IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szkolne Ogrody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Willi
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 16/05/2014

PisanieTemat: Szkolne Ogrody   Wto Maj 27, 2014 4:54 pm

First topic message reminder :



Postanowił zaczerpnąć świeżego powietrza. Pogoda dopisywała, było tutaj pusto, czego więcej chcieć? Szedł powoli, jedną rękę trzymał w kieszeni, a drugą trzymał przewieszoną przez bark marynarkę mundurku. Zadufany w sobie Pan Prefekt Niemiec wyglądał jak piękny bisz. Słońce świeciło prosto w jego blond włosy, kwiaty w tle dodawały uroku, no po prostu PIKNIE.
Szedł powoli przed siebie. Przecież nigdzie się nie spieszył. Namierzył murek, który sięgał mu do pasa. Usiadł na nim i rzucił obok siebie marynarkę. Rękoma podparł się z tyłu i odchylił całym ciałem. Zmrużył oczy patrząc w jasne niebo. Odetchnął głęboko, a do jego nosa doleciało pełno zapachów. Kwiaty kwitły wszędzie wkoło. Dla Niemca spędzać czas w takim miejscu to był raj. Niemcy zawsze słynęli z miłości do pięknych i delikatnych rzeczy. Pięknych kobiet, subtelnych piw i równie delikatnych wurstów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Arsene
Klasa Szósta
avatar

Aquarius Liczba postów : 97
Join date : 25/05/2014
Age : 22
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Czw Maj 29, 2014 11:00 am

- Jesteś, jesteś. - powiedział dobitnie, kiwając z politowaniem głową.
Może na to nie wyglądało, ale tak naprawdę poznali się zaledwie kilka chwil zanim wpadła na nich Zuzka. Tego raczej nie można było nazwać "długą znajomością".
Kiedy Zuzka zaczęła się śmiać i co chwila nazywać ich "słodziakami", przez chwilę miał ochotę kazać kamiennemu gryfowi rozwalić jej tą pustą czaszkę. W jego oczach błysnął złowieszczy ognik, szybko się jednak pohamował. Nie czas teraz na odstawianie scen. Niech sobie dziewczę myśli, że wygrało tę batalię. Ale Arsene nie zapomina wyrządzonej mu krzywdy, a tym bardziej - zniewagi.
Wiedział, że Willi pewnie będzie chciał pobiec za nią, ewentualnie jeszcze jej się odgryźć, dlatego też położył mu rękę na ramieniu, powstrzymując go przed ewentualnym dalszym ośmieszeniem się.
- Diligens najlepszym domem? Dobry dowcip. Pożałujesz tego później, złociutka. - powiedział po części do siebie a po części do Williego.
Wsiadł ponownie na swojego gryfa, przodem w kierunku jego szyi.
- Wskakuj, podwiozę cię do szkoły. Chyba że dalej chcesz tu siedzieć.

_________________
Komat ;D

You're the boy who murdered love
Cold hands and a heart of stone
There's a mark upon your skin
Where your heart once used to be
You're an angel I was told
then you put the arrow in my back
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Willi
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 16/05/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Czw Maj 29, 2014 11:14 am

Wszystko się w nim zagotowało, kiedy usłyszał to co powiedziała dziewczyna. Dobre sobie. Wszyscy wiedzieli, że przecież Saeva jest najlepsza. Od dawien dawna tak było, jest i będzie.
Dziewczyna na pewno tego pożałuje. Już się Till o to postara. Nie ma co.
Poczuł na swoim ramieniu rękę Arsene. Już miał iść jej wpierdzielić, ale powstrzymał się. Jakby to wyglądało? Choć z drugiej strony gdyby przemienił się w dziewczynę, to pewnie nie byłoby to nic złego pobić się z inną dziewczyną, prawda?
Odetchnął głęboko. No, uspokój się.
Wskoczył na gryfa. W sumie czemu nie skorzystać, jak już się niby zakolegowali?
-Wkurzyła mnie.-mruknął tylko pod nosem. Dzień do cna zepsuty przez jakąś mała pyskatą Polkę i to jeszcze z Diligens. Najgorzej.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arsene
Klasa Szósta
avatar

Aquarius Liczba postów : 97
Join date : 25/05/2014
Age : 22
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Czw Maj 29, 2014 11:33 am

- Nie tylko ciebie. Ale nie ma co się rzucać bezmyślnie na jakąś smarkulę. Tak się robi u nich w domu. Nasz szczyci się zimną krwią i pomysłowością oraz honorem, pamiętaj o tym. Odpłacimy się jej za jakiś czas w taki sposób, że będzie nasz przepraszać na kolanach. - pocieszył go.
Obmyślanie intryg oraz okrutnych planów było specjalnością Saevy. Szczególnie jeśli chodziło o to by dopiec Diligens. Z resztą, przecież mówi się, że zemsta smakuje najlepiej na zimno, nieprawdaż? Gdy tylko trochę odczekają, a potem uderzą w małą Polkę ze zdwojoną siłą, będzie żałować, że zadarła z Francuzem i Niemcem.
Tymczasem jednak, skoro już Willi wskoczył na gryfa, Ars rozkazał posągowi ruszyć z powrotem do szkoły. Miał już dość siedzenia w ogrodzie, jeszcze znów się napatoczy jakaś idiotka.

ztx2

_________________
Komat ;D

You're the boy who murdered love
Cold hands and a heart of stone
There's a mark upon your skin
Where your heart once used to be
You're an angel I was told
then you put the arrow in my back
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arsene
Klasa Szósta
avatar

Aquarius Liczba postów : 97
Join date : 25/05/2014
Age : 22
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Czw Maj 29, 2014 11:35 am

- Nie tylko ciebie. Ale nie ma co się rzucać bezmyślnie na jakąś smarkulę. Tak się robi u nich w domu. Nasz szczyci się zimną krwią i pomysłowością oraz honorem, pamiętaj o tym. Odpłacimy się jej za jakiś czas w taki sposób, że będzie nasz przepraszać na kolanach. - pocieszył go.
Obmyślanie intryg oraz okrutnych planów było specjalnością Saevy. Szczególnie jeśli chodziło o to by dopiec Diligens. Z resztą, przecież mówi się, że zemsta smakuje najlepiej na zimno, nieprawdaż? Gdy tylko trochę odczekają, a potem uderzą w małą Polkę ze zdwojoną siłą, będzie żałować, że zadarła z Francuzem i Niemcem.
Tymczasem jednak, skoro już Willi wskoczył na gryfa, Ars rozkazał posągowi ruszyć z powrotem do szkoły. Miał już dość siedzenia w ogrodzie, jeszcze znów się napatoczy jakaś idiotka.

ztx2

_________________
Komat ;D

You're the boy who murdered love
Cold hands and a heart of stone
There's a mark upon your skin
Where your heart once used to be
You're an angel I was told
then you put the arrow in my back
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arsene
Klasa Szósta
avatar

Aquarius Liczba postów : 97
Join date : 25/05/2014
Age : 22
Skąd : Francja

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Czw Maj 29, 2014 11:37 am

- Nie tylko ciebie. Ale nie ma co się rzucać bezmyślnie na jakąś smarkulę. Tak się robi u nich w domu. Nasz szczyci się zimną krwią i pomysłowością oraz honorem, pamiętaj o tym. Odpłacimy się jej za jakiś czas w taki sposób, że będzie nasz przepraszać na kolanach. - pocieszył go.
Obmyślanie intryg oraz okrutnych planów było specjalnością Saevy. Szczególnie jeśli chodziło o to by dopiec Diligens. Z resztą, przecież mówi się, że zemsta smakuje najlepiej na zimno, nieprawdaż? Gdy tylko trochę odczekają, a potem uderzą w małą Polkę ze zdwojoną siłą, będzie żałować, że zadarła z Francuzem i Niemcem.
Tymczasem jednak, skoro już Willi wskoczył na gryfa, Ars rozkazał posągowi ruszyć z powrotem do szkoły. Miał już dość siedzenia w ogrodzie, jeszcze znów się napatoczy jakaś idiotka.

ztx2

_________________
Komat ;D

You're the boy who murdered love
Cold hands and a heart of stone
There's a mark upon your skin
Where your heart once used to be
You're an angel I was told
then you put the arrow in my back
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Sob Maj 31, 2014 4:49 pm

Przybył do ogrodów nieco wcześniej, niż o umówionej porze. Świeży i umyty, ciężko było się dopatrzeć śladów po niedawnych męczarniach w lochach. I tamta dziewczyna... Kim ona była? Jak wyglądała? Zadręczał się tym przy każdej okazji, próbując sobie przypomnieć coś więcej, niż jej kontur, ale nie udawało mu się. Ale życie toczyło się dalej. Póki się toczyło, trzeba żyć normalnie, jakby nic się nie stało. Nie musi o tym wiedzieć ani dyrekcja, ani jego rodzice. Tylko tych kilka osób, które widziały, w jakim był stanie.
Za towarzysza miał swoją uwielbioną laskę, z którą nigdy się nie rozstawał. Biała koszula z najprzedniejszej bawełny, spodnie i marynarka nowoczesnego kroju od świetnego projektanta... nawet spędził trochę więcej czasu, niż zwykle, aby się uczesać. Tego właśnie oczekiwali od niego rodzice pisząc w liście "spotkanie narzeczonych". Miał sobą prezentować całą godność i potęgę rodu.
Jeden detal odróżniał się od niego zupełnie. Sztylet oprawcy zostawił na jego policzku bliznę, z daleka niewidoczną co prawda, ale z bliska już tak. Nie była rażąco szpetna, może nawet dodawała mu męskości. Ale mimo to ciężko przywyknąć do czegoś nowego. To znak, abym nie zapomniał - mówił sobie w myślach. Nareszcie zrozumiał, że jest śmiertelnikiem, że miał niesłychanego farta, że przeżył.
Słońce rzucało słabnące promienie, cienie wydłużały się, dochodziła osiemnasta. On zaś wszedł w kłębowisko krzaków i grządek, rozglądając się za czymś. Czerwone, białe, niebieskie, purpurowe... Osty, róże, konwalie, tulipany...
Czerwone róże! Śpiesznym krokiem podszedł i... Auć, kłuje. Zupełnie zapomniał, że róże mają kolce. Grzebał przez moment w swoich kieszeniach, po czym odetchnął z ulgą. Z pomocą malutkiego scyzoryka trudził się około minuty nad ścięciem ładnie rozwiniętego kwiatu.
Przystanął nieopodal wejścia do ogrodów. Prawą rękę opierał na lasce, zaś lewą, w której trzymał różę, schował za plecy. Taki rodzaj niespodzianki. Pozostało czekać i liczyć na to, że nie pomyli jej z inną dziewczyną.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Sob Maj 31, 2014 5:13 pm

Minęło sporo czasu za nim się przyszykowała do wyjścia. Nie wiedziała jaki mieć stosunek do nadchodzącego spotkania, ale mimo wszystko chciała wyglądać najlepiej jak to było możliwe. Oczywiście musiała się naszukać odpowiednich ubrań co było dość trudne, gdyż nie łatwo było wyglądać.. oficjalnie? Nie mając sukienki czy spódnicy, nie miała ich w ogóle tak właściwie. Dość długo kombinowała. Wyszła z dormitorium pięć minut przed spotkaniem. Miała na sobie jasne jeansy z wysokim stanem, czarne szpilki, czarną koszulkę na ramiączkach i do tego specjalnie na miarę uszytą białą marynarkę. Z torebką nie mogła się rozstać oczywiście.
Chyba więcej czasu przejmowała się sobą niżeli tym z kim ma się spotkać. On... potencjalny narzeczony, gdy była przed ogrodami zdała sobie z tego sprawę. Może jeszcze jest okazja by zawrócić? Nie, nie może zrobić czegoś tak karygodnego. Zatrzymała się na sekundę i policzyła do dziesięciu. Zachowała nerwy ze stali jak to miała w swojej naturze, która ostatnio trochę się zmieniła.
-Nie takie rzeczy musiałaś robić- Powiedziała sobie w myślach. Wyprostowała się zachowując postawę niemalże jak modelka i pewnym krokiem ruszyła dalej wkraczając już w ogrody. Jak w ogóle powinna go rozpoznać? Może on do niej podejdzie, z nerwów zaczęła kręcić kciukiem pierścionek lub poprawiać co chwilę włosy. Kim będzie ta osoba? Najgorsze byle tylko nie był brzydki, na początek to jedyne wymaganie i jeszcze może jedno, by nie był niższy. Miała na sobie dość wysokie szpilki, już osiągnęła na pewno 180 centymetrów. Nie ma to jak przejmować się jedynie wyglądem, jak nie wiele osób wie, że Jin-Mi w środku jest faktycznie jak typowa dziewczyna. Zaczęła się rozglądać i ujrzała wysokiego chłopaka z laską... nie powie, że to oryginalne. Panowie z laskami w ręce zwykle mają już kilkadziesiąt lat. Zatrzymała na nim spojrzenie gdyż wydawał jej się najbardziej prawdopodobną... to on? Nie wiedziała czy podejść czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Sob Maj 31, 2014 6:20 pm

Albo czas mu bardzo szybko minął, albo dziewczyna była punktualna. Nie miał nawyku noszenia zegarka, więc nie sprawdził tego.
Czarne włosy, azjatycka twarz... jakoś pasuje do nazwiska. Poświęciłby się bardziej skrupulatnej analizie, ale takie gapienie się na siebie do niczego by nie prowadziło.
Nie ubrała się zbyt oficjalnie, ale w sumie to było tylko luźne spotkanie, nie ma sensu szczególnie się tego czepiać. Na szczęście była w miarę ładna. Czy była inteligentna, to się dopiero okaże. Podszedł do niej spokojnym krokiem, po czym zadał pytanie tonem głosu, którego zawsze używał w bardziej podniosłych sytuacjach, dodatkowo nawiązując bliższy kontakt wzrokowy. Niezmiernie go ciekawiło, czy będzie się wstydziła spojrzenia mężczyzny, czy też cechuje ją śmiałość.
- Panna Han Jin Mi, jak mniemam? - to po prostu brzmiało dobrze. Bez specjalnych ozdobników, ale też bez zbytniego wyluzowania. Po prostu.
Po otrzymaniu odpowiedzi potwierdzającej jego przypuszczenia, o ile ją otrzymał, dodał - Cadoc de Cornvalie, do usług.
Przyjrzał się jej w tym czasie lepiej. Kiedy była w szpilkach, był od niej wyższy o dosłownie pojedyńcze centymetry. Gdyby byli parą, nie byłoby pomiędzy nimi zbyt dużej dysproporcji. Zgadywał, że albo są w tym samym wieku, albo ona jest starsza. Nawet jeśli, to trudno, nie przeszkadzał mu ślub ze starszą o rok, albo dwa kobietą. Na pewno była nieco inna od typowych Europejek. Dodawało to jej urody w jego oczach i budziło zaciekawienie, co było miodem na serce znudzonego zazwyczaj Kornwalijczyka. Interesowało go, dlaczego jego rodzice postanowili go ożenić z kimś z tak dalekich stron świata. Chodziło o jakieś tytuły? Fortunę w spadku? A może jeszcze coś innego?
On ją ma po prostu poślubić. Jeśli ojciec twierdzi, że ród na tym skorzysta, to niech będzie. W międzyczasie doszedł do wniosku, że nie powinien sprawiać wrażenia zbyt sztywnego, dlatego pozwolił sobie na niewielki uśmiech.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 02, 2014 8:29 am

Punktualnie? Jin-Mi na pewno szła troszkę szybciej niż zwykle, nie chcąc się spóźnić. Mogłaby nawet pobiec, ale w takich butach to było praktycznie nie możliwe, dlatego było dość prawdopodobne, że spóźniła się 3 lub 4 minutki. Niestety nie zależnie od niej, co zdarza się naprawdę rzadko. Jednak to nie było jeszcze zbyt szokujące, dlatego nie miała zamiaru nic wspominać na ten temat. pewnie ujdzie jej to płazem. Chłopak, któremu się przyglądała podszedł do niej. Mogła mieć pewność, że był to właśnie on. Co prawda, rodzice ją poinformowali, że jest to Europejczyk, ale w szkole jest ich całkiem sporo, więc nie trudno o pomyłkę.
Trzymała torebkę przed sobą dwoma rękami i tak jak on spojrzała mu w oczy. Nie miała powodów do strachu, denerwowała się lekko co prawda, ale była wstanie to ukryć.
-Tak, zgadza się. Bardzo mi miło - odpowiedziała zaraz po tym jak też się przedstawił. Wciąż miała w głowie odpowiednią etykietę, dlatego odruchowo ukłoniła się lekko jak to się robi na wschodzie. Wyprostowała się i nastała chwila ciszy, nie chciała takiej sytuacji za nic w świecie.
-Em... chyba nie będziemy tutaj tak stali- dodała nagle by jakoś podtrzymać tę "rozmowę" chociaż tej sytuacji nie dało się chyba jeszcze nazwać rozmową. Podobno Azjaci trzymają się na dystans, coś w tym jest na pewno. Jin-Mi jest typowym przykładem ja dwie kultury mogą się wymieszać, dlatego chciała wydawać się jak najbardziej otwarta na nową osobę i to raczej.. wyjątkową. Miała zostać jego żoną, nie pytała czy ma to związek ze spadkiem, tytułami i tak dalej. Mogła to zrobić, ze względu na rodzinę i to co dla niej zrobili przez całe życie. Miała lekki mętlik w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 02, 2014 3:24 pm

Skinął głową. Doskonale rozumiał swoją rolę w tym wszystkim, więc i nie zmagał się z żadnym mętlikiem. Któregoś dnia mu powiedziano "Arystokracja też ma swoje obowiązki". Brak wyboru w niektórych sytuacjach był zapewne ceną za lepsze życie.
- Mam nadzieję, że się tobie podoba - zwrócił się do niej, podając jej różę zza pleców. Może nie był kwiaciarzem, ale wybrał przyzwoicie wyglądający kwiat w dobrej kondycji. Oczywiście wiedział, że dziewczę i tak mu podziękuje niezależnie od tego, co kłębi się w jej umyśle. Chyba, że Han była osobą szczerą do bólu, co częściej okazywało się wadą, niż zaletą.
- Rzeczywiście. Szkoda tutaj stać, skoro już ustalono, że mamy się spotkać w ogrodach. Chyba wypada wykorzystać tę okazję - wszystko w jego ustach brzmiało tak pięknie... tak, od dziecka uczono go manier godnych najzacniejszych dworów najwspanialszych władców. Nawet jeśli lał wodę, miało to pięknie brzmieć. W pewnym sensie go to śmieszyło. Jego zadaniem było dobrze się ubierać, dobrze mówić, dobrze się zachowywać, wziąć żonę, spłodzić dziedzica, powiększać rodową fortunę. A gdy umrze, zastąpi go nowy trybik w tej machinie. Mimo świadomości istnienia tego systemu, nie buntował się, bo po co? Taki już był porządek świata. Nawet jeśli nie było najlepiej, było stabilnie - Pozwoli pani? - powoli wziął ją pod rękę, o ile nie zgłosiła wyraźnego sprzeciwu. Prawą rękę nieustannie zajmowała mu laska. Chyba mógł sobie pozwolić na takie karesy, skoro był jej narzeczonym, a i tak nie ocierało się to o przesadę. Fakt, nie muszą się śpieszyć z "miłością", jakkolwiek by ona miała wyglądać, ale i tak są dla siebie nawzajem zaklepani, przynajmniej na razie. Poprowadził Koreankę wgłąb ogrodów, w miarę możliwości jak najdalej od głównych alejek i widocznych miejsc. Przypuszczał, że gdyby ktoś w szkole dowiedział się o tej schadzce, oboje padliby natychmiast ofiarą plotek, czego wolał oszczędzić dziewczynie. Minęła chwila, nim się zorientował, że jednak potrzebna jest jakaś wymiana zdań na jakieś lekkie tematy. Byle tylko nie paplać, jaka to pogoda jest dzisiaj piękna.
- Nie miałem okazji wiele się o tobie dowiedzieć. Dysponowałem jedynie twoimi podstawowymi danymi. Może zacznijmy od banałów, bo z nich także może wyniknąć ciekawsza rozmowa - uśmiechał się sympatycznie, ale na pewno nie wyraziście, bo nie miał w zwyczaju zachwycać się wszystkim dookoła.
- Czego najbardziej lubisz się uczyć? - nie był weteranem szkolnych flirtów. Może pytanie było odrobinę kiczowate, ale lepsze to od milczenia, prawda?

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 02, 2014 5:07 pm

-O jejku... - wydobyła z siebie cicho przypatrując się czerwonej róży, co mogło też chba znaczyć, że jest trochę zaskoczone. Nie sądziła, że otrzyma taki prezent. Co prawda niczego nie oczekiwała, ale było to miłym zaskoczeniem. Na jej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, naprawdę miło jest otrzymać taki kwiat - Dziękuję bardzo- dodała i wzięła kwiat do dłoni bardzo delikatnie uważając na kolce. Co prawda wielka tragedia by się nie stała gdyby lekko się ukłuła, nie takie rany już znosiła. Pewnie jak małe dziecko wsadziła by na sekundę palec do ust. Całkiem nie dawno się dowiedziała, że ta reakcja jest naturalna i ślina też jakoś pomaga przy małych skaleczeniach.
-Oh.. oczywiście, tylko nie musi być tak oficjalnie. Wystarczy Jin-Mi - odpowiedziała kiedy krótko zaproponował spacer biorąc ja pod rękę, nie miała powodów by się sprzeciwić. Zwłaszcza, że minutowe pierwsze wrażenie ocenia jako bardzo dobre. Co prawda zwracał się do niej zbyt oficjalnie, ale czy mogła się spodziewać kogoś z niższych sfer? Oczywiście, że nie. Rodzice nie szukali by dla niej byle kogo, dlatego spodziewała się w pewnym stopniu takiej... nienagannej etykiety mogłaby w sumie rzec. Jin-Mi po kilku latach w Europnie stała się mniej poważna i nie przeszkadza jej ani trochę gdy ktoś zwraca się do niej po imieniu. Gdy wziął ją pod rękę dziewczyna przerzuciła torebkę na ramię i w tej samej dłoni trzymała kwiat.
Odpowiadało jej to, że się trochę oddalili. Co prawda plotka o tym, że spotkała się Cadoc'iem z Saevy i otrzymała od niego różę, chyba była by niczym gdyby na jaw wyszła jej relacja z jednym z nauczycieli. Dlatego zapomniała o tym chwilowym podziale, o którym jej towarzysz chyba też na chwilkę zapomniał. Nie przejęła się tą chwilą ciszy, a dopiero co jej się bała. To spotkanie nawet jeśli dopiero co się zaczęło pewnie uzna za pozytywne.
-Uczyć się? Chyba jak większość nie przepadam za nauką, co prawda nie mam najgorszych ocen. Staram się trzymać na jednym poziomie, ale jedynym przedmiotem jaki naprawdę uwielbiam jest Walka Bronią. - odpowiedziała, a na jej twarzy zawitał uśmiech. Jak tylko wspomina te zajęcia szybko się rozwesela, to jest jej pasja - Tak wiem, brzmi to chyba dość absurdalnie jak dla dziewczyny z arystokratycznej rodziny. To chyba cię nie odstraszy? - dodała, nie chciała by wyszła na jakąś całkowitą chłopczycę, ale co poradzić. Inne dziewczyny uwielbiają kupowanie sukienek, a Jin-Mi polerowanie katany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 02, 2014 6:37 pm

Odniósł wrażenie, że dziewczyna była bardzo zadowolona z róży, z czego wywnioskował, że raczej jest normalna. Tylko nieliczne kobiety nie zachwycały się symbolicznymi błahostkami pokroju kwiatków. Choćby właśnie ze względu na różnicę sposobów patrzenia na świat pomiędzy płciami, równouprawnienie nigdy nie mogło w pełni zaistnieć. Cadoc to jak najbardziej pochwalał, ale przyczyna tego stanu rzeczy nie miała podłoża szowinistycznego, a po prostu nie chciał nudnego świata gdzie wszystko jest takie same.
- Jeżeli ci to nie przeszkadza, Jin-Mi - ujął ją stanowczo, ale też delikatnie, w tym samym momencie głowiąc się nad pytaniem, czy "Han" to nazwisko, czy imię? Być może w jej stronach powszechne jest mówienie do siebie po nazwisku? Zwyczaje z tak odległej części świata mogły stanowić w przyszłości problem, dlatego w głębi duszy zalecił sobie większą ostrożność w stosunku do swojej narzeczonej, aby nie popełnić kiedyś jakiegoś debilnego nietaktu. Być może była bardziej otwarta, gdyż spędziła sporą część życia w Europie... ale Cadoc nie mógł o tym wiedzieć.
- Dopóki nikt mnie nie gania z mieczem po szkole, opcjonalnie domu, nie mam nic przeciwko. Nie zamierzam się wtrącać w twoje pasje - zamilknął na chwilę, być może coś rozważając w umyśle - Mam nadzieję, że skusisz się kiedyś na drobny sparing? Możesz walczyć, czym chcesz, będzie ciekawiej. Nie trenuję z szaleńczą gorliwością, ale chętnie sprawdzę swoje umiejętności - a tak naprawdę chciał sprawdzić umiejętności dziewczyny, bowiem swoich był całkowicie dobrze świadomy. To właśnie taki spryt i chytra, powszechnie stosowana manipulacja usadziły go w Saevie - Tak, walka na następnej naszej schadzce będzie świetnym rozwiązaniem, nie sądzisz?
W ten piękny sposób umawiał się z nią na następną randkę. Jeśli darzy broń białą aż taką sympatią, o jakiej rozprawia, nie odrzuci tej propozycji, był tego zupełnie pewien.
W tym czasie doszli do obrzeży ogrodu. Kiedy dostrzegł kątem oka ławkę, natychmiast ruszył w jej kierunku z Azjatką u boku. Wykonał manewr, jakim jest jednoczesne zajęcie miejsca na ławce w dwie osoby. Starał się ukrywać fakt, że musi się podpierać na lasce i potrzebuje więcej wypoczynku, niż zwykle. Dalej nie odzyskał energii po przygodzie w lochach, co wiązało się z lekkim osłabieniem. Nie miał zamiaru nadwyrężać swojego organizmu.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 02, 2014 7:18 pm

Pełne równouprawnienie? Nie, to nie powinno mieć nigdy miejsca. Tutaj Jin-Mi musi się zgodzić, gdyby wszyscy byli dosłownie sobie równi świat byłby faktycznie nudny. Może nawet zniknęłaby ta cała czułość i uczuciowość. Myśląc o równouprawnieniu dziewczyna wyobraża sobie mężczyzn chodzących w sukienkach, a kobiety trzymające je w garniturach i cylindrach. Naprawdę wyglądałoby to komicznie, w tym momencie mogłaby nawet uciec myślami do kabaretów.
-W ogóle, gdybyśmy byli w Korei coś takiego nie miałoby miejsca. -dodała jeszcze. Nie byłoby mowy, żeby na pierwszym spotkaniu pozwoliła by mówił do niej samym imieniem. Pewnie byłaby nawet obserwowana przez kogoś ze służby, a najlepiej nianię. By dopilnowała, aby Cadoc przypadkiem nie pozwolił by sobie na zbyt dużo jak na pierwsze spotkanie. Dlatego cieszy się z tego, ze tutaj ma tyle swobody. W rodzinnym domu nie mogłaby liczyć nawet na spacer w samotności. Dlatego korzysta póki może.
Jin-Mi zaśmiała się cicho kiedy mówił nagle o ganianiu z mieczem po domu. Nigdy tego co prawda nie robiła, jeszcze sobie mogłaby coś zrobić przypadkiem. Za to osoby, które by to obserwowały pewnie bawiły by się jak nigdy. Miała już kolejny powód by tego nie robić o ile mowa jedynie o ewentualnie kłótni, przepychance. O innych przypadkach lepiej nie mówić, bo tylko uśmiech zejdzie z jej twarzy.
-Sparing? Również walczysz? Nie powiedziałabym - odpowiedziała zdziwiona, ale zdała sobie sprawę, że nie użyła dobrego słowa. Tak jakby go obrażała czy uznała, za nie zdolnego do walki - Znaczy się, chodziło mi o to... ta laska. W takim wieku i wspierać się laską, czy może jest po prostu częścią tego stroju? W moich stronach tylko starszy ludzie podpierają się nimi, więc. Nie chodzi mi o to, że jakoś źle Cię oceniam. Dobrze, chyba powiedziałam za dużo, przepraszam - chciała jeszcze dodać słowa "Proszę zrozum", ale stwierdziła, że to byłoby już za dużo. Różnica kulturowa trochę się ujawnia.
-Ja nigdy nie odmawiam sparingom, więc chętnie - dodała, ale nadal nie mogła tego pojąć. Usiadła na ławce i mogła zsunąć torebkę z ramienia oraz położyć ją obok. Założyła nogę na nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 02, 2014 8:20 pm

- Rozumiem. Przed spotkaniem z twoimi rodzicami upewnij się, że nie zrobię jakiegoś nietaktu. Nasze rodziny chcą sojuszu, więc głupio byłoby go rujnować w taki sposób - powiedział na pół żartem, a na pół serio. Jeszcze mógł z tego żartować i traktować te sprawy jakby były odległe, ale prędzej, czy później on sam będzie pouczał swoje pociechy i zapewniał im przyszłość. A one będą kpiły z niego. Tak jak każde koło, tak i to wydawało się nie mieć początku.
- To tylko chwilowa niedyspozycja. Czym została wywołana? Wiem, że trafiłem na coś złego, ale sam nie wiem, na co. Ta szkoła bywa niebezpieczna - gdyby nie pewien uzdrowiciel, to ta niedyspozycja byłaby wielokrotnie dłuższa i poważniejsza. Ale tą i wiele innych kwestii mógł przemilczeć. To on teraz decydował, o czym powie.
- Jestem lekko osłabiony. To kwestia kilku dni, kiedy będę w pełni sił. Europejczycy wykształcili bardzo wiele sposobów zabijania, często niekonwencjonalnych - uśmiechnął się. Lubił tłumaczyć różne rzeczy w pogmatwany sposób, pokazując pełny kontekst, co było nieraz całkiem ważne - Moja broń jest świetna. Nikt jej nie widzi, dopóki jej nie użyję. I nie mówię teraz o magii. Nie zdradzę ci więcej. Jeśli przed walką nie zgadniesz, czym walczę, nawet najlepszy miecz może okazać się niewystarczający przy braku stosownej taktyki - cała ta tajemniczość, której czerpał teraz garściami też była jego gierką, w której tym razem piekł dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony zmuszał Koreankę do intensywnego myślenia o nim. Z drugiej, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że im dłużej będzie próbowała go rozgryźć, tym bardziej będzie się oddalała od rozwiązania jego zagadki - Zresztą sama się przekonasz - nie mógł się wstrzymać od triumfalnego uśmiechu.
- Grywasz w szachy? Niestety ciężko czasami znaleźć dobrego przeciwnika w szkole, a darzę tą grę dużym uwielbieniem. Można wygrać lub przegrać grę, zanim dojdzie do właściwej walki. Tak jak pisał Sun Tzu w "Sztuce Wojny".
Być może on już wygrał bez walki. To się dopiero okaże.

_________________
Relacje KP


Ostatnio zmieniony przez Cadoc de Cornvalie dnia Wto Cze 03, 2014 5:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Wto Cze 03, 2014 3:27 pm

-Nie martw się o to, gdyby coś było nie tak dałabym ci jakiś sygnał - Jin-Mi nie jest mściwa, co to, to nie. Stara się traktować wszystkich na jednym poziomie, to fakt uczniowie Saevy dość często wyprowadzają ją z równowagi. Bardzo rzadko można ją spotkać z kimś takim, dlatego wolała by ktoś inny ich nie zobaczył przypadkiem. Nie żeby jakoś panicznie się bała plotek, ale zawsze woli zachować lekką ostrożność. Nie zdziwiłaby się gdyby ktoś stwierdził, że ma mentalność kilkudziesięcioletniej kobiety.
-Nie pamiętasz? W takim razie musiała to być ostra impreza - uśmiechnęła się pod nosem. Jak ktoś mówi, że nie "nie pamięta" jakieś wydarzenia automatycznie przychodzi na myśl impreza, przyjęcie, która bez alkoholu się nie obyła. - Żartuje oczywiście. Nie wyglądasz na bardzo cierpiącego to powinieneś szybko dojść do siebie. Od teraz pewnie nie ruszę się z pokoju nocą lub w jakieś nieznane zakamarki szkoły bez broni. - odpowiedziała. Co prawda dziewczyna nigdy nie natknęła się na nic czy na kogoś w tej szkole by po tym spotkaniu skończyć w złym stanie i niczego nie pamiętać. Chyba trzeba mieć pecha i nie uważać. To szkoła magii, bardzo stara dlatego jeszcze wielu rzeczy o niej nie wie i zapewne nigdy się nie dowie.
Gdy mówił o swojej broni Jin-Mi zamyśliła się na chwilkę myśląc o tym jaka to może być broń. Skoro nie magia, nie widoczna to musiałoby być coś małego, coś co nie przyjdzie tak szybko na myśl. Za to jak miałby się mały sztylecik do sześćdziesięcio centymetrowej katany? Chyba nie bardzo, musiałby być naprawdę zwinny. Pochyliła się lekko do przodu by spojrzeć na laskę Cadoc'a. Czyżby o to chodziło? To tylko przypuszczenia, ale nic nie powiedziała i wyprostowała się.
-Niestety nie gram. Szczerze to znam może tylko kilka figur, ale i tak mogę je pomylić ze sobą lub coś przekręcić - odpowiedziała. Nigdy nie interesowały ją takie gry, częściej grywała w karty, zwykle przegrywała za każdym razem i odpadała pierwsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Wto Cze 03, 2014 5:25 pm

- Tylko kilka momentów zapadło mi w pamięci. Za mało, aby miało to jakiś sens - jego dłoń powędrowała w górę i zatrzymała się na jego policzku ze świeżą blizną - Na pewno była ostra. Dosłownie - dziwne, że tylko tyle pozostało po tym wszystkim. Rana na policzku wcale nie była poważna, ale być może brały w tym udział inne czynniki - Ale raczej nie była to impreza. Nie piję alkoholu. Powód musiał być zupełnie inny - w sumie seks z jakąś nieznajomą dało się podporządkować pod imprezę. Tym chyba nie powinien się chwalić.
- Owszem, dobrze jest być uzbrojonym. Ale w co? Z mieczem nie będziesz paradować po szkole, z toporem tym bardziej, a z kijem będziesz śmiesznie wyglądać. I niekoniecznie wiele nim zrobisz - rodzajem "kija" była laska. Kolejny przykład manipulacji stosowanej przez Cadoca, który nie wiedział, że prawdopodobnie już został rozgryziony. Ale tak już bywało. Parę razy pewność siebie działała na jego niekorzyść, ale przynajmniej robił dobrą minę do złej gry, co czasem było ważnym atutem.
- Szkoda. Jakbyś kiedyś poznała jakiegoś gracza, wspomij mu o mnie. Zawsze będę miał jakąś ucieczkę od rutyny - nuda była jego największym wrogiem. Nienawidził jej całym sercem, szczególnie, że nie potrafił z nią samodzielnie walczyć, a był częściowo samotnikiem, którego kontakt ze światem zewnętrznym w praktyce utrzymywało tylko kilka osób.
Zorientował się, że temat jest niemal na wyczerpaniu, dlatego wysilił się na kolejne pytanie:
- Byłaś kiedyś w Anglii? Być może będziesz musiała przywyknąć do tamtejszego, dość kapryśnego muszę zaznaczyć, klimatu - dwie minuty deszczu, dwie minuty słońca, trzy minuty burzy, dziesięć minut upału. Chociaż było to trochę przesadzone, to nie było dalekie od prawdy - Nie masz nic przeciwko sąsiedztwu morza? - hydrofobia, traumy, straszliwe przeżycia i tak dalej. Istniało wiele powodów, dla których ludzie nie lubili morza. Do tego na wybrzeżu bardzo łatwo o silne wiatry. Temat trochę przyszłościowy. Co prawda są dopiero zaręczeni, ale chyba warto o tym porozmawiać, aby uniknąć przykrych niespodzianek.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Sro Cze 04, 2014 7:00 pm

-Nie pijesz? Jesteś chyba wyjątkowym okazem. Doceniam to. - dodała z uśmiechem. Była tym trochę zdziwiona. Osoba z Saevy kojarzy jej się z bójkami, niegrzecznymi uczniami, chlaniem i nie wiadomo czym jeszcze. Jak widać, nie należy oceniać pochopnie. Oczywiście Jin-Mi wyrobiła swoją opinię poznając kilka osób z tego domu, teraz już wie, że nie wszyscy tacy są - W każdym razie, musiało cię spotkać coś niespotykanego. Patrząc na tą bliznę, chyba mogłabym jeszcze brać pod uwagę porządną bójkę albo mógł też zadziałać jakiś środek, skoro twoja pamięć zawodzi. Wybacz chyba za dużo spekuluję - jak tylko Koreanka zabierze się za różne spekulacje mogą z tego wyjść najróżniejsze i najdziwniejsze rzeczy. Jak się okazuje ma całkiem sporą wyobraźnię, zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś wypadki.
Dalej tłumaczył co nie co na temat ukrytej broni, teraz tym bardziej jej myśl się utwierdziła. Jednak za dużo mówił na ten temat, całkiem szybko można było się domyśleć. Oczywiście nie wie czy inni by to rozgryźli. Tą wiedzę zatrzyma jednak dla siebie i może przy następnym spotkaniu pod czas sparingu ją wykorzysta.
-Na pewno wspomnę - uśmiechnęła się lekko i zaczęła lekko machać różą w dłoni przyglądając jej się jednocześnie. Dalej oczywiście go słuchała. W Anglii? Już tak jest pewny ich przyszłości? W sumie, przynajmniej wie czego chce... chyba.
-Nie, jeszcze nigdy nie miałam okazji. Niestety. Coś słyszałam o tym, Anglia wydaje mi się taka ponura przez tą pogodę. Uwielbiam morze, ale chyba tam nie jest zbyt ciepłe do kąpieli?- jak słyszy tylko wzmianki o morz od razu widzi piaszczystą plażę, słońce, błękitną wodę i lekką bryzę muskającą jej twarz. Co prawda gdy jest upalnie chowa się zawsze w cieniu i sączy zimne napoje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Sro Cze 04, 2014 7:42 pm

- Chęć zachowania pamięci to jeden z powodów dla którego nie piję. Drugim powodem jest dbałość o zdrowie - ale nie wiedział, po co o nie dba. Życie było nudne, a więc życie było rodzajem tortury - rozumował Cadoc. Mimo to nie miał ochoty prędko umierać. Może w jakiś magiczny sposób niespodziewanie odnajdzie sens tułaczki po świecie, na którym chyba odkryto wszystko, co tylko dało się odkryć - W bójkach nie ma miejsca na rany tnące. Chyba, że w ruch idą rozbite butelki, ale to wykluczam od razu, bo brzydzę się alkoholu. Pamiętam, że kiedy odzyskałem pełną świadomość w gabinecie lekarza, byłem owinięty naprawdę mocno zakrwawionymi bandażami. Miałem też coś złamane, ale kiepsko to pamiętam. Ktoś mnie uratował swoimi mocami, ale nie znałem tego człowieka z imienia i nazwiska. Nie krępuj się w wysnuwaniu teorii, może naprowadzisz mnie na rozwiązanie - ale o co chodziło z tamtą dziewczyną, którą kojarzył? Skoro miło spędzali czas, to chyba niemożliwe, aby tak go poraniła. Może to był zazdrośnik, albo jej chłopak. Ale to i tak nie wyjaśniało, dlaczego wylądował z nią w takiej sytuacji, a nie innej. No i wymazanie pamięci to nie jest pierwsza lepsza sztuczka. Myśląc nad tym wszystkim, milczał przez dłuższą chwilę, zatrzymawszy wzrok na pierścionku Han. A więc bierze to jak najbardziej na poważnie. Dopiero wtedy się odezwał:
- Chyba też powinienem się zaopatrzyć w jakiś pierścionek. Szkoda, żebyś tylko ty była uznawana za... - szukał przez chwilę jakiegoś słowa - ... zajętą. Wybacz kolokwializm - był człowiekiem, który potrafił sobie robić wyrzuty za takie drobnostki, które były niemal nietaktem.
Czuł, że jakoś dogada się z dziewczyną, więc powoli się przekonywał do rozmów o przyszłości. Bez nich i tak się nie obejdą, a jeśli poznają swoje poglądy, będzie im łatwiej później. Dopuszczał rzecz jasna myśl, że w każdej chwili zaręczyny mogą zostać zerwane, jeśli nie przez Han, to przez jej lub jego rodziców. Polityka oraz interesy nie uznawały czegoś takiego jak "sentyment".
- Kornwalia leży na południu Anglii, więc kiedy jest silne słońce, można się kąpać. To miejsce jest nieco inne od reszty naszego państwa. Istnieją pewne różnice kulturowe. Był czas, kiedy mieliśmy własny język, ale obecnie powoli odchodzi w zapomnienie. Zupełnie niepodobny do angielskiego, różnicę widać gołym okiem po samej pisowni. Dziwne, że nie umiem w tym języku ani słowa, chociaż moje imię chyba ma bardzo kornwalijski charakter - powinien powiedzieć, że celtycki, bo właśnie z tego kręgu kulturowego wywodził się bretoński, kornwalijski i walijski. Ale wiadomo, że w szkołach chętniej uczą o kulturze śródziemnomorskiej.
- Może ty teraz coś powiesz o swojej ojczyźnie? Chyba trzy lata temu czytałem w gazecie, że proklamowano Cesarstwo Koreańskie, ale na tym się moja wiedza kończy.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Sob Cze 07, 2014 1:36 pm

-To tak jak ja, ale też bałabym się potem słuchać tego co mogłabym wyprawiać w stanie upojenia. Alkohol sprawia, że ludzie są bardziej gadatliwi, pobudzeni, otwarci tak dalej. Nawet nie chce sobie tego wyobrażać - odpowiedziała z uśmiechem, ale brwi wygięła w taki sposób jakby się obawiała. Podobno są różne rodzaje upojenia, niektórzy zasypiają, inni rwą się do bójek lub też mogą się dobierać do kogoś. Jin-Mi woli nie wiedzieć jakim była by typem, do tego patrząc na osoby pijane. Po prostu ją zniechęcają samym widokiem, oczywiście do póki nie przyczepią się właśnie do niej.
-Powinieneś być mu wiele wdzięczny, skoro był wstanie wyleczyć cię do tego stanu. Tak, to pewnie dalej byś leżał w łóżku. To był uczeń? - spytała się z ciekawości. Pielęgniarkę szkolną znają wszyscy, nawet Jin-Mi kilka razy wylądowała w gabinecie. Nie było to nic groźnego, lekkie osłabienia nie wymagające dłuższego posiedzenia.
-Chyba wolałbyś nie. Rodzice mi go przysłali, z ciekawości go przymierzyłam i już nie mogę go zdjąć. Przechytrzyli mnie. Dobrze, że chociaż kamienie przypadły mi do gustu. Nie przepadam za biżuterią co prawda, ale dobrze, że chociaż pierścionki nie są kłopotliwe. Nie ma sprawy. - czy brała to na poważnie? Nie do końca, znaczy zapewne będzie gotowa na przyszły ślub. Teraz wolałaby jednak poznać Cadoc'a, dowiedzieć się o nim to i tamto, jaką jest osobą i tak dalej. Wolałaby jednak być w stosunkach przyjacielskich. Tylko co się stanie jeśli wyjdzie to na jaw? Członkini Diligens i Saevy zaręczeni? Nie miała pojęcia czego się spodziewać.
-Oh... no to w wakacje, być może - powiedziała w sumie do siebie, trochę się rozmarzyła. Tak, dawno nie była na plaży - Jeden kraj, a tyle różnic. Właściwie to w każdym kraju są takie odmiany. Z chęcią bym posłuchała jak mówisz w tym języku, ale cóż. W twojej rodzinie ktoś się nim posługuje? - teraz zejdzie na politykę? Jin-Mi jej nie lubiła, nie chce maczać w tym palców. Jedyne jakie słowa ją interesują kiedy rodzice przysyłają jej listy "Jest dobrze" to ją w pełni zadowalało. Byle tylko cała jej rodzina była bezpieczna.
-Najbardziej się to odbija na przeciętnych mieszkańcach, moja rodzina nie zajmuje się polityką co prawda. Gdyby coś było nie tak, natychmiast by się przenieśli do Chin, nie wiem tylko co by zrobili z posiadłościami. Nie zdziwiłabym się gdyby nawet doszło do wojny, jeden wielki burdel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Sob Cze 07, 2014 5:26 pm

- To na pewno źle wygląda - w miarę możliwości dbał o reputację swojego rodu. Idiotyzmem byłoby psucie jej przez taki banał jak stan nietrzeźwości - Łatwo o brak umiaru. Przychodzi sam, niezauważony jak żmija w wysokiej trawie. A gdy uderzy, skutki doskonale znamy. Ale niech się rozpijają, niech robią z siebie klaunów, byle nie mieli ze mną wiele wspólnego - w tym momencie uwypuklił się nieco egoistyczny sposób myślenia Cadoca.
- Był uczniem. Pamiętam go tylko odrobinę. Sądzę, że bym go rozpoznał. Odpłacę mu się jakoś przy najbliższej okazji - brocząc krwią, przyszwendał się do gabinetu lekarza, którego nie było. Gdyby nie robota Virtusa, na osiemdziesiąt procent leżałby właśnie w trumnie, być może głęboko pod ziemią. Byle nie kremacja. Nie wyobrażał sobie jak wyglądałby w formie kupki prochu.
- Całkiem sprytne. Mają pewność, że pierścień nie będzie leżał na dnie szuflady. Podejrzewam, że da się zdjąć to zaklęcie, ale ja tego nie potrafię. Ktoś w tej szkole na pewno umie. Na twoim miejscu popytałbym wśród nauczycieli, chyba, że już polubiłaś tą ozdobę - on za to brał sprawę dość poważnie. Wiedział jednocześnie, że nie ma sensu na siłę zacieśniać znajomości, bo jeśli dojdzie do ślubu, zdążą się do tego czasu porządnie poznać. A jeśli nie, i zostanie zaręczony z kimś innym, woli bez wielkiego żalu myśleć o Han.
- Nie mam żadnych planów na wakacje - podchwycił pojawiający się temat - Pojechałbym może do Afryki, ale tam łatwo o jakąś paskudną chorobę. Azja leży daleko i nie mógłbym się ruszyć poza dzielnice europejskie bez przewodnika oraz tłumacza. Europa jest po pewnym czasie nudna - tak jak wszystko - A w Stanach Zjednoczonych też mieszkają Europejczycy. Chyba całe wakację przesiedzę w domu. Nie mam pojęcia, co mam robić - nuda to paskudna sprawa i największy wróg młodzieńca. Wysysa energię, czyniąc człowieka pustym naczyniem bez zapału i chęci.
- Mój pradziad podobno płynnie mówił w tym języku, ale nie przywiązywał dużej wagi do patriotycznej edukacji, że tak to ujmę, więc mój dziad ledwo potrafił sklecić zdanie. I tradycja umarła w naszej rodzinie - westchnął. Darzył dom oraz ziemię ojczystą sporą sympatią, mimo, że nie było tam niczego nowego i było mu nieco żal, że jego potomkowie nie powiedzą czegokolwiek w języku popadającym już w zapomnienie - tak już bywa.
- Od dawna obowiązuje taka reguła na tym świecie. Na interesach i sporach gigantów tracą najwięcej najsłabsi. Tak czy inaczej, przynajmniej twoi rodzice nie są na pierwszej linii frontu. Raczej się ewakuować, jeśli stanie się coś złego - na razie było spokojnie na arenie międzynarodowej. Ale kto wie co może się dziać za, na przykład, piętnaście lat?

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 09, 2014 6:46 pm

-Niestety sama się jeszcze o tym nie przekonałam, byłam tylko naocznym świadkiem. To jest dla mnie wystarczający powód by nie przesadzać, nie chcę wiedzieć co ja bym robiła w takim stanie. - czasem trochę wypić może, ale bez przesady. Umiar musi być, bo co to za zabawa, z której pamięta się tylko początek? Chyba nie zbyt fajna, a jeszcze gorzej słuchać z ut innych co się działo. Jin-Mi już raz musiała komuś taką historię opowiedzieć, była to jedna z je kuzynek. Jednak na tym lepiej tę ciekawostkę skończyć.
-Stwierdziłam, że to nie ma sensu, więc go tak zostawię. Nie przeszkadza mi w nim, to nie mam powodu by go zdjąć. Przyznam ci się, że próbowałam nawet mydła czy masła. Trochę to komicznie wyglądało, szkoda tylko, że bez skutku. - odpowiedziała przyglądając się ozdóbce na dłoni, którą położyła na kolanie. Całkiem ładnie się prezentował, że tez uważa tak osoba, która nie lubi biżuterii. Może z czasem się przekona, jak i do sukienek. Do tego pierścionka już przywykła, dlatego już nie widzi w nim problemu. Fakt, jak tylko ktoś ją o niego zapyta przypomina sobie "Jesteś zaręczona" trochę niekomfortowe słowa, zwłaszcza mając dopiero 18 lat. Tak, tak.. kiedyś znacznie młodziej dziewczyny były oddawane. Właściwie to w rożnych kulturach nadal się praktykuje.
-Azja? W takim razie mogłabym cię zaprosić do siebie lub do Chin, mieszka tam część mojej rodziny. Jakbyś ładnie poprosił mogłabym być twoją przewodniczką. Szczerze, mieszkam tutaj kilka lat. Europa, a nie widziałam nic poza tutejszym miastem oraz Wiedniem. - jakoś nigdy nie myślała o tym by pozwiedzać większą część świata. Postanowiła poczekać, aż skończy naukę i będzie w pełni wolna. Dobra, prawie. W każdym razie na tyle by mogła swobodnie podróżować tu i tam. Jedna osoba nawet nie polecała Stanów Zjednoczonych, ale mimo wszystko woli oceniać kiedy sama ujrzy to miejsce.
-Oh.. rozumiem. To musi być wyjątkowe, kiedy ktoś posługuje się odmiennym językiem niż inni. Byłabym trochę zazdrosna, nawet jeśli dany język nie byłby zbyt przydatny. - taka odmienność jest wyjątkowa, to na pewno. czy Jin-Mi jest wyjątkowa? Na swój sposób owszem, zresztą jak każdy na tym świecie. Dlatego trudno znaleźć coś... niespotykanego.
-Jeśli będą się ewakuować napiszą mi na pewno list, ale na razie jestem spokojna. Za piętnaście lat? Ja siebie widzę na przykład w pociągu, jadącą w podróż. Nie wiem jeszcze gdzie co prawda, ale na pewno nie w Korei lub Chinach. - mówiła z uśmiechem na twarzy. Kiedy przyszło jej coś do głowy. ZARĘCZONA! Tak, nie wzięła teraz tego uwagę - Wybacz, powiedziałam o planach jeszcze przed informacją o naszych zaręczynach. - rzuciła trochę zakłopotana i odruchowo zasłoniła usta dłonią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 09, 2014 7:27 pm

- Kiedyś się skuszę, o ile nic nie będzie wtedy stało na przeszkodzie. Z przyjemnością doświadczyłbym kultury zgoła innej od europejskiej - rzecz jasna nie myślał nigdy o poznawaniu kultury plemion kanibali, ale... wszystko, byle tylko uwolnić się od nudy choćby na moment - Mimo, że Paryż jest odrobinę przereklamowany, to dalej jest pięknym miastem. Luwr trzeba zobaczyć koniecznie przynajmniej raz w życiu. Chociaż jest w centrum miasta, jest astronomicznych rozmiarów. Zaś ogrody Tuileries może nie imponują wielkością, ale mają swoją magię - uśmiechnął się, wypowiadając ostatnie słowo. Dla magów znaczenie terminu "magia" było oczywiste. Śmiertelnicy zaś używali tego słowa bardzo swobodnie w odniesieniu do wielu rzeczy i miejsc. Zastanawiało go przez chwilę, czy powinien w ten sposób mówić o rzeczach, które nie mają z magią czegokolwiek wspólnego, ale potem kontynuował, porzuciwszy swe rozważania - Londyn też jest wielki. Warto go zobaczyć, ale tylko pojedyńcze miejsca są warte odwiedzin. Odwdzięczę się tobie, oprowadzając cię po tych dwóch miastach. Byłem jeszcze w kilku innych, ale nie znam ich na wylot.
- To tradycja. Szkoda, aby znikała, ale może to znak współczesności? Może wszystko musi się zacząć zlewać w jedno? Będą znikać kolejne języki wypierane przez te najsilniejsze. Kultury upadały i będą upadać. To też jest rodzaj tradycji. Tylko czy nie doprowadzi nas to do jednej wielkiej kultury? Czy na pewno byłaby ona dobra dla wszystkich? Nie mam pojęcia, chociaż to brzmi nudno. Mam nadzieję, że taki proces nie dokona się za mojego życia.
Wybuchnął dość szczerym jak na niego śmiechem, kiedy go przeprosiła za rzekomą wpadkę słowną. Z jednej strony śmieszyło go, gdy niektórzy ludzie się o pewne rzeczy obwiniali, z drugiej sam niejednokrotnie miał wyrzuty sumienia po wpadkach.
- To nic strasznego. Nie wyobrażam sobie stałego, spokojnego życia w Kornwalii aż do samej starości. Szczególnie, że mój ojciec się dobrze trzyma na zdrowiu, więc będę musiał przejąć stery nad rodzinnym majątkiem w najgorszym wypadku za dziesięć lat. Póki będę wolny, zamierzam zwiedzić jak najwięcej. Jeśli już zostaniemy małżeństwem, nie widzę przeciwskazań. A jeśli nie, to nawet nie będę miał wpływu na to, co się będzie z tobą działo - może zbyt śmiało, może zbyt bezpardonowo mówił o ich "związku", ale dokończył myśl, która go co najmniej częściowo usprawiedliwiała - Póki jesteśmy sobie narzeczeni, chyba nie ma potrzeby szczególnego krycia się z tym, co myślimy, kiedy jesteśmy razem.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Czw Cze 12, 2014 6:37 pm

-Nie słyszałam o tych ogrodach. Luwr owszem, tylko głupiec chociaż raz w życiu by nie pomyślał o tym miejscu. Znaczy nie licząc osób, które mieszkają w niezbyt rozwiniętych krajach i nadal jedzą rękami. - nie żeby obrażała kraje biedniejsze. Kiedyś takie rzeczy również do nich dotrą, po prostu nie mają szczęścia nie mogąc doświadczyć takich pięknych rzeczy stworzonych przez człowieka. Ma wielką nadzieję, że kraje Afryki lub Azji południowo-wschodniej wkrótce tego doświadczą.
-Oh, naprawdę? Było by mi naprawdę przyjemnie mając kogoś u boku w czasie zwiedzania Anglii. - odpowiedziała z uśmiechem. Położyła dłonie na krańcu ławki i mogła się spokojnie przechylić do przodu - Wiesz jedna wielka kultura nie była by niczym dobrym. Różnorodność jest konieczna. Nie wyobrażam sobie gdyby w każdym miejscu ludzie mieli takie same tradycje. Nie byłoby niczego nowego do poznania. Zostały by tylko karty historii oraz architektura, obrazy i tak dalej. - świat stałby się nudny. Nie wyobraża sobie tego by ludzie na świecie zlali się w całość. By było tak samo, czy taka opcja jest w ogóle możliwa? Przecież jak w jej myślach przetoczyła się nawet Afryka, tak daleko za tym co jest w Europie. W tym tępie to i tak zapewne nigdy nie nastąpi.
-Rozumiem. Czyli mamy jeszcze dość dużo czasu. Poza tym, mówiłeś to w ten sposób jakby to miał być wolny związek. Wiesz chyba co mam na myśli - jeśli tak twierdzi, że nie miałby wpływu na Jin-Mi? W takim razie równie dobrze mogłoby dość do ślubu, pobyć razem rok lub dwa. Zapewne musiała być urodzić... nie, ostatnia rzecz o jakie chce na razie słyszeć.
-Nie raczej, nie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Czw Cze 12, 2014 7:52 pm

- Ogrody Tuileries są naprzeciwko Luwru. Bardzo miła odskocznia od miejskiego gwaru w środku miasta - na chwilę zatrzymał się. Przejmowała się słabiej ucywilizowanymi zakątkami świata? Ciekawe i dalej rzadko spotykane - Europejczycy też kiedyś byli na ich poziomie. Pewnie się w końcu jakoś rozwiną, chociaż ciężko im będzie z podziałami na poziomie plemiennym. I jest jeszcze kwestia tego, czy Europejczycy w ogóle się wyniosą z Afryki. Przekonamy się w przyszłości - nigdy nie ustosunkował się do spraw kolonializmu. To był śliski grunt, a poszczególni rozmówcy mieli różne poglądy. Jego rodzina nie miała żadnych interesów na Czarnym Lądzie, więc mógł na szczęście spokojnie ignorować tą kwestię.
- Znajdziemy na to czas - posłał jej uśmiech. Jak nie w tym roku, to może po ślubie. Albo jeszcze kiedy indziej. Co się odwlecze, to nie uciecze. Chyba, że młodo umrze. Przez chwilę wydawało mu się, że czuje niewielki ból w miejscu blizny na policzku, przez co odruchowo przyłożył tam dłoń. Dziwne. - Świat o jednej kulturze byłby prostszy. Możliwe, że byłoby mniej konfliktów, a ludzkość zjednoczyłaby się. Ale nikt tego nie gwarantuje. Lepiej, aby pozostało tak, jak jest. Może to nie jest możliwy najlepszy świat, ale można sobie w nim ułożyć życie - na pewno mogą sobie ułożyć życie bogate dzieciaki jego pokroju. Nie każdy będzie szczęśliwy, nie każdy będzie miał gromadkę dzieci i nie każdy będzie miał piękny dom. Ale nie ma złotego środka i nigdy nie będzie.
- Sądzę, że "wolny związek" to nieco zbyt wiele powiedziane. Będziemy związani nazwiskiem, więc lepiej będzie, jeśli nie będziemy nadstawiać swojej reputacji. Nie będę cię nieustannie śledził, bo to nie ma sensu. Jeśli mamy się szwendać po świecie, to raczej razem. Gazety oraz różne środowiska mogą tylko czekać na jakąś... ekhm... - przez krótką chwilę poszukiwał odpowiedniego słowa - wpadkę. Nie będę tyranem, o to się nie martw. To jest ten rodzaj obowiązków, które nam na ten moment przypisano - dziwiło go trochę, że w ogóle wyszła do niego z taką propozycją. Dowodziło to albo odwagi, albo braku taktu. Z drugiej strony dopiero powiedział, żeby mówili śmiało to, co myślą, w związku z czym nie miał prawa się denerwować i mieć pretensje. Każdy miecz ma dwa ostrza. Przynajmniej jej to wyjaśni, a nie będzie tkwiła w błędnych przekonaniach.
- To dość delikatna sprawa. Wiem, że takie małżeństwa wychodzą z mody, a za dziesięć lat to może być temat tabu. Pozbawiono nas wolności w sprawie wyboru drugiej połówki. I tak wielu chciałoby być na naszym miejscu, bo przynajmniej mamy całkiem wysoki status od chwili narodzin. W sferze... łóżkowej, wybacz bezpośredniość, też jesteśmy, a raczej będziemy ze sobą związani. Rozsądek mi podpowiada, aby nie robić... skoków w bok - jego pewność siebie się nieco obniżyła, w końcu nigdy nie chodził po tak cienkim lodzie podczas rozmów z dziewczyną.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Han Jin Mi
Klasa Piąta
avatar

Gemini Liczba postów : 69
Join date : 10/05/2014
Age : 21

PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   Pon Cze 16, 2014 6:21 pm

-Oh, nawet nie wiedziałam o takim miejscu tak blisko Luwru. Co się dziwić, to muzeum jest w centrum uwagi - machnęła dłonią przy czym zaśmiała się dość żartobliwie. Nie miała zielonego pojęcia o takim miejscu, wszyscy skupiają uwagą na pojedynczych rzeczach, którzy znają wszyscy, a jak się okazuje niedaleko też może być pięknie. Czasem nawet bez wymaganej zapłaty -W pewnym momencie Afrykańczycy mogą się wkurzyć, chociaż już nie raz to pewnie robili. Za to z drugiej strony Anglia czy Francja trochę ucywilizują ich, tylko z jakim kosztem - za każdym plusem krył się jakiś negatyw, mniej lub bardziej rażący w oczy. Nie jest wstanie powiedzieć ile jeszcze czasu będzie trwała kolonizacja, chociaż faktycznie co niektóre kolonie mają się naprawdę dobrze.
-Bardziej patrzyłam na to pod względem różnorodności, jednolity świat byłby nudny. Nigdy nie zagłębiałam się w tematy społeczeństwa, polityki i takich podobnych. - polityka? To nie jest jej bajka, nigdy za tym nie przepadała. Cały czas ma wrażenie, że w rzeczywistości tym wszystkim władcom, królom jedynie bogactwo w głowie.
-Fakt, wolałabym nie ryzykować. Wolę jednak być osobą stojącą bardziej na uboczu niż na ustach wszystkich, dlatego nie wychodziłabym zbyt często przed szereg. Wiesz, raczej nie pozwoliłabym sobie na jakąś tyranię wobec mnie. - gazety? plotki? Co to, to nie. Im mniej wyjdzie na jaw tym lepiej, Jin-Mi nie lubi być w centrum uwagi, to też będzie się starała aby tak pozostało. Lekko się zarumieniła kiedy tylko wspomniał o tych sprawach, dobrze wiedziała, że tak czy siak będzie musiało się to wydarzyć. Niby rzecz normalna dla małżeństwa, ale sama rozmowa o tym to dość.. krępujące.
-Tak, zdaje sobie z tego sprawę. Chyba nie będzie potrzeby powtarzania tego. Raczej nie należę do osób, które są do tego skłonne - odpowiedziała drapiąc się po policzku. Mówi to osoba, która przeżyła już jeden moment z nauczycielem. Tego chyba jeszcze nie ma potrzeby liczyć, w końcu oficjalnym małżeństwem nie są. Dlatego do póki do tego nie dojdzie, to chyba... dobrze, lepiej nie zagłębiać się za bardzo w myśli Jin-Mi. Ciekawa za to była, czy Cadoc już ma to za sobą czy nie. Ot.. zwykła ciekawość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szkolne Ogrody   

Powrót do góry Go down
 
Szkolne Ogrody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Strumień przecinający ogrody.
» mundurki szkolne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Dziedziniec-
Skocz do: