IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Heine
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 16/10/2013

PisanieTemat: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Paź 19, 2013 7:09 pm

    Na końcu korytarza znajdują się ogromne, dębowe drzwi z mosiężną klamką. Nad nimi wisi tabliczka- „Gabinet Dyrektora". Czy jesteście w stanie wskazać miejsce straszniejsze, niż to? Zawsze krążyły o nim dziwne plotki. Ileż to się słyszało o uczniach, którzy wchodząc tam, wracali zupełnie odmienieni. Może i jest w tym jakieś małe ziarenko prawdy... Mniejsza. Powracając jednak do samego wystroju gabinetu, to wcale nie jest to taki przerażający pokoik. W gruncie rzeczy dyrektor bardzo o niego dba. W końcu to w nim przesiaduje większość swojego czasu, zajmując się albo sprawami szkoły, albo dyscyplinowaniem niekompetentnych uczniów placówki, albo... Zwykłym wylegiwaniu się. Także zaraz po przejściu przez ciężkie dni, można się zdziwić ciepłym klimatem panującym w pomieszczeniu. Amarantowe, szorstkie ściany bardzo ładnie komponują się z ciemnymi panelami. Na podłodze ułożony jest „włochaty", purpurowy dywan w kształcie ogromnego koła. Na przeciw drzwi stoi duże, dębowe biurko. Lekko już spróchniałe, w końcu swoje lata już przeżyło. Po nim wala się pełno kolorowych kartek, długopisów, i chyba jest to jedyny kącik w tym pomieszczeniu, gdzie znajduje się taki syf. Samo biurko kryje wyposażone jest w wiele szuflad, szafek i tajnych schowków, o których najprawdopodobniej wie tylko i wyłącznie sam dyrektor. Wszystkie szafki, nie mówiąc już tylko o tym jednym mebelku, są zapełnione teczkami oraz książkami. Nie ma w nich już nawet miejsca, by dopchać chociażby jedną kartkę. Może to dlatego wszystko wala się na blacie jego biurka? Może. Za tym dębowym mebelkiem stoi fotel. Duży, wygodny, obity skórą fotel, który jest chyba ulubionym mebelkiem Heine'go. Bardzo przytulnie się w nim siedzi i rzadko komu pozwala jeszcze posadzić na nim swój tyłek. Nikt, tylko sam pan dyrektor może go używać. Tylko. Powracając jednak do reszty wystroju i wyposażenia tego pokoju... Czy coś jeszcze ciekawego się tutaj znajduje? Może warto jeszcze wspomnieć o tym „łysym" krzesełku, które stoi przed siedziskiem dyrektora. Skrępowani uczniowie, którzy już niestety tutaj trafili, często zawieszają spojrzenia na barwnych obrazach wiszących na ścianach. Jedno okno oświetla całe pomieszczenie, choć zazwyczaj zasłonięte jest purpurowymi zasłonkami. Dyrektor usprawiedliwia się, że światło słoneczne razi go w oczy. A może jednak po prostu woli siedzieć w ciemnościach? Nie wnikajmy już. Z resztą, może sami się dowiecie, jak już odwiedzicie to miejsce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Azalia
Klasa Czwarta
avatar

Aquarius Liczba postów : 220
Join date : 03/12/2013
Age : 22

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Mar 22, 2014 5:26 pm

Azalia przywędrowała spot Północnej Wieży, w towarzystwie Amos'a oraz nieprzytomnego wieśniaka. Chciała to skończyć najszybciej jak to było możliwe. Dlatego planowała wejść, wytłumaczyć co się wydarzyło, zostawić wieśniaka i wyjść. Nie chciała opuścić tego gabinetu jak niektórzy uczniowie, którzy podobno stali się odmienieni. Nigdy w życiu, Azalia ma zawsze być Azalią i nie będzie żadnego prania mózgu. Zapukała do potężnych, drewnianych drzwi i nic. Czyżby nikogo nie było? Szkoda, ale z drugiej strony nie chciała łazić z tym facetem przy nodze. Dlatego pozwoliła sobie wejść do środka. Było tutaj w jednym celu i nawet nie się rozglądała się dookoła.
-Amos, możesz już wrócić - powiedziała do przyjaciela, który przed zniknięciem położył się na dywanie by facet nie uderzył w podłogę z impetem.
-Co by tutaj...a już wiem - podeszła do stosu kartek, będzie mogła zostawić wiadomość. Wzięła pióro do ręki by zacząć pisać na kawałku kartki
"Panie dyrektorze lub pani wice dyrektor. Ten człowiek wtargnął na teren Akademii wraz z innymi wieśniakami i grozili nam bronią! Musiałam interweniować, ale nie mogłam tego tak zostawić dlatego przyprowadziłam go tutaj. Mam nadzieję, że zdoła Pan coś z niego wyciągnąć bo mnie się to nie udało. Azalia Aristow, Cinia z Diligens" Taki o to liścik zostawiła i położyła na samym środku biurka by od razu rzucał się w oczy. Po tym wszystkim opuściła gabinet.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariadna Lightsworth
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pią Mar 28, 2014 8:29 pm

Kobieta szła powolnym, dostojnym krokiem, ciumciając swojego malinowego, dyrektorskiego lizaka. Dziwiły ją pustki na korytarzach. Normalnie to pełno uczniów wagarowało, a dzisiaj coś miłego się stało. Czyżby wszyscy byli na zajęciach? Same plusy.
Dyrektorka będzie miała kogo usadzić w tej samej klasie jak zaczęli nagle tak chodzić na lekcje.
- Ale nuudy - powiedziała sama do siebie. Chciała kogoś usadzić w kozie, ale widocznie uczniowie nie dają jej ostatnio pola do popisu. Na jej nieszczęście weszła do gabinetu dyrektora.
Szczerze, miała nadzieję, że uniknie jakiekolwiek pracy, a zamiast pięknisia spotkała wieśniaka.
Kilka razy mrugnęła oczami. Dopiero po kilkunastu sekundach wgapiania się w rolnika zdała sobie sprawę o rolniku. Postanowiła usiąść na dyrektorskim fotelu. Nogę położyła na nodze i wyjęła swój lizak z ust.
- To czemu zaatakował pan moje uczennice i co pana sprowadza w moje zacne progi? Podoba się panu moja szkoła? Raczej już z niej nie wyjdziesz tak poza tym.. - zagadnęła do wieśniaka. Właściwie miała go totalnie w pompie. Niestety, obowiązki wzywały, a że pięknisia pedałka nie było - ona musiała się tym zająć. Nawet się jej to spodobało, że ma coś do powiedzenia i nikt poza nią nie podejmie decyzji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Mar 29, 2014 11:56 am

Szedł... czy też może raczej pełznął leniwie po korytarzach. Dawno nie wychodził ze swojego małego półświatka. Powód? W sumie, unikał kontaktu bez powodu. Jego sekretarka znikła i zapewne ma teraz morze dziwnych dokumentów, które jak zwykle będzie musiał przejrzeć... ale to później, dużo później. Tak później, że zapewne twórcy owych dokumentów zapomną o ich istnieniu. Tak będzie lepiej, dla wszystkich! Skierował swoje kroki w kierunku gabinetu dyrektora, dlaczego? Nie wiedział, była to ta jedna z zachcianek, bez konkretnego powodu. Może coś przeczuwał? Być może. Chociaż to wszystko mogło być spowodowane tym, że był "na głodzie". Słodycze mu się skończyły, a o dziwo nie miał kiedy ich uzupełnić... może w gabinecie dyrcia coś znajdzie? Bardzo prawdopodobne~
Zastukał kilka razy w drzwi i wślizgnął się do środka. Zamrugał kilka razy widząc nieznajomą osobę i Ari... na fotelu dyrektora. Skinął jej głową podchodząc do niej i przyglądał się randomowi...
- Przeszkadzam? - mruknął do koleżanki po fachu i oparł się o oparcie jej fotela. Wzrokiem zaczął błądzić w poszukiwaniu słodyczy... a najbliższy znajdował się w ustach pani vice dyrektor...
Obudziły się w nim zwierzęce instynkty... tak tak... poczeka, aż ta wyciągnie słodycz z ust i wtedy zaatakuje! Chociaż czy to jest odpowiedni moment?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Mar 29, 2014 2:45 pm

I tak wieśniak z Steinkreis został przywleczony do gabinetu dyrektora. Chwilę posiedział, nerwowo spoglądając na ściany i sufit, które zdawały się do niego mrocznie uśmiechać. Wiedział, że teraz zostało mu tylko być grzecznym mężczyzną, a może litość szarlatanów i pomiotów Szatana okaże się na tyle duża, że przeżyje. Uśmiechnął się blado, gdy Ariadna weszła do pomieszczenia. Jej wzrok przewiercał go na wylot. Była dużo gorsza niż tamte dwie nastoletnie wiedźmy.
Zaśmiał się nerwowo pod nosem po wypowiedzi Ariadny. W tym czasie do gabinetu, stylowo i bogato urządzonego wszedł również drugi vice dyrektor- Santino. Aura przytłoczenia miażdżyła wieśniaka, który jeszcze odczuwał na swej czaszce siłę kopnięcia Azalii.
-Ja? Bo to so zdziry i wiedźmy. Jedna z nich mnie tu przywlokła. A szkoła ładna, pewnie sam Szatan maczał palce w jej budowie- powiedział i zamilkł. Chciałoby się powiedzieć, że na wieki, ale to było po prostu chwilowe zastanowienie nad tym, co powiedział. Był głupi- to fakt obiektywny. On sam po prostu myślał o sobie 'mówię szybciej, niż myślę'. W istocie jednak, po prostu nie myślał. I poczuł nad swym karkiem poczucie zagrożenia. Dwójka ważnych osobistości w świecie wiedźm właśnie stała, lub siedziała naprzeciw niego. Kim on był, by siedzieć tu, w gabinecie szkoły wiedźm? Dlaczego akurat on, skoro było ich aż sześcioro? Źle wybrał walkę z różowowłosą, skoro mógł się bić z blondyną razem z innymi towarzyszami. Teraz sobie czekał wieśniak na to, co zrobią lub powiedzą szarlatani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariadna Lightsworth
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Mar 29, 2014 4:22 pm

- Nie, siadaj. Pomożesz mi w przesłuchaniu - powiedziała Ariadna do Santino. Dyrektora nie było to ktoś musiał się zająć wieśniakiem dla dobra dzieciaków. Na chwilę wyjęła lizak ze swoich ust. Sięgnęła na dół po miskę z cukierkami i pokazała wzrokiem Sanciowi miejsce, gdzie będzie mógł zasiąść. Cała sytuacja trwała dosłownie chwilę. W końcu lizak z powrotem wylądował z malinowych ustach naszej vicedyrektorki.
- Po pierwsze, wyrażaj się przy mnie, albo zginiesz marnie człowieczku.. Serio potrafię zrobić komuś z tyłka jesień średniowiecza. Nie jest to takie trudne jak może się tobie wydawać - powiedziała z mrocznym uśmiechem na ustach. Nie da obrażać swoich uczennic, mimo że nie za bardzo za nimi przepadała, zresztą jak za każdym.
- Czemu uważasz ze szatan budował tę szkołę? Jesteś w jakiejś organizacji, czemu przyszliście na teren szkoły? - już się trochę Aria zdenerwowała. Nie za bardzo lubiła ludzi. Rozumiała, że muszą istnieć i nic im nie robiła. Jednak denerwowało ją to jak oni odnosili się w stosunku do magii. To czego ludzie nie rozumieją za zwyczaj wykluczają i niszczą to. Magów już wykluczono, ale ona nie chciała do tego dopuścić. Wydawało jej się to takie smutne, a za razem takie prawdziwe. Bała się, że niedługo i magów nie będzie na tym świecie. Nie pokazywała tego, jednak po sobie. Była trochę zaniepokojona tym, co się właśnie stało. Czekała w tym momencie tylko na odpowiedź wieśniaka. Nic poza tym póki co się nie liczyło.

Spojrzała na Santino. Może jeszcze on chciał coś dopowiedzieć w tej strasznej i ciekawej sprawie. Jakby wieśniak nie chciał współpracować kobieta używa na nim bólu by wygrać całą tę śmieszną gierkę. W końcu będzie musiał powiedzieć ze strachu.
- Częstujcie się - powiedziała, pokazując cukierki. Nie liczyła, jednak na to aby ktoś poza vicedyrektorem miał zamiar je wziąć. W końcu mogą to być jakieś cukiereczki szatana jak cała ta szkoła. Waaaa, tacy straszni~~
A najstraszniejsza jest nasza kochana Ariadna!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sro Kwi 02, 2014 4:30 pm

Ogólnie to Santino był tak bardzo poza tematem, że mógł jedynie wnioskować co się dzieje ino z toku rozmowy. Ktoś się wdarł na teren szkoły i zaatakował uczennice tak? Dodatkowo ta grupa osób należała do tych ciemnych, którzy są tak zacofani, że aż szkoda. Przyszli na szkołę z widłami i pochodniami? Ambitnie. Oczywiście kiedy to pani vice dyrektor wyciągnęła miskę ze słodyczami, Santino nie zlitował się nad nimi i od razu zgarnął kilka z nich. Wrzucił jednego cukierka do ust, leniwie przerzucając go językiem z jednego polika do drugiego, rozprowadzając słodki smak po ustach. Tak, tego mu było trzeba. Dopiero teraz mógł normalnie funkcjonować... Wieśniak był dość wygadany, jednak robił złą minę do gry. Prowokowanie tej dziewczyny.. mowa tu o Ari... to zły pomysł.
- Ciemny lud boi się tego czego nie rozumie... - mruknął nachylając się nad fotelem. Nie chciał teraz interweniować, wolał obserwować rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sro Kwi 02, 2014 7:28 pm

MG
Biedny wieśniak. Przyszedł od dwójki wyżywających się na nim dziewczyn i trafił prosto w szpony jednej z największych szych w tej szkole, która to notabene nie okazała się dużo spokojniejsza. Już po pierwszych zdaniach chłopa, który wypowiedział opinię typową dla siebie nomenklaturą, wiedział on, że szanse przeżycia i zostania wypuszczonym są bardzo bliskie zeru. Westchnął ciężko na słowa Ariadny i zwiesił głowę.
-Ja gadam, jak gadam- mruknął i wbił wzrok w podłogę. Pewnie przydałaby mu się edukacja i ogłada w mowie, jednak co miał począć, jego obowiązki obejmowały prace na roli, a nie utrzymywanie stosunków dyplomatycznych z Niemcami, czy Włochami.
-Kto by mnie wzioł do jakiejkolwiek organizacji...- zawiesił głos i podciągnął nosem. Ciekawiło go, czy i w lochach wszystko jest wysadzone purpurą i złotem najlepiej. Zapewne dożyje tu już końca swych dni, a przecież pod Sattendorf, w małej, brudnej i zawilgoconej chatce przy polu czekała jego rodzina, którą powinien utrzymywać. Nie miał jednak zamiaru o nich wspominać, przecież to byłby kolejny argument, którym mogliby mu grozić.
-My z chłopokomi przyszliśmy bo nam mówili, że tu są same wiedźmy i szarlatani i że to trzeba spalić. Przyszliśmy na zwiady- powiedział i raz jeszcze westchnął. Miał nadzieję, że już nie zostanie popchnięty do ostateczności, bowiem tym razem, może naprawdę rozerwać sobie krtań. Ku jego uldze, druga z postaci- Santino- nie była specjalnie agresywna, nie groziła mu niczym, więc czuł się względnie spokojnie. Ten dzień był już jednak dla niego zdecydowanie zbyt długi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pią Kwi 04, 2014 9:37 am

Przysłuchiwał się temu wszystkiemu, z wyrazem zimnej obojętności. Chociaż bardziej wyglądało na to, że misa ze słodyczami pochłania większość jego uwagi. Jak podchodził do tej całej sytuacji? Jeszcze badał wszelakie możliwości i skutki. Dodatkowo wieśniak już wyglądał na skruszonego całą sytuacją i zaraz dojdzie tu zapewne do samobójstwa. Tego byśmy nie chcieli. Nie to żeby zależało mu jakoś szczególnie na życiu tego człowieka... ale po co brudzić dywan? Ogólnie to nawet za pomocą magii się ciężko to usuwa więc... Westchnął ciężko i ruszył się zza fotela, skierował swoje kroki do tego śmiertelnika. Spojrzał na niego z góry... jakimś dziwnym zrządzeniem losu, zawsze patrzył na ludzi w ten sposób.
- Zrobiłeś coś moim uczennicą? - powiedział ze spokojnym wyrazem twarzy, jednak głos miał lodowaty. Był w stanie wybaczyć wszystko... wtargnięcie... niszczenie mienia, czy coś w ten deseń, ale nigdy nie wybaczy zranienia jego podopiecznych. - Ty.. albo któryś z twoich kolegów... ?
Dlaczego pytał? Chciał dokończyć układankę, którą tworzył w swojej głowie, wiedział że Ci pojawili się w szkole i chyba wpadli na jego uczennice. Skoro jeden z nich się tu znalazł, to zapewne dostali w łeb... jednak musiał się upewnić. Odpowiedź tego człowieka, zależała o jego losie.. i mógł to wyczuć, taaak w osobie Santino pojawiło się coś.. czego nawet Śmierć by mu pozazdrościł....

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariadna Lightsworth
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pią Kwi 04, 2014 7:56 pm

Dziewczyna rozsiadła się na dobre. Szczerze, mówiąc zajęła się tym bo musiała. Nie rozumiała, dlaczego Azalia go tu przyprowadziła oraz dlaczego chłop nie chciał nic mówić. TRUDNO. Aria poradzi sobie sama bez tych informacji.
- Kto was namówił, jak wyglądali ? - spytała nasza kochana dyrektorcia. Jeżeli chłopk zacznie mówić to może wypuści go na wolność, a co jeśli nie? No cóż.. Najpewniej zginie w najgorszych znanych Arii męczarniach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Kwi 05, 2014 10:58 am

Chwilka ciszy, wieśniak podejrzewał, że już za chwile przemówi pani wiedźma, ale ku jego zdziwieniu, pierwszy zabrał głos facet.
-Ledwieśmy przyszli i od razu te dziewuchy wredne się na nas rzuciły- odrzekł. Chciał trochę podkoloryzować swe wyznanie, by aż tak nie ucierpieć, jednak to była dość ryzykowna zagrywka z jego strony. Jedno złe słowo, jedno kłamstewko za dużo i już nigdy mógł się z tego nie wyplątać.
-Nie wiem, jak miał na imię. Jakiś inteligent od siedmiu boleści w spelunie siedział i rzucił taką plotkę między nas- odpowiedział już zgodnie z prawdą. Nawet twarzy nie zapamięta, bo było ciemno, a on siedział w kapturze. Ale jak widać, mówił prawdę o szkole, więc zapewne wiedział więcej niż się mogło wydawać.
Sam chłop natomiast wiercił się ze zniecierpliwienia. Chciał jak najszybciej stąd wyjść, już nie chciał zgrywać silnego i nie do złamania, nawet nie znał tamtego człowieka, a to jego będą wiedźmy poszukiwać.
-Co to ja mogę... A, miał bliznę na twarzy, co wyglądała tak- pokazał na swojej wąsatej twarzy z nosem jak ziemniak linię, która biegła pionowo przez jego prawe oko.
-Tak, to jego wina, teraz niech cierpi. Niech go ścigają czarownicy, wiedźmy, szarlatani. Przez niego tu jestem- myślał rozpaczliwie. Na jego czole pojawiły się krople potu. Wytarł je ręką.
-Wypuścita mnie stąd?- spytał ze smutkiem, wymieszanym z rozpaczą w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariadna Lightsworth
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Nie Kwi 06, 2014 7:24 pm

- Dziewuchy? A nie czasem wy na dziewuszki? - spytała ostro Ariadna. W tym momencie kobieta naprawdę zdenerwowała się  zachowaniem wieśniaka. Jej uczennice nigdy by się tak bezczelnie nie rzuciły na żadnego człowieka bez powodu. Denerwował ją ten cały wieśniak. Nie dość, że bezczelny to takie głupoty opowiada na jej uczennice.
- Pytanie brzmiało, czy coś im zrobiłeś chłopie - powiedziała ostro Aria. Denerwowało ją to całe  zachowanie. Rzuciły, czy nie pytanie brzmiało inaczej.  No w każdym razie kobieta nie polubiła wieśniaka.
- Co dokładnie powiedział i czy miał jakieś charakterystyczne rzeczy na swoim ubiorze?  No i nazwa tej speluny- od czegoś trzeba w końcu zacząć.  Jak nie  od czegoś łatwego to od czegoś trudniejszego. Coś ten wieśniak musiał wiedzieć więcej, a nie tylko takie  drobnostki.
- Przedyskutuje to z vice dyrektorem Santino.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Wto Kwi 08, 2014 9:04 am

- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie - warknął, zaczął powoli tracić cierpliwość? Możliwe, czy też może raczej nie podobało mu się takie unikanie odpowiedzi. - Nie pytałem co się tam wydarzyło... tylko czy coś im zrobiliście... - teraz można powiedzieć, że powiało chłodem, a chłop po jego słowach mógł usłyszeć... właściwie nic. Cisza wryła się w jego umysł, za sprawą pewnej magicznej sztuczki vice dyrektora, dlaczego to zrobił? Żeby wieśniak mógł sobie spokojnie przemyśleć jego słowa i swoją odpowiedź. Gdy Aria zaczęła mówić, znów przywrócił wszystko do normy w okół przesłuchiwanego.
- Chcesz wyjść.. to współpracuj... taka mała rada... - zerknął przez ramię na Ari, nie chciał podejmować samemu takich decyzji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Wto Kwi 08, 2014 3:20 pm

-Żem mówił: my na zwiady- odpowiedział Ariadnie z jękiem rozpaczy, kończącym to zdanie. Nie. Raczej nie rozpaczy, a bezsilności, niemocy. Nic przecież nie mógł zrobić, a każde odburknięcie, czy niemiła odpowiedź mogła poskutkować manifestem siły dyrekcji. On o tym wiedział i właśnie ta myśl, to przeczucie, odejmowało mu chęci do oporu i walki.
-Raz się odmachłem jak mnie straszyła jedna wiedźma, ale nic się jej nie stało- odpowiedział i machnął ręką, jak gdyby odganiał natrętną muchę. Myśli przyszły mu wyjątkowo łatwo, nawet nie wyszła mu żyłka na czoło, po prostu szybka odpowiedź. Po chwili jednak to udogodnienie znikło i znowu musiał się wysilić, by złożyć jedną z dłuższych i bardziej złożonych wypowiedzi w swym życiu.
-A, to masz farta. To moja ulubiona speluna. Nazywa się 'Pięść Wykidajły' i znajduje się w slumsach... no, tam gdzieś. Ten koleś nie mioł nic charakterystycznego, wyglądał bardziej jak mnich w worku na kartofle- powiedział i rozsiadł się. Może jednak nie byli tacy źli, na jakich wyglądali? Nie, nie może nad tym myśleć. Oni tylko czekają, aż im zaufa, by go torturowali i zabili w męczarniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariadna Lightsworth
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Wto Kwi 08, 2014 6:48 pm

- Santino, zajmiesz się tym delikwentem? - spytała z diabolicznym uśmiechem Ariadna, a co ona zachciała robić? Posortować trochę wszystkie papiery. Włożyła sobie ciastko do buzi i zaczęła gryźć. Szczerze, nie rozumiała po co człowiek miałby wysyłać kogoś na zwiady do francesy. Zastanawiało ją to dogłębnie. Cóż, więcej raczej z chłopa już nie wydusza jak widać.
- Poza tym musimy poważnie porozmawiać - zabrzmiało to dosyć poważne i spojrzała się na swojego kolege dosyć chłodnym spojrzeniem. No prawie jakby chciała go zabić, ale cóż wpierw wieśniak opuści pomieszczenie. Już teraz Aria sortuje papieru.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sro Kwi 09, 2014 10:04 pm

Miał szczęście... nie zrobił nic złego jego uczennicą, więc przeżyje. Dodatkowo dostaliśmy może niejasne, aczkolwiek rzeczowe informacje więc zapewne, będzie musiał to sprawdzić później. Skinął na wieśniaka tym samym każąc mu iść za nim, po czym sam skierował się do drzwi. Otworzył je i zaczekał aż przesłuchiwany ruszy pierwszy. Na wyjściu spojrzał na towarzyszkę z niewinnym wyrazem twarzy.
- Czy to jedna z tych rozmów, które zaczynają się od "musimy porozmawiać"? - uśmiechnął się lekko, doskonale wiedział, że to jedna z tych rozmów, ale nie mógł się oprzeć. Spokojnie wyszedł z gabinetu i skierował się w stronę wyjścia ze szkoły. No cóż, nie miał kogo posłać do tej roboty i raczej wolałby i tak zrobić to sam więc... Spojrzał jeszcze raz na wieśniaka, dalej z góry (<3).
- Mam nadzieje, że to ostatni taki incydent... nie chcę was zastraszać.. ale naprawdę będę bardzo niezadowolony, jeżeli coś takiego się powtórzy..., a wtedy odwiedzę was osobiście...  i raczej na rozmowie się nie skończy. Chociaż osobiście mam nadzieje, że podoba wam się w mojej szkole - zaśmiał się cicho - na tyle, żeby nie chcieć jej spalić~
Odprowadził delikwenta do głównej bramy, a cóż innego miał zrobić?
- No to tutaj się pożegnamy... mam nadzieje, że bezpiecznie wrócicie do domu... i zajmiecie się swoją rodziną, pewno muszą się martwić o was... więc powodzenia! Pamiętajcie żyjcie i dajcie żyć innym! - Tak mu rzucił na odchodne i zaczął kierować swoje kroki z powrotem do gabinetu. Zapewne czekała go ciężka przeprawa, a on sam nawet nie wiedział czego może dotyczyć. Może inaczej, nie wiedział jak to się może potoczyć, Ari była jedną z zagadek, których czasami nie mógł rozgryźć.
Wszedł do gabinetu i od razu zajął poprzednią pozycję opierając się o oparcie fotelu, zerkał nad ramieniem vice dyrektorki na jej pracę.
- Więc o czym chciałaś rozmawiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Czw Kwi 10, 2014 2:12 pm

Rozmowa chłopa z dyrekcją dobiegała końca, opanowanie władz szkoły pozwoliło na sukces w wydobywaniu jakichkolwiek przydatnych informacji od jedynego złapanego przez magów 'okazu' Sattendorfczyka w wieku produkcyjnym. Chociaż była to jedynie płotka, w ogóle nie ważne ogniwo w łańcuchu mieszkańców Sattendorf. Najzwyczajniejszy na świecie chłop, który lubi sobie wypić pod wieczór piwo z towarzyszami doli. Chłop nawet nie spoglądał w górę na Santino. Nie chciał tu już przebywać, więc potulnie szedł tuż za vice dyrektorem w kierunku, miał nadzieję, drzwi.
Odetchnął z ulgą, gdy zobaczył główne wejście do szkoły.
-Ja tu już nie wrócę, choćby mnie końmi zaciągali. A co do rodziny to się pan nie martw, chyba jeszcze nie została porwana przez tę czarownicę, co mi groziła- odpowiedział z gorzkim uśmiechem, po czym, nawet nie oglądając się za siebie, poszedł w swoją stronę, lekko zwiesiwszy głowę. Teraz dyrekcja mogła pobyć sam na sam w gabinecie.
+1 PD oboje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariadna Lightsworth
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pią Kwi 11, 2014 4:38 pm

- Nie, nie musimy raczej zaszła nagła potrzeba podjąć decyzję - uśmiechnęła się milutko. Mimo że chłopak miał rację. Dyrektor szkoły nagle zniknął i tak naprawdę nikt nie wiedział, gdzie on w tej chwili jest, a mimo wszystko szkoła potrzebowała dyrektora wbrew pozorom.
Do wieśniaka już się ani razu nie odezwała. Rozsiadła się na dobre, gdy Santino poszedł go odprowadzić. Zastanawiała, co się tak naprawdę dzieje z Heine. Od dawien dawna go nie widziała, a jak widać po dzisiejszej akcji - szkoła potrzebuje dyrektora.
- Zniknął Heine - rzuciła prosto z mostu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Kwi 12, 2014 6:43 pm

Oparł się wygodnie o fotel. Zastanowił się szybko nad słowami dziewczyny. Owszem, nie widział ostatnio "szefa", jednak nie przejmował się tym zbytnio. Dlaczego? Ten człowiek miał tyle dziwnych pomysłów, że to nie byłoby nic nowego. Gdyby nagle bawił się w chowanego ze wszystkimi, nie wyjawiając nikomu zasad zabawy. Z drugiej strony, nie brakowało mu tego człowieka, co prawda nie była to nienawiść z jego strony, ale też nie jakaś ogromna sympatia. W końcu Santino zawsze mu powtarzał, że zajmie jego miejsce...
- To oznacza... więcej papierkowej roboty huh? - rzucił niby nieprzejęty. Doskonale wiedział, że to coś więcej. Bez dowodzącego może zapanować tutaj chaos. Więc, trzeba było coś szybko wymyślić...
- Ale chyba od tego jesteśmy my.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ariadna Lightsworth
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 10/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Nie Kwi 13, 2014 11:49 am

Dziewczyna wstała i zarzuciła swoimi włosami do przodu.  Ehh, i co mu miała w tym momencie mu powiedzieć? Zatrzepotała swoimi czarnymi rzęsami. Kilka razy musiała to porządnie przemyśle
- Trzeba będzie znaleźć innego dyrektora skoro go nie ma, a szkoła musi podejmować ważne decyzje. Mam zamiar wziąć kilku uczniów, wrócić do moich naturalnych blond włosów.. Jak wrócę zdecydujemy ktore z nas będzie dyrektorem - uśmiechnęła się ponuro. Wstała ze swojego wygodnego siedzenia i poszła w kierunku wyjścia. Na końcu pomachała jeszcze Santino i wyszła z gabinetu.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Czw Kwi 17, 2014 12:27 pm

Po wyjściu Ari, Santino zaczął przebierać w papierach na biurku. Oczywiście nie była to jego ulubiona rozrywka, jednak w przypadku braku innych zajęć po prostu brał kartkę do ręki i leniwie śledził wzrokiem tekst na niej zawarty. Po głowie cały czas chodziła mu sprawa z Heine. Przejęcie stołka było oczywiście rzeczą którą chciał zrobić od dawna, ale czy aby w ten sposób? Dłonią sięgnął do misy z cukierkami, wybrał cytrusowy i powoli zaczął go odwijać. Wrzucił go do ust z lekkim zadowoleniem na twarzy i już zamierzał skupić się na papierze. Gdy drzwi gabinetu otworzyły się z hukiem, niemal wyskakując z prastarych zawiasów.
Santino nie przejął się tym za bardzo, jego spojrzenie spoczęło na postaci, która wkroczyła do środka. Językiem przerzucił w ustach cukierka. Odłożył papiery i stanął przed biurkiem. Lustrował postać obojętnym wzrokiem.
- Nieregulaminowy strój... wandalizm... i pewno wiele więcej... - mruczał pod nosem podchodząc do niej. Patrzył na nią z góry, do tego emanował chłodem. Tak, tak. Ta dziewczyna nie dość, że wpadła do JEGO przyszłego gabinetu. To jeszcze rzuciła mu wyzwanie! Dlatego trzeba będzie ją sprowadzić do parteru... a co!
- Chyba pomyliłaś pomieszczenia... - ostrzem jego głosu można było przecinać powietrze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pią Kwi 18, 2014 5:17 pm

Trzeba było przyznać, że vice dyrektor nie mylił się co do dziewczyny, która w dość oryginalny sposób wtargnęła do gabinetu dyrektora. Nieodpowiedni strój, zachowanie i jeszcze język. Dodatkowo wykazała się nawet tak wielką ignorancją, że nie wiedziała prawdopodobnie z kim ma do czynienia. Czy mu to przeszkadzało? Nie bardzo. Mimo wszystko pozwolił się wyminąć, odwrócił się i podążył za nią wzrokiem. Trzeba było przyznać, że walory to ona miała... Jednak tym będzie się przejmował później tak... teraz ta nad wyraz sympatyczna osoba chciała przejąć... (jeszcze nie)jego gabinet.
- Chciałbym uprzejmie zauważyć, że wasza osoba nie ma tutaj żadnej władzy, przez co nadane przez was prawa. Zwyczajnie nie obowiązują tutaj, ani nigdzie indziej. No chyba, że mówisz o własnym wymyślonym świecie~ - uśmiechnął się lekko podchodząc do biurka powoli - Broń nie jest nam potrzebna, mamy coś o wiele bardziej skutecznego niż to... - mruknął - Na pewno wiesz gdzie zabłądziłaś moja droga?
Głos dalej miał chłodny, ale spokojny. Kiedy tylko stanął przed biurkiem i przed dziewczyną nachylił się do niej lekko, nie spuszczając z niej wzroku. Zbliżył się niebezpiecznie, jednak jego celem nie była ona... a misa ze słodyczami po którą sięgnął i zabrał do siebie. Czyżby umknęło mu spojrzenie, jakim dziewczyna obdarza JEGO słodycze? Nie. Jednak teraz nie zamierzał z tym nic robić... a nie, błąd. Zamierzał je zjeść. Tak. Twardo postawił na swoim. Wyciągnął z miski kilka cukierków i po wcześniejszym odpakowaniu wrzucił je do ust przyglądając się intruzowi.. czekał na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sro Kwi 23, 2014 7:38 pm

Obserwował spokojnie zmiany w jej oczach. Cała ta sytuacja wydawała mu się naprawdę zabawna i za sprawą dziewczyny mógł nieco zapomnieć o problemach jakie go czekają. W końcu nie codziennie znika dyrektor prawda? Dodatkowo uczennica chyba faktycznie nie miała pojęcia z kim rozmawiała, a na chwilę obecną Santino nie zamierzał wyprowadzać jej z tej niewiedzy. Tak jest ciekawiej i zabawniej! Przynajmniej do czasu. Pozwolił sobie na delikatny uśmiech kiedy to wspomniała o tym, że należy też polegać na rozwoju technologicznych. Owszem, jednak tutaj są istotne podziały na zwolenników i przeciwników takiej teorii. Vice dyrektor nie był raczej ani jednym ani drugim.
- Skoro tak uważasz - mruknął obojętnie pod nosem i wzruszył lekko ramionami. Nie przejął się też zbytnio pogiętym dokumentem, w sumie nawet nie wiedział co tam konkretnie było, więc co tam. Jakby byłoby to coś ważnego, to gdzieś tam byłaby tego kopia? Szczególnie na biurku sekretarki, ona zawsze wie gdzie leżą ważne i ważniejsze dokumenty.
Leniwym wzrokiem obserwował dziewczynę, a można było sobie popatrzeć, a co! Pozwolił się nawet poklepać po polikach i nieco posłusznie przybliżył swoją twarz do dziewczyny, jednak czy żywił jakieś nadzieje na to, że ich usta się spotkają? Żył już nieco na tym świecie. Chociaż nie mógł narzekać na dość bliski kontakt. Pozostawał mimo wszystko chłodny i opanowany. Kiedy zabrała mu misę, na jego twarzy gościł uśmiech, tak w jego ręku pozostawały specjalnie wybrane słodycze, w jego guście "te lepsze". Nie dał się zaskoczyć! Co to to nie! Szczególnie jeśli chodzi o słodycze. Następne pytanie sprawiło, że naprawdę chciał się roześmiać, ale nie dał tego po sobie poznać!
- Ja? Nikim ważnym - powiedział ze stoickim spokojem i zjadł kolejnego cuksa. - Hm, ważniejsze pytanie kim Ty jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pon Kwi 28, 2014 10:15 pm

Cóż zrobił biedny Santino? Stał w swoim przyszłym gabinecie przyglądając się jak dziewczyna spaceruje po jego przyszłym biurku. Spokojnie wysłuchał jej przemowy co jakiś czas wrzucając do ust kolejnego cukierka. Ciekawych rzeczy się dowiedział o owej osóbce, no jeżeli oddzielimy części zapewne zmyślone lub nieistotne to ... ta osoba była wychowanką Bellony, to mogło być ciekawe, a z drugiej strony na pewno niepokojące. Chociaż nic osobiście nie miał do tej kobiety, a wręcz prawdopodobnie mógłby ją polubić.
Gdy dziewczyna chodziła po biurku, wreszcie mogła poniekąd zrównać się z nim. Trzeba było przyznać, że manewry jakie wykonywała ciałem i biczem robiły wrażenie, tak tak. Szczególną uwagę na jej osobę zwrócił w momencie gdy zeskakiwała z biurka, jej piersi zrobiły miły dla oka "boing", a o oglądaniu jej nóżek to nie wspomni. Chociaż robił to dostatecznie dyskretnie. Nawet nie zauważył kiedy to wylądował na klęczkach i został mianowany niewolnikiem. Z jednej strony nie miałby nic przeciwko, ale na tym terenie raczej nie chce tracić panowania. Zamrugał kilka razy i podniósł się poprawiając krawat.
- Niewolnikiem? Myślisz, że potrafiłabyś zniewolić kogoś takiego jak ja? - uśmiechnął się szeroko - Dodatkowo to chyba oznacza dodatkowe funkcje, a teraz gdy mamy lekkie problemy w dyrekcji to chyba będę miał ręce pełne roboty... nie chce mi się... - ostatnią część zdania wymruczał pod nosem do siebie z miną męczennika - jednak dzięki, za próbę wydostania mnie z tego mojego monotonnego życia...
Mimo wszystko dalej przyglądał się dziewczynie z lekkim uśmiechem.
- Ale gabinetu Ci nie oddam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Santino
V-ce Dyrektor
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 19/10/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Czw Maj 08, 2014 6:10 pm

Miał przed sobą naprawdę jedną z ciekawszych person w szkole jej ignorancja sięgała tak daleko, że nawet nie znała osób z dyrekcji pomimo podkreślenia faktu rzekomej pozycji własnej. Dodatkowo ta wielka pewność siebie i przekonanie robiły swoje. Rozmówca podświadomie czuł, że musi się podporządkować nowemu dyktatowi, ba... podświadomie chciał się poddać jej. Dlatego też Santino musiał momentami dość silnie upierać się przy swoich myślach, by od tak się nie poddać. Mimo wszystko ciągle miał nadzieje, że uda mu się przezwyciężyć dziewczynę i wyjść z tarczą z tego pojedynku. Jednak jak to mówią im dalej w las tym ciemniej... Tak samo było też w tym przypadku. Coraz bardziej tracił te swoje samozaparcie i uświadomił sobie, że wcale mu to aż tak bardzo nie przeszkadza.
- Skoro tak uważasz... - mruknął na temat posiadanej pozycji w szkole, jakoś nie zamierzał się tu wykłócać, wolał skupić się na gestach dziewczyny, czy też może na całej jej osobie.
Została poruszona znów sprawa gabinetu... i tu pojawiła się kolejna dziwna myśl ukierunkowana zapewne przez dziewczynę, a mówiła prosto... "czemu by jej nie oddać tego gabinetu?". Formalnie, nie mógł jeszcze to zrobić, bo gabinet nie był jego... ale czemu w ogóle o tym myśli? Nie zdążył jednak nic odpowiedzieć, bo dziewczyna zamknęła mu usta w dość oryginalny sposób. Trzeba było przyznać, że wcale mu to nie przeszkadzało... i poniekąd sam chciał to zrobić swego czasu. Pozwolił sobie nawet na lekkie objęcie dziewczyny w talii podczas pocałunku. Uśmiechnął się delikatnie, nie mógł teraz uciekać wzrokiem i być skrępowany, wtedy wyglądałoby na to, że poddał się zupełnie.
- Hm... mogę to traktować jako zachętę do zostania jednak Twoim niewolnikiem? - zaśmiał się cicho. Tak tak, dalej nie uważał się za niewolnika! A może po prostu tak mówił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   

Powrót do góry Go down
 
Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Zajebisy Kurnik (czyli dom Nathaira)
» Fetysze - czyli nie bądźmy gorsi!
» Świerszcze w tle, czyli porażające pustki w grupach.
» Charlie Charlotte Mounhabierre, czyli twór bliżej nieokreślony.
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Drugie piętro-
Skocz do: