie pingwinie? Czy pani pingwinko? Jak rozpoznać płeć pingwina? - taaa... zdawało mu się, że jest gdzieś indziej. Dopiero po chwili ta mroźna aura zniknęła a on zamrugał i otworzył usta.
- Nie jesteś pingwinem? Przepraszam! - o, tyle. (Kolejny będzie ładniejszy, muszę się wczuć : D )

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Maj 10, 2014 9:18 pm

Zimno. Tylko to jedno przychodziło jej do głowy, kiedy wyszła dzisiaj na świeże powietrze. Eva postanowiła dzisiaj wyjść w końcu i poczuć wiosnę, jednak zmienna pogoda zniweczyła jej piękne plany. Spojrzała na dziedziniec nie pamiętając nawet jak się tu znalazła. W końcu bujanie w obłokach stało się ostatnio jedną z jej ulubionych czynności. Zamrugała szybko widząc dwie postacie siedzące na samiutkim środku placu. Ścisnęła bardziej książkę, którą trzymała przez cały czas w ręce. Podejść czy nie podejść? Chyba mnie jeszcze nie zauważyli, może uda mi się umknąć... Nie, nie może całe życie uciekać. Postawiła pierwszy niepewny krok, a po nim drugi, przybliżając się coraz bardziej do dwójki nieznajomych.
-Przepraszam, co robicie?- powiedziała do pary pleców tuż przed nią. Był to naprawdę dziwny widok, dla niej oczywiście. Może tutaj to nic nadzwyczajnego? Tak mało wiedziała o tym miejscu, więc czas to zmienić.

/Przepraszam za brak sensu, ale miałam półroczną przerwę od pbf-ów xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Maj 10, 2014 10:14 pm

Trzeba było uciekać. te słowa jako pierwsze cisnęły jej się na myśl, kiedy dziewczyna o blond włosach wstała i zaczęła robić to... No to, co właśnie zaczęła robić. Tego po prostu nie da się opisać. Nieznajoma kazała się jej przedstawić, po czym kontynuowała swój monolog. Eva stała zamurowana, nie wiedząc co myśleć, a kiedy zauważyła granat w dłoni Peruny była już zdrowo przerażona. Uciekaj, uciekaj, uciekaj! Nawet, kiedy w myślach miała tylko to słowo, to i tak jej nogi odmówiły posłuszeństwa. Blondynka rzuciła granatem, który po chwili wybuchł nie wiadomo czemu rozpryskując wokół siebie jakieś kryształki. Eva prawie zeszła na zawał, serce biło jej jak szalone. Chwila, jakiej kompanii? Dopiero teraz przypomniała sobie słowa Peruny. O czym ona mówi? Evka cała trzęsąca się i próbująca zrozumieć co właśnie się stało patrzyła tylko na Perunę, nie mogąc wykrztusić nawet jednego słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Maj 10, 2014 10:28 pm

Wojsko? Służba? Żołnierz? On?
No to są chyba jakieś jaja, faktycznie część go. Ten drugi Sebastian na samą myśl o przelaniu krwi na pewno się cieszył. Da... To chyba po rosyjsku?
Słysząc jej słowa wystawił obie dłonie na wysokości oczu. Rozszerzając przy tym tęczówki i przybliżając twarz do otworu, który tam powstał. Tak jakby chciał umieścić ją w ramce.
- Jestem pacyfistą. - po tych słowach na jego twarzy pojawił się taki tajemniczy cień. Mrok czy cuś, to złego coś wypełzło na świat domagając się ofiar z dziewic - Ja nie jestem. - burknął po chwili innym, takim bardziej twardym, stanowczym głosem.
Po chwili spojrzał głęboko w oczy rozmówczyni przybliżając się do niej na minimalną odległość.
- Seks bomba? - spytał tak no, niewinnie. Był już na tyle blisko, że dziewczyna na pewno czuła na swoich wargach jego oddech. I wtedy on... spoliczkował się. Zrobił to z taką siłą, że spadł z ławki.
- Woof. Ała. - w zaledwie dwóch wyrazach wydobywających się z jego ust użył obu swoich głosów. No tak, konflikt interesów i brak dogadania się z drugim sobą. Bolesne!
Leżąc na ziemi dostrzegł drugą dziewczynę. Zamrugał i otworzył szerzej oczy. Zupełnie jakby dostrzegł...
- Masz węża na głowie... - odpowiedział na jej pytanie wskazując w stronę jej głowy drgającym palcem. Oczywiście, były to jego omamy. Nie należało go obwiniać o jego zachowanie, z jego punktu widzenia wyglądało to bardzo realistycznie!
- Sebastian Wolf. - przedstawił się dopiero po chwili. Dokładnie w momencie kiedy usiadł i podparł się rękoma. Przymrużył oczy zerkając w stronę Peruny, tak, tak. Widział właśnie jak tańczy w stroju hawajskim.
- Zwariuję... - tylko cicho westchnął.

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Maj 10, 2014 11:01 pm

Eva była już w stu procentach pewna, że ta cząstka jej świadomości mówiąca, by dziewczyna się nie wtrącała tylko umknęła, kiedy jeszcze mogła, miała całkowitą rację. Ale niestety, głupia musiała podejść i wplątać się w coś takiego. No, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Teraz już nie było odwrotu. Chłopak najwidoczniej miał rozdwojenie jaźni, Eva coś o tym wiedziała, chociaż ostatnio jej druga osobowość w ogóle się nie odzywała. Czyżby umarła? Chciałabyś. Najwidoczniej Sebastian, jak się wcześniej przedstawił, miał małe problemy ze swoją chorobą. Ale żeby się od razu spoliczkować? Eva nawet mu współczuła, mimo, że go prawie nie znała. Nie wyglądał na kogoś złego. Był raczej spokojny, chociaż mogło to wynikać jedynie z jego zmęczenia. Worki pod jego oczami mówiły wszystko. Kiedy Peruna złapała ją za nadgarstek Eva, wciąż milcząc przymknęła oczy, przewidując, że blondynka zaraz ją uderzy. A tu proszę, jednak nie. Kiedy Peruna nagle się odsunęła, Eva odetchnęła cicho zbierając w sobie coś co mogło w jakimś stopniu przypominać odwagę.
-Przepraszam, nazywam się Eva Alevang.- powiedziała o dziwo bez jąkania się i rzeczy tym podobnych. Wyprostowała się, a jej serce powoli powracało do normalnego rytmu. Cóż, zapisując się do tej szkoły mogła przewidzieć, że ludzie tutaj nie będą normalni. Teraz tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: upodobnić się do nich, czy pozostać normalną? Nawet nie próbowała myśleć nad odpowiedzią, nie czas teraz na to.
-Kompania? Odbicie świata? Nie bardzo rozumiem.- powiedziała tylko, kiedy Peruna zakończyła swój wywód o jednorożcach rzygających tęczą. Takie słowa i cele życiowe brzmiały bynajmniej dziwnie w ustach uczennicy, ale Evka najwidoczniej mało jeszcze wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Maj 11, 2014 11:44 am

Piekło? Co ona może wiedzieć o tym jak bardzo męczące i przechlapane? Na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu, podniósł swoje szanowne cztery litery z gleby i wytrzepał piach, który osadził się na jego spodniach.
- Eh... Ty nawet nie wiesz co mówisz, moje życie już jest piekłem. Gorzej być nie może. - po tych słowach podrapał się po poliku i usiadł na ławce. Skierował swój wzrok w kierunku Ev. Jakoś tak nie za bardzo czuł co powinien powiedzieć więc tak po prostu do niej pomachał obdarowując ją przy tym ciepłym uśmiechem. Ten gest miał oznaczać "Część, miło cię poznać".
- To jeszcze nie czas. Jeśli położę się spać z własnej woli ten drugi ja przejmie kontrolę nad moim ciałem. Nie chcę nawet myśleć ile osób wtedy ucierpi. - zakończył swą wypowiedź przyłożeniem rękawa do swoich ust i skierowaniu swojego wzroku w stronę blondynki.
- Mam inne zmartwienie na głowie. Odpada, rezygnuję. - jego wzrok w sumie zapewne zderzył się z jej piorunującym spojrzeniem. Postawił jej się? Oczywiście, ze tak. Bał się konsekwencji? Nie bardzo, nie zdawał sobie nawet z nich sprawy. Zresztą co taka delikatna i niewinna dziewczynka mogła zrobić wilkowi? To on był drapieżnikiem.

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Maj 11, 2014 4:59 pm

Ah, całe życie z wariatami. Właśnie to pomyślała Eva widząc jak zachowują się Peruna i Sebastian. Jednak, czy ona była normalna? No, może ta jej część tak, jednak druga istota drzemiąca teraz w jej ciele była jej całkowitym przeciwieństwem. Jej sytuacja bardzo, ale to bardzo przypominała tę Sebastiana. Przypadek? Raczej tak, chociaż pewnie dla wielu ludzi nie będzie to wyglądać jak zwykły zbieg okoliczności. No nieważne, i tak teraz nie zamierzała mówić o swoim małym sekrecie. W końcu nie zna tych ludzi, a sekretów nie wyjawia się byle komu, tym bardziej, że Evka o swoim tajemnicach nie mówi NIKOMU. Kiedy chłopak pomachał do niej, ona odpowiedziała mu tym samym, nawet lekko się uśmiechając. Musiało to wyglądać dziwnie, ale co innego miała zrobić? Wiać. Akurat to słowo przychodziło jej na myśl, nawet ją zaczynało śmieszyć jej tchórzostwo. Ale tak nie można, musi się tego oduczyć, w końcu nie może być szarą myszką całe życie.
-Jakoś mi się nie zdarzyło.- odpowiedziała na pytanie Peruny. To... taka zabawa tak? Eva odebrała słowa blondynki za zgrywanie się, pewnie niedługo wyskoczy z czymś w stylu ''Hah mam was. Serio uwierzyliście w te bzdury?'' Mimo takich przeczuć wolała się nie ujawniać. Trzeba być przygotowanym na każdą sytuację. Kiedy Sebastian zrezygnował już otworzyła lekko usta, by również ładnie odmówić, niestety nie zdążyła nic powiedzieć, kiedy Peruna znów zaczęła coś mówić. Teraz nie wywinę się tak łatwo. była tego w pełni świadoma. Mimo wszystko, chociaż zajmie sobie czas, mimo, że równie kuszącym pomysłem było czytanie książki. Kiedy blondynka rzuciła się na nią z pocałunkiem, znów zesztywniała, jednak powoli zaczęła się przyzwyczajać do ich towarzystwa.
-Twoja? E-eh.- wykrztusiła tylko, po czym znów pozbierała myśli, żeby nie wyjść na kompletną idiotkę.
-Chyba brakuje mi trochę czasu i... ambicji na podbijanie świata.- powiedziała próbując delikatnie odsunąć od siebie dziewczynę, a przy okazji wygrzebać się z tego bagna. Ale powolutku, dziewczyna była pewna, że będzie musiała się trochę wysilić.


Ostatnio zmieniony przez Eva dnia Pon Maj 12, 2014 11:46 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Maj 11, 2014 8:02 pm

Drugi on? Jak się zwał? Dobre pytanie, drugi on od zawsze był drugą częścią go. Istniał od zawsze i żerował w jego głowie. Zatruwał jego życie. Był przy nim i jedynym sposobem aby się go pozbyć było odebranie sobie życia. Tylko czy na pewno? Kiedyś Sebastian próbował. Raz podciął sobie żyły, innym razem przedawkował leki na serce. Efekt? Ciągle żył. Budził się nagi w dziwnych miejscach z czyjąś krwią na rękach.
Z początku, gdy patrzył w jej oczy przez sekundę albo dwie jego tęczówki przybrały krwisty, czerwony kolor. Gdy mrugnął wróciły jednak do normy. Można to było uznać bardziej za złudzenie optyczne niż coś nadzwyczajnego.
Gdy dziewczyna nachyliła się nad nim eksponując swój, trzeba przyznać, że bardzo ponętny biust on lekko zmrużył oczy i... zasnął. Tak sobie po prostu odpłynął, stracił świadomość i jeb. W momencie, w którym to ona mu przygryzła ucho on tylko cicho... warknął. Jak zwierz, o.
Nie wiadomo kiedy wstał cicho pomrukując i... rzucił się na Evę. Nie z pięściami, wykonał tradycyjny hugorzut, który powinien zakończyć się przewróceniem dziewczyny. W momencie gdy do tego dojdzie on po prostu zatopi zęby w jej uchu i cicho pomrukując je przygryzie. Oczywiście będzie sobie smacznie na niej spać, o!

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Nie Maj 11, 2014 9:11 pm

Eva nawet nie zauważyła, kiedy upadła na ziemię pod wpływem ciężaru chłopaka. Znów jakieś szybkie zajście, ciągle coś się działo. Nawet nie poczuła przygryzienia ucha, ale Sebastian chyba ważył bardzo dużo, bo ledwie oddychała.
-Piękna historia, i w ogóle, ale, e-khe.- właśnie miała prosić o pomoc Perunę, jednak w tej samej chwili jej tęczówki zmieniły kolor na czerwony, a wyraz jej twarzy z przerażenia zmienił się we wściekłość.
-Co ty wiesz o rozdwojeniu jaźni?- powiedziała poirytowana, całkowicie się zmieniając. Oto na światło dzienne wyszła jej druga osobowość, ukrywana przez Evę przed całym światem. Potrafiła ona przejąć kontrolę jedynie w trudnych sytuacjach, jak również kiedy Eva straci czujność. Dziwnym zbiegiem okoliczności jej przypadłość łudząco przypominała tą Sebastiana.
Mimo niepozornego wyglądu Eva swego czasu trenowała ciało, a diabełek w niej siedzący potrafi to wykorzystać, co właśnie próbowała zrobić w tym wypadku. Po chwili Eva, a raczej jej alter ego uwolniła ręce spod ciała chłopaka i powoli zsuwała go z siebie. Mimo oczekiwań zajęło jej to dłuższą chwilę, z czego dziewczyna nie była w najmniejszym stponiu zadowolona.
-Czy chcę być wielka? Proszę cię. Nie potrzebuję kogoś takiego jak ty by być wielką, a tym bardziej Eva nie będzie zainteresowana, znam ją lepiej niż ktokolwiek na tym świecie.- powiedziała wstając powoli i otrzepując ubrania. Oczy wciąż lśniły czerwienią, a twarz wyglądała całkowicie inaczej. Tak jakby teraz przed Peruną stał ktoś zupełnie inny. Po chwili dziewczyna odchrząknęła.
-Oh przepraszam, gdzie moje maniery. Nazywam się Ave i radzę ci nie mylić mnie z Evą.- powiedziała uśmiechając się szyderczo. Splotła ręce na piersi przyglądając się blondynce. Teraz dopiero będzie ciekawie, huhu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Maj 12, 2014 5:29 am

Gdy one sobie rozmawiały on bez jakiegokolwiek zmartwienia błądził sobie po krainie morfeusza. Nie poczuł nawet gdy jego tymczasowa poduszka mu uciekła, prawdopodobnie byl zbyt zmęczony. Dla osoby, która nie spała od kilku dni taka chwila jaką właśnie przeżywał powinna być spełnieniem marzeń. Tak było, przez pierwszą minutę.
Na początku śnił o teraźniejszości, zabawne co? Nawet nie wiedział, że zasnął.
- Masz takie ładne piersi Perunciu, mogę dotknąć? Albo się przytulić? - fakt, tego by normalnie nie powiedział. Jednakże, co wymamrotane przez sen to niekontrolowane!
Od jego wypowiedzi minęło może coś koło minuty. W tym czasie zdążył przegryźć sobie wargi i zachłysnąć się własną krwią. Momentalnie się obudził i zaczął klęczeć na kolanach plując swoją krwią i kaszląc.
Ledwie przestał się dusić gdy w nos trafiła go własna pięść. Oczywiste było, że zalał się momentalnie krwią. Podniósł się z ziemi, ledwie się wyprostował gdy kolejny cios ugodził go w brzuch a on sam wykonał efektowne salto, które zakończyło sie tym, że wylądował na plecach zwijając się z bólu.
- Zostaw mnie. - warknął gdy jego lewa ręka zaczęła go dusić a prawa usiłowała ja zatrzymać.
- Nędzne ludzkie mięso. - tylko tyle powiedział ten drugi on. Uścisk z jego szyi zniknął w momencie gdy miał juz mroczki przed oczami. Nie wiadomo czy to dlatego, ze stracił władzę nad ciałem czy tez ta gorsza część go postanowiła go puścić.
- Macie chusteczkę? Teraz chyba wiesz o czym mówiłem. - pytanie padło z jego ust w momencie, w którym udało mu się usiąść. Drugą część wypowiedzi uraczył je po wytarciu krwi w rękaw i spojrzeniu na Peruncie.

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Maj 12, 2014 7:33 pm

Biedny chłopak. W sumie Ave w ogóle nie poruszyło zajście sprzed chwili. Po prostu stwierdziła, że jego druga osobowość jest kompletnym idiotą. Żeby niszczyć swoje ciało? Samobójca jakiś? Eh, nieważne. Ave zastanawiała się tylko, dlaczego przez głupotę Evki musiała wpaść na takich debili. Można powiedzieć, że teraz miała z Peruną wiele wspólnego. Również uwielbiała się wywyższać nad innymi, nikogo nie będzie uważać za kogoś lepszego, dopóki nie polegnie w prawdziwej walce z nim. A w tym za słabym, jak na gust Ave ciele nie zamierzała nikogo prowokować. Ale tym samym nie da sobie w kaszę dmuchać, co to to nie! Niestety utknęła w akurat tym worku mięsa razem z jakąś słabą dziewczyną, bojącą się postawić komukolwiek. Za jakie grzechy!
-Niby czemu miałabym tobie mówić o czymkolwiek?- powiedziała po chwili unosząc jedną brew i kącik ust, rozbawiona słowami blondynki.
-A jesteś nim?- wciąż splatając ręce na piersi pochyliła głowę w bok mrużąc czerwone oczy. Jakie bóstwo? Dla Ave nie wyglądała jakoś szczególnie. No może oprócz tego, że bardzo się rozbierała. W tej chwili Ave stwierdziła, że skoro już musi z nimi siedzieć to chociaż się podroczy. Może nie będzie to całkowicie zmarnowany czas...

_________________
#9933ff

Karta || Relacje || Głos
*****
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Wto Maj 13, 2014 6:32 pm

Człowiek interesujący się problemami innych? Nie, to niedorzeczne. Problemy innych ludzi zazwyczaj są wykorzystywane do poprawy swojej samooceny i humoru, prawda? Zresztą co miał jej powiedzieć? "Cześć, jestem Sebastian. Jestem wilkołakiem, podobno cierpię na rozdwojenie jaźni i schizofrenie. Podejrzewam, że jest jeszcze kilka chorób o których nie wiem." yhy, czujcie się jak o tym poinformuje. Zazwyczaj takich ludzi jak on zamyka się w wariatkowie i izoluje. O, proszę, mamy tutaj okaz, który jeszcze chodzi wolno. Uciekł? Niet.
- Cierpię na rzadką chorobę krwi. - o, idealne tłumaczenie. Tyle, różnych rzeczy można było przypisać do jego wypowiedzi. Wiele banalnych typu niedoboru białych krwinek. W końcu, kto normalny pomyśli o jego przypadłości? Raczej nikt! Tylko... czy dziewczyna była normalna? Wyglądała z deczka na wariatkę. Prawdopodobnie niewiele normalniejszą od niego.
Podniósł swoje szanowne dupsko z ziemi i wytrzepał. Jego źrenice delikatnie się rozszerzyły. Dawno nikt nie okazał wobec niego nawet tak delikatnego przejawu dobroci. Niby zwykła chusteczka ale, gest. Sam gest był ważny. Gdy znajdował się na oddziale nawet lekarze nie okazywali mu takiej dobroci. Podszedł do Peruny i wystawił do przodu ręce aby zachęcić ją do wstania. Gdy tylko dziewczyna podniesie się do góry on padnie przed nią na kolana łapiąc za ręce i patrząc głęboko w oczy.
- Peruno? Zostaniesz moją żoną? - tak, właśnie, oświadczył się. Chyba za bardzo go poniosło? Oj tam, nikt nie mówił, że jest normalny. No a tylko osoby o takim odchyle od normy jak on są w stanie kreatywnie działać. Czasami aż za bardzo.
Ciekawe co zrobi i sobie pomyśli biedna dziewczyna?
Co do drugiego go. Nie był to samobójca, była to raczej istota, ta część go, której nie akceptował. Zawsze chciał być człowiekiem. Zwykłym, normalnym, prostym.

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sro Maj 14, 2014 5:42 am

-Nie widzę w tobie nic szczególnego, a wzrok mam jeszcze dobry. Najwyraźniej marne z ciebie to bóstwo.- mówiąc to, z lekkim udawanym współczuciem, jedną ręką poprawiła pojedyncze kosmyki włosów opadające jej na twarz przez wiatr.
Widząc całą sytuację, nie mogła już wytrzymać. Wybuchła śmiechem słysząc jak Peruna przyjmuje zaręczyny Sebastiana. Serio? Zaręczyny? No tego się nie spodziewała. Tylko ktoś tak niepoczytalny jak Sebastian mógł się oświadczyć ot tak i tylko ktoś taki jak Peruna mogła to przyjąć. No dom wariatów! Po raz kolejny Ave zadała sobie zasadnicze pytanie: co ja tu robię? Ta cała sytuacja była dla niej komiczna. Taki teatrzyk, specjalnie dla niej, jak miło!
-Hahaha! Teraz to pobiliście samych siebie.- powiedziała ledwo powstrzymując śmiech, ruszając się w końcu z miejsca. Palcem wskazującym wykonała gest wycierania łezki, wciąż próbując uspokoić oddech po nagłym ataku śmiechu. Okrążyła parkę i usiadła na ławce.
-Chwila, co się mówi młodej parze? Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, czy jakoś tak. No i zdrowych bachorów. A nieważne, niby jak z waszej dwójki miałoby wyjść cokolwiek normalnego.- znów nie mogła powstrzymać śmiechu. Jak bawimy się w teatrzyk to na całego. Może zostałaby świadkową? Albo chrzestną? Złapała się za brzuch, który zaczynał już ją boleć.
-A kiedy ślub? Mogę czuć się zaproszona, prawda? A nawet jak nie to i tak przyjdę. Nie wybaczę sobie, jak ominie mnie ta parodia. Skąd wyście się urwali?- znów uśmiechnęła się w stronę Peruny. Chłopak oświadczył się jej za chusteczkę, a ona uznawała to za boskość. No po prostu komedia!

_________________
#9933ff

Karta || Relacje || Głos
*****
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sro Maj 14, 2014 6:50 pm

Uh! To będzie im ciężko. Chociaż on miał nieco lepsze doświadczenia związane z posiadaniem rodziny niż dziewczyna. Fakt, mogłoby być lepiej, zawsze to mogło wyglądać bardziej naturalnie. Jednak lepsza sroka w garści niż wróbel na dachu.
Słysząc jej zgodę podniósł się z ziemi. Ba, wystrzelił jak proca prostując nogi. W sumie pierwszym co zrobił po podniesieniu się było pocałowanie dziewczyny. Dość namiętnie, o. Gdy skończył, klasnął w dłonie, zrobił krok w tył i zakręcił się na pięcie.
- Oczywiście, dostaniesz taki jaki tylko zechcesz. - odpowiedział tylko na jej uwagę o pierścionku. W sumie nigdy nie przejmował się pieniędzmi bo takowych posiadał. Posiadał dwa konta bankowe, na obu znajdowały się całkiem pokaźne kwoty. Takie uroki bycia wyklętym z ziemi ojczystej arystokratą sierotą. Chłopak przyłożył palec do ust, które wygiął w dzióbek.
- Wiem! Przedstawię ci moich rodziców! - to było pierwsze co przyszło mu do głowy. Zrobił dwa kroki w stronę Peruny po czym wyjął z kieszeni pomiętoloną pierwszą stronę gazety. Rozwinął i wystawił przed siebie, na wysokość wzroku dziewczyny. Pokazał palcem na portrety dwójki osób.
Ogólnikowo na pierwszej stronie widniał nagłówek "Najbogatsza sierota na świecie", artykuł był o młodym małżeństwie, które zostało zabite przez niedźwiedzia. O tym, że była to bardzo bogata rodzina i cały majątek po ich śmierci stał się własnością pięcioletniego wówczas Sebastiana. Nad portretami było nawet jego zdjęcie, można było go poznać po bliźnie na twarzy, którą ma do dziś.
- To mama, a to tata. Wiem, że gazety kłamią. Takich bzdur nigdy nie czytałem. Nie wierzę w to, że niedźwiedź byłby w stanie zabić dwójkę wilkołaków. Podejrzewam, że to był zamach i wszystko zostało zatajone. - oczywiście musiał to skomentować. Dobrze wiedział, że żaden zwierz nie byłby w stanie tego dokonać. Oho, i właśnie sprzedał jej dość istotną informację o sobie. No ale nie ma to tamto. Może teraz dziewczyna zrozumie dlaczego Sebastian nie chce prowadzić żadnych działań związanych z walką?
Słysząc śmiech zmrużył oczy i obrócił się w stronę jego źródła. Jakoś jego uwadze umknęła całkowicie obecność innej osoby w tym miejscu. Przekręcił głowę w prawo, potem w lewo przyglądając się jej. Wystawił swoją pięść na wysokość klatki piersiowej i wyprostował palec wskazujący, który był zakończony dość ostrym pazurem.
- Chciałbym cię oskórować. - to chyba niezbyt miłe powitanie? Szczególnie, że zapomniał całkowicie kim ona była, jakoś przed utratą swojej świadomości mu mignęła. Jednak gdy patrzył na nią po prostu widział wielki znak zapytania.
- Wypatroszyć, wypchać i wystawić jako krasnala ogrodowego. Zrobię to precyzyjnie. Zawieszę cię nogami do góry, zrobię dwa mikroskopijne nacięcia na tętnicach szyjnych aby spuścić krew. Następnie wykonam nacięcie pod kątem 30 stopni wzdłuż twojego torsu. Od pępka, na wysokość klatki piersiowej. Będzie ono miało za zadanie rozciąć samą skórę, dopiero drugie cięcie rozetnie mięśnie i umożliwi pozbawienie cię wnętrzności. - taaa... propozycja idealne, jednak to już były bardziej te jego zwierzęce fanaberie. Chociaż jakby nie patrzeć randka idealna. Zamrugał dwa razy po czym na jego twarzy pojawił się uśmiech obrócił się na pięcie i... przytulił Perunę.
- Oooo.... kochanie! Możemy kogoś pociąć? - randka idealna, co? Ej mała, chodź zabijemy kogoś i zrobimy mu sekcję zwłok. Było już tak fajnie, gdy się zawiesił. Na chwilę, dwie, może trzy sekundy. Dopiero po tym zamrugał ze trzy - cztery razy i spojrzał w oczy blondynki.
- Um... tak się teraz zastanawiam jak twoja mama zareaguje na nasze zaręczyny? Mam nadzieję, że nie przywiąże mnie w piwnicy liną nasączoną jemiołą i nie będzie gnębić mnie srebrnym nożem? - no bo to by było problematyczne. Tak, tak, miała miejsce w trakcie tego postu dwukrotna zamiana świadomości - Boże daj biedakowi się wyspać. Z czego można wywnioskować, że obu Sebastianów oświadczyło się dziewczynie! Ba dum, tsss.

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Czw Maj 15, 2014 2:10 pm

Założyła nogę za nogę, wciąż przyglądając się przedstawieniu. Już się troszkę uspokoiła to tym nagłym ataku śmiechu, spowodowanym przez ''młodą parę''. Podróbka? Ave była jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna! Żyła na tym świecie dłużej niżby się wydawało, w końcu jej pierwsze ciało umarło około 150 lat temu. Tak właśnie, Ave jest jedynie pasożytem w ciele Evy, a wcześniej w ciałach innych 4 osób. Ile jeszcze osób pokonało śmierć? Na pewno jacyś się znaleźli, ale były to potężna jednostki, a Ave należała byłą jedną z nich. Niestety na początku wydawało się jej, że wykrzesa z tego ciała więcej, niestety był to wielki błąd, którego nie mogła cofnąć. Kiedy chłopak wskazał na nią palcem uśmiechnęła się jedynie, podpierając głowę na własnej dłoni.
-Hoo... Jakiś ty agresywny, prawie zeszłam na zawał.- powiedziała beznamiętnie, bez nawet cienia strachu. Mogła w tej chwili powiedzieć coś sto razy gorszego, jednak wiedziała, że nie może przeginać. Wilkołak i dziewczyna, której mocy nie znała, wiedziała, że w tym ciele nie poradziłaby sobie z dwójką naraz. A niestety czas jej się kończył. Kontrola ciała przez Ave zużywała dużą ilość energii, więc nie może siedzieć na ''powierzchni'' w nieskończoność. Niedługo zabawa się skończy, a szkoda. A czemu by nie podrażnić się jeszcze bardziej, w końcu i tak to Evka oberwie.
Dlatego właśnie prawowita właścicielka ciała nienawidzi tego pasożyta, który tylko truje dupę i wpakowuje w największe tarapaty. A jak w ogóle Ave dostała się do tego ciała? Oj to długa historia, każdy by się zanudził.
A Perunka znowu swoje. Ave już się nie odzywała, bo po co? Tylko to podbicie świata, płyta się jej zacięła czy co? W sumie to może i mówi to poważnie, ale Ave nic a nic to nie obchodziło. Niby czemu miałyby obchodzić ją inne osoby? Niech sobie ''bóstwo'' robi co chce, niech nawet zniszczy cały ten pieprzony świat, Ave wciąż ma to daleko i głęboko. Szkoda, że niedługo będzie musiała oddać ciało Evie, trafiła na takie ciekawe osóbki.

_________________
#9933ff

Karta || Relacje || Głos
*****
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pią Maj 16, 2014 11:39 pm

Teraz czas na mega krótkie odpisy rozwenionej osoby, której chce się spać.

Prawdopodobnie coś było w tym, że dziewczyna miała wysokie mianie o swojej zajebistości. W końcu, jakby nie patrzeć, oświadczył jej się, nie? To już musiało coś znaczyć. Przecież nikt nawet nienormalny nie oświadcza się nieznajomym, chyba że taki nieznajomy ma w sobie coś co do siebie przyciąga. Magnes może? Kto wie, może to przeznaczenie. Może planeta Jin wpływała akurat na Jan. Być może całe uniwersum chciało aby te dwie istoty się związały ze sobą. Może też Sebastian poczuł, że przy zajebistości Peruny będzie mógł się odprężyć i wyciszyć? Może liczył na to, że przy tak pięknej kobiecie będzie mógł spać spokojnie? Kto wie, może któryś z tych powodów albo kilka z nich wpłynęło na jego decyzję o chęci zdobycia dość ambitnej dziewczyny.
- Oooo... nasza wesele będzie duże. Z mojej strony są dwie rodziny. Adopcyjna i biologiczna. Musimy tylko wybrać bezpieczny termin. Jeśli trafimy w okolice pełni z terminem to podejrzewam, że doszłoby do rzezi. - no tak, to był dość istotny element. W końcu biologiczna rodzina to jakby nie patrzeć same wilkołaki. Jak wiadomo takowe wilkołaczki wręcz uwielbiają ciepłe mięso. Szkoda by było żeby rozszarpali jego rodziców zastępczych. Cóż, ta dwójka go wychowała, nie? Był im coś dłużny, przywiązał się do nich i chciał uniknąć powtórki tego, co miało miejsce bardzo dawno temu.
Położył obie otwarte dłonie na swoich polikach, robiąc minę pokroju OoO. Po chwili mrugnął a następnie zdjął ręce klaszcząc. Tak, tak. Miało to miejsce w momencie gdy Peruna zaczęła powtarzać "podbiję świat". Aż mu się łezka w oku zakręciła. No co? Wzruszył się!
- Brawo, księżniczko. Popieram! - oho, czyli poparcie przyszłego męża odnośnie jej planów było. Lepiej chyba nie mogli się zgadać w tej sprawie. Skoro będzie miała w nim oparcie to mogło znaczyć, że jeśli ktoś będzie próbował jej przeszkodzić to prawdopodobnie wilkołak zapewni mu kilka bolesnych doznań i nakłoni go do zmiany swojego postanowienia, o! Taki z niego trochę mąż idealny.
- Agresja? - agresja? Agresja, agresja?! On nie był agresywny. Ten drugi on, to co innego. Sprawiał, że chłopak miał nieco psychopatyczne odruchy. Jeśli chciała się dowiedzieć jak wygląda agresja w jego wydaniu. Proszę bardzo.
Podszedł do niej bez słowa. Tak z uśmiechem, bardzo miło. Pomimo faktu, że jego oczy zaczęły jarzyć się krwistą czerwienią nie przejawiał żadnych odruchów inności. Taki zwykły uśmiechnięty facet, o! Stojąc przed Evą położył swoje dłonie na jej barkach i jeśli tylko miał sposobność wbił w nie swoje pazury. Delikatnie złapał oddech nosem po czym... otwierając usta, w których lśniły piękne kły po prostu zaryczał. Dość blisko niej, co powinno być baaardzo nieprzyjemne dla uszu. klik (pod koniec filmiku demo)


Prawie 4h go pisałem, hahaha.

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sob Maj 17, 2014 2:59 pm

Nie poruszyła nawet małym palcem podczas ich rozmowy. Czym oni się tak cieszą? Ah, no tak, podbój świata, podbój świata... A wspominałam o podboju świata? Ave już zaczęło to nudzić, a szkoda, bo miała nadzieję, że jeszcze się pośmieje. W końcu kończy się jej czas, znała bardzo dobrze limit tego ciała, odczuwalne zmęczenie i takie tam. Czekała tylko na odpowiedni moment, by oddać kontrolę Evie, może kiedy ktoś ją zaatakuje? Albo chociaż przestraszy? Ave była bardzo niezdecydowana co do tego ciała. Z jednej strony nie robiłoby jej różnicy zabicie Evy, w sumie to byłoby jej nawet na rękę, skoro będzie mogła znaleźć sobie silniejszego żywiciela. Z drugiej strony jednak widziała co potrafi Eva i miała nadzieję, że jeszcze kiedyś powróci ona do tego stanu. I co tu zrobić? No co? Pozostaje tylko czekać i oceniać sytuację na bieżąco.
Oh, Sebastian zareagował na jej słowa. I to dość nieprzewidywalnie. Kiedy ruszył w jej stronę ona wciąż nie wykazywała żadnych emocji. Ciekawe czy będzie chciał wcielić swój wcześniejszy plan w życie, czy może wymyślił już coś nowego? Ave nie potrafiła przewidzieć jego zachowań, nawet nie próbowała. Kiedy położył ręce na jej ramionach pazury nie wbiły się za głęboko, warstwa ubrań złożona z koszuli, swetra i płaszcza robiła swoje. Pomyślała, że ją ugryzie, albo zrzuci na ziemię, jednak znów spudłowała. Kiedy wciągnął powietrze przez nos, wiedziała już, że będzie wyć, wrzeszczeć, krzyczeć, czy co tam wilkołaki robią. I to był właśnie idealny moment. Uśmiechnęła się lekko zamykając oczy, a kiedy je otworzyła ich kolor znów zmienił się na ciemny fiolet. Eva nie wiedziała co się dzieje, jej oczy otworzyły się szeroko na widok ostrych kłów Sebastiana. Co się stało? Co on chce mi zrobić? Co zrobiła Ave? To były jedne z setek pytań, które przeszły jej przez głowę w ciągu ułamka sekundy przed tym jak chłopak ryknął na nią. Nie zdążyła nawet zasłonić uszu, wydawało jej się, że bębenki jej pękają. To samo tyczyło się głowy, której silny ból spowodowany był przemianą, a teraz jeszcze ten wrzask. Pochyliła głowę zasłaniając uszy trzęsącymi się dłońmi. Nie tylko ręce się jej trzęsły, całe ciało drżało z przerażenia. Ledwo wytrzymywała tak silny teraz ból głowy, że ciężko jej było myśleć o czymkolwiek innym. Po chwili podniosła szeroko otwarte oczy na Sebastiana.
-C-co się stało?- wykrztusiła tylko przez zaciśnięte gardło. Ledwo powstrzymywała płacz, nawet o tym zapomniała przez pulsujący ból wewnątrz czaszki. Nienawidziła tego uczucia, zawsze tak było. Nienawidziła tego pasożyta żyjącego w niej. Dlaczego ja? Dlaczego ona? Nienawidziła też siebie za własną głupotę.

/Przepraszam, że się wtryniłam Nepciu, ale nagle fala weny zalała moją głowę i szkoda mi było to zmarnować xd.

_________________
#9933ff

Karta || Relacje || Głos
*****
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sro Maj 21, 2014 9:17 pm

Szufladkowanie go jako Sebastiana jeden i Sebastiana dwa było dość powierzchowne. Fakt, cierpiał na liczne urazy psychiczne, w tym rozdwojenie jaźni jednak tak na prawdę jego własna osobowość nie była zbyt stabilna. Owocowało to tym, że tak na prawdę można by było zarzucić mu posiadanie kilkudziesięciu jaźni bądź też swego rodzaju ułomność umysłową.
Był jaki był, niestabilny < to na pewno, nieprzewidywalny i zmienny jak poranny wiaterek. Najgorsze chyba było w nim to, że w przeciągu kilku sekund z potulnego i miłego chłopca potrafił zamienić się w potwornego i bezwzględnego mordercę.
W sumie coś podobnego miało miejsce prawdopodobnie teraz. Jakoś tak zareagował dziwnie na zmianę koloru oczu dziewczyny. Jej pytanie odbiło się echem w jego głowie. Zewnętrznie u niego nie było zbyt wielkich zmian, to, że coś jest z nim nie tak można było wywnioskować po nieobecnym wzroku, same tęczówki były jakby we mgle. Przestał nawet mrugać.
Świat Sebastiana część 1
Przed chwilą stał jeszcze gdzieś pod szkołą. Chyba nawet planował właśnie kogoś pogryźć. Tak, coś mu się przypomniało, że miał ochotę na skosztowanie ludzkiego mięsa. Może nie on, on nie. On był zwykłym gościem. Ten drugi on, ucieleśnienie jego wilczej natury - on był sprawcą tego ataku. Chciał ponownie udowodnić swoją wyższość nad kruchymi, ludzkimi istotami.
Rozglądając się dookoła widział ciemność. Początkowo. Dość szybko zaczęły pojawiać się różne dziwne rzeczy, jak krzewy landrynkowe, rzeczka mirindy. Ogólnie taki kolorowy, świat słodyczy. Wspaniale!
Przed nim. Znaczy się w miejscu gdzie przed chwilą znajdowała się Evo Ava widział właśnie gigantycznego królika przytulankę.
- Kiułik! - wykrzyczał łapiąc ją dość mocnym chwytem i przytulając - pamiętajmy proszę, że jest wilkołakiem. Tak, tak, zaczął zachowywać się jak małe dziecko. Minęła może sekunda, góra dwie gdy jego słuch odnotował dziwne szemranie. Typu "ghu ugh hu". Dość szybko obrócił się w stronę swojej narzeczonej, która do złudzenia przypominała właśnie gigantycznego loda misia. Gdy tylko to zobaczył jego twarz zamieniła się w idealny obraz, który można odzwierciedlić dość łatwo > OoO. Dodatkowo z jego ust wypłynęło nieco śliny. Jakoś tak całkowicie zapomniał o pluszanym króliku, którego wypuścił z rąk i rzucił się na lodowego misia.
- Już nigdy cię nie wypuszczę! Będę przy tobie na zawsze! - wręcz wykrzyczał gdy tylko powalił swój obiekt pożądania na ziemię. Co zrobił? Zaczął go lizać!
Skrót poza głową Sebastiana.
Najpierw przytulił cholernie mocno biedną Evę, miejmy nadzieję, że nie zrobił jej krzywdy, następnie rzucił się na swoją narzeczoną i zaczął ją lizać po twarzy i nie tylko!

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eva
Klasa Czwarta
avatar

Cancer Liczba postów : 187
Join date : 06/05/2014
Age : 20

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Czw Maj 22, 2014 6:43 am

Po zaniku pamięci nie bardzo ogarniała sytuację. Ból głowy rozsadzał jej czaszkę i pewnie tak szybko nie minie. Gdyby to była tylko przemiana to pewnie jutro czułaby się już dobrze, jednak ryk chłopaka tuż po niej sprawił, że będzie się źle czuła jakiś tydzień. Cudownie. Ręce z uszu przeniosły się na skronie, które były miejscem, gdzie bolało ją najbardziej. Lekkiego uderzenia Peruny nawet nie poczuła, była zbyt zszokowana... no... wszystkim. Obawiała się tego co zrobiła Ave, może teraz chcą ją zabić, a ona powinna uciekać? Albo pierw ją po torturują i takie tam. Eva wolała nie myśleć o takich rzeczach, więc potrząsnęła lekko głową, chociaż ten ruch pewnie i tak nie był widoczny, w końcu cała się dygotała.
-Co się stało? Co zrobiła Ave?- powtórzyła dodając do tego drugie pytanie, kiedy już powolutku się uspokajała. Przez chwilę przyglądała się poczynaniom Peruny, która okradła jakiegoś ucznia, jednak nie myślała za dużo o tym co widzi, więc szybko o tym zapomniała.
Zgwałcić? Czy ona powiedziała zgwałcić? Przerażenie momentalnie wróciło do Evy, myśląc, że blondynka mówi o niej. Wiedziała, że musi stąd odejść jak najszybciej, chciała jeszcze pożyć! I wtedy nagle nadszedł kolejny atak, znowu Sebastian. Tym razem przytulił ją nagle tak mocno, że przez chwilę nie mogła wziąć oddechu. Już myślała, że to jej koniec, jednak uścisk zniknął tak szybko jak się pojawił. Kiedy Sebastian skoczył na Perunę Eva pomyślała, że to jej szansa. Wstała chcąc odbiec jak najdalej, kiedy nagle przypomniało się jej jedno. Książka! Musiała ją gdzieś upuścić, dlatego jeszcze na moment wróciła się, złapała za leżącą obok ławki lekturę i pobiegła w stronę budynku szkoły. Para pewnie nawet jej nie zauważyła, w końcu byli zajęci sobą.

[zt]
/Nie będę wam przeszkadzać Gołąbki ^^

_________________
#9933ff

Karta || Relacje || Głos
*****
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Sro Maj 28, 2014 6:28 pm

Tak w gruncie rzeczy wróciła mu pełna świadomość dopiero gdy narzeczona zareagowała na jego zachowanie. Cóż, przy pierwszej jej wypowiedzi chciał nawet odpowiedzieć. Tylko, że został uprzedzony! Może to i lepiej?
Gdy ona go mocno przytulała on po prostu wsadził sobie kciuk do ust i zsunął się nieco niżej, na tyle aby jego głowa leżała na jej piersiach. O! Tak było wygodniej.
W takiej pozycji mógłby sobie nawet z miesiąc leżeć. No ale zostawał czujny! Co to, to na pewno. Jednym uchem słuchał jak bije jej serce drugim to co do niego mówiła. Jakby na to nie spojrzeć rozleniwił się jak małe dziecko, nie chciało mu się nawet mówić i wtedy...
Sędzia podnosi dwa palce u lewej ręki. Dziewczyna właśnie pięknie go wysweepowała zmieniając tym samym pozycje. No proszę, taki z niej talent! Może dziewczyna potajemnie trenowała jiu-jitsu. Tak, to było jedyne usprawiedliwienie tego, w jaki płynny sposób nim przekręciła.
- Taaaak! Ksiądz udzieli nam ślubu a potem go wypatroszymy! Będzie ozdobą obok tortu! Doprawimy go tabasco i wujek będzie mógł się najeść święconym mięsem! Oooo! - wręcz wykrzyczał podnosząc obie ręce ku górze. W sumie to tak bardziej jakby do niej machał. Gdy ona zaczęła mówić o torcie i kanibalach aż mu się oczy zaświeciły. Aż plasnął się dłońmi o swoje poliki.
- I duża pajęczyna! Pająki! Węże! Szczury! Dzikie zwierzęta! Wiem! Porwiemy kilka lwów i poszczujemy nimi gości! Albo, albo... - chwila przerwy, zabrakło mu powietrza. Jeden wdech i drugi. - I chcę klowna! Takiego psychopatycznego mordercę, który będzie rzucać siekierami. - no i w tym momencie zaczął klaskać. Podobała mu się ta wizja, zawsze lubił psychopatów przebranych za klownów. To było takie oldschoolowe zagranie - Dostanę takiego kochanie? Zaprosimy go? - spytał po chwili wlepiając swoje ślepia w jej. Nawet złapał ją za ręce żeby jakoś tak zmiękczyć jej serce, musiał jakoś ją przekupić aby się zgodziła, nie?
Gdy tylko ugryzła go w ucho coś stanęło mu w gardle, oczywiście poczuł jej delikatne wargi na swojej skórze, zostawiły one taki ciepły ślad. Dopiero po chwili przełknął ślinę.
Noc poślubna? Co teraz? W tej pozycji? Jego wzrok zatrzymał się przez chwilę na jej piersiach. Gdy po trzech sekundach oprzytomniał zrobił delikatny mostek biodrami. Nie po to, żeby jej nie wiadomo co zrobić, zboczeńcy... Chciał wytrącić ją z balansu, o. Tak, żeby na niego opadła. Wiadomo, niecnie to wykorzysta i dość namiętnie wpije się w jej wargi. Nawet delikatnie przytrze jej dolną wargę swoimi kłami. Jednak to będzie działanie czysto dywersyjne, mające na zadaniu odwrócenie jej uwagi. W tym samym czasie położył swoją dłoń na jej pośladku i... przekręcił się z nią tak, że leżała obok niego.
Dość szybko wstał kradnąc jej czapkę. Założył na głowę, zrobił dwa kroki w tył, zakręcił się na pięcie i uklęknął ściągając z głowy własność Peruny. Włożył do środka rękę i tudum! Wyjął pierścionek zaręczynowy! O proszę, to ci dopiero sztuczka! Podstępna kanalia z niego. Oczywiście pierścionek założył na palec wybranki gdy ta tylko wysunęła w jego stronę rękę. Czapki nie oddał, o nie, nie, nie!
Wstał zakładając ją na czuprynę i podskoczył lądując na jednej nodze. Podniósł obie ręce do góry.
- O moją pewność siebie nie martw się kochanie! Teraz bardziej musimy wymyślić jadłospis. Proponuję zapolować na pierwszoklasistów. Kilka schabów, wątróbek, może udka, mięso z piersi dla cioci. Pośladek dla dziadka. Stryjek lubi dziecięce mózgi. - ładnie wyeksponował swoje pazurki jakby chciał się pochwalić przed wybranką - O noże nie musimy się martwić! Mamy moje pazurki! Huraaa! Będę mógł ich użyć na ludziach! - wręcz wykrzyczał wymachując rękoma, coś w stylu wiwatowania! Ona chciała zawładnąć nad światem a on chciał się dobrze bawić. Idealnie się dobrali!

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wilk
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 28/04/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pią Maj 30, 2014 3:55 pm

Dostanie clowna, w dodatku clowna psychopatę, jej! Ona chyba na prawdę coś do niego poczuła skoro zgodziła się na taką ozdobę ich wesela. Teraz to Sebastian normalnie poczuł takie "ahhh... co za wspaniała kobieta", jeszcze trochę i na prawdę się w niej zadurzy.
Pływać? Randkę? Ha! Miał pomysł! Taki geniusz z niego, ooo! Podszedł do niej i położył rękę na jej ramieniu.
- Jak mnie złapiesz oddam ci czapkę kochanie. Berek! - i hyc o podłogę, zaczął jej uciekać. Nie biegł najszybciej, dostosował swoją prędkość do niej. Tak, żeby dawać jej nadzieję na to, że da radę go złapać. No i pobiegli w siną dal, w stronę zachodzącego słońca i kraju kwitnącej wiśni, białego przebiśniegu. Mniej więcej w kierunku miejsca, w którym psy d... szczekają!

zt razem z Peruną

_________________
Karta <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Akito Garay

avatar

Liczba postów : 9
Join date : 27/05/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Cze 02, 2014 1:49 pm

Akito miał już dość łażenia i szlajania się po szkole. Ściany budynku zaczynały go męczyć, więc wylazł na dziedziniec. Co się będzie patyczkować. Niby mógł pójść w jakieś ciekawsze miejsce ale niespecjalnie miał na to ochotę. Niby siedzenie na dziedzińcu nie należało do najciekawszych zajęć, ale miał ze sobą książkę z nauką nie związaną. Wybrał sobie jakąś ławkę w słońcu, usiadł wygodnie i wyciągnął stosunkowo długie nogi przed siebie by zatopić się na dłużej w lekturze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azalia
Klasa Czwarta
avatar

Aquarius Liczba postów : 220
Join date : 03/12/2013
Age : 21

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Cze 02, 2014 5:24 pm

Azalia po ukończonej w końcu misji, bardzo długim prysznicu, kilku godzinnym śnie mogła wrócić do życia. Nie było to trudne, bo i tak była cały czas zirytowana na wszystko. Nawet na swoją spódnicę, bo układała się tak a nie inaczej, choć w rzeczywistości wyglądała bardzo dobrze. Tyle wysiłku i została olana przez jakiegoś faceta, już więcej nie chce mieć do czynienia z ludźmi. Jeśli jakiegoś spotka na pewno nie będzie dla nie miła, a tym bardziej dla jakiegoś zboczeńca, których w mieście jest cały rój. Wyszła na zewnątrz trochę się przewietrzyć, nie szła już jakby miała PMS. Jak się okazało spacer był całkiem przydatny, uspokoiła się, ale chyba było by lepiej gdyby nie spotkała kogoś kto by tylko mógł zepsuć jej humor. Dodarła na dziedziniec z myślą by po prostu posiedzieć na ławeczce i posłuchać odgłosów natury... uj prawda, nie obchodziło ją to. Chciała poobserwować tak naprawdę ludzi. Usiadła na jednej z ławek i jej uwagę przykuł pewien uczeń z nosem w książce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dalian
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 57
Join date : 12/01/2014

PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   Pon Cze 02, 2014 6:44 pm

Danielle nie udało się wyjść ze szkoły, a już jej misja została zakończona. Właściwie jej to nawet odpowiadało. Poznała kilku interesujących osobników i nic poza tym. Perusię znała już od dawna. Właściwie nie za bardzo się nią interesowała, bo była dziwna. Trochę przypominała jej Bellonę, aż Dalci włosy stanęły dęba, gdy znów o tamtej panience pomyślała.
Po prostu poszła dalej. Rozejrzała się po całym placu. Oprócz niej siedziało tutaj jeszcze dwójka osobników. Przełknęła głośno ślinę i ruszyła do przodu. Raz patrzyła na cały wolny plac, a drugi na różowowłosą i bruneta. Właściwie podeszła do dziewczyny. Lubiła ludzi ze swojego domu, wydawali się wbrew pozorom naprawdę przyjaźni.
- H-hej.. Jesteś z Saevy? - bąknęła na początku panienka Heavensword. Właściwie od rozmowy z Belloną bała się jakiejkolwiek rozmowy z kimkolwiek. Jeszcze natrafi na drugą taką Belcię. Może wyda się chociaż mila ta osoba.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prostokątny dziedziniec.   

Powrót do góry Go down
 
Prostokątny dziedziniec.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Dziedziniec-
Skocz do: