IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Krwawa Brama

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Lea
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 28/10/2013

PisanieTemat: Krwawa Brama   Sob Lis 16, 2013 3:55 pm

Choć szkoła nie leży w obrębie miasta, nadal istnieje droga łącząca oba te punkty. Nie jest ona zbyt często uczęszczana, czasami jednak przywożą tędy pocztę lub inne materiały. Podróżują też nią uczniowie, chcąc oderwać się trochę od szkolnej codzienności, znaleźć się wśród niemagicznych, zrobić zakupy albo skorzystać z przeróżnych usług, które oferuje dzielnica handlowa.
Wszyscy oni muszą minąć bramę, będącą symbolicznym końcem szkolnych terenów. Jest ona wysoka i bardzo szeroka, wykonana z dość dziwnego materiału - niby szare szkło albo kryształ, a jednak kompletnie nie dało się jej nawet nadkruszyć. Mieszkańcy miasteczka zwykli mówić, że to nauka. Uczniowie wiedzieli, że magia. Brama nie przepuści do środka nikogo niepowołanego, dlatego wszelkie przesyłki zazwyczaj dostarczane są do jej progów i stąd należy je odbierać. 

LEGENDA
Podobno magiczne właściwości bramy muszą być odświeżane regularnie, albo kryształowy materiał rozpadnie się na proch. Wymaga to krwi. Mówi się, że w Saeva znajdują się spadkobiercy pierwszego opiekuna bramy, którzy od czasu do czasu dokonują tu krwawej ofiary na uczniu, który miał pecha wpaść im w ręce. Trudno powiedzieć, czy legenda prawdziwą jest czy nie, ale czasami da się tu znaleźć ślady krwi, stąd też wzięła się ostatecznie nieoficjalna nazwa bramy.
Kto wie, może to tylko głupie żarty?

_________________
Nikt w rodzinie nie umarł z miłości.
Co tam było to było, ale nic dla mitu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luca

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 28/10/2013

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Lis 16, 2013 10:50 pm

Lubił to miejsce, nawet sam niedawno o nim słyszał. Jakoś tak podświadomie czuł, że miał w tej legendzie swój mały udział. Pewnie polał krwi kilka razy gdzieniegdzie, ale wątpił, żeby był oryginalnym pomysłodawcą. Sam teraz ma ochotę nastawić czerwoną pułapkę na jakąś naiwną istotkę. Teraz jednak miał co innego w planach. Miał się tu się spotkać z dziewczyną z wczoraj. Teraz trochę go to dziwiło. W końcu po co, skoro podzielili się na zadania, każdy z nich mógł pójść w inną stronę i ewentualnie wrócić gdy skończą lub znajdą to czego szukali. W sumie nie był do końca pewien co Lea wtedy mówiła. Był bardzo senny. Może powinien stać tutaj już ze szczurami? A może to nie tutaj? Zaczął mocno wątpić, jednak postanowił chwilę poczekać. A nóż widelec...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 28/10/2013

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lis 17, 2013 2:12 pm

Lea wstała wcześnie, taki nawyk. Niedostatek snu zalała małą czarną, porannemu rytuałowi musiało stać się zadość. Do obiadu przesiedziała w pokoju nad materiałem lekcyjnym, zbyt ambitna była i dumna, aby pozwolić sobie na jakiekolwiek zaległości. Ba, jak zwykle przerabiała tematy wprzód.
A po zjedzeniu obiadu przebrała się w klasyczną sukienkę pod kolanko, wdziała wiązane trzewiki i pelerynkę z kapturem, przygotowała torebkę i tak odziana, wyruszyła ku bramie, aby wraz z Lucą udać się do miasta.
W końcu mieli weekend, należy im się.
Jeszcze z dziedzińca widziała chłopaka, stojącego u kryształowych wrót. Krwawa Brama, dobre sobie. Lea krzywiła się za każdym razem, kiedy mijała to miejsce.
- Cześć, szybko się wyrobiłeś - przywitała się z chłopakiem, choć jej oczy skupiły się na poszukiwaniu widmowego kształtu w okolicy jego klatki piersiowej - Jak tam Ręka, lepiej?
Nie, żeby zależało jej na dobrym stanie owego przeszczepu, ale trochę głupio że Luca też przez to cierpiał. Podeszła bliżej i musnęła dłonią bramę, poczuła w palcach delikatny prąd.
Wrota uchyliły się delikatnie.

_________________
Nikt w rodzinie nie umarł z miłości.
Co tam było to było, ale nic dla mitu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luca

avatar

Liczba postów : 58
Join date : 28/10/2013

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lis 17, 2013 3:48 pm

Wyglądał na trochę znużonego czekaniem. Przetarł delikatnie oczy i jakoś ożywił się, gdy dziewczyna się zbliżyła.
- Nie wiedziałem kiedy przyjść, to przyszedłem wcześniej... - nie wiedział czy powinien się jakoś tłumaczyć, czy po prostu zignorować jej stwierdzenie, które pewnie nie wymagało odpowiedzi.
- Z tego co po obudzeniu widziałem to rana się trochę zasklepiła, jednak nie do końca, później już jej nie widziałem. - siedzi zaszyta i nie daje znaków życia. Może czeka na odpowiedni moment? Luca powinien uważać, Wektor może zaatakować w każdej chwili. Chłopak poprawił krawat.
Stanął obok niej i dopchnął je znacznie mocniej, by otworzyły się szerzej. Poszedł przodem. Według tradycji z jego kraju to mężczyźni właśnie idą pierwsi, by sprawdzić, czy nie ma jakiegoś niebezpieczeństwa!
- Czysto... Więc do miasta? - spytał, po czym poszli na poszukiwania.

[WZT oboje]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Iroha
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 176
Join date : 15/11/2013

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Lis 30, 2013 6:33 pm

Wracając z jakieś lokacji do innej, zawsze trzeba wejść wejściem - to rzecz aż nazbyt oczywista. Problem może zaczynać się w momencie, gdy nie wie się, czy dane miejsce jest wejściem albo wyjściem. No bo niektóre wyjścia są skonstruowane tak, aby nikogo nie wpuszczać, a niektóre wejścia tak, by nikogo nie wypuszczać. Są też takie, któe odgrywają rolę podwójną zależnie od sytuacji. I wtedy do woli możemy sobie wychodzić i wchodzić, bo nikt nam nie zabroni. W końcu do czegoś to musi służyć, nie? To tak samo jak z takimi drzwiami, co mają napisane "pchaj" lub "ciągnij". Albo szarpiesz za klamkę, albo napierasz całym ciałem. Oczywiście najpierw mylisz pojęcia - jak ciągnij to pchasz, jak pchasz to ciągnij. To chyba jest naturalne, nieprawdaż? Bo wtedy największy ubaw mają osoby trzecie, przypadkowi widzowie. Gdyż co jest bardziej zabawnego od jakiegoś imbecyla, który zmierza się z drzwiami?
Chyba tylko niebieskowłosy imbecyl, który nie wie o swojej płci i aktualnie zastanawia się od której strony szkoły zamierza wejść.
Stanęła se taka jedna przed bramą i mędrkuje, czy ona aby na pewno dobrze weszła. W tym wypadku jej kobieca strona przeistoczyła się w intuicję godnej kawałowej blondynki. Zastanwiała się właśnie, czy jak wejdzie od przodu, to czy będzie przy drzwiach głównych. Właśnie jesteśmy świadkami tego, jak nadmiar powietrza może szkodzić i działać negatywnie na jasne myślenie. Choć w sumie mogło być gorzej, mogła by teraz znowu zachowywać się jak facet i zastanawiać się nad tym, dlaczego ubrała się tak, a nie inaczej.
Dlaczego ja tu stoję? A, bo ta brama wygląda na podejrzaną. Nie jestem pewna, czy mogę jej zaufać, czy mogę przez nią przejść. Co prawda należy do budynku szkoły, ale wygląda... Dziwnie. Czy może mnie coś czekać po drugiej stornie? Znowu Veneficus będą się nade mną znęcać i szczerzyć te swoje zębiska z satysfakcji? Jaki to ma sens w ogóle? No dobra, nie posiadanie własnego zdania jest tutaj aż tak niewłaściwe? To może ja nie powinnam tu w ogóle być? Chaaa... Znowu zaczynam chrzanić głupoty. Czy od nadmiaru powietrza się głupieje? A nawet jeśli nie, to czy jest to chociaż szkodliwe? Bo chyba ja jestem przykładem zatrucia się tlenem... Bosz, świat jest taki pokręcony. I intrygujący. Jak ta dziwna brama przede mną.
Jeżeli ktoś pogubił się w tej całej plątaninie dziwnych myśli, to mam dla niego dobrą wiadomość - nareszcie zrobiła coś normalnego. Po prostu przeszła przez bramę. Oczywiście ona jak to ona, poczuła się dość nieswojo, dreszcz przeszedł jej po plecach. Przecież to tylko tajemnicza brama z krwawą legedną, czego się tu bać, no serio? Aura tej bramy na pewno nie była tak porażająca, że gdyby nie miała tak silnych nerwów, to by zemdlała. Ludzie, brama jak brama, czego od niej chcecie? No dobra, podstawcie pod "ludzie" słowo "Iroha", to od razu dostaniecie spójniejszą całość.
Ostatecznie usiadła sobie pod nią. Pod bramą, znaczy się. Oparła się plecami i stwierdziła, że znowu ją potem będą boleć, choć materiał z którego jest wykonana nie jest aż tak szorstki jak kora drzewa. Cóż... Coś za coś, nie?
I tak sobie siedziała, siedziała, siedziała, siedziała i siedziała. Ogółem: plecy zdążyły znów ją rozbleć, a co za tym idzie, to i ochota na tkwienie tutaj gdzieś przepadła. Wstała i przeciągnęła się, wyginając się przy okazji na wszystkie możliwe strony. I co potem? Potem to nie wiedziała co ma zrobić, więc polazła. Gdzieś. Znowu.

ZT

_________________
tell u now that u rly want to get high.
~secret
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raziel
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 36
Join date : 10/12/2013

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sro Gru 18, 2013 2:35 pm

Więc tak wygląda mój nowy "dom"? Miejsce, gdzie mam spędzić parę następnych lat? Dziwny budynek.. Kiedyś musiał być zamkiem warownym, teraz ostały się tylko dwie wieże. Mówiono mi, że w jednej jest sala astronomii, w drugiej dormitorium jednego z klubów. Ale nie mojego. Może i dobrze? Nie chciałbym z tak wysoka zlecieć.
Za bramą, która nie pachniała kwiatkami swoją drogą, był dziedziniec. W tej chwili dość pusty, pewnie przez wczesną porę jak i niezbyt ładną pogodę. Pora na wrota do budynku. Dalej w lewo i w dół...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanjel
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Lut 22, 2014 11:44 pm

Tak naprawdę, to nie miał powodów, żeby wracać z miasta o tak wczesnej porze. Przecież w weekendy zwykł on spędzać poza murami szkoły dłuższą chwilę, korzystając z przejściowej wolności i chwili wytchnienia od nużących już, po przeszło pięciu latach nauki, ścianach. Nie to, żeby nie lubił St. Francescy. Wręcz przeciwnie nawet! Po prostu wychodził z założenia, że spędzanie w niej 24/7 może człowieka doprowadzić do szału, a tego wolimy uniknąć, nieprawdaż?
W każdym razie; chociaż powoli robiło się ciemno, dzisiaj odpuścił sobie włóczenie się ze znajomymi z Saeva po różnych kawiarniach, barach czy innych spelunach, na rzecz wcześniejszego powrotu do szkoły, może także treningu, ewentualnie krótkiej chwili refleksji nad esejem z eliksirów. Najpierw jednak trzeba byłoby dorwać Nannę, która pewnie szwendała się gdzieś w okolicach Krwawej Bramy, czekając na swojego właściciela.
Mądre zwierze, jak na to nie spojrzeć, zawsze wiedziała, gdzie go znaleźć, cholera jedna. Czasem to bywało przydatne, ale gdy wpraszała się tam, gdzie zdecydowanie nie chciał jej widzieć to już w ogóle inna sprawa! Tym razem jeszcze kocicy nie dostrzegł, dlatego zwyczajnie postanowił chwilę zaczekać, bo przecież jak zamknie drzwi do dormitorium to już na amen, prawda? A futrzak pewnie obraziłby się na niego, czy coś w tym stylu... co w tym złego? To, że miał ze swoją pupilką zaskakująco podobny charakterek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rikke
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Lut 22, 2014 11:55 pm

Rikke z chęcią zostałby w mieście jeszcze chwilę dłużej, ale przez swoje przeklęte oczy, był zmuszony na przebywanie na terenie szkoły po zmroku. Teoretycznie miał znajomych, którzy chętnie by mu pomogli, gdyby tylko poprosił, ale poruszanie się jak ślepiec, macanie każdej płaskiej powierzchni obok siebie i przed sobą było czymś intymnym; widokiem przeznaczonym tylko dla tych wybranych. Jeśli blondyn miałby być w stu procentach szczery, to w takim stanie nie pokazał się swojej rodzinie więcej niż raz - a i wtedy była to kryzysowa sytuacja. Po prostu po zapadnięciu wzroku zawsze zamykał się w swoich kwaterach i nie wyściubiał z nich nosa.
W każdym razie, tym razem chłopak z powrotem "ogarnął" się nieco później, niż w założeniu powinien, dlatego wcisnął czapkę na głowę, ręce wsadził w kieszenie kurtki i przyspieszył, chcąc jak najszybciej znaleźć się na terenie szkoły. Krwawa Brama już w tym momencie nie była tak wyraźna, jak powinna być i nieco go to zaniepokoiło. Nie dał jednak swoim myślom zejść na boczny tor, przygryzł wargę i skupił się na jak najszybszym dotarciu na trzecie piętro, do swojego dormitorium. Szybko został jednak od tego planu odwiedziony, gdy na którymś drzewie mignął mu rudy ogon, niestety, bardzo dobrze znany. Skoro Nanna się tu włóczyła, oznaczało to, że Fanjel musiał także być w pobliżu. Kurka siwa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanjel
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 12:15 am


Oj tak, jeśli ten kot gdzieś się pokazywał, to to, że obok szóstoklasisty nie ma było... dość nieprawdopodobne. Wyjątek stanowiły te sytuacje, gdy Fanjel był poza zasięgiem - na lekcjach czy w mieście. Chociaż znowu, wtedy Nanna z reguły unikała ludzi i naprawdę ciężko byłoby ją znaleźć. Także, w swoim osądzie Rikke nie pomylił się zupełnie. Tym bardziej, że moment później starszy chłopak powitał kotkę, mrucząc coś w stylu "gdzieś się włóczyła?", zdecydowanie, prawdopodobieństwo ucieczki, dla blondyna, zerowe. Przynajmniej nie, niezauważonym. I rzeczywiście, kiedy tylko Fanjel uniósł głowę, jego wzrok padł na jakże znajomą postać. Szczerze? Od samiuteńkiego początku bachora nie znosił. To znaczy, pewnie, byli z tego samego rodu, spotykali się w trakcie tych wszystkich rodzinnych obiadów, zlotów i czego tam jeszcze, ale nigdy - nawet nie znając jeszcze prawdy o tej umowie zawartej dwa pokolenia wstecz - nie mógł się zdobyć na żadne przyjaźniejsze podejście do chłopca. Zwyczajnie, irytowała go jego... delikatność? Może tak powinien to ująć. No i rzecz jasna moc, przez którą cała rodzina uznawała trzecioklasistę za pewnego rodzaju czarną owcę. Dlaczego jeszcze, przecież znany z tego, że nie boi się nadużywać siły, nie zrobił dzieciakowi krzywdy? Z tego samego powodu, dla którego ostatnimi czasy przeżywał niezłe spięcia z ojcem i dziadkiem - zaręczyn. Mimo wszystko, jako kolejna głowa rodziny nie mógł tak po prostu skrzywdzić jednego z Nich. Niezależnie od tego, jak wnerwiająca by on nie był.Z kotem na rękach, zmierzył blondyna chłodnym spojrzeniem, jak gdyby zastanawiając się, co ten jeszcze robił na zewnątrz. Nie mniej nie odezwał się słowem, zwyczajnie czekając na jego reakcję.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rikke
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 12:22 am

To nie było tak, że Rikke darzył Fanjela czystą nienawiścią. Po prostu brunet był tak jak cała reszta rodu, z którym dobrze wychodziło się tylko na zdjęciach. I tak jak innych jego członków, tak i jego blondyn starał się w miarę możliwości unikać, by oszczędzić i sobie, i innym nerwów. Cała, ale to calusieńka rodzina Vilhjalmssonów była wybuchowa, nawet tych parę nielicznich przypadków, które trafiły do Diligens, więc wszyscy łatwo tracili głowę. Kłótnie w ich wykonaniu były niesamowite, zazwyczaj wiązały się z nimi jakieś wybuchy i przypadkowe śmierci, a znając swoje szczęście, Rikolv doskonale wiedział, że tym martwym na tysiąc procent byłby on.
Zmierzony chłodnym spojrzeniem, nie stracił głowy i odwdzięczył się podobnym - rodowa wizytkówka - po czym ruszył w dalszą drogę, tym samym tempem, co wcześniej. Naprawdę, gdyby Fanjel chciał mieć z nim do czynienia, to prawdopodobnie by to okazał. Poza tym, nawet jeśli miałby taką ochotę, to blondyn zdecydowanie jej nie podzielał i wolał jak najprędzej się oddalić. Już nie mówiąc o tym, że z każdą chwilą robiło się coraz ciemniej, a wracanie na ślepo, w dodatku jeszcze na klęczkach, zdecydowanie nie było umiejętnością, którą Rikke chciałby prezentować przed całą szkołą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanjel
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 12:37 am

A bo to mało było konieczności odbudowywania którejś ze ścian rezydencji? W grę szło naprawdę wszystko! Od magii samej w sobie, do noży, widelców, książek, krzeseł i co tam jeszcze było pod ręką. Pośród Vilhjalmssonów nigdy nie powinieneś czuć się bezpiecznie - to taka podstawowa zasada. Fakt faktem, w ostateczności od czegoś był przywódca, gdy już nie dało się zaprowadzić spokoju w inny sposób, niż siłą. Chociaż to nie zdarzało się aż tak często. W końcu... nie byli barbarzyńcami. Przynajmniej do pewnego stopnia.
Oj tak, chyba powinien przyzwyczaić się do tego, że młodszy zawsze odpowiadał podobnym spojrzeniem, a późnej ulatniał się ze sceny, jeśli tylko pozwalała na to sytuacja. Tym razem jednak podążali tą samą drogą, więc poniekąd był skazany na towarzystwo kuzyna to po pierwsze. Poza tym, Fanjel doskonale zdawał sobie sprawę z choroby blondyna - czy ten się z tego cieszył czy nie - a jednak poniekąd był za niego odpowiedzialny. No musiał. W końcu inaczej pewnie zaraz dostałby po uszach za to, że chce przejąć miejsce jego ojca, a sam nie potrafi zająć się własnym narzeczonym.
Właśnie dlatego westchnął cicho, sadzając Nannę z powrotem na podłodze i szybkim krokiem ruszył za młodszym, zrównując się z nim bardzo szybko.
- Wyjaśnij mi, dlaczego jeszcze nie jesteś w dormitorium? - zapytał, kiedy już objął chłopaka ramieniem, dochodząc do wniosku, że w ten sposób przynajmniej zdąży go w porę podtrzymać, gdyby się potknął.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rikke
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 12:48 am

Blondynowi wydawało się, że w tak zwanym międzyczasie zdążył oddalić się o dobry kawałek od kuzyna. Niby nie był najwyższy, ale nogi miał całkiem długie, a w miarę możliwości umiał też nimi szybko przebierać. I nie tylko dlatego, że zależało mu na nieujawnieniu swojej słabości związanej z wadą wzroku - po prostu pragnął jak najszybciej znaleźć się z dala od Fanjela, czyli, według reszty ich rodu, chodzącego ideału, którego powinien być, jeśli nawet nie idealnym pierwowzorem, to wierną, chociaż nie do końca udaną kopią. Gdyby podobne oczekiwania nie były obecne w jego życiu już od najwcześniejszych lat, Rikke prawdopodobnie by się wkurzył. Jednak żył tak praktycznie od narodzin, nie było więc mowy o żadnych gwałtownych emocjach, poza żalem i rezygnacją. To zawsze bolało. Czasami nawet zastanawiał się, czy jego rodzina nie byłaby bardziej zadowolona, gdyby nie dostał w spadku w ogóle żadnych magicznych talentów. Wtedy przynajmniej wiedzieliby, co należy zrobić.
Posrało cię?, miał już na końcu języka, gdy na barkach poczuł nieprzyjemny ciężar ręki wyższego chłopaka. Niezbyt delikatnie wyrwał się z jego wymuszonego objęcia i odszedł nieco na prawą stronę, obrzucając go zdziwionym i nieco zdezorientowanym spojrzeniem. Fanjel, którego dotąd znał, nie zachowywał się w ten sposób. I gdzie się podział ten futrzak? - Właśnie się do niego kierowałem. - Odpowiedział spokojnie, w myślach licząc od piętnastu do zera. Ledwo powstrzymał się przed dodaniem "A to podobno ja jestem ślepy", ale znów - w porę się powstrzymał. Cholera, może rzeczywiście nadawał się do Saevy? Szkoda, że to tylko rodzina na niego działała w ten sposób.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanjel
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 1:04 am

Momentalnie ściągnął brwi, widząc tą "żywiołową" reakcję szesnastolatka. Naprawdę? Ten będzie teraz wymyślał coś takiego? Serio? Podobnych reakcji to starszy spodziewałby się w środku dnia czy coś podobnego.
Jeśli chodzi o Nannę to przecież dreptała parę kroków za swoim właścicielem, rozglądając się dookoła tak, jakby w ogóle okolicy nie znała. A bzdura. Była w końcu kotem bruneta od niemalże trzech lat i każdy rok spędziła z nim w szkole, bo jakżeby inaczej.
- Nawet mnie nie wnerwiaj, księżniczko. Obaj wiemy, że w tym tempie sam tam nie dojdziesz. A przynajmniej nie, bez zrobienia z siebie pośmiewiska. - Z samego Fanjela również. W końcu dzielili ze sobą nazwisko i chociaż chyba każdy wiedział o skrajnej nienawiści pomiędzy kuzynostwem to mimo wszystko lepiej dmuchać na zimne. Poza tym, szkoda by było, gdyby blondyn zniszczył dobre imię rodu przez coś tak głupiego, prawda? Skąd wiedział? Cóż, wracamy do punktu wyjścia - to właśnie dziewiętnastolatek był ulubieńcem każdego w rodzinie, a przecież jako przyszły mąż [za jakie grzechy?!] musiał to i owo o narzeczonym wiedzieć!
Swoją drogą, wrócił stary, dobry brunet. Chociaż nie da się ukryć, że dalej odrobinkę się przejmował - z wcześniej wymienionych powodów - przez co mógł wydawać się odrobinę milszy niż normalnie. Tak czy owak, Rikke patrzył na niego z taką dezorientacją, że przez sam był nieco zaskoczony. Aż tak bardzo zalazł temu dzieciakowi za skórę? No dobra... pytania nie ma. To oczywiste, że tak.
Gdyby młodszy trafił do Saevy na pewno miałby odrobinkę lepiej, jeśli o podejście reszty ich szalonej rodzinki chodziło. Z drugiej strony, obcowanie z ludźmi o tak nieprzyjemnych charakterach, pewnie nie wpłynęłoby na niego zbyt dobrze, szczególnie, jeśli swoją nienawiść ograniczał tylko do rodziny.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rikke
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 1:17 am

Jeśli chodzi o dobre imię rodu, to ono prawdopodobnie już zostało nie raz złamane przez blondyna, nawet jeśli zbytnio się nie starał. W każdym razie, gdy usłyszał słowa Fanjela, zatrząsł się (nie do końca sam wiedział, czy to z powodu tłumionych emocji czy z zimna, które nie chciało opuścić jego gnatów od samego rana) i spojrzał z ukosa na kuzyna. Znajdę cię, jak będziesz spał, zniszczę cię w twoich snach, zakopię żywcem, zmaltretuję, sprawię, że będziesz chciał jak najszybciej się obudzić, ale nie będziesz mógł. Jakże on miał wielką ochotę to powiedzieć! Nawet, jeśli prawdopodobnie po krótkiej chwili konsternacji zostałby wyśmiany, bo przecież "w snach nie można nic zrobić". Aha, jasne. Rikke już parę razy w swoim krótkim życiu widział, jak powtarzające się koszmary niszczą ludzi. Nie żeby którykolwiek przypadek był wywołany z jego winy, jeszcze takich eksperymentów nie robił...
- Zdziwiłbyś się. - Mruknął, po krótkim rozpoznaniu w terenie, ale na tyle cicho, że on sam miał problem z usłyszeniem tego, co powiedział. Z jego obliczeń wynikało, że gdyby teraz wystrzelił do przodu, miałby wystarczająco dużo czasu, żeby dotrzeć do drzwi wejściowych. Natomiast szkoła przed ciszą nocną była na tyle dobrze oświetlona, że z manewrowaniem w jej wnętrzu nie miałby najmniejszego problemu. Ale skoro brunet już zadał sobie ten kłopot, żeby z nim zostać, to równie dobrze mógł go odprowadzić. Jakkolwiek by to nie brzmiało; blondyn już dawno zdążył przyzwyczaić się do tego, że "wtajemniczeni" po zapadnięciu zmroku, lub tuż przed tym, traktowali go jak kalekę. Spuścił więc pokornie wzrok (doskonale wiedział, jak członkowie jego rodziny uwielbiali ten gest) i powoli poszedł na przód, udając, że każdy krok stawia ostrożniej niż przedtem. A co tam, raz na jakiś czas może komuś połechtać ego, a tego należącego to Fanjela na pewno nie uda mu się w jakikolwiek sposób nadszarpnąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanjel
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 1:43 am


Właściwie to Rikke dobrze postępował, jednak nie komentując słów drugiego. Fakt faktem, notorycznie powtarzające się koszmary mogły człowieka zniszczyć. Problem w tym, że doświadczywszy tego jeden raz, prawdopodobnie szybko znalazłby przyczynę. A następnie się jej pozbył - w ten, lub inny sposób. Przynajmniej takie było założenie.
Późniejsze zaakceptowanie pomocy może nieco zdziwiło - tak dla odmiany - wyższego chłopaka, ale on nie dał tego po sobie poznać. Zwyczajnie, nie widział potrzeby. Za to kolejne zachowanie młodszego, wywołało mimowolny, lekki uśmiech. Oj tak, Fanjel, tak samo jak i reszta krewnych, kochała mieć tę świadomość wyższości nad drugą osobą. Spuszczenie wzroku to przecież nic innego, jak przyznanie się do własnej słabości, uznanie tego, iż ktoś inny przebija cię pod każdym względem. Z drugiej strony to irytujące, żeby Vilhjalmsson poddawał się bez żadnej walki, ale oczywiście wiemy, że z Rikolva był ten wyjątek potwierdzający regułę, co jednocześnie jego kuzyna wnerwiało, jak i satysfakcjonowało. W końcu uwielbiał mieć poczucie władzy, nawet jeżeli zdawał sobie sprawę, że ze strony młodszego to tylko taki przymus i raczej wyuczony gest, niźli prawdziwa skrucha. To już trudno, jakoś przeżyje, prawda?
Problem w tym, że tempo, które obrał blondyn zaowocowało jednym - zanim w ogóle znaleźli się w odpowiedniej części dziedzińca, na zewnątrz nie było już tylko szaro i ponuro. Zwyczajnie, zamiast wieczoru zrobiła się noc - przynajmniej z perspektywy przyrody, bo tak późna godzina jeszcze nie wybiła. Prawdopodobnie.
Mając na uwadze wcześniejsze podejście kuzyna, do jakiejkolwiek bezpośredniej pomocy, po prostu zrezygnował, zamiast tego, idąc tuż obok. Ewentualnie w końcu mógłby ratować sytuację. Za to Nanna pomknęła do przodu, najwyraźniej zirytowana tym, jak wolno wlekli się do przodu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rikke
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 1:57 am

Bez względu na to, jakie emocje kłębiły się w głowie Rikke, blondyn musiał je stłumić. W myślach wciąż układał ewentualne wypowiedzi i nawet zabierał się do tego, by je "wypuścić", otwierając usta, ale zaraz zmieniał zdanie, więc je zamykał, co upodabniało go prawdopodobnie do gigantycznej ryby. Nie żeby coś takiego mogłoby zaszkodzić jego wizerunkowi czarnej owcy, skąd. Prawdopodobnie i tak nie mógł już pogorszyć swojego wizerunku w oczach Fanjela, szczególnie, że wisiała nad nimi nienaprostowana obietnica ślubu, złożona dwa pokolenia temu. I chociaż chłopak miał naprawdę bujną wyobraźnię, ciężko było mu sobie wyobrazić bruneta jako osobę, która będzie się nim opiekowała, gdy w końcu oślepnie całkowicie. Bo miał wrażenie, że cała ta ślepota zmierzchowa tylko do tego zmierza, nawet jeśli nikt nie powiedział mu tego wprost.
W każdym razie, narzuconym własnoręcznie (albo raczej własnonożnie) tempem, sprowadził na siebie nieszczęście. Albo być może wina leżała w jego pomylonych obliczeniach, które sprawiły, że nie byli jeszcze nawet w trzech czwartych drogi, gdy całkowicie się ściemniło. Pogrążony w myślach i uspokojony perspektywą prostej drogi przed sobą Rikolv, z samego początku nawet nie zdał sobie sprawy z tego, że nic nie widzi. Dopiero po jakimś czasie, gdy się rozejrzał, a ze wszystkich stron widział tylko identycznie wyglądającą ciemność, poczuł przypływ paniki. Całe szczęście, wciąż wyczuwał obecność Fanjela w pobliżu; wyciągnął więc dłoń i wczepił palce w skórę, z której została wykonana kurtka jego kuzyna, zaciskając je kurczowo. Przystanął, niemal w stu procentach pewien, że nie może w tej chwili zaufać swoim nogom. W wyobraźni widział, jak cienie wyciągają po niego kosmate dłonie, pochłaniają go i już nigdy nie wypuszczają. Wydawało mu się, że ataki paniki już dawno nie wystąpiły, ale najwyraźniej się mylił. Wystarczyło, że znalazł się na otwartej przestrzeni i znowu było parę razy gorzej, niż wtedy, gdy w jego pokoju gasło światło. Z tym drugim umiał sobie poradzić. A tutaj? Już czwarty raz liczył od piętnastu do zera i oddychał głęboko, próbując zapobiec wentylacji, ale się nie dało. Wszystko jeszcze potęgowała wielka niewiadoma, inaczej znana jako Fanjel. Blondyn nie wiedział, jak chłopak się zachowa, i, chociaż myślał, że go to nie obchodzi, tym także się przejmował.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fanjel
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 1:58 pm

Chyba już zdążył się przyzwyczaić do tych przygłupawych min Rikolva. Prawdopodobnie to dlatego, że młodszy bardzo często nie potrafił zdecydować się nad tym, co powiedzieć i czy w ogóle powiedzieć. To w końcu nie był pierwszy raz w trakcie ostatnich szesnastu lat, od których się znali. Chcąc czy nie chcąc. Chociaż nie dało się ukryć, że Fanjel zdecydowanie wolałby, gdyby młodszy choć spróbował się mu odgryźć tak na poważnie, przynajmniej od czasu do czasu. Być może wtedy nie pojawiałyby się wątpliwości, czy ten drobny chłopczyna naprawdę dzieli z nim wspólnych przodków. Zresztą, cała reszta rodziny prawdopodobnie myślała to samo.
Nie dało się ukryć, że brunet za młodszym nie przepadał w ogóle. Tym ustawianym małżeństwem jedynie dolano oliwy do ognia. Taka prawda - chyba nigdy wcześniej nikt z rodziny nie widział dziewiętnastolatka tak bardzo wyprowadzonego z równowagi. Nie mniej, ostatecznie musiał postąpić zgodnie z poleceniem ojca, czy mu się to podobało czy nie. I chociaż miły nagle być nie zamierzał, to pewnych obowiązków względem przyszłego męża musiał chyba dopilnować. Niestety.
Fanjel doskonale wiedział, że nie zdążą, ale skoro Rikke chciał być uparty i pokazać mu, że da sobie radę to proszę bardzo. Najchętniej w ogóle by go wyprzedził, zostawiając samego sobie, ale tego robić nie powinien, więc też podobną myśl z głowy wyrzucił. Ten jeden raz może ujść za nieco bardziej opiekuńczego niż normalnie.
Młodszy zaskoczył go, kiedy zacisnął dłoń na jego kurtce. Znaczy, spodziewał się, że prawdopodobnie wzrok albo odmówił mu już posłuszeństwa, albo stanie się to w przeciągu paru następnych minut, ale przecież nie tak dawno temu blondyn zapewniał, że z calutką pewnością da sobie radę. Fanjel zrezygnowany pokręcił głową, zatrzymując się w miejscu i spoglądając na młodszego, nawet, jeżeli ciemność zdecydowanie mu to utrudniała.No i widzisz, do czego twoja upartość prowadzi?, miał gdzieś na końcu języka, ale wolał dodatkowo chłopaka nie kompromitować. Ten jeden raz. Szczególnie, że jego kondycja psychiczna nie miała się najwyraźniej najlepiej, skoro zastygł w miejscu, próbując uspokoić oddech. Tak, to również nie uszło uwadze szóstoklasisty. Zamiast mówić cokolwiek, zwyczajnie złapał młodszego pod kolanami jedną ręką, zaś drugą ułożył pod jego plecami, podnosząc do góry.
- Ani mi się waż teraz wyrywać... - rzucił w stronę Rikke, chociaż wątpił, by przeszło to mu nawet przez myśl. Teoretycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rikke
Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 22/02/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Nie Lut 23, 2014 2:23 pm

Uczucia Fanjela były w zupełności odwzajemnione - blondyn również nie przepadał za swoim kuzynem, a po dłuższym przebywaniu w jego towarzystwie, jego myśli ograniczały się do prostego i jakże wyrazistego "Kill it with fire". Jedyna rzecz, należąca go bruneta, którą Rikke był jeszcze w stanie jako-tako znieść, była ruda kotka, które, przynajmniej według niego, była ucieleśnieniem kociego ideału. Oczywiście w życiu nie wypowiedziałby tego na głos - jeszcze czego, miałby niby poprawiać humor tej gnidzie, z którą podobnież miał wspólną krew? Niedoczekanie. Już w ogóle nie wspominając o tym, że sprawy do tej pory zmierzały w kierunku wyczerpania się, ponoć nieograniczonych (nic bardziej mylnego!), zasobów cierpliwości blondyna. A gdy te całkowicie się wyczerpią, wyjdzie z niego wykapany potomek rodu Vilhjalmssonów, nawet w jego przypadku. Jakkolwiek by na to nie wyglądał, potrafił być cholernie pyskaty, w dodatku uparty jak osioł, co przy odrobinie jego zaangażowania, potrafiło nawet starego, dobrego ojca doprowadzić do białej gorączki, a to było niesamowite osiągnięcie, które powinien krzykiem ogłosić całemu światu.
W każdym razie, na pewno nie był taki nieporadny i potulny, jak Fanjel sądził. Szczególnie, gdy coś widział. Bo w ciemnościach wszystko się zmieniało i Rikke nie mógł nic na to poradzić, jakkolwiek by się nie starał.
Pewnie powinien być zadowolony, że już nie widzi. Przynajmniej nie dał rady ujrzeć wyrazu twarzy starszego, gdy się zatrzymał. Ciekawe co bym zobaczył, pomyślał, kiedy chociaż na chwilę przestał zastanawiać się, co konkretnie czyha na niego w otaczających go cieniach. Rozczarowanie, złość, obrzydzenie, a może współczucie? Całe szczęście, że tego nie widział. I, co było dużo dziwniejsze, nie usłyszał także nic jadowitego. Czy powinien się zaniepokoić? Może Fanjel był chory, że odpuścił sobie złośliwy przytyk, tak charakterystyczny dla ich rodziny? Błagam, tylko nic nie mów, pragnął powiedzieć, ale żadne słowa nie chciały przejść przez ogromną gulę, zalegającą w gardle, która prawdopodobnie także była wytworem jego wyobraźni. Zbyt przerażony, by jakkolwiek zareagować na tą zmianę pozycji, jedynie zacisnął mocniej powieki, wmawiając sobie, że nic mu się nie stanie. Dłoń, którą wcześniej zaciskał na rękawie kurtki Fanjela, bezwładnie opadła na jego nogi. Drgnął nerwowo, słysząc głos kuzyna, już przygotowując się na kolejną kpinę, ale ostatecznie skinął głową, mentalnie odetchnąwszy z ulgą, bo w rzeczywistości wciąż miałby z tym niejaki problem.
Do wejścia do szkoły nie było w gruncie rzeczy tak daleko, a przez dość szybkie tempo narzucone przez starszego, w środku znaleźli się dość szybko.
    z/t x2

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Kwi 05, 2014 5:10 pm

    Chłopak szedł sobie, kiwając głową na boki. W sumie to nawet nie wiedział, gdzie podziała się jego koleżanka z Ordinarium, ale kto by się tym teraz przejmował? No właśnie! Absolutnie nikt nie zwraca uwagi na takie tajemnicze zniknięcia w tej szkole! No, jedynie jest ciekawe czy skończy sobie dziergać sweterek, szaliczek czy pies ją wiedział, co ona tam robiła do ubrania.
    Zszedł z dachu już dobre dwadzieścia minut temu, więc był w nieco większym szoku, że tak prędko zawędrował aż pod samą bramę szkoły. Znaczy... Nie szedł jakoś wyjątkowo szybko i bardzo często zatrzymywał się po drodze. W takim wypadku raczej powinna minąć godzina, zanim tutaj dotrze, a tak... Teleportował się - ot co! A przynajmniej tak się naszemu drogiemu rudziaszkowi zdawało. Najwyraźniej miał za długie nogi i zbyt szybko nimi przewijał. Lub po prostu stawiał zbyt duże kroki.
    Kiedu znalazł się pod bramą, zakręcił się na pięcie i... Po prostu wyglebił na ziemię. To dziwne. Tego samego dnia już drugi raz wylądował na szanownych czterech literach, które zaczęły go boleć. Całe szczęście, że nie dał tego po sobie poznać! Widzicie? Prawdziwy mężczyzna! Nie daje się złamać bólowi nawet na chwilkę!
    Westchnął, lekko kręcąc głową i tym samym roztrzepując swe rude włosy na wszystkie strony świata, po tym podnosząc głowę do góry i spoglądając w zachmurzone niebo. Oj, a tak niedawno padało. Peszek, bo najwyraźniej wylądował w jakimś błotku przez to wszystko. Ale oj tam! Wypierze się kiedyś. O ile rudzielec sobie w ogóle przypomni, że w końcu należałoby odświeżyć swoją garderobę, a nie łazić w tym samym przez pięć dni... No co? Typowy facet nie znający sposobów na pranie ubrań!
    Zerknął w stronę nieba, a później rozejrzał się na boki. Zauważył w oddali jakąś zbliżającą się postać. Nie do końca wiedział, kto idzie, więc podkulił nogi i zamknął oczy. Wyglądał niczym taka mała kupka nieszczęścia, która właśnie płacze. Nie, nie rozkleił się. Po prostu takie przytulanie kolan było całkiem wygodne i tyle! Nic dziwnego, prawda?

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 19
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Kwi 05, 2014 5:23 pm

Wilgoć.
Deszcz.
Mokro.
Cholera noo. Jak ona nienawidzi deszczu i tego co zostawiał. No bo kto normalny lubi mieć pokręcone włosy, które jeszcze chwile temu były idealnie proste?
Tak, nasza Indianka należała do osób, które nienawidziły swoich kręconych włosów. Deszcz jest w miarę okej, jeśli się siedzi w domu, z herbatką i książeczką na nogach. Albo z rysownikiem.
Akurat deszcz pod względem "artystycznym" był ciekawym obiektem inspiracji, więc normalnym jest zobaczyć ją z ołówkiem w dłoni kiedy to z nieba leci woda.
Zazwyczaj efekt jej pracy jest ponury i mroczny, ale czego można się spodziewać? Krainy tęczy, cukierków i jednorożców?
Nie, dobrze myślicie.
Jednak tym razem deszcz ją dopadł i ochronił ją jedynie płacz który miała na sobie i długa czapka. I na szczęście buty jej nie przemokły, czego nie można było powiedzieć o jej zeszycie w którym trzymała wszelkie szkice i notatki. Cały tusz się rozmazał i tyle z niego zostało.
Wolnym tempem zmierzała w stronę bramy, rozpuszczając przy tym rude kudełki. Przetarła zaspane oczy i zauważyła jakąś postać.
Również rudą, bo tylko tyle mogła zobaczyć z tej odległości. Średnio się tą osóbką przejmowała, śpiewając coś pod nosem, dopóki nie zauważyła jak pada na swoje szanowne cztery litery. Parsknęła śmiechem i lekko przyspieszyła krok.
Będąc tuż przy nim, wyciągnęła rękę w jego stronę, starając się, aby jej twarzyczka przybrała przyjazny wyraz.
-Chcesz tu tak siedzieć i czekać aż z twoich spodni nic nie zostanie?-spytała, śmiejąc się pod nosem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Kwi 05, 2014 5:48 pm

    Rudzielec sobie siedział na tej kochanej ziemi, a kiedy usłyszał jakiś taki znajomy głos, podniósł głowę do góry, patrząc na twarz dziewczyny. Kojarzył ją skądś... Chyba kiedyś spotkał. Lub coś takiego. A może to...
    - Jak masz na imię? - spytał, marszcząc brwi, zaraz po tym zerkając nieco niżej na wiadome i kobiece atuty. - Skądś cię znam... - mruknął zaraz po tym pod nosem, a zaraz po tym - w ogóle nie zwracając uwagi na wyciągniętą rękę dziewczyny - podniósł się szybko. - Już wiem! Jak kiedyś podróżowałem to cię spotkałem chyba! - zawołał z szerokim uśmiechem, ale chyba zrobił to ze zbyt wielkim entuzjazmem, bowiem po chwili z powrotem wylądował na czterech literkach. Burknął coś pod nosem, podnosząc się niechętnie na nogi i tym razem już uważając na błotko.
    W sumie to ten pan nawet lubił deszcz. Owszem, zależało to od okoliczności i tego wszystkiego, ale z reguły ta woda z nieba mu nie przeszkadzała. Nawet, kiedy całkowicie moknął.
    Już po kilku chwilach do jego głowy wpadł mu pewien pomóc... Nie było więc niczym dziwnym, kiedy Olivier zrobił smutną minkę do dziewczyny i podszedł do niej, wyciągając ręce jak takie małe i niewinne dziecko, które los pokrzywdził.
    - Wszystko mnie boli... Pszytulisz? - zapytał, wpatrując się w dziewczynę. Niby rudzielec lubił się przytulać, ale... I tak było widać, że coś kombinował. Ale to nie jego wina! Zresztą, on nawet nie czekał na odpowiedź. Po prostu podszedł do dziewczyny z szerokim uśmiechem i ją przytulił. No przecież to było absolutnie normalna i naturalna kolej rzeczy! Zupełnie jak to, że teraz ten pan był blisko koleżanki. I jej kobiecych atutów. I ogółem takie tam. I co z tego, że zaraz miało się rozpadać na dobre? Najwyżej zmokną, ot co!

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 19
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Kwi 05, 2014 6:05 pm

Odwrócił się. Zobaczyła jego twarz, tak cholernie znajomą, a i tak nie potrafiła jej nazwać, przypasować imienia.
Jakie to denerwujące, kiedy zna sie kogoś, ale nie pamięta imienia.
Może to było dawno, i mogła zapomnieć...ale...głupio było jej spytać.
Było, dopóki on tego nie zrobił. Nawet głos był znajomy, taki przyjemny dla ucha.
Nie potrafiła się odezwać, jakby miała w gardle coś, co przeszkadzało jej w mówieniu. Stała, patrząc się na niego, z wyraźnym niedowierzaniem na twarzy.
Kolejna osoba, którą poznała dawno temu? Kolejna?
Do czego to dochodzi, że dopiero teraz znajdywała osoby, które to były jej potrzebne dawno temu i jednak się nie pojawiły.
Los jest chamskim wynalazkiem, że tak to ujmę.
Już miała się odezwać, kiedy nagle poczuła złość.
Skąd się wzięła, zapytacie. Może to taki typ, że zamiast się cieszyć z tego, że odnalazła starego przyjaciela, teraz będzie się denerwować.
Zacisnęła mocno zęby, czując, że zaraz wyjdzie z siebie i stanie obok.
W jej głowie rozbrzmiewało pytanie, gdzie on do cholery był, kiedy go potrzebowała.
Gdzie się cholera rozpłynął bez śladu. Gdzie był. Gdzie.
Oczywiście, już doskonale wiedziała kim jest. Ta osoba, której czupryna przypominała marchewkę.
-G-gdzieś ty był...-mruknęła cicho. Walnęła go, nie za mocno, pięścią w pierś.
-Gdzie ty byłeś do cholery?-jej ton zmienił się na wręcz nieprzyjemny. Spojrzała mu w oczy. Wkurzyła się.
Bardzo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Kwi 05, 2014 6:24 pm

    Popatrzył na nią lekko zaskoczony, kiedy usłyszał jej słowa. Mogło to trochę głupio zabrzmieć, ale nie pamiętał... No cóż, naprawdę niczego nie pamiętał. I nie wiedział. Dlaczego musieli tak z dnia na dzień zmieniać miejsce zamieszkania? Nie miał bladego pojęcia. Po prostu tak było i jako dziecko nie miał innego wyboru, niż zaakceptować taki stan rzeczy. Nie raz i nie dwa bał się, że coś się stanie osobom, które spotkał w podróży. Czuł, że podążało za nimi wszystkimi coś okropnego i mogło to dotykać również innych. Nie chciał o tym myśleć, więc miał po prostu szczerą nadzieję, że nic im nie będzie. Chyba wolał uciekać od tego wszystkiego myślami.
    Podniósł rękę, po chwili zdejmując dziewczynie czapkę. Położył dłoń na jej mokrych i rudych włosach, mierzwiąc je. Mina Oliviera zmieniła się. Uśmiechał się do niej przepraszająco. Nie miał zamiaru wypytywać, co się stało. Skoro uważała, że to jego wina to najwyraźniej tak było. Tak, ten osobnik chyba aż zbyt łatwo akceptował każdy stan rzeczy.
    - Przepraszam... Sam bym chciał wiedzieć, gdzie byłem - powiedział, cicho wzdychając. Jednym z ostatnich wspomnień jakie posiadał to... Wyjazd. Nawet nie wiedział już skąd wyjeżdżał. Po prostu tak było i koniec. Później miał kilkuletnią lukę w pamięci. Czasem wyklinał to, że tak się stało, a innym... Chyba się nawet cieszył. Ciężko było mu wytłumaczyć, co działo się w jego głowie. Nie miał żadnych problemów z mówieniem o czymkolwiek, dopóki druga osoba nie zapytała go o uczucia związane z przeszłością. Nie potrafił ich sprecyzować.
    Złapał dziewczynę za ręce w nadgarstkach i spokojnie zaczął nimi machać na boki.
    - Nie wiem, gdzie byłem czy też co się ze mną działo. Nie miałem bladego pojęcia. A ty gdzie byłaś? - zapytał, zaraz po tym szybko ruszając w stronę pobliskiego drzewka. Naturalnie pociągnął za sobą dziewczynę, żeby chociaż trochę mogli uchronić się przed deszczem. Najpewniej na zbyt wiele się to nie zdało, ale chłopak nie miał zamiaru teraz o tym myśleć.
    Nie wiedzieć czemu, jakoś poczuł się winny temu, że go nie było. Tak jakoś... Nawet, jeżeli nie miał na to nigdy wpływu. Po prostu tak jakoś dziwnie się czuł.
    - Nie miej mi za złe... Naprawdę nie pamiętam. - powiedział, wzdychając cicho. - India... - powiedział cicho, zastanawiając się czy dobrze pamiętał imię. O ile spotkał kogoś przed tym czasem swoich amnezji to było dobrze. Pamiętał go, chociaż jak przez mgłę. Zresztą, nawet nie był pewny czy dobrze pamiętał imię rudej koleżanki!

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
India Noailles
Klasa Druga
avatar

Libra Liczba postów : 200
Join date : 30/12/2013
Age : 19
Skąd : się biorą homosie?

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Kwi 05, 2014 6:52 pm

Gdzie...
Gdzie.
DO CHOLERY JASNEJ GDZIE.
Szukała go. Długo, chyba wszędzie gdzie mogła, na każdy możliwy sposób jaki istniał. Straciła tyle czasu, szukając go po całym świecie...
Znaczy, może i nie całym, ale to pominę.
Szukała tam gdzie tylko mogła, o. Tak, to jest jak najbardziej szczere i prawdziwe.
Już nawet zapomniała jak to było mieć przyjaciela, no bo musiał zniknąć, o.
Tak nagle, bez słowa. Poprzedniego dnia, kiedy się z nim żegnała, nawet nie podejrzewała, że następnego nie zostanie po nim śladu.
Nawet...nic po nim jej nie zostało. Kompletne nic.
Nabrała powietrza w płuca, próbując się uspokoić.
I tak to nic nie dało...
no dobra, może trochę. Zrobiła to ponownie i nagle opuściła ją jakakolwiek siła.
Słuchała go tylko, nawet nie mając zamiaru się odezwać. Teraz było jej smutno. Bardzo.
Przytłoczyły ją wspomnienia jakie były z nim związane. Te śmiechy...jak się razem bawili...
Zresztą, mniejsza. Straszliwie się za nim stęskniła...nawet jeśli tego nie okazała. Czując, jak dotyka jej włosów, spuściła wzrok.
Teraz było jej głupio, że tak bardzo sie na niego zdenerwowała.
Ale przecież tego nie kontroluje, tak? TAK?
-Nie mam...naprawdę-mruknęła cicho. Bo nie miała, tak?
I owszem, pominęła jego pytanie, bo w tym momencie nie chciała myśleć o tym, co się z nią wtedy działo, bo...to nie jest ważne, o.
Po chwili delikatnie go przytuliła, chcąc pokazać, że naprawdę nie ma mu tego za złe. I poza tym, to się chciała przytulić...bo może.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   Sob Kwi 05, 2014 7:31 pm

    Kiedy tylko usłyszał jej odpowiedź, łagodnie się uśmiechnął. Nie przestawał mierzwić jej włosów, drugą ręką obejmując ją w pasie i przytulając do siebie. Nawet nie myślał o tym, jak brakowało mu ludzi z przeszłości. Nie myślał o tym, bo po prostu... Chyba zapominał. A może podświadomie nie chciał pamiętać o niektórych rzeczach? Tak, możliwe, że tak było. Zresztą, niby dlaczego zapomniał o niektórych rzeczach ze swojego życia? No właśnie. Na pewno był ku temu jakiś powód!
    - To dobrze, że nie masz. Cieszę się - powiedział, coraz weselej się do niej uśmiechając. Zdawało się, że on się niczym nie przejmował. Wszystko go bawiło, zawsze miał dla każdego dobre słowo... Taki promyczek dobrego światełka i nadziei dla każdego, kto znajdował się wkoło.
    - Wiesz... Mówiłem ci, że dużo podróżowałem, prawda? Z reguły rodzice mówili o tym wcześniej, ale wtedy... Tak nagle mnie obudzili. Spałem i nawet nie wiedziałem, co się działo dookoła - powiedział, zerkając na dziewczynę, a po tym jeszcze szerzej się uśmiechając.
    - Nie licząc tego, że troszeeeczkę urosłaś, nic się nie zmieniłaś. Szczególnie tu! - zawołał wesoło wskazując na klatkę piersiową dziewczyny. No co? Jest facetem? Jest! Więc logiczne, że będzie zwracał uwagę na takie rzeczy, nooo. Nie jego wina, prawda? To... To taki instynkt!
    - Ciekawe czy zmokniemy jeszcze bardziej, czy może się rozpogodzi - powiedział, przez cały czas trzymając w dłoni czapkę należącą do dziewczyny. W sumie to... Nie, nie odda rudej własności. Zamiast tego nałożył ją na głowę z głupkowatym uśmiechem. No co? Może chociaż jego piękne włoski ocaleją przed uciążliwym deszczem! Moooże. Ale oj tam. Przecież nikt się nie pogniewa na niego za takie - bez pytania - pożyczanie czyichś rzeczy i nakryć głów.

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krwawa Brama   

Powrót do góry Go down
 
Krwawa Brama
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Brama główna
» Czasy końca
» Brama wejściowa
» Główna brama

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Dziedziniec-
Skocz do: