IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Heine
Dyrektor szkoły
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 16/10/2013

PisanieTemat: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Paź 19, 2013 7:09 pm

First topic message reminder :

    Na końcu korytarza znajdują się ogromne, dębowe drzwi z mosiężną klamką. Nad nimi wisi tabliczka- „Gabinet Dyrektora". Czy jesteście w stanie wskazać miejsce straszniejsze, niż to? Zawsze krążyły o nim dziwne plotki. Ileż to się słyszało o uczniach, którzy wchodząc tam, wracali zupełnie odmienieni. Może i jest w tym jakieś małe ziarenko prawdy... Mniejsza. Powracając jednak do samego wystroju gabinetu, to wcale nie jest to taki przerażający pokoik. W gruncie rzeczy dyrektor bardzo o niego dba. W końcu to w nim przesiaduje większość swojego czasu, zajmując się albo sprawami szkoły, albo dyscyplinowaniem niekompetentnych uczniów placówki, albo... Zwykłym wylegiwaniu się. Także zaraz po przejściu przez ciężkie dni, można się zdziwić ciepłym klimatem panującym w pomieszczeniu. Amarantowe, szorstkie ściany bardzo ładnie komponują się z ciemnymi panelami. Na podłodze ułożony jest „włochaty", purpurowy dywan w kształcie ogromnego koła. Na przeciw drzwi stoi duże, dębowe biurko. Lekko już spróchniałe, w końcu swoje lata już przeżyło. Po nim wala się pełno kolorowych kartek, długopisów, i chyba jest to jedyny kącik w tym pomieszczeniu, gdzie znajduje się taki syf. Samo biurko kryje wyposażone jest w wiele szuflad, szafek i tajnych schowków, o których najprawdopodobniej wie tylko i wyłącznie sam dyrektor. Wszystkie szafki, nie mówiąc już tylko o tym jednym mebelku, są zapełnione teczkami oraz książkami. Nie ma w nich już nawet miejsca, by dopchać chociażby jedną kartkę. Może to dlatego wszystko wala się na blacie jego biurka? Może. Za tym dębowym mebelkiem stoi fotel. Duży, wygodny, obity skórą fotel, który jest chyba ulubionym mebelkiem Heine'go. Bardzo przytulnie się w nim siedzi i rzadko komu pozwala jeszcze posadzić na nim swój tyłek. Nikt, tylko sam pan dyrektor może go używać. Tylko. Powracając jednak do reszty wystroju i wyposażenia tego pokoju... Czy coś jeszcze ciekawego się tutaj znajduje? Może warto jeszcze wspomnieć o tym „łysym" krzesełku, które stoi przed siedziskiem dyrektora. Skrępowani uczniowie, którzy już niestety tutaj trafili, często zawieszają spojrzenia na barwnych obrazach wiszących na ścianach. Jedno okno oświetla całe pomieszczenie, choć zazwyczaj zasłonięte jest purpurowymi zasłonkami. Dyrektor usprawiedliwia się, że światło słoneczne razi go w oczy. A może jednak po prostu woli siedzieć w ciemnościach? Nie wnikajmy już. Z resztą, może sami się dowiecie, jak już odwiedzicie to miejsce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Czw Cze 12, 2014 7:36 pm

I nadejszła wiekopomna chwila. Veto Hyde, Strażnik Szkoły otworzył sobie drzwi do gabinetu dyrektora i wkroczył rozglądając się po wnętrzu.
-Jest tu kto? Przyszedłem zdać raporty- zawołał, jednak wydawało się, iż nikogo nie ma. To oczywiste. Położył teczkę z papierkową robotą na dużym dębowym biurku, a następnie sam usiadł na krzesełku naprzeciwko fotela. Taa, już kiedyś wbił się i usiadł na fotelu dyrektora. To było podczas pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej. Trzeba przyznać, że gdyby nie bogate CV Hyde'a, to wyleciałby przez okno, zanim zdążyłby zrobić cokolwiek dla szkoły. Jednak Veto zawsze zachowuje się tak, jak powinien. Oczywiście nie w stosunku do uczniów, ale to inna sprawa. Mimo iż krzesło było łyse, to siedziało mu się wygodnie. Założył prawą łydkę na lewe kolano, a rękami podparł kark i spojrzał w sufit. Zaczął sobie coś nucić. Ciekawe kiedy ktoś go "obsłuży". Chciał zdać raporty, powiedzieć o paru sprawach i zdobyć zgodę na pobyt syna w szkole... Tak, syn. Ciekawe co teraz robił. Strażnik miał nadzieję, iż nie umarł podczas snu na jakiś zawał oraz przynajmniej znalazł sobie coś do jedzenia. Czekał i czekał i czekał... I zdał sobie sprawę z całonocnego patrolu, więc pomału zaczął przysypiać. Oczy zamykały mu się same...

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cili
Sekretarka
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Czw Cze 12, 2014 8:15 pm

Papiery, papiery i jeszcze raz papiery. Jeszcze chwila, a Cili będzie nimi rzygała na prawo i lewo, bo ostatnimi czasy papierkowej roboty jest więcej niż przez cały rok. No ale co poradzić, w końcu wielkimi krokami zbliża się zakończenie roku szkolnego, to i pracy przybyło. Czasem zastanawiała się jak to się stało, że tu wróciła i przyjęła taką, a nie inną postawę. Mogła w końcu zostać przykładowo bibliotekarką lub szkolnym pedagogiem, w końcu dość dobrze radzi sobie ze słuchaniem innych i doradzaniem im w mniej lub bardziej ważnych sprawach. Ale powracając do jej aktualnej pracy, ma też to swoje zalety. Im szybciej się uwinie, tym prędzej będzie mogła pójść na swoje upragnione i tak bardzo wyczekiwane wolne.
Minęła kilku przypadkowych uczniów uśmiechając się do każdego lekko, po prostu nie mogła być dla nich niemiła. W końcu wyglądali na takie kochane dzieciaczki, nie ważne, że jeden z nich próbował ją zabić wzrokiem, wyglądał przy tym zbyt niewinnie by chować do niego urazę. Nim się obejrzała znalazła się już przed drzwiami dobrze sobie znanego gabinetu. Odruchowo zapukała dwa razy i nie oczekując na odpowiedź nacisnęła klamkę. Usłyszała jedynie ciche skrzypnięcie drzwi, po czym zmarszczyła niezadowolona brwi. Nie było osoby, która aktualnie była jej naprawdę potrzebna, ale w zamian za to był Veto. Tak właściwie nie miała zbyt wielu okazji by się z nim w jakikolwiek sposób zapoznać, jednak Santino wspominał o nim nazbyt często, zazwyczaj stawiając go w złym świetle. Nie przejmując się jednak niczym ruszyła w stronę biurka, schowała do szafki wszystkie papiery, które ze sobą wzięła i spojrzała na niego wyczekująco.
- Potrzebujesz czegoś? - spytała łagodnym głosem dyskretnie ilustrując jego twarz. Nie ma co wyciągać pochopnych wniosków słysząc jedynie plotki, jednak już sam wygląd sprawiał, że Cili zaczęła wierzyć we wszystko co dotychczas usłyszała.

_________________
#C5B4C4

Karta Postaci | Głos | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pią Cze 13, 2014 2:21 pm

Veto się przebudził gdy usłyszał damski głos. Otworzył oczy i ujrzą Panią Sekretarkę. Przełknął ślinę. Nie cierpiał mieć kontaktów z kobietami, które zajmują wyższe stanowisko od niego. Nie chodziło tu o to, że był męskim szowinistą. Nie twierdził, że kobiety są gorsze czy coś w tym stylu. Niestety, kobieta zajmująca wyższą pozycję niż mężczyzna często wykorzystuje swoją władzę. Mężczyźni co prawda też, ale nie w ten sposób. "Panienki" lubią pokazywać facetom jakie są niezależne i potrafią władać. Bo często potrafią. A męska duma na tym cierpi. Przekręcił więc kilka razy karkiem tak, że strzeliły w nim kości, a następnie wstał patrząc sekretarce w oczy. Cholercia, była nie tylko na wyższym stanowisku, ale była także niesamowicie wyższa od niego. Czy był przestraszony? Nie. Strach był dla niego zarezerwowany dla zupełnie innych momentów.
-Witam, Panno Farkas- powiedział dosyć oficjalnym tonem. W sumie sam nie wiedział, czy ma podać rękę, więc po prostu wykonał lekki ukłon- Przyniosłem raporty dotyczące mojej pracy- wskazał na biurko- Mamy niezłe problemy. Po tajnych przejściach roją się potworki, a przy Krwawej Bramie miałem małą rzeź- zaczął zdawać "słowny" raport o swojej pracy- Z uczniami nie mam większych problemów, z nimi sobie radzę na bieżąco...
Urwał z lekkim uśmiechem ukazującym kły. Podrapał się mechaniczną ręką po brodzie i zastanowił się, czy wspominać teraz o tajemniczym gościu, tudzież zwanym jego synem. Nie, o tym potem. Najpierw załatwi sprawy służbowe. W sumie to może i dobrze, że sekretarka pojawiła się pierwsza. Ciekawe jak zareagowałby Santino, gdyby usłyszał, że Hyde chce przechowywać w swoim pokoju bękarta. A tak, może cichaczem uda mu się zdobyć "zezwolenie" od sekretarki. Prawdę mówiąc nie potrzebował zezwolenia, ale skoro może być legalnie, to czemu nie?

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cili
Sekretarka
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pon Cze 16, 2014 4:54 pm

Zmarszczyła niezadowolona brwi słysząc jak jej rozmówca zaczął tak strzykać karkiem, zawsze przyprawiało ją o to o dreszcze. To nie tak, że ją to obrzydza czy coś w ten deseń, po prostu to jest cholernie nieprzyjemny dźwięk.
Stała tak chwilę przyglądając się mu, chcąc nie chcąc, z góry, przytakując przy tym co jakiś czas ruchem głowy. Jakoś niezbyt ją zdziwiło to co usłyszała, bo w sumie czego innego można by szukać w gabinecie dyrektora? Ona sama często pojawiała się tu tylko po to aby przynieść dokumenty lub powiadomić o czym, chociaż czasem zdarzy jej się przyjść także w sprawach nie związanych z pracą, ewentualnie związanych z nią tylko trochę.
Jeszcze przez chwilkę przyglądała mu się w ciszy, po czym usiadła na krześle, które teoretycznie zarezerwowane jest dla dyrektora, w praktyce zajmowane jest częściej przez nią. Oparła łokcie o blat biurka i oparła się brodą o splecione dłonie.
- Mam nadzieję, że z wszystkim szybko się uporasz i nie będziemy musieli się o nic martwić, prawda? - pozwoliła sobie do niego mówić na ty, może nie znali się zbyt długo, jednak Strażnik jest zapewne niewiele starszy od niej samej. Zarówno w jej postawie jak i tonie głosu nie było widać żadnej wrogości, jednak nie był to także przejaw dobroci i miłości, w końcu sekretarka tej szkoły nie została wybrana tak o, czymś musiała sobie zasłużyć. Założyła nogę na nogę po czym wyprostowała się usadawiając się wygodniej.
- Co chcesz powiedzieć przez to "z nimi radzę sobie na bieżąco"? To chyba nie należy do zakresu twoich zadań w szkole o ile dobrze sobie przypominam. Może czasem trudno przyznać z tym rację, ale uczniowie potrafią dbać sami o siebie - odgarnęła włosy do tyłu przyglądając mu się ciekawsko w oczekiwaniu na odpowiedź i jego spojrzenie na całą tę sytuację. Nie trudno przyznać, że to chyba będzie ciężka sprawa do rozwikłania.

_________________
#C5B4C4

Karta Postaci | Głos | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Wto Cze 17, 2014 12:03 pm

Usiadł ponownie i zaśmiał się swoim zimnym i ochrypłym głosem.
-Otóż nie, moja droga- zaczął mówić cicho, ale dobitnie- To również należy do obowiązków Strażnika, wbrew pozorom, największym zagrożeniem dla uczniów, są oni sami. Takie mamy realia, że co chwile chłopcy biją się o dziewczyny rzucając fajerbolami lub wyzywając się na "szlachetne" pojedynki na miecze.
Fajerbole... Spojrzał na lewą rękę, a raczej mechaniczną rękawicę. No tak. Zamyślił się chwilę, po czym dodał:
-Pewnie chcesz wiedzieć jak sobie z nimi radzę? Bez problemowo- uśmiechnął się pokazując dosyć długie kły- Na razie nikt się nie skarżył na moje metody. I najczęściej skutkują. A jak przestaną, to dyrektor zacznie przyjmować na dywanik.
Oparł łokieć rękawicy o podłokietnik krzesła (bo po to jest), a twarz o otwartą dłoń. Patrzył przenikliwie na sekretarkę drapiąc się lekko po jednodniowym zaroście ostrymi pazurami "protezy". Lekko się przez to kaleczył, ale nie robił sobie z tego problemu. Dla niego przecież to normalne, podrapać się bronią po brodzie! Jakby nie było, jego lewy policzek po jakimś czasie zalałby się niewielką ilością krwi. Veto jednak plamić nie chciał i przestał oczekując na odpowiedź sekretarki. Jeśli skończą ten temat, miał jeszcze dwa, ważniejsze (przynajmniej dla niego). Musi przecież zdobyć pozwolenie na pobyt gówniarza... A i jeszcze te niepotwierdzone wieści o możliwym ataku. To będzie musiał poruszyć, jednak nie można wywołać w szkole paniki. Tyle ustalania!

/Wybacz dosyć krótki post, następne postaram się dłuższe. I tak btw. pozwoliłem sobie "wprowadzić wątek" jeszcze niepewnego eventu, który będzie obejmował szkołę (zgoda jest, organizacji jeszcze brak).

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cili
Sekretarka
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 18/11/2013

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Pią Cze 20, 2014 7:04 pm

- Nie sądzisz, że takie bijatyki o dziewczyny są zabawne? Kwintesencja młodości i głupoty - prychnęła rozbawiona kręcąc przy tym lekko głową przypominając sobie jak to wyglądało kiedy ona była młodsza. Co prawda nigdy nikt się o nią nie bił, ale dziwnym trafem często bywała obserwatorem i szczerze powiedziawszy ani razu nie przerwała tego, było po prostu zbyt zabawnie.
- Nikt nie skarżył się tobie, ale sądzisz, że problem w ogóle nie istnieje? Jesteś w błędzie. Dyrekcji zaczyna się to powoli nie podobać - uśmiechnęła się lekko, niby normalnie, jednak było widać w tym nutkę zaciekawienia. Już od dawna wokół niej nie działo się nic ciekawego, a tu proszę, zupełnie jak na tacy, miło sobie rozmawia, atmosfera wręcz idealna na filiżankę herbaty, ewentualnie butelkę wódki, jak kto woli. Jej uśmiech pogłębił się na samo wspomnienie jej dość miłego wyjścia do klubu, gdzie spotkała Inesse. Nie ma co, chętnie by to jeszcze kiedyś powtórzyła, jednak patrząc na natłok pracy nie jest to zbytnio możliwe. Może podczas przerwy wakacyjnej uda jej się znów gdzieś wyrwać? Byłoby naprawdę miło, może tym razem nawet uda jej się upić tak, że niczego nie będzie pamiętać, w końcu ostatnio tak przewidywała, jednak nic z tego nie wyszło. Kiedy uświadomiła sobie, że uśmiecha się w gruncie rzeczy zbyt mocno jak na tę sytuację spoważniała, jednak jej oczy wciąż były roześmiane.

//Hm, w sumie mój post też nie należy do najlepszych, ogólnie mam lenia i mało czasu, w końcu zaczęłam się udzielać towarzysko, wow. .w.

_________________
#C5B4C4

Karta Postaci | Głos | Relacje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   Sob Cze 21, 2014 8:10 am

Popatrzył na nią trochę nie wiedząc co ma powiedzieć. Pokręcił głową mając na ustach ten mroczny uśmieszek.
-Dla mnie ważne jest, że metody pomagają. Osoba, która raz podpadnie i lekko oberwie więcej nie podpada. Proste- wzruszył ramionami- Nikogo nie katuję do wyczerpania. Jeśli ktoś będzie niereformowalny, to trafi tutaj- uniósł ramiona pokazując wnętrze pokoju- A tu jest straszniej dla uczniaka, prawda?
Miał nadzieję, że jakoś wybrnął. Na razie nie będzie jeszcze zmieniał tematu, to może poczekać. Niech najpierw ogarnie tą sytuację. Dobrze wiedział, że to co robi dobre nie jest, jednak szkoła też wiedziała, iż on jako Strażnik (nie chwaląc się) był dobrym pracownikiem. Miał przecież w CV oprócz bicia się z mistycznymi stworzeniami od nastoletnich czasów pracę w magicznych bankach jako ochroniarz. Najwyżej dostanie ucięcie w pensji, a wtedy może strzelić focha i odejdzie. Ot, szprytny Strażnik.
-Teraz wybacz, udam się na jakiś patrol po szkole.


(z/t)

//Wybacz ucieczkę, ale ktoś poprosił mnie o fabułę, a długo nic się tu nie działo, więc się ulotniłem ;-; Dokończymy najwyżej innym razem.

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.   

Powrót do góry Go down
 
Paszcza lwa... Czyli gabinet pana dyrektora.
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Zajebisy Kurnik (czyli dom Nathaira)
» Fetysze - czyli nie bądźmy gorsi!
» Świerszcze w tle, czyli porażające pustki w grupach.
» Charlie Charlotte Mounhabierre, czyli twór bliżej nieokreślony.
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Drugie piętro-
Skocz do: