IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec

Go down 
AutorWiadomość
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Sob Kwi 05, 2014 8:30 pm

~Syf, mogiła i pół metra ubrań na podłodze. Ot, zwyczajny pokój dwójki nastolatków, którzy - co jak co - ale czasu na sprzątnie nie mają. Przynajmniej jeden z nich, ten rudy pan, który bałagani za całą drużynę piłkarską. Zdolna z niego bestia, nieprawdaż?
Pokój jest zrobiony na wzór odbicia lustrzanego. Łóżko, szafa, biurko... To samo po jednej i po drugiej stronie, praktycznie w tych samych miejscach. Zresztą, po co się męczyć i wymyślać inny układ pokoju?
~

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 20
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Sob Kwi 05, 2014 8:59 pm

Dojść to głosu to on jej nie dał. No bo po co pytać sie rudowłosą o to, czy wyraża zgodę na arcyciekawą wycieczkę do jego pokoju~!
Ale w sumie, chciała spędzić z nim troszkę czasu, więc gdy pociągnął ją za rękę nawet nie próbowała stawiać oporu. Ba, fakt, że rozbierał się po drodze nawet ją ucieszył, bo co jak co- brzuszek miał fajny. Starła się nie patrzeć, ale no...
No jak ma się fetysz męskich brzuszków to jest to trudne, zwłaszcza, kiedy jest taki faaaaajny. Noo~
Stojąc w jego pokoju, nawet nie patrzyła na bałagan, bo była do niego przyzwyczajona. No cóż, należała do tej części dziewczyn, dla których bałagan jest czymś normalnym. Bo fakt, India była leniwa i nie lubiła sprzątać, odkąd tylko pamięta.
Stanęła obok niego, krzyżując ręce na piersi. Wpadło jej do głowy, że też mogłaby się przebrać...albo chociaż bluzkę zmienić, bo spodnie były całkiem suche.
Przepchnęła się obok niego i bez słowa wybrała jakąś bluzkę, na wręcz chybił trafił.
Jakaś taka ciemna, więc przypadła jej do gustu.
Stanęła tyłem do niego, zdejmując płaszcz a po tym bluzkę. Nawet się nie wstydziła. Miała wrażenie, że znają się na tyle dobrze, że przybieranie się przy sobie nie jest niczym dziwnym.
Po chwili ubrana już w jego bluzkę, odwróciła się w jego stronę, szczerząc się jak głupia. Usiadła na łóżku, podciągając nogi, a na nich oparła brodę.
Mmm, tak. Jakże ciekawe~

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Nie Kwi 06, 2014 7:40 am

    On jej dojść do głosu dał! Tyle tylko, że i tak by go nie posłuchał, więc... No, jej słowa poszłyby na marne i tyle. Rudy był wyśmienitym słuchaczem, owszem, ale nie kiedy w grę wchodziło coś do jedzenia, a on był głodny. Ogółem to wiedział, że w kuchni słodyczy nie znajdzie, więc musiał skorzystać z tych pokojowych zbiorów. W takim wypadku, szybko odnalazł swoje upragnione pudełeczko ze słodyczami, zaraz po tym zabierając się do znalezienia jakiejś koszuli. Szybko mu się to udało, a fakt, że ten kawałek materiału był kiedyś biały, a teraz zmienił barwę na szarą, w ogóle mu nie przeszkadzał. No, łaskawie również sobie przypomniał o tym, że przydałoby się zmienić spodnie. Zrobił to równie szybko, a po tym wskoczył na łóżko z szerokim uśmiechem i otworzył kartonowe pudełko, w którym znajdowały się mniejsze pudełeczka, a w nich... Ciastka, czekoladki, cukierki i wszystko, czego dusza zapragnie! Rudzielec wręcz od razu zabrał się do jedzenia.
    - Śmiało się częstuj. Może pójdzie ci w cycki - zawołał z szerokim uśmiechem, a później chwilę się zastanowił. Oj, kolejne pytanie nie mogło świadczyć o niczym dobrym...
    - Ej, dalej masz takie straaaaszne łaskotki? - zapytał z miną niewiniątka, jakby chciał powiedzieć: "ja tylko tak się pytam. Nie, żebym coś kombinował!". No, ale nie od dzisiaj wiadomo, że niektórzy mają to do siebie, że drażnić innych z powodu łaskotek uwielbiają. Ale to nie jest wcale wina rudzielca! Ani nikogo innego! Tak po prostu jest i tyle. To tak jakby powiedzieć, że ktoś słodzi owocową herbatę! Takiego napoju nie można słodzić i koniec kropka! Podobnie było z chęcią łaskotania innych. Nie można było jej powstrzymywać, bo to było złe i koniec kropka.

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 20
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Nie Kwi 06, 2014 11:59 am

Siedziała, wpatrując się w niego bez większego celu. Tak ciepło tu było że nie miała ochoty się stąd ruszać nawet na centymetr.
Przytuliła jego, przymykając lekko oczy.
No co jak co, ale była trooooszeczkę zmęczona, o. Znaczy...może trochę bardziej niż troszeczkę, ba, nawet bardzo. Ale tak właśnie się płaci za nieprzespane noce spędzone z rysownikiem i książką. Tak, właśnie.
Nagle zobaczyła to małe pudełeczko pełne słoodkości. O tak, mmm~
Od razu wyciągnęła łapke po jakieś ciasteczko czy ką cholerę i wsadziła sobie do paszczy. Uwielbiała ciasteczka, cukierki, budynie i inne takie rzeczy. Musi być słodkie, żeby to zjadła. Rzadko kiedy ma ochotę na coś typowo słonego, nie wiem, na przykład na...hm. Pieczeń w sosie własnym, o!
Chociaż jak jest głodna...to zje wszystko, ale fakt, preferuje te rzeczy w których zawartość cukru przekracza 20%.
Wzięła jedno, wzięła następne. Już miała je zjeść w całości, kiedy to nasz szanowny, rudowłosy kolega spytał o jej największą słabość, jaką są łaskotki.
Rzecz, którą zrobiła następną było cofnięcie się na drugi koniec łóżka, z wielkim przerażeniem na twarzy i ciastkiem w ustach.
Zrobiła wielkie, przerażone oczy, ale i tak kręciła przecząco głową. Trzeba przecież zachować resztki godności, tak?
Tak, że tak sądzę. Zakryła się jego poduszką, bo doskonale wiedziała co ma zamiar zrobić. Załaskotać ją na śmierć, tak właśnie.
A niech go cholera, tch.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Nie Kwi 06, 2014 3:10 pm

    Nie, żeby coś, ale od razu było widać, że kochana India kłamać nie potrafiła. Nic dziwnego, że zaraz po tym rudzielec wyszczerzył się szeroko, łapiąc dziewczynę za rękę, żeby za daleko nie uciekła i ciągnąc ją do siebie. A w sumie to bliżej siebie, bo po tym postanowił przytrzymać ją przy łóżku, aby się jakoś wyjątkowo nie rzucała. Nie było żadnym zaskoczeniem, że w następnej kolejności po prostu zaczął ją łaskotać! Ale on lubił łaskotać ludzi, więc chyba można było mu to wybaczyć, prawda?
    Nie dawał wyrwać się dziewczynie i skutecznie unieruchomił jej nogi, siadając na nich, nie zapominając również o rękach. No cóż, całe szczęście bez większych problemów mógł je złapać w jedną dłoń, więc tak i zrobił. Nie ma uciekania przed łaskotkami!
    - Słabo u ciebie z kłamaniem - stwierdził z szerokim uśmiechem, bez wahania ją łaskocząc. No co? Nie jego wina, że tak łatwo się dawała. I nie, on wcale jej nie utrudniał ucieczki.
    Koniec końców w końcu ją puścił, a humor przez cały czas mu dopisywał jak nigdy. Nie jego wina, że to całkiem fajna zabawa tak kogoś pomęczyć, prawda?
    Spokojnie położył się na łóżku, przymykając jedno oko, drugim zerkając na koleżankę. W sumie to chyba naprawdę za nią tęsknił. Nawet nie zdawał sobie z tego sprawy, bo... Przecież nie myślał o tym, co było kiedyś. No właśnie... To było naprawdę uciążliwe, nie wiedzieć, co działo się przez życia.
    - Co tam u ciebie, hm? Ja zbytnio nie mam czego opowiadać, bo nie pamiętam praktycznie niczego po tym jak wyjechałem, ale chętnie posłucham jak tobie życie mijało - powiedział, uśmiechając się do niej wesoło.

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 20
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Nie Kwi 06, 2014 3:43 pm

Przełknęła ślinę, wręcz przerażona.
Nienawidziła tego, że jej ciałko było tak bardzo podatne na molestowanie- łaskotki to zło, tyle wam powiem. I do tego jeszcze ta cholera nie dała jej uciec! No jak tak można, to nie humanitarne wręcz.
Spróbowała na niego nie warknąć, bo serio nie chciała się tu rozłożyć chichocząc jak głupia, ale i tak chwile później zwijała się ze śmiechu.
Zacisnęła powieki, wijąc się na jego łóżku. Co jak co- ale łaskotki to ona miała ogromne i to praktycznie wszędzie. Na dłoniach, nogach, szyi, ba- nawet jeśli pomiziałeś ją po ramieniu zaczynała chichotać.
To serio jest upierdliwe, a Olivier raczej szybko nie chciał jej dać spokoju. Chichotała jak walnięta, aż z tego wszystkiego naleciało jej łez do oczu. Ha, nawet się zmęczyła, a to trudna sprawa, zamęczyć ją zwykłym łaskotaniem.
Kiedy to ŁASKAWIE szanowny koleżka dał jej wreszcie spokój, padła wręcz ledwo ciepła obok niego, a po chwili przewróciła się na brzuch, zasłaniając twarz dłońmi.
-Nie rób tego więcej-starała się zabrzmieć jakoś poważnie, czy cuś, ale i tak kończąc swoją wypowiedź zachichotała.
Owszem, ona nie umie kłamać. Jednak.
Zmarszczyła brwi słysząc jego pytanie. W sumie...to nie było nic fajnego. Wszystko co działo się po jego zniknięciu nie było wesołe, przyjemne.
Wieczny płacz i cierpienie. Ale dlaczego to, spytacie. Ano...India panicznie boi się samotności i tamten czas był dla niej masakryczny. Brak rodziców, przyjaciela- to wszystko bardzo ją bolało.
-Wiesz...nie było zbytnio kolorowe-westchnęła i tak jakoś się do niego przytuliła, o.
Czasami trzeba bliskości drugiej osoby...o, tak własnie.
-Dopóki nie przyszłam do tej szkoły jeździłam po świecie...próbując znaleźć Ciebie, moją rodzinę. Jak widać, nic mi to nie dało-dodała, wtulając się. Znowu westchnęła, robiąc smutną minę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Nie Kwi 06, 2014 5:03 pm

    - Nie obiecuję - powiedział, uśmiechając się wesoło. No co? On aż za bardzo lubił łaskotać innych! Zresztą, to nie jego wina, że po prostu lubił się w taki sposób znęcać nad innymi. Chyba tylko i wyłącznie pod tym względem był sadystą. Ale to chyba dobrze, prawda? Przynajmniej nie będzie latał z jakimś nożem po mieście i wymachiwał nim na prawo i lewo!
    Lekko pokiwał głową, słysząc jej kolejne słowa. Spokojnie ją do siebie przytulił, przez cały czas lekko się do niej uśmiechając. Przymknął oczy, gładząc dziewczynę po rudych włosach. Nie wiedział co powiedzieć. On nikogo nie szukał, bo... Po prostu nie widział ku temu powodów. Nigdy nie patrzył na to, kogo spotykał. Nawet, jeżeli na kimś mu zależało. Szybko się przywiązywał, a jeszcze szybciej godził z utratą takiej osoby. Chyba taki styl życia, który zmuszał go do wiecznej podróży odcisnął na nim jakieś piętno.
    W ogóle nie przeszkadzało mu takie wtulanie się. Lubił się przytulać, więc na pewno nie było w tym nic dziwnego. To był taki prawie dwumetrowy misiek do tulania, ot co! Ale chyba Indii to aktualnie nie przeszkadzało, prawda? A przynajmniej nie powinno. W końcu to ona się do niego przylepiła.
    - Mhm... Ale w końcu tutaj przyszłaś i mnie znalazłaś! Czyli zawsze coś. Zresztą, było i minęło. Nie rób takich smutnych min, bo ci tak zostanie, a ludzie smutni są brzydcy. Lepiej się uśmiechać - powiedział, mierzwiąc jej włosy. - Zresztą, co ci da płakanie? Jeszcze nim kogoś zarazisz i będzie taka kolonia smutasów! Lepiej się śmiać w głos, bo może kogoś rozbawisz i razem będziecie się śmiać? To jest z pewnością lepsze od takiego smucenia innych, nie uważasz? Zresztą, chyba nie chcesz zamartwiać innych wokół? - mówił, po chwili tykając ją w policzek i starając się ją jakoś rozweselić. Nie lubił, kiedy ludzie przy nim byli smutni. Po prostu jakoś nie czuł się najlepiej z tym. To było zupełnie tak, jakby ich zawiódł... Czymś. No właśnie! Sam nawet nie był w stanie sprecyzować tego, co wtedy odczuwał i dlaczego. Może po części się obwiniał? Tak, to bardzo możliwe.
    - Co ty na to, żebyśmy po skończeniu szkoły sobie podróżowali po świecie? Na pewno jeśli szukałaś kogoś to nie patrzyłaś na to, jaki świat jest ładny i nic nie widziałaś!

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 20
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Nie Kwi 06, 2014 5:27 pm

-Nie ręczę na siebie, jeśli znowu spróbujesz-mruknęła, w końcu sie uśmiechając. No co no. Nie lubiła jak ktoś ją łaskotał. Nikt, ale to nikt nie miał do tego prawa i Olivier nie jest wyjątkiem. Nie ma zamiaru mu się dawać, tch...
Mój boże, jak to brzmi. TO NIE JEST TO O CZYM WY MYŚLICIE.
Perwersy jedne. Jak tak można...
Ale łejt, może tylko ja tak o tym myślę? Może tylko mój mózg jest przemieloną papką?
Tak?
To przepraszam, nic nie było. O.
W ogóle jak on może ją tak molestować? Przecież to niedorzeczne, nooo~ Nie wolno i usz.
I ogólnie to chyba częściej zacznie go tulać. Był taki ciepluutki, miał dużą powierzchnie do tulania i ogólnie to było bardzo przyjemne. A, że on najwyraźniej też lubił się przytulać to będzie obustronna korzyść.
Koniec końców i tak go puściła, bo zdrętwiała od przebywania w takiej pozycji, huh.
-Znalazłam chyba kogoś jeszcze, poza tobą-mruknęła cicho, po czym ziewnęła, zasłaniając usta wierzchem dłoni.
Słysząc jego słowa w końcu się rozchmurzyła i wyszczerzyła najładniej jak umiała.
-Z chęcią. Po tych moich zwiedzaniach zostały mi tylko blizny-uśmiechnęła się, przy okazji oglądając stare zadrapania na dłoniach. Jednak wtedy to była pierdołą i potrafiła wywalić się na prostej drodze...chociaż dzisiaj tez się jej to zdarza.
Potrząsnęła głową, jakby próbując wyrwać się z zamyślenia i z braku laku wyciągnęła z plecaka swój rysownik, który cudem nie zmókł oraz miękki ołówek. Usiadła sobie po turecku i opierając głowę na ramieniu rudowłosego mazała coś na kartce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Nie Kwi 06, 2014 6:32 pm

    Ogółem rzecz biorąc to ta dwójka leżała sobie spokojnie na łóżku, a India już się dała przytulać i łaskotać. No, nic takiego przecież. Kto by tam miał skojarzenia z dawaniem? Jakby ktoś wszedł do pokoju, absolutnie spokojnie mogliby stwierdzić, że "oni tu tylko leżą" i być jak najbardziej nie skojarzeni ze sobą w jakikolwiek, bliższy sposób. No chyba, że do pokoju wszedłby jakiś zboczeniec. Wtedy to już inna sprawa.
    - A kogo? - zapytał spokojnie, lekko przechylając głowę i przyglądając się dziewczynie. No co? Naprawdę był tego ciekawy.
    Kiedy ta się podniosła, on również usiadł. Zerknął spokojnie do zeszytu, kiedy ta go wyjęła i zaczęła rysować. Zeszyt, notes, książka, rysownik... On tego nie odróżniał. Wszystko, w czym można było rysować, było po prostu zbiorem kartek i tyle - ot co. No, ale to przecież facet! Nie spodziewajcie się po nim nazywania rzeczy po imieniu. To nie jego działka.
    - Co tam rysuuujesz? - zapytał, sięgając do pudełka ze słodyczami i wyławiając z niego coś ze sporą zawartością cukru. Jakby nie było - dalej był głodny. Dodatkowo zużył bardzo dużo energii ostatnim czasem, co stanowczo nie należało do dobrych rzeczy! A zresztą... I tak się nażre ciastek przy najbliższej okazji. Albo będzie umierał w kuchni aż ktoś się nad nim nie zlituje i go nie nakarmi. No, nie jego wina, że był wiecznie nienażarty, prawda? Mógłby jeść caaaały czas. A i tak nie tył! To aż dziwne. Może to wina jego wiecznego biegu? Taa, możliwe. Nawet bardzo możliwe. Ale to chyba nie miejsce, a tym bardziej nie czas na takie rozmyślania.
    Lekko się przeciągnął, po chwili znów rzucając na łóżko. Tak jakoś wygodne było. Nie jego wina, prawda?
    - Będzie trzeba się przejść na jakieś ciastko do miasta i powspominać cośmy to wyprawiali jako dzieci! - powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy. Naprawdę się cieszył, że tego ulewnego dnia spotkał Indię. To takie miłe zobaczyć znajomą twarz i usłyszeć głos, który kiedyś na okrętkę się słyszało.


_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 20
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Pon Kwi 07, 2014 7:16 am

Leżenie i przytulanie się razem na jednym łóżku, w jednym, męskim pokoju w którym do tego wszystkiego byli sami- nie no, spooko, to nic. Ja wcale nie sugeruje, że to wygląda tak a nie inaczej. NO CO WY, PROSZĘ WAS TCH~
Ogólnie rzecz ujmując rudowłosej jakoś to nie przeszkadzało bo się tuliła i w ogóle no. Było jej cieplutko i miło i nie miała zamiaru się stąd przenosić.
Fajnie, że go znalazła, nawet jeśli nie było to planowane- grunt, że był obok niej, oo~
Wiem, że śmiesznie brzmi, że go latami szukała, ale taka jest prawda- przywiązała się do niego i trudno było się jej pogodzić z jego nagłą utratą, na którą nie miała żadnego wpływu- chociaż, kto wie co by się działo, gdyby jednak nie zniknął.
Mogli by się nienawidzić albo być w związku, aaalbo kłócić się o faceta- opcje są różne ale i tak zapewne żadna z nich nie ma prawa się spełnić. Najprawdopodobniej do końca szkoły i po jej skończeniu będą dobrymi przyjaciółmi. I dobrze.
-Chyba...chyba znalazłam kogoś z rodziny-mruknęła. Przecież mu nie powie, że o, chyba znalazła swoją siostrę, mimo, że ostatni raz widziała ją 10 lat temu~
Przekonana jednak była, że to ktoś z rodziny i nikt jej od tego nie odwiedzie, o~
Znowu, niedbale maznęła ołówkiem próbując narysować jakąś bliżej nieokreśloną postać.
-Nic ważnego-uśmiechnęła się lekko w jego stronę, zamieniając przy okazji przybory do rysowania na dwa ciastka.
-O, tak możemy zrobić. Chyba już nie będzie padać~-wyszczerzyła się jeszcze bardziej, przytulając go bo...bo miała taki kaprys, o. Tak ładnie można to wytłumaczyć.
-Oli, będziesz miał coś przeciwko jeśli zatrzymam tą koszulkę?-spytała niezbyt pewnie, wskazując palcem na jego własność w którą była ubrana. Miała nadzieję, że się zgodzi bo jego ubranko przypadło jej go gustu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   Pon Kwi 07, 2014 5:15 pm

Słysząc nowinę o tym, że jego przyjaciółka znalazła kogoś z rodziny, uśmiechnął się do niej wesoło. No co? Jak dla niego to była naprawdę świetna wiadomość!
    - Naprawdę? To świetna nowina, że kogoś znalazłaś! Kogo dokładnie? - spytał, uśmiechając się wesoło. No co? Cieszył się, że chociaż jedno z nich ma jakąś rodzinę. Nie wiedzieć czemu, ale rudzielcowi coś podpowiadało, że on już nie ma jak znaleźć kogokolwiek z jego rodzinki. A przynajmniej z tej najbliższej, z którą podróżował. Nie myślał o tym czy żyją, ale.. Po prostu tak jakoś wydawało mu się, że już ich nigdy nie spotka.
    - To chyba trochę smutne... Znaczy, mam takie dziwne wrażenie, że nie mam już nikogo. Nie wiem czy żyją, czy nie... Po prostu chyba ich nigdy więcej nie spotkam. To zupełnie tak, jakbym naprawdę nie miał miejsca, do którego mogę wrócić... - mówił cicho, dopiero po chwili uświadamiając sobie, co tak naprawdę powiedział. Chyba trochę zazdrościł Indii tego znaleziska. No, ale już po chwili się do niej uśmiechnął przepraszająco.
    - Wybacz... Tak jakoś zacząłem o tym myśleć. No, ale to nie jest ważne - stwierdził, chwilę się zastanawiając. Zaraz po tym złapał za rogi bluzki, którą miała na sobie ruda, podwijając ją do góry. - Na razie możesz nosić, ale jak będę chciał z powrotem to tak zrobię, desko! - zawołał wesoło, zaraz po tym wstając z łóżka i mierzwiąc dziewczynie włosy. Puścił do niej oko, po czym wybiegł ze swojego pokoju. Po drodze krzyknął jeszcze do dziewczyny, że może zostać ile będzie chciała w pokoju. Nie przeszkadzała mu jej obecność w sypialni. No bo co mogła zrobić? Nic wielkiego raczej! Znaczy, cennych rzeczy to ta dwójka nie miała w swych czterech ścianach, a jeśli Maxwell łaskawie by wrócił do pokoju to... Nie no, nie oszukujmy się. Raczej Indii nie zagwałci na śmierć, ani nic z tych rzeczy. RACZEJ. Ręczyć za współlokatorów nigdy nie można i w tym wypadku nie było wcale inaczej. W końcu nie znali się za dobrze!
    Rudzielec spokojnie udał się w stronę korytarzy szkoły. Tak jakoś poczuł się dziwnie. Chyba wolał nie martwić Indii swoim samopoczuciem...

    [z/t, a jak chcesz to z/t x2]

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec   

Powrót do góry Go down
 
Pokój nr 4 - Maxwell i Rudzielec
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Trzecie piętro :: Część męska-
Skocz do: