IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Historia Virtusa "Virtuoza" Jaquelina

Go down 
AutorWiadomość
Virtus Jaquelin
Klasa Czwarta
avatar

Taurus Liczba postów : 433
Join date : 14/12/2013
Age : 24
Skąd : Wałcz/Poznań

PisanieTemat: Historia Virtusa "Virtuoza" Jaquelina   Sro Maj 14, 2014 8:19 pm

Dzieciństwo Virtuoza przebiegło całkiem spokojnie. Mimo tego, że matki i ojca nie widział ani razu na oczy, to cały czas był z nimi w kontakcie. O ile nie był oszukiwany oczywiście. Wiedział o nich prawie wszystko. Co lubią, czym się brzydzą, o czym myślą, nawet to, co planują robić. Problem leżał jednak w tym, iż ani razu nie widział Sereny i Asmodiusa nawet na zdjęciach. I przez ten właśnie jeden jedyny element bardziej przywiązał się do swojego mistrza, Lelouna, niż do rodziców. Leloun Viriarti. Człowiek, który był jednym z najznamienitszych przywoływaczy bestii z zaświatów, który podpisał wiele paktów zarówno krwi, jak i na swoją duszę. Mały Virtus został przez niego wychowany i chociaż nie wiedział dlaczego tak bardzo rodzicie próbowali utrzymać z nim dystans, to i tak za nimi tęsknił. Oczywiście z biegiem czasu coraz mniej, lecz ta niewypełniona dziura pozostawała cały czas w jego serce. W końcu jednak została załatana przez mistrza, który traktował dzieciaka jak własnego syna. Troszczył się o niego, uczył czego tylko mógł i przekazywał swą przeolbrzymią wiedzę odnośnie magii przywołania. W wieku zaledwie dziesięciu lat potrafił przyzywać chochliki, piekielne psy i pomniejsze psotniki. Była jednak pewna przeszkoda, która Lelounowi się nie podobała. Virtus, jako że odznaczał się zbyt wysoką inteligencją, posiadał wiele cech sprowadzających jego myślenie do zbyt ociężałego. Zbyt długiego. Za dużo rzeczy otaczających dzieciaka interesowało go. Nie mógł się skupić na tym, co było najważniejsze. Powodowało to też niestety – bądź stety – że przyzywane demony prawie zawsze wychodziły spod jego kontroli i buntowały się przeciwko niemu. Mistrz w takim bądź razie postanowił po pierwsze zająć się kwestią rozbierzności myślenia malca. Dołożył wszelkich starań, aby musiał skupiać się na rzeczach ważnych i ostatecznie wyćwiczyć w nim myślenie wielobiegunowe. Widział w nim pewien potencjał. Taki, którego nie był w stanie dostrzec w innych uczniach. Pewnie, że każdy z nich miał problemy w kontrolowaniu demonów. Jednakże u Virtusa było to ponad skalę. Co więcej, malec uważał, że nie ma zamiaru zmuszać przywołańców do walczenia w jego imię, jeśli tego nie chcą, przez co część z tego korzystała i wiele razy chciały mu się dobrać do duszy, aby ją przejąć i pozostać w tym świecie. Na dobrą sprawę jednak Viriarti wykorzystał także i ten element osobowości Jaquelina. Przyzywanie demonów wiodło do pogarszania kondycji i stopniowego odbierania sił witalnych. Oczywiście nie permanentnie. Częste buntowanie się demonów skutkowało ranami. Natomiast wcześniej wspomniana wysoka inteligencja i wręcz pochłanianie wiedzy przez Virtuoza pozwalało wykształcić w nim nietypowy rodzaj mocy. Było to oczywiście uzdrawianie. Nie wiadomo czemu pałał się tym bardziej niż przywoływaniem. Wolał utrzymywać innych przy życiu, aniżeli ich krzywdzić. Mimo to jednak rozumiał cel jego nauki. Miał podporządkowywać sobie wszystkie nienaturalne stwory jakie spotkał podczas swojej wędrówki. Oczywiście pojawiały się wzmianki od mistrza o potworach zakazanych, lecz Virtusa mało one obchodziły. A z racji tego, że ostatni rok życia przed wstąpieniem do St. Francesy spędził u boku mędrca w Australii, to miał szeroki wachlarz możliwości. Sztucznie wykształcony w dzieciaku zmysł taktyczny i odkryta w głębi jego duszy moc uzdrawiania świetnie komponowała się podczas walk. Jaquelin potrafił wykorzystać potencjał przywoływanych stworów w sposób, jaki zupełnie przewyższał oczekiwania Lelouna. Co sprawiało, iż myślenie młodego przywoływacza było takie wyjątkowe? Brak strachu przed ryzykiem i zaufanie. W Australii poznał prawdziwą samokontrolę i stał się wojennym taktykiem. Nieziemska liczba ponad trzystu punktów IQ skutkowała w "widzeniu umysłem" elementów, których inni nie dostrzegali. Zwykła, głupia, kompletnie irracjonalna decyzja okazywała się być kluczem do przeciągania szali na swoją zwycięską stronę. Wszystkie myśli chłopca tak idealnie ze sobą współgrały podczas wyjątkowego skupienia, że Leloun obdarował go przydomkiem Virtuoza. Virtus "Virtuoz" Jaquelin. Taktyk przywoływacz nowej ery, wprowadzający do swego fachu kompletnie inny wymiar. Pewnego jednak okropnego dnia jego mistrza zabrakło na tym świecie... chłopak był przestrzegany przed tą chwilą, jednakże nigdy nie mógł uwierzyć w słowa Viriartiego... A jednak stało się. Księgi opisywały to jako "Przekleństwo Przywoływaczy". Jest to swego rodzaju przepowiednia, której nie da się uniknąć, a podpisywane paktu zarówno krwi, jak i duszy, tylko potęgowały ją i przyspieszały jej nadejście. Omen. Stwór z otchłani tak czarnej, tak mrocznej i tak przerażającej, że paraliżuje magów na sam dźwięk tego słowa. Potwór ze świata, który jest "domem" demonów zgromadzonych przez danego przywoływacza. Omen zwiastuje koniec życia i zaczęcie pokuty. Pokuta ta była zadawana za korzystanie z mocy demonów i wykorzystywanie ich do upragnionych celów. I ten właśnie dzień nadszedł w momencie, w którym Leloun się nie spodziewał, a młody Virtus tym bardziej... w duszy chłopca powstała trauma po śmierci mistrza. Na dobrą sprawę nie pozostał mu nikt. Zdarzenie te miało miejsce zaraz jeden dzień po zapisach do St. Francesy. Strach i terror zasiany pośród nienawiści i zawiści zostawiły po sobie okropne blizny na sercu Virtusa. To właśnie w tamtym momencie, kiedy Leloun był wciągany do otchłani, ostatkami sił krzyknął do niego "Żyj! Żyj jak nikt inny! Żyj tak, jak podpowiada Ci serce! Pokaż im co niesie za sobą Virtuoz! Pokaż całemu światu najznamienitszego przywoływacza nowej ery! Przywoływacza, który swym oszlifowanym potencjałem przewyższył samego Lelouna Viriartiego!!". Słowa otuchy, słowa miłości i słowa nadziei... Mimo swego przeznaczenia pozostawiły one okropny wydźwięk na psychice młodzieńca. Co jeśli nie da rady? Co jeśli nie sprosta oczekiwaniom mistrza? Często go wspominał... przez całą pierwsza i drugąklasę... Zrozumiał jak bardzo kochał swojego mistrza dopiero wtedy, kiedy ten odszedł... Najlepiej wspominał naukę gry na gitarze. Było to coś, co uwielbiał jako hobby i nie tylko. Trzeba wspomnieć, iż gra na gitarze w zamyśle mistrza była pierwszym stopniem do ukierunkowania skupienia chłopca podczas walki. Mimo to jednak Jaquelin wcale tego tak nie odbierał. Było to jego pasją. W prawie każdej wolnej dłuższej chwili brał gitarę do ręki i ćwiczył zarówno różne style grania, jak i samą perfekcję dźwięków. Bardzo często grał dla swoich demonów, które wręcz uwielbiały jego grę. Muzyczna dusza Virtuoza sprawiała, iż większość z nich przywiązała się do chłopaka emocjonalnie. Tak. Trzeba to w końcu powiedzieć. Demony kochały Virtusa. I nie "kochały, bo kochały". Była to prawdziwa miłość, lecz niestety nieodwzajemniona. Wiedziały co jest konsekwencją związania się ze swoim władcą i dlatego cierpiały. Lecz gdy tylko chłopak koił je albo grą, albo samą swoją obecnością, zapominały o wszystkim i po prostu cieszyły się chwilą. Sam przywoływacz także obdarowywał je specjalnym uczuciem. Było to uwielbienie, szacunek i zaufanie. Wszystkie trzy złączone razem. To właśnie ta mieszanka sprawiała, że przewyższał umiejętności innych. Grą na gitarze sprawiał, że otwierał półpuste dusze swoich demonów i dowiadywał się od nich więcej, TAK bardzo pięknie wykorzystywał ten instrument. I zajmuje się tym aż do dziś. Sprawia mu to przyjemność nawet jeśli nie ma wokół niego żadnej widowni. A jeśli już takowa się nadarzy – stara się w to wkładać całe serce i duszę, przelewając tym samym emocje na muzykę wydobywającą się spod jego zręcznych palców. I tak minęły mu ponad trzy lat w szkole... nauka, przyjemności, zlecenia i inne... I cały czas w obawie o przyjściu Omena...

_________________




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Historia Virtusa "Virtuoza" Jaquelina
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Historia, która wymaga opowiedzenia - od początku aż po sam koniec.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kartoteka :: Karty Postaci :: Historie Postaci-
Skocz do: