IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój wspólny.

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 23
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Pokój wspólny.   Czw Paź 17, 2013 2:50 pm

First topic message reminder :

Jest to pierwsze pomieszczenie, na które natrafiamy, wchodząc do dormitorium domu Saeva. Naprzeciwko wejścia- centralnie na ścianie, wisi krwistoczerwony gobelin ze złotym napisem, oznajmiającym wszem i wobec, jak brzmi nazwa tego domu. Po jego lewej stronie jest wejście do sypialni dziewcząt, po prawej osobników płci męskiej. Na ścianie, znajdującej się po prawej od wejścia, znajdują się dwa okna, ostro zakończone u góry, które aż do zachodu słońca dostarczały światła naturalnego do pokoju głównego. Źródłem światła, gdy na zewnątrz panuje ciemność jest żyrandol, przyczepiony do sufitu, a także kominek, który znajduje się w ścianie na lewo od wejścia. Przy oknach stoją czerwone fotele ze złotymi zdobieniami o materiałowych obiciach, a przy nich dwa stoliki z serwetami pod kolor foteli. Przed kominkiem stoi kanapa, mieszcząca ze spokojem trzy osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Orchidea
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Pią Sty 03, 2014 2:24 am

No, więc miała całkowitą rację. Odpowiedź sarkastyczna czy nie, z treści była zadowalająca. Gorzej z dalszym ciągiem. Wyglądało na to, że zaczynała zdawać sobie sprawę z tego, że mają wyruszyć na jakąś misję poszukiwawczą, której celem jest znalezienie i udzielenie pomocy nie-wiadomo-komu, przez co Dea pewnie przestanie być w centrum zainteresowania. A przecież teraz była, nie?
- Okej - odpowiedziała żeby zachować chociaż pozory tego, że interesuje ją jego zdanie. Chciałaby go zabrać ze sobą, to by zabrała, po prostu. Nie chciałaby, to nie, jasna sprawa. Ale ktoś kiedyś chyba powiedział, że czasem warto spytać ludzi co sądzą o danej sytuacji, dla zasady. Inna kwestia, że nie miała pojęcia po co.
Wysłuchała wypowiedzi Elizabeth, tuląc się do ptaka nazwanego wcześniej Meliorem. To naturalny odruch, akurat tutaj nie mogła nic poradzić. Zresztą, nieważne. Ważniejsze jest to, że chłonęła wiedzę jak gąbka wodę. Lubiła zbierać informacje, które w przyszłości mogłyby okazać się przydatne, a ze znajomości ze strażnikiem żywiołu pewnie można będzie czerpać mniejsze bądź większe korzyści. A niech ją, nawet teraz myślała o wykorzystywaniu innych, zamiast skupić się na przedstawionej im misji. Właśnie. Jakby tak namieszać w nazwie "ratowanie jakiejś dziewczyny" i zmienić ją na "spotkanie z niebezpiecznymi ludźmi"? Od razu brzmi atrakcyjniej.
- Pieniądze i sława są ważnym czynnikiem w życiu każdego z nas. - Czyli prawie jak "heloł, jestem skupioną na sobie materialistką". Wzruszyła ramionami, ograniczając się jedynie do tego krótkiego komentarza. Rzadko zdarzało jej się przemilczeć dane kwestie, ale możliwe, że uznała, iż będzie mogła wrócić do nich później. Teraz raczej nie było na to czasu.
- Potrzebuję dwóch minut, jest za zimno na bieganie po szkole w letniej sukience. - Łał. Ludzie rozpoczęli walkę z jakąś biedną dziewczynką, a ona myślała teraz o swoim zadku, który mógłby jej nieszczęśliwie zmarznąć. Szczyt bohaterstwa, cóż za godna pochwały postawa. No, ale tak czy siak, opierając się pokusie spojrzenia za okno w celu sprawdzenia pogody, zerwała się i pobiegła w stronę damskich sypialni. Wyglądała na prawdziwie wprawioną w boju. Znaczy, bezproblemowo przebiegła cały dystans na dość wysokich obcasach, a to przecież nie lada wyczyn.
Wróciła dość szybko, licho wie czemu zakrywając dłonią oczy. Ale to licho posiada informacji, nawet jej lęki się nie ukryją. Miała na sobie tę samą sukienkę, ale jej nogi zakrywały czarne rajstopy, natomiast ramiona i dekolt chronił gruby, wielki sweter. Wciąż stukała obcasami, inne obuwie niestety nie było przewidziane.
Jeśli na nią poczekali, ruszyła zaraz za nimi. Jeśli nie, to i tak udała się w kierunku wyjścia z dormitorium z nadzieją ich szybkiego dogonienia.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bastian Zachary Marshall

avatar

Liczba postów : 107
Join date : 09/11/2013

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Sty 05, 2014 9:34 pm

Bardzo wyluzowani ludzie mają to do siebie, że w sumie zawsze jest im wszystko jedno. Więc czasem słuchają, a czasem nie wiedzą co się dzieje. Bastian nie był pod tym względem wyjątkiem, po prostu, po co ulepszać coś, co i tak jest dobre? Jednym uchem słuchał rozmowy dziewczyn, bardziej skupiając się na schowanych w kieszeni kilku godzinach dobrego stanu.
Białowłosy chłopak zwrócił uwagę, że Orchidea pobiegła do damskiej sypialni, chyba po to żeby się przebrać, więc nie poszedł za nieznajomą (strażniczką ognia, czy jakoś tak), tylko poczekał na czerwonowłosą dziewczynę. Już po chwili była z powrotem, aż dziwne jak na kobietę, która zbiera się do wyjścia, ale nie komentował tego, tylko poszedł razem z Deą.

[z/t]

_________________

Tag by Engine
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow

avatar

Scorpio Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2013
Age : 23
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 8:04 pm

Kolejny smutny dzień, a raczej już wieczór. Większość uczniów siedziała w bibliotece, pokojach czy też w jakichś spokojnych miejscach, dzięki którym mogliby pouczyć się w spokoju. On jednak szedł na takim wyjebaniu, że nawet wietrzykowi nie chciało się wiać w jego stronę, także było źle, biorąc pod uwagę fakt, że zbliżały się zaliczenia, a Shad nawet nie zajrzał do podręczników. Wychodził z założenia, że wystarczą mu tylko podstawy i to co zapamiętał z zajęć oraz logika. Może i przeceniał swoje możliwości co do szybkiego zapamiętywania rzeczy, ale okaże się to dopiero na egzaminach. No nic, skoro już trzeba się opierdalać, to nie ma lepszego miejsca jak ciepłe zacisze pokoju wspólnego Saevy. Czerwoni nie byli ze sobą specjalnie zżyci, dlatego też duża większość o tych godzinach była gdzieś na terenie szkoły, w osamotnionych salach, czy też zakamarkach korytarzy.
Dlatego też pozwolił sobie rozjebać się całym cielskiem na sofie, podpierając głowę rękoma. Z resztą, nawet gdyby ktoś tu był, to zapewne nie miałby jaj, żeby nie tyle co zakazać mu, co w ogóle zwrócić uwagę. Przymknął delikatnie oczy i skrzyżował nogi w okolicach piszczeli, dzięki czemu przyjął wygodną pozycję do cogodzinnej siesty. Niebawem zapewne uda się wykonać jakieś zadanie, ewentualnie wyprosić grzecznie paru ludzi z terenów szkoły, no bo to w końcu jego obowiązek jako szóstoklasisty. Musi bronić tych młodszych nieudaczników, bo oni to w ogóle się do niczego nie nadają. Co to za pokolenie nastało, samych gimbusów, pizdogłowych czajników i spierdolin aborcyjnych. No co zrobisz, nic nie zrobisz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sorilea
Klasa Szósta


Liczba postów : 57
Join date : 28/03/2014

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 8:26 pm

Rudowłosa właśnie wracała z pomostu, który okazał się nie najlepszym wyjściem, aczkolwiek chociaż się dotleniła. Postanowiła skierować się prosto do domu, ponieważ dłuższe wędrówki mogłyby być bezsensowne zwłaszcza, że ściemniło się na tyle mocno, że mogłaby bez problemu zgubić drogę z jej zajebistą orientacją w terenie. Jak zwykle przemknęła przez główne drzwi bezdźwięcznie i oczywiście cóż za jegomość ją zawitał w progu? Nie kto inny jak jej ukochany, którego wielbi ponad życie na tyle mocno, że czasami ma aż ochotę zwymiotować. Przemknęła się na tyle blisko by stać tuż przy jego łbie, jakże irytującym łbie. Nachyliła się i złapała go ręką za podbródek.
- Dalej jesteś taki piękny jak widziałam Cię uprzednio. - stwierdziła z jakże szyderczym uśmieszkiem na twarz, aczkolwiek póki co nie zmieniała pozycji. Dopiero po dłuższych przemyśleniach stwierdziła, że może być to dla niej ogromnie niebezpieczne, więc ponownie się wyprostowała, a żeby móc podziwiać rozleniwionego pacana w całej okazałości. Świdrowała go wzrokiem, po czym w końcu doszła do wniosku, że on się chyba nigdy nie zmieni. Czekała na ciętą ripostę acz w międzyczasie musiało również dojść do standardowego pytania.
- Tęskniłeś jak mniemam i to ogromnie? – rzuciła beztrosko z jakże zadowoloną gębą po czym postanowiła usadzić swoje cztery litery na fotelu tuż obok, bo jak widać on nie zamierzał ustąpić jej chociażby odrobiny miejsca. Pieprzony egoista! Chociaż nie oszukujmy się wiedziała z kim ma do czynienia choć często był nieobliczalny. Może tak udawałby miłego, przyszedłby przytulić jak nigdy i skończyłoby się to uduszeniem? Możliwy scenariusz, nawet bardzo. Wygodnie się rozsiadła i zarzuciła nogę na nogę oraz poprawiła rude kudły odrzucając je do tyłu, a żeby mieć ogląd na cały pokój wspólny, zwłaszcza swojego towarzysza, który w nim przebywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow

avatar

Scorpio Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2013
Age : 23
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 8:58 pm

Nie ma to jak piękny początek pięknego wieczoru, leżał sobie jak gdyby nigdy nic, rozjebany na kanapie jak dziwka w mercedesie i w dodatku sam. Nikt nie mógł mu przeszkodzić w snach o czekoladowych misiach i taśmociągu serników, który kierowany jest wprost na talerz, siedzącego obok na krześle przy stole Shada. Niestety, jak to w życiu zwykle bywa, ktoś musiał mu przeszkodzić w tym jakże przyjemnym śnie.
- No nie... znowu ona... - rzekł do siebie w myślach i otworzył jedno oko, czując oddech rudej małpy w okolicach swojej twarzy. Westchnął lekko i wysłał jej całuska, cmokając szybko pustą przestrzeń ich dzielącą. Przywdział wtedy to swoje tradycyjne spojrzenie "cześć mała, wiem, że tęskniłaś". Gdy już odsunęła się od niego i kulturalnie pierdolnęła się na fotelu obok, chłopak nie silił się nawet na jakiś super uśmiech, czy choćby zwolnienie jej trochę miejsca obok siebie. Przymknął oko i ze stoickim spokojem zwrócił się w jej stronę.
- Za to ty dalej wyglądasz jak chupacabra. - komentarz nie był wylewny, ale w pełni oddawał jego niechęć do prowadzenia dennych dyskusji z rudą. Jeśli jednak ona chce z nim porozmawiać, to zapewne będzie do tego zmuszony. Dlaczego? Bo mu się po prostu nie chce podnieść dupy z kanapy, a więc nawet jak nie będzie jej słuchać, to ona i tak będzie go zaczepiać. Skończy się to jednak zapewne na tym, że Shad po prostu zrobi syf swoją mocą w pokoju i wyjdzie z hukiem.
- Nie, wcale... - rzekł stanowczo, a zarazem szczerze. Doskonale wiedział, że był to sarkazm i chce się z nim tylko podroczyć, ale nie miał zamiaru wchodzić w tego typu rozmowy. Jeszcze by ją zmasakrował jak Korwin lewaków i by była afera.
- Masz coś jeszcze mądrego do powiedzenia, czy mogę iść spać? - znając życie i tak pójdzie nawet jeśli będzie chciała coś tam jeszcze ponarzekać pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sorilea
Klasa Szósta


Liczba postów : 57
Join date : 28/03/2014

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 9:18 pm

Piękne komplementy, które otrzymywała od niego za każdym razem już przestały ją w jakikolwiek sposób dziwić wszakże czy go było stać na cokolwiek innego? Najprawdopodobniej nie. Nie znosiła tego osobnika, a jednocześnie w całej tej chorej relacji nie potrafiła zamknąć jadaczki. Przecież mogłaby od razu odejść i nawet nie zamieniać z nim słowa, a jednak wciąż tu tkwiła prowadząc toksyczną rozmowę, która raz dwa mogła wymknąć się spod kontroli.
- Dziękuje, zawsze jesteś taki szarmancki. - ironia wylewająca się z jej ust miała bardzo melodyjny wydźwięk. Kąciki ust wygięły się w nikłym uśmiechu, a kobieta rozwaliła się na owym fotelu równie wygodnie co delikwent tuż przed nią. Nie siliła się na dalsze ciągniecie konwersacji na temat jej niewątpliwej urody, a jego niewątpliwej brzydoty. Słysząc przeczącą odpowiedź na temat tęsknoty skwitowała to grymasem na twarzy.
- Mówiłam całkiem poważnie. Przecież żyć bez siebie nie możemy. - stwierdziła dosyć opanowanym i stanowczym tonem. Może ich symbioza nie była odzwierciedleniem tej typowej biologicznej korelacji, ale stanowiła swoisty fundament życia rudowłosej jakkolwiek dziwnie to nie brzmi. Próby zignorowania bądź całkowitej obojętności na ogół nie wychodziły jej zbyt dobrze, więc egzystowała z myślą, że istnieje ktoś taki jak on.
- Owszem mam coś mądrego do powiedzenia, a mianowicie propozycję namiętnego seksu, ale Ty masz to tak bardzo w kwiatku, że idź spać pieprzony leniu. - skomentowała widocznie zirytowana jego podejściem. Zawsze ją irytował, nie ważne co by nie zrobił bądź co by zrobił. Ten człowiek działał na nią jak płachta na byka, a mimo to wciąż gdy przebywali razem nie robiła nic, by odejść. Postanowiła wrócić do ogólnych przemyśleń, więc przymknęła ślepia i odchyliła głowę do tyłu kładąc ją wygodnie na oparciu. Skoro on ignorował ją, ona ignorowała jego. Ciekawe jak długo wytrzymają. Mężczyzna zapewne nie będzie miał z tym problemu. Czasami zastanawiała się również co ona tak właściwie robi w tym miejscu. Relacje z tym pospólstwem zazwyczaj wychodzą jej bokiem, a jak już trafi na kogoś o podobnych poglądach bądź cechach to konwersacje wyglądają właśnie tak jak z drogim panem Giotto. Okropne z niej stworzenie, ale takie życie jest w końcu na rękę. Mniej problemów, mniej zobowiązań i mniej słuchania bezowocnych wywodów. Oddała się błogiemu odpoczynkowi dopóki towarzysz nie zmieni zdania o dalszym odpoczynku bądź postanowi zamienić z nią jakiekolwiek słowo. Chociaż w tym przypadku na to nie liczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow

avatar

Scorpio Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2013
Age : 23
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 10:02 pm

Ich rozmowy zawsze tak wyglądały. Co by się nie działo, czy się lubią chociaż trochę, czy też nie, oni zawsze będą sobie dogryzać. Shad nie widział w tym nic ambitnego, bardziej chodziło tu o nią, bo to ona szukała zaczepki, a najwidoczniej nie ma w szkole kogoś innego, kto podołałby takiemu zadaniu. W końcu większość facetów chcę ją przelecieć, nie ukrywajmy tego. Giotto jednak ma w to wyjebane jak Irlandia w Polskę, dlatego też póki naprawdę coś poważnego się nie zdarzy, to on nawet nie pomyśli o tym, żeby ją tknąć.
- Ty nie możesz. Ja radzę sobie całkiem nieźle bez ciebie... - ziewnął przeciągle, lekceważąc jej poprzedni komentarz. Pomasował się po karku, chwilę wcześniej podnosząc głowę. Narazie sobie leżał, wzdychając raz głośniej raz ciszej. Musiał poczekać trochę na jej komentarz, który był kolejnym pretekstem do tego, żeby kontynuować to droczenie się ze sobą.
- Seksu powiadasz? Raczej byś mnie nie zaspokoiła. - jakby już przyszło co do czego, to musiałaby się bardzo postarać, żeby oboje zakończyli stosunek zadowoleni, bowiem Giotto to taki łysy z brazzers, tylko ma włosy i nie dostaje hajsu za ruchanie. Smutny żywot mutanta.
Po dłuższej chwili wyciszenia i wzajemnego "mienia się w kwiatku", chłopak postanowił odrobinę odwrócić głowę w jej stronę. Mało tego, otworzył nawet delikatnie oczy. Chwilę się tak na nią gapił, do czasu aż złapała jego dyskretne spojrzenie. Wtedy postanowił się odezwać.
- Jak chcesz, to możesz mi zrobić masaż. - po raz kolejny ziewnął lekko i przewrócił się na brzuszek. To było bezczelne, ale co by nie mówić, masaż by się przydał. Oczywiście nie liczył na niego, ale żeby prowokacja wyszła, musiał dodać do tego ruch ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sorilea
Klasa Szósta


Liczba postów : 57
Join date : 28/03/2014

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 10:23 pm

Wszystkie wypowiedzi wypełnione ironią, sarkazmem i wszystkim co najgorsze. Na szczęście oby dwoje byli na to uodpornieni, wszakże dosyć często ze sobą przebywali. Nie przyszło jej jeszcze posiadać takiej relacji z kimkolwiek innym. Może to i dobrze? Na dłuższą metę nie byłoby to już tak oryginalne. W to, że radzi on sobie dobrze bez niej nie wątpiła. Przecież i rudowłosej do całkowitego spełnienia niepotrzebna była jego brzydka mordka. Nie oszukujmy się bez tego widoku również da się żyć.
- No co Ty nie powiesz... - wymruczała pod nosem w odpowiedzi na fałszywą tęsknotę i ukazała mu swe białe ząbki w wiadomym mu uśmiechu. Kolejne zdanie ponownie podwyższyło stan zirytowania, ale starała się tego nie ukazać, by w czasie gdy osiągnie swój punkt kulminacyjny, mogła zrobić mu niemałą krzywdę.
- W takim razie skoro odmawiasz to zapamiętam to sobie. - skomentowała krótko i na temat. Łysy z Brazzers w postaci Shada mógł dalej ruchać wyimaginowane panienki, których zapewne nigdy nie przyjdzie mu ujrzeć na oczy. Rzecz jasna seks to zdrowie, ale pozostaje mu zawsze jego prawa bądź lewa rąsia. Zapewne to uwielbia. Na samą myśl stłumiła śmiech, aczkolwiek nie zamierzała swoich myśli przenosić w rzeczywistość. Jeszcze by się chłopaczyna obraził na amen i polazł w czeluści domu, żeby tylko na nią nie patrzeć. Nastała głucha cisza po czym poczuła na sobie jego wzrok, kiedy ich spojrzenia się spotkały nie miał wyboru – musiał cokolwiek powiedzieć, żeby nie wyszło, że po prostu podziwia jej wdzięk i klasę, a jak!
- Masaż? Bardzo chętnie. -
odpowiedziała poważnie, acz jak się mógł domyślić brzmiało to zbyt pięknie aby było możliwe. Początek był doprawdy fascynujący, ponieważ wstała i podeszła do mężczyzny po czym usadowiła się w rozkroku na dole jego pleców, żeby mieć idealne pole do popisu. Nie wykonywała żadnych gwałtownych ruchów. Powoli palcami przemierzała okolice jego pleców aż doszła do ramion, które delikatnymi ruchami masowała. Jednakże zdecydowanie czynność, którą wykonywała mogła mu wydawać się nie do pomyślenia. Z biegiem czasu poczęła robić to z użyciem o wiele większej siły, ale czy nie tak ma wyglądać masaż? No musi się chłopaczyna rozluźnić czyż nie?! No właśnie, więc ugniatanie będzie idealnym rozwiązaniem. W żadnym przypadku nie przypominało to zmysłowego dotyku, acz fakt że spoczywała na nim w takiej, a nie innej pozycji też wydawał się być dosyć zaskakujący.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow

avatar

Scorpio Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2013
Age : 23
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 10:46 pm

Test odporności był w tym przypadku niemały, fakt faktem byli do siebie podobni, ale sposób w jaki odbierali zaczepki był całkiem inny. Ona potęgowała tylko swoją frustrację i bulwersowała się, chcąc mu dogryźć, on zaś ziewał, mrugał oczami i spał, a to ostatnie bywało najczęściej. Oczywiście musiał jej odpowiadać, ale on każdą zaczepkę traktował bardziej jako nieistotną zabawę i jak skończą szkołę, to zapewne o sobie zapomną... o ile skończą szkołę...
- Tak wiem, jesteś pamiętliwa i tak dalej, bla bla bla. - oczywiście, że nie traktował tej propozycji poważnie. Mogła myśleć o nim cokolwiek chciała, on tam swoje wiedział. Miał harem, urządzał orgie, rozdziewiczał cnotki, a nawet potem panie gotowały mu obiadki. Żyć nie umierać, no ale Sori nigdy tego nie zazna, przez ten swój paskudny charakterek.
Jej odpowiedź lekko go zaskoczyła. Była to najzwyczajniej w świecie prowokacja, a ona zgodziła się zrobić mu masaż. Przez chwilę się zastanawiał co się stało i gdzie się podziała ruda, ale wtem wrócił do rzeczywistości, gdy już usiadła na jego plecach. No tak... ma go teraz w takiej pozycji, w której może mu zrobić krzywdę.
- Ruda... przesadzasz trochę... - nie żeby go to bolało czy coś, ale jakiejś specjalnej przyjemności z tego raczej nie odczuwał. Mogłoby się wydawać, że ma teraz kontrolę nad nim, ale chwila moment i mógłby w dowolny sposób przełożyć ją, robiąc przy okazji niemałą krzywdę jej ślicznej buźce.
- Nie znajdziesz faceta, jak nie będziesz się ładnie uśmiechać... no i dobrze masować. - wjazd w strefę uczuciową i intymną, to zawsze dobra metoda na zbulwersowanie rudej ślicznotki. Problem w tym, że może mu jebnąć teraz koksa w łepetynę, co zbyt ciekawe nie będzie. No ale, jak to śpiewał Popek Monster - kto nie ryzykuje, szampana nie pije.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sorilea
Klasa Szósta


Liczba postów : 57
Join date : 28/03/2014

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Nie Mar 30, 2014 11:04 pm

No właśnie znajdował się w takiej pozycji, że niestety ale rudowłosa miała nad nim przewagę. Póki co rzecz jasna, a jej charakter wcale nie należał do takich strasznych tylko miał chłopaczyna kiepskie podejście. Żeby chociaż czasami zachował odrobinę powagi albo ukazał jej namiastkę uczuć, które są pozytywne to może inaczej wyglądałaby ich relacja! A tak to niech siebie wini, ot co. Słysząc jego słowa o przesadzie tylko zaśmiała się pod nosem.
- Myślałam, że lubisz mocno. - stwierdziła krótko, wszakże za takiego męskiego i silnego się uważał, że było to chyba oczywiste, iż delikatne pieszczoty mu nie w głowie, więc się mogła wyżyć. Nie interesowały ją zbytnio jego odczucia, przecież nie zamierzała go w żaden sposób podniecić czy też zrobić mu przysłowiowo dobrze. Kolejny strzał był okropnie nietrafny, ponieważ kobieta nie szukała i nie zamierzała się wiązać. Uważała posiadanie faceta za zbędny balast, czym innym było rzecz jasna pożądanie fizyczne, a na to nie mogła narzekać, ponieważ uroda pozwalała jej na to, aby zdołała zaciągnąć do łóżka zdobycze, które były tego warte. Nie zdarzało się to często, acz to od niej zależały takowe incydenty, więc na słowa Shada zaśmiała się cicho i nachyliła głowę tak, by usta znalazły się na wysokości jego ucha.
- Niepotrzebny mi facet, mogę mieć co najwyżej zabawkę. Na dobry masaż i seks trzeba sobie zasłużyć. - odparła pewna swego, a stopień jej podirytowania diametralnie się obniżył, więc i siła jej ruchów również nie była tak mocna jak uprzednio. Chłopak mógł wreszcie odczuć z tego jakąkolwiek przyjemność, a rudowłosa ponownie się wyprostowała, aczkolwiek masowanie owego osobnika zaczynało być nużące, więc zaprzestała owej czynności pozostając bezczynnie w tej samej pozycji. Jakoś czuła się pewniej siedząc na nim w ten sposób i nie musząc nawet patrzeć na jego twarz. Przynajmniej wiedziała, że nie wykona żadnych gwałtownych ruchów ot co, ale niedługo przyjdzie jej pójść nareszcie spać i zostawi go w spokoju. Niech sobie rozmawia najlepiej ze ścianą, może znajdą wspólny język czyli mało skomplikowany i nie wymagający zbyt dużej ilości słów. Tak chyba będzie dobrze czyż nie? Wiecznie doszukiwał się problemów w jej obecności, zamiast zauważyć jakieś zalety!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow

avatar

Scorpio Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2013
Age : 23
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Wto Kwi 01, 2014 6:32 pm

Myślenie zostawmy dla niego, ruda nigdy nie była w tym jakoś super mocna, dlatego jej komentarz był tak samo bezsensowny, jak pozostałe. Tym razem jednak nie pozostawił go bez odpowiedzi, bowiem prawdziwy skurwiel musi wtrącić swoje trzy grosze, nawet w tak błahych sytuacjach. To, że był facetem, nie znaczy, że nie potrzebował czasem trochę delikatności. Masaż ma być metodą na odprężenie się masowanego, a nie metodą na wyżycie się masażystki. Dziewczynka musi sporo nadrobić, jeśli przyjdzie jej masować jakiegoś innego delikwenta, bo nie oszukujmy się - drugi raz jej nie pozwoli na siebie usiąść... przynajmniej w tej sytuacji.
- Powiem to samo, kiedy już Cię upiję... - doskonale wiedziała, o co w tej zaczepce chodzi czarnowłosemu. Wiadomą rzeczą było, że raczej nie przyjdzie im wypić ramię w ramię. Co najwyżej będą się mierzyć kto więcej, lepiej i szybciej, skończyć się to jednak może doprawdy różnie. Wszakże, ludzie po alkoholu są skłonni bardziej do rozmów, prawda? Więc może zamiast po sobie jeździć, po prostu pokonwersują? Nigdy nic nie wiadomo.
- Zabawkę? Lepszy jednak ktoś żywy, nie sądzisz? - znaczenie zabawki o jakim myślała doskonale znał, postanowił jednak pobawić się jeszcze trochę jej kosztem i wyszło nawet dobrze. W końcu, jednocześnie dojebał jej, że nikt żywy nie będzie się z nią pieprzyć, więc trzeba by było takiego kogoś ukatrupić, a po drugie poruszył tutaj temat erotycznych zabawek, którymi również nie ma się co szczycić. Lepszy jest "ten prawdziwy".
- Czemu jesteś taka wredna? - teraz wkroczył już bardziej na ten tzw. emocjonalny ląd. Tym razem jednak nie było w tym żadnej ironii, sarkazmu, czy też zaczepki. Nawet trochę ciekawiło go, dlaczego Sorilea w ten sposób się zachowuje. Z tego co pamiętał nic jej takiego strasznego nie zrobił, a jednak byli jak ogień i woda. Doprawdy, może gdyby spróbowali pogadać właśnie w ten "normalny" sposób, to mogliby znaleźć chociaż malutką nić porozumienia między sobą, no i może w końcu zauważyłby te jej zalety, którymi póki co się nie chwali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sorilea
Klasa Szósta


Liczba postów : 57
Join date : 28/03/2014

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Wto Kwi 01, 2014 7:00 pm

Cała ich relacja polegała tylko i wyłącznie na docinkach. Czy nie mogliby czasami w spokoju i z zachowaniem resztek ogłady porozmawiać o przyszłości, o religii czy o czymkolwiek co wykraczałoby poza sferę seksualną bądź kolokwializmy ? Nie miała pojęcia czy to kiedyś nastąpi i szczerze w to wątpiła.
- Ty mnie upijesz? Nie zamierzam z Tobą pić. - odpowiedziała pewnym siebie głosem. Nie chciała mieć z nim do czynienia, kiedy to będzie pod wpływem alkoholu. Czasami odbija mu palma, po nim jeszcze większa. Zeszła z niego zostawiając w spokoju plecy mężczyzny. Powróciła na fotel, na którym rozwaliła się wygodnie. Owe miejsce zdawało się być lepszym rozwiązaniem, zwłaszcza że nawet nie otrzymała żadnego podziękowania, o które nie zamierzała się dopraszać. Nie ma co liczyć na takie gesty z jego strony.
- Masz swoje mniemanie, ja mam swoje. - odrzekła na temat zabawki, o której jak zwykle miał mylne pojęcie albo próbował podnieść jej ciśnienie, co mu się kompletnie nie udało. O dziwo mimo początku burzliwej konwersacji, teraz była całkowicie rozluźniona. Może aura Shada przestała już tak na nią działać? I zwyczajnie się przyzwyczaiła. Tak bywało wygodniej. Konwersacja wówczas mogła ciągnąć się dłużej, a ona nie wychodziła trzaskając drzwiami. Słysząc jego pytanie zaskoczył ją ton jego wypowiedzi wszakże na ogół takiego nie stosował. Postanowiła dłużej zastanowić się nad odpowiedzią, aczkolwiek nie było co się nad tym rozdrabniać.
- Życie mnie tego nauczyło, ale wiedz, że wystarczy odpowiednie podejście, a mogę być miłym stworzeniem. Niestety nasze charaktery działają na siebie w negatywny sposób. - odrzekła stanowczym tonem i rzuciła mu przenikliwe spojrzenie. - Od czego się to zaczęło? Nie mam pojęcia. - dodała na sam koniec swej wypowiedzi i westchnęła ciężko. Życie w takiej relacji bywa niełatwe, ale czasami nie da się inaczej. Nawet jeżeli już starała się zrobić coś prowizorycznie dobrze to wychodziło jak zawsze - zupa za słona, masaż za mocny. Czarnowłosy zdecydowanie dużo marudził, tak jak i ona. Ciężko było pojąć jakie dokładnie ma wymagania, więc często zwyczajnie nie potrafiła wbić się w jego gust. Marne życie, oj marne. Mimowolnie poczęły zamykać się jej powieki, chyba naprawdę niedługo powinna pójść do swojego pokoju, aby się nareszcie zdrzemnąć. Widocznie organizm rudowłosej miał już dość otoczenia i zmuszał ją do alienacji.
- Tak właściwie skąd to pytanie? Jesteś równie wredny co i ja. - dodała po chwili namysłu, ponieważ to również był ciekawy aspekt, który należało poruszyć. Może Shad nareszcie zdoła nieco rozwinąć się na temat swojego charakteru. Wątpliwe, ale możliwe!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow

avatar

Scorpio Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2013
Age : 23
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Sob Kwi 05, 2014 8:32 pm

No tak, cały plan poszedł w pizdu. Sori nie chce z nim pić, a więc jej nie upije i potem nie zgwałci. No cóż, "życie", jak to mówił słynny filozof Al Bundy. Nie miał zamiaru nad tym ubolewać, bowiem znał dużo "fajniejszych" dziewczyn, z którymi mógłby podyskutować, w ich mniemaniu oczywiście. Chociaż jakby się tak dobrze zastanowić, gdyby jednak podeszli do kieliszka razem, może w końcu by się bardziej na siebie otworzyli, a nuż rozpoczęli normalną rozmowę? Nonsens, bowiem Shad ma zbyt mocny łeb, a nawet gdyby już się napierdolił, to potrafi nad sobą zapanować, dzięki czemu rzadko kto po nim widzi stan poalkoholowy.
- Najważniejsze jest podejście, z tym, że ja zawsze mam złe. Zawsze... - nie narzekał, nic z tych rzeczy. Po prostu stwierdzał bolesny fakt, że nie potrafi dobrze rozpocząć znajomości, o ile w ogóle jej rozpocząć, bowiem to zazwyczaj czysty zbieg okoliczności, bądź ogromna namolność osoby zaczepiającej go, prowadzą do niechcianej dyskusji. Z nią to już jest dobre 6 lat, niby przelotami się widują, ale nawet jeśli on chodzi na co trzecią lekcje, całe dnie śpi i błądzi po terenie campusu, to jednak zawsze znajdzie się czas, żeby zadrzeć jej nosa. Oczywiście, jak każda członkini/członek Saevy miała jego szacunek, nawet jeśli tego nie pokazywał, to tam w środku twierdził, że to "swój człowiek" i jak trzeba by było, to bez wahania stanąłby po jej stronie. Ona jednak była taką osobistością, że pomocy nigdy nie potrzebowała, like Shad.
- A tak jakoś spytałem, po prostu dziwi mnie fakt, że raz po raz przegrywasz, a dalej próbujesz to drążyć, wiedząc, że nie masz szans... - owszem, była to zaczepka, z tym, że delikatnie mówiąc, stwierdził fakty. Co jak co, ale to ona zawsze wychodziła obrażona, zmęczona, miała podniesione ciśnienie i tak dalej. On traktował to na takiej samej wyjebce, jak wszystko inne. Dla niego liczyło się tylko spanie i jedzenie. Może gdyby tak z nim trochę pospała, albo zaprosiłaby go na jakąś kolacje, to nie byłoby tak źle i ich burzliwa relacja by się poprawiła? Nie nie nie, nie ma co nawet o tym myśleć. Oboje są tak uparci, że żadne nie odważy się pójść krok naprzód i spróbować się dogadać z drugim. Giotto musi przestać tyle myśleć, bo nie będzie mógł spać, a wtedy źle to będzie, oj bardzo.
- Zrób mi coś do jedzenia. - rzucił "tak o", żeby nie było tu zbyt cicho. Mimo tego, że bardzo cenił ciszę i spokój, to jednak wolał w jej przypadku żeby coś mówiła - przyzwyczajenia robią swoje, niestety. No i druga sprawa, on naprawdę był głodny i chciał sobie coś wpylić. Może ruda będzie tak miła i go nakarmi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sorilea
Klasa Szósta


Liczba postów : 57
Join date : 28/03/2014

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Sob Kwi 05, 2014 9:03 pm

Rudowłosa piękność nawet zgadzałaby się do odniesienia słynnego w cudzysłowie filozofa. Czyż i nie jemu przyszło się z takową męczyć? Owszem. Chociaż Sori zdecydowanie posiadała o wiele większy intelekt i co ważniejsze taki temperament da się okiełznać, ale trzeba mieć chęci i predyspozycje. Giotto niestety nie posiadał pierwszego, więc cały niecny plan ległby w gruzach na starcie. Swoją drogą w tym momencie należałoby się zastanowić, dlaczego właściwie tak się zachowują? Dlaczego życie kazało im przedsięwziąć takie, a nie inne kroki? Chyba zbyt monotonny i melancholijny temat jak na wieczór oraz zgryźliwą konwersację. Rudowłosa często miewała refleksje egzystencjalne, ale na ogół nie miała z jaką jednostką o nich porozmawiać. Niestety bolesny stan indywiduum w owym społeczeństwie.
- Moje podejście zależy od sytuacji i jednostki. Zepsuta jestem do szpiku kości, ale to nie oznacza, że nie da się mnie oswoić. - rzuciła oschle w eter. Nie zamierzała otrzymać odpowiedzi, może próbowała mu coś uświadomić, ale przecież był zbyt leniwy, by analizować jej słowa. Wyciągnęła się i ziewnęła zakrywając usta dłonią. Towarzysz zabaw nie był na tyle interesujący patrząc na reakcje kobiety, wszakże nic nie robił oprócz leżenia. Wieczny spoczynek bywa nużący. Słysząc jego kolejne słowa zbytnio się nie zdziwiła. Myślała, że to początek poważniejszej rozmowy, ale przeliczyła się. Nie nastąpił moment zrezygnowania, ponieważ już na starcie liczyła się, że nie zamierza przestać z docinkami.
- Twierdzisz, że przegrywam, ale ja nie znam definicji przegranego w naszych gierkach słownych. Rzadko kiedy racjonalnie potrafisz cokolwiek wytłumaczyć, a nawet jeżeli ja okazuje emocje podczas naszych rozmów to Twój styl bycia nie czyni Cię zwycięzcom. - odrzekła poważnym tonem ilustrując go swymi piwnymi ślepiami, które doszukiwały się w nim jakichkolwiek oznak życia.
- Zresztą na co mi wygrywać skoro ta chora rywalizacja nie przewiduje żadnej nagrody. Sama satysfakcja nie jest wystarczająca. - dorzuciła na zakończenie i wygięła usta w sztucznym, dosyć szyderczym uśmiechu. Co oni z tego mieli? Jedne wielkie dno i mimo, że ten wewnętrznie może darzył ją szacunkiem to ona potrafiła mu nawet takowy niekiedy okazać. Sześć lat wspólnej nauki sprawiło, że mimo wielu dosyć irytujących sytuacji, zdołała się przyzwyczaić. Zwyczajnie ludzko przywiązać do niego, chociaż gryzł ją niemiłosiernie mocno. Masochizm ? Pewnie jeden z jego przejawów. Zapadła błoga cisza, z której wyrwał ją głos mężczyzny. Słysząc o jedzeniu poczęła rozmyślać. Sama miała na cokolwiek ochotę. Długi czas niczego nie przyszło jej skonsumować.
- Mam w pokoju kilka kawałków pizzy, opakowanie z sernikiem i jakieś paluszki. Pewnie Cię to nie zaspokoi. -odpowiedziała odchylając głowę do tyłu i przymykając powieki. Nie liczyła raczej na entuzjazm w jego wykonaniu i zaciąganie ją na siłę do pokoju byleby tylko skosztować znakomitości. Dmuchnęła na rudy kosmyk, który wchodził jej do ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow

avatar

Scorpio Liczba postów : 91
Join date : 16/10/2013
Age : 23
Skąd : Stąd

PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   Sob Kwi 05, 2014 9:40 pm

Może to i racja? W sumie bez sędziów i oficjalnego wyniku żadne z nich nie może czuć się oficjalnym zwycięzcą. Fakt faktem, to, że reagowała na to doprawdy różnie, nie było równoznaczne z tym, że przegrała. Wszakże nie raz trzeba zareagować żeby coś wygrać, a ona w tym była prawdziwą mistrzynią. Możliwe, że gdyby przez te sześć lat, które już ze sobą wspólnie żyją, Shad chociaż trochę popracowałby nad poprawieniem ich relacji, ewentualnie ignorował ją w mniejszym stopniu, albo chociaż się nią interesował, to dziś żyli by ze sobą jak brat z siostrą? Czemu nie, aczkolwiek chłopak zbyt rodzinny nie jest przez wzgląd na nieciekawą przeszłość i jego rodowód.
- Nie mogłaś zacząć naszej rozmowy od tego? - nie żeby chłopak na nią krzyczał, ale dało się wyczuć w jego tonie wyraźną pretensję. Dziewczyna miała w pokoju sernik i nawet mu o tym nie powiedziała! Co z tego, że nigdy go do siebie nie zapraszała, co z tego, że działali na siebie jak płachta na byka? Ona ma przecież sernik. Już tam lubię Radka .x. z tą pizzą, ciasto jest najważniejsze. Chciała czy nie, teraz zapunktowała, no bo po chwili namysłu Shad zrozumiał, że dostał zaproszenie na sernik. Rzadko kto go tym częstował, zazwyczaj robił sobie bufet w cukierni nieopodal, także miła odmiana zjeść trochę rarytasu w szkole.
- Ruda... nie pierdol, tylko idziemy... - błyskawicznie podniósł się z kanapy i podszedł do stojącej już wtedy Sori. Dopiero teraz zwrócił uwagę na to, że dzieli ich prawie 20 centymetrów wzrostu. Jakoś wcześniej tak blisko niej nie stał. Schował ręce do kieszeni i spojrzał w jej oczy, co mogło spowodować mały dyskomfort osobowościowy, w jej przypadku oczywiście, bo on był na takie rzeczy odporny. Nic go nie peszyło, ani nie zawstydzało. Jakoś tak sobie żył i to całkiem dobrze.
- Prowadź... - rzucił na odchodne i ruszył za nią do jej pokoju, chcąc w końcu zacząć konsumpcję sernika. Pamiętajmy jednak, że jeśli będą w nim rodzynki, to ona będzie mieć przejebane...

zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój wspólny.   

Powrót do góry Go down
 
Pokój wspólny.
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Zaginiony wspólnik

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Wieże :: Wieża Północna :: Dormitorium Saeva-
Skocz do: