IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pracownia Ludwig'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ludwig

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 15/10/2013

PisanieTemat: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 12:45 am

Położenie pracowni w podziemiach było jednym z najlepszych rozwiązań. Często nie używane pomieszczenia skrywają wiele skarbów. Jednym z takich pokoi był składzik materiałów elektronicznych oraz całej masy mechanicznych. Pokój zaś jest na prawdę spory, na papierze ponad 35 metrów kwadratowych. Niestety, szafki z narzędziami, całym sprzętem oraz stoły zajęły większość miejsca. Nie mniej jednak nawet przy takim zagospodarowaniu znalazło się miejsce na czajnik oraz kanapę!
Zaraz po wejściu można zobaczyć stół z wieloma szufladami. Przy ścianach są ustawione dwu metrowe szafki zamykane na klucz. W kącie znajduje się brązowy tapczan a obok niego drewniana szafka z papierami i takimi rzeczami jak herbata, cukier czy apteczka. Wszystko jest dobrze oświetlane świetlówkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 1:11 am

To był kolejny nudny dzień. Na zewnątrz grzało upierdliwe słońce, dbając o to, by otoczyć swoimi troskliwymi promieniami każdego, kto szczerze wolał ich uniknąć. W takim wypadku spanie poza murami szkoły wydawało się być kiepskim pomysłem.
Furia więc, jak każdego, nudnego, nieprzyjemnie ciepłego dnia, postanowiła zgubić drogę do klasy wewnątrz budynku, nie poza nim. Dziś los chciał, że zawędrowała do podziemi, tak dawno przez nią nieodwiedzanych. A może w ogóle?
Przespacerowała się pustym korytarzem, błądząc od drzwi do drzwi. Które wybrać? Które nie będą skrywać za sobą nauczyciela z wesołą gromadką tępych uczniów, słuchających z uwagą jego pieprzenia? W sumie, co za różnica. Jak źle trafi, to najwyżej wyjdzie.
Ostatecznie zatrzymała się przed pracownią konserwatora, o czym przekonała się dopiero przekroczywszy jej próg. Chociaż, jak zwał tak zwał, początkowo pomyślała, że to po prostu jakiś przerośnięty składzik na zepsute (bądź też nie) nie-wiadomo-co. Później zobaczyła, ku jej wielkiemu rozczarowaniu, postać siedzącą przy jednym ze stołów. Mimo to zamknęła za sobą drzwi... kopniakiem. Wepchnęła ręce do kieszeni dresów, przygarbiła się nieco i ruszyła spokojnym, wolnym oraz niekoniecznie porządnym krokiem w kierunku wspomnianej wcześniej osoby.
- Kim jesteś? - spytała z wyrzutem, zupełnie jakby to on wkroczył w tym momencie na jej teren, nie odwrotnie.
- Chociaż nieważne, bylebyś siedział cicho - dodała zaraz, ledwo widocznie wzruszając ramionami. Zatrzymała się, tracąc nagle zainteresowanie mężczyzną, po czym rozejrzała się po pomieszczeniu. Ludzie, co za syf. Po co komu tyle gratów? O proszę, kanapa namierzona! Zhenzhen, ani nie mówiąc nic więcej, ani nie wracając wzrokiem do kij-wie-kogo-pewnie-nie-nauczyciela, skierowała się prosto w jej stronę. Czyżby miała zamiar tak po prostu sobie na niej klapnąć, olewając obecność innej osoby? Cóż, właśnie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ludwig

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 15/10/2013

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 1:27 am

Największym plusem jaki mógł istnieć podczas takiej pogody był cichy, ciemny i chłodny kąt, on zaś takich posiadał aż 4 - na wyłączność. Niczym jakaś żmija zabunkrował się w swojej pracowni wywieszając tylko informację w dyrekcji dotyczącą jego pracy nad radiowęzłem. Do czego to było? Skąd on ma wiedzieć. Zamontował już niemal wszędzie głośniki to przydało, by się w końcu wziąć do czego co mogło, by podziałać z nimi. A tak przy okazji, zagwarantował sobie spokój od vice dyrektorki na dłuuuuugi czas. No przecież taka praca nie jest łatwa. Potrzeba nie małych środków, by przez głośniki w całej szkole popłynął komunikat. Lista przedmiotów do założenia takiego punktu nadającego nie była bardzo długa, lecz problem stanowił brak tych elementów. Z braku laku zaczął je tworzyć z tego co miał pod ręką. Praca ta wymagała skupienia i spokojnych ruchów.
I w tym momencie pojawiła się uczennica. Która nie dość, że nie wyszła to jeszcze kopnęła drzwiami. Ręka Ludwigowi się przesunęła i cała praca poszła w pizdu. Przez chwilę patrzył na płytkę z niedowierzaniem. Męczył się z nią dobre pół godziny. Wewnątrz niego na kłębił się żal zmieszana z złością. Nie przeżywał takich rzeczy długo, ale w końcu zachciało mu się coś robić, ale los powiedział - NIE.
Odwrócił się powoli w jej stronę z wzrokiem niczym seryjny morderca i ciężko westchnął dowiadując się kogo ma przed sobą. Tak, znał ją z opowiadań nauczycielek. Niesławna wagarowiczka, która jakby mogła to każdego, by pobiła. Trochę mu go przypominała, takiego lenia.
- Zhen. Niesławna Zhen w moim warsztacie. - powiedział pod nosem i machnął ręką słysząc jej odpowiedź. Tyle dobrego, że nie miała zamiaru go pobić, jeszcze, by brakowało mu problemów z pobiciem uczennicy.
- Jak chcesz się do czegoś przydać to wstaw wodę na herbatę. - burknął i rzucił w kąt płytkę. Musiał wszystko zaczynać od początku.
Chwila.... czy ona mu rozkazywała? Prawdopodobne, ale może lepiej było siedzieć teraz cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 1:49 am

Zatrzymała się w pół drogi do kanapy tak gwałtownie, jakby była przywiązana do jakiejś liny, która właśnie w tym momencie rozwinęła się na całą swą długość i maksymalnie napięła. Odwróciła się powoli w stronę mężczyzny z miną "chyba cię popieprzyło", jednocześnie ignorując totalnie jego mordercze spojrzenie. Po pierwsze, usłyszała co sobie mruknął pod nosem, w końcu słuch miała nie najgorszy, a dzieląca ich odległość nie była wcale taka duża. Samo to było już sporym minusem. Po drugie - czy on właśnie wydał jej polecenie?
- Słuchaj, dupku - odpowiedziała jakże uprzejmie na jego prośbę. No co, w końcu nie znała jego imienia, a jakoś nazwać go trzeba było. Dodatkowo nagle zdecydowała, że kanapa chwilowo będzie musiała poczekać, bowiem pojawiły się sprawy niecierpiące zwłoki. Facet chyba chciał sobie nagrabić, najprościej rzecz ujmując.
- Jeśli tego właśnie pragniesz - kontynuowała myśl, dla odmiany zmierzając teraz w jego stronę - możesz ruszyć zad i sam postawić sobie wodę. Ja ewentualnie mogę cię oblać wrzątkiem, ale nie jestem pewna, czy właśnie tego byś sobie życzył.
Uśmiechnęła się szeroko, co zyskało dość słaby efekt. Uśmiech zdecydowanie nie pasował ani do tonu, ani do treści jej wypowiedzi. Kto by się tam jednak przejmował.
- Nazywam się Zhenzhen, skróć to jeszcze raz, a nie będę tak miła jak teraz.
Brzmiała wyjątkowo poważnie. Chyba nie lubiła poddawać swojego imienia żadnym zabiegom skracającym, upiększającym czy, o zgrozo, udziwniającym. I nie lubiła kiedy ktoś to robił.
Zatrzymała się tuż przed stołem, przy którym siedział bardzo odważny osobnik płci męskiej. Nie dość, że Furia wstała dziś widocznie lewą nogą, to jeszcze ten tutaj swoim jestestwem potęgował jej kiepski humor. Położyła obie ręce na blacie i nachyliła się do przodu, wpatrując się uparcie w jego twarz.
- Jednak ważne. Kim jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ludwig

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 15/10/2013

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 2:11 am

Zdążył wyjąć z szafki kolejną płytkę gdy ta opryskliwie odezwała. Czyżby nie wiedziała jak o niej wszyscy mówią i co o niej sądzą? Nawet nie musiała by się zbytnio wysilać, przecież nawet teraz zachowywała się jakby chciała dobyć jak najwięcej wrogów. Czarnowłosy raczej starał się być dla wszystkich w miarę miłą osobą, wiedział jaki to stres czasami być w tej szkole, ale dziewczyna ewidentnie przesadziła.
- Słuchaj mała. - specjalnie podkreślił to słowo w swojej wypowiedzi. - Jesteś w moim warsztacie to raz. Po drugie, właśnie w tej chwili są zajęcia na których raczej powinnaś być, ale nie jesteś. Jeżeli chcesz zostać tu to zamknij swoją małą, niewyparzaną buzię i idź na kanapę. - odpłacił jej tym samym co ona mu zaoferowała. Nie miał zamiaru się cackać. Po samej jej sylwetce, mowie ciała i mimice było pewne że jest cholerne pewna siebie. Ale to był jego teren, jego plac zabaw.
Obszedł ją z lewej strony uderzając ramieniem o jej by odepchnąć jej bark. Podszedł do szafki i włączył czajnik by woda się grzała. Jego wyraz twarzy był neutralny, ale gdy patrzył się w jej stronę było wiać chęć współzawodnictwa - coś sprzecznego z jego charakterem.
- Nie będę skracać twojego imienia jeśli powiesz za pierwszym razem dobrze moje nazwisko. - uśmiechnął się kącikiem ust rzucając jej rękawice wyzwania. W sumie przezywanie jej Zen było o wiele łatwiejsze i tak bardzo nie zgadzało się z jej charakterem.
- Jestem Ludwig Schrödinger.- przedstawił się jej specjalnie mówiąc mocnym akcentem niemieckim by było jej trudniej powtórzyć i stanął na przeciw niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 2:37 am

Oczywiście, że nie wiedziała jak o niej mówią. Niespecjalnie pochwalała pomysł obgadywania jej za plecami, o czym co poniektórzy zdążyli się już przekonać. Jeśli dorwałaby źródło takich plotek, cóż... na pewno nie skończyłoby się to pozytywnie. Czym tylko potwierdziłaby ich słuszność. Co zrobić, nie każdy miał przyjazne, spokojne usposobienie. Wśród agresorów też trzeba było nauczyć się żyć. Chociaż akurat pan ciemnowłosy sprawiał wrażenie takiego, któremu życie w ogóle się znudziło. Mruknęła pod nosem coś, co brzmiało jak "spieprzaj dziadu" w odpowiedzi na zaczepkę, sugerującą jego wyższość nad nią. Tak przynajmniej zrozumiała określenie "mała". Nie była przecież ani mała, ani przesadnie młoda. On też na starego nie wyglądał.
- Będę mówić kiedy mi się podoba - zdążyła tylko powiedzieć, bo zaraz jej rozmówca wstał i trącił ją ramieniem. Zaskoczył ją na tyle, że rzeczywiście odsunęła się nieco pod wpływem uderzenia. Miarka się przebrała, huh? Tym razem to jej spojrzenie było mordercze, podczas gdy wpatrywała się w niego chwilowo nie ruszając się z miejsca. W nosie miała jego chęć współzawodnictwa. Nie będzie żadnych zawodów, jedynie kopanie tyłka. Jak on w ogóle śmiał ją zaczepić? Ją, która zeszła do lochów w poszukiwaniu świętego (ewentualnie nieświętego) spokoju. Wysłuchała go jednak do końca, milcząc nawet chwilę po tym, gdy skończył mówić. A później ni z gruszki, ni z pietruszki zerwała się do skoku. Pchnęła Ludwiga do tyłu uderzając otwartymi dłońmi w jego pierś. Zaraz po tym uznała, że to nie wystarczy, więc przyłożyła ręce jeszcze raz w to samo miejsce i użyła tyle siły, by spowodować zetknięcie jego pleców z szafkami.
- Nie będziesz skracał mojego imienia i nie będziesz stawiał warunków. Nie znam niemieckiego, cwaniaku.
Była mocno rozeźlona, ale w zasadzie nie chciała aż takich kłopotów, jakie mogły wiązać się z wywołaniem bójki. Póki jeszcze w miarę racjonalnie myślała... Ale cholera, niech tylko spróbuje dalej traktować ją w ten sposób!
- Skoro to twój warsztat, nie jesteś uczniem. Nauczycielem też nie, nie? Ale i tak tu pracujesz. Jeśli ci przypieprzę, będą mi truć dupę, więc, do diabła, nie prowokuj mnie.
A chciała tylko się zdrzemnąć i przeczekać spokojnie czas lekcji. Co za pieprzone zrządzenie losu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ludwig

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 15/10/2013

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 2:12 pm

Podniósł brew, gdy ta go pchnęła i zaraz złapała za fraki i przyparła do szafki. Nie dawał po sobie poznać, że był zdziwiony tak szybką reakcją i tak silną. Plotki okazały się prawdą, więc powinien z większym dystansem do niej podchodzić, powinien. Ale nie miał zamiaru, by młodsza uczennica, nim dyrygowała. Skończył tą szkołę już jakiś czas temu, przeszedł wszystkie klasy a będąc w ostatniej nikt z młodszych nawet nie myślał, by grozić starszemu, nawet o rok. A tu proszę. Pięć lat różnicy a rzuca się, jak do równego.
Wysłuchał spokojnie to, co ma do powiedzenia. Sama zaczęła a on ją prowokuje, kto to widział. Trzeba było nie zaczynać, a może nawet nie przychodzić. Uśmiechnął się szelmowsko i chwycił jej łokcie swoimi dłońmi, które zacisnął na jej ciele niczym metalowe kajdany. Trochę krzepy i zdolności posiadał, tak, więc czemu miałby ich nie wykorzystać?
Szybkim ruchem ramion oderwał jej dłonie od jego ubrania i rozstawił na boki. Zakładał, że Zen się to nie spodoba i zaraz zacznie się z, nim siłować, a jeśli nie to, to spróbuje użyć nóg. Tak czy inaczej, gdyby spróbowała uderzyć go użył, by prawdopodobnie swojej mocy. Tak, to byłby dobry wybór albo jednej albo drugiej.
- Nie przypieprzysz mi to raz, Zen. Po drugie, nie będą, bo ja nic nie powiem. - niby pracownik szkoły a jednak trochę z ucznia zostało w tym łbie. Jak kiedyś nie wydawało się innych to teraz tak samo z tym było, niektóre rzeczy są stałe i nie zmienne. Ile razy dostał po mordzie a nic nie powiedział, mimo że mógł lepiej było później samemu oddać niż stracić w oczach innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 2:56 pm

Silna jak silna, większość ludzi ma problem z utrzymaniem równowagi bądź też odparciem ataku, kiedy przeciwnik ma na celu odepchnięcie ich do tyłu. Chociaż coś w tym było, wkurzona Furia to niebezpieczna Furia. Zawsze daje się ponieść gniewowi, porzucając zdolność racjonalnego myślenia. Liczy się tylko siła mięśni, więc w sumie... na tę akurat nie narzekała.
Przyglądała mu się cały czas, cały czas trzymając ręce oparte o jego pierś. Zupełnie jakby chciała go wcisnąć w stojące za nim szafki. Z drugiej strony, zgodnie z jej ostatnimi słowami, wyraźnie była w stanie się wycofać. Jeśli tylko Ludwig nie zrobiłby nieodpowiedniego ruchu. Niestety zrobił. W momencie, gdy zacisnął dłonie na jej łokciach, zmrużyła oczy, syknęła wściekle. Od razu zaczęła się z nim siłować, ale nie tak łatwo przecież zgiąć ręce, które ktoś usilnie chce utrzymać wyprostowane. Ostatecznie zrezygnowała na chwilę z mocowania się z nim, wbiła za to spojrzenie centralnie w jego oczy. Ach, gdyby wzrokiem można było zabijać.
- Zhenzhen, idioto! - warknęła, silnie akcentując chińską wymowę. - Nie Zen. Jeśli boisz się, że połamiesz sobie język próbując to wymówić, nazywaj mnie Furią, jak wszyscy, do cholery!
Zabawnie musiała wyglądać awanturując się przed przypartym do szafek facetem, który trzymał jej ręce rozpostarte na boki. Prawdę mówiąc, miała już totalnie w nosie kim on był. Starszy, młodszy, nikt nie będzie się jej sprzeciwiał. Swoją drogą, dlaczego pracownik szkoły stawiał się uczennicy, z każdą chwilą podsycając jej gniew?
- Dość tego. Skoro nie pobiegniesz się wypłakać... - Zamachnęła się prawą nogą, tym razem akurat wykorzystując fakt, że trzymał ją za ręce. W ten sposób łatwiej było utrzymać równowagę. Zgięła kończynę w kolanie i wycelowała w bok jego brzucha, chcąc zadać jak największe obrażenia. Niech się zwija z bólu, dupek jeden.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ludwig

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 15/10/2013

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 3:34 pm

Nie miała takiej siły jakiej spodziewał się po niej, to on od dawna nie ćwiczył i dał jej radę? Chyba, że odpuściła to, by wyjaśniało jej wściekły wzrok oraz to, że wcześniej nie chciała się bić. Rozsądne to było z jej strony. Nie chciał jej szczerze robić krzywdy, taki był po prostu jego charakter, że na ogień odpowiadał ogniem. Trochę smutne to w sumie było. Przecież jako starszy powinien jak nie pogonić ją z tego miejsca, to po prostu dać jej za wygraną i mieć w 4 literach. A tu jeszcze dolał oliwy do ognia. Mimo tych szybkich rozmyśleń nad tym czy czyni dobrze czy wręcz przeciwnie - nadal trzymał jej łokcie tak, by nie umożliwić jej kontry i uderzenia go w twarz, tak na wszelki wypadek.
- Zhenzhen. - powiedział cicho, jakby na próbę a na dopiero po chwili głośniej. Nie, żeby zgubił ostatnie "h", ale powiedział, a może miało być one nieme? Zenzen? Chyba na prawdę, by ją tym zirytował.
Miał już zamiar ją puścić, tak szczerego serca. Nie miał nic do dziewczyny, no może tylko to, że przeszkodziła mu przy płytce i musiał zaczynać od nowa, ale nic więcej. W tej chwili, gdy puszczał jej łokcie - zdołał ledwo co zareagować i utwardzić swoje ciało w żelazo. Jak to może się skończyć dla dziewczyny? No raczej już skończyło, ponieważ wyglądem się nie różnił, lecz wytrzymałością - już tak. Suma summarum Furia uderzyła z całej siły w żelazny blok z kolanka. Na samą myśl, jak bardzo prawdopodobnie pęka jej kość, przeszły go ciarki. Teraz tylko pogodzić się z tym, że będzie musiał zaciągnąć do pielęgniarki i wytłumaczyć się z tego wszystkiego dyrekcji.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 4:25 pm

Robił to specjalnie czy jak? W wymowie jej imienia nie było żadnego "h", nie było nawet "z", ale w sumie, czemu miałaby się spodziewać, że jakiś Niemiec sobie z nim poradzi? Chińskie słówka wymagały długiej praktyki z uwagi na intonację, więc głównie dlatego (i może jeszcze dlatego, by oszczędzić sobie siwych włosów a innym bólu) przybrała prostą ksywkę. Albo ktoś ją tak nazwał i się utarło? Nieważne. Nie miała już czasu, by zwrócić mu uwagę, że to nie w ten sposób. Uderzyła z całej siły kolanem w jego bok i, cholera, w efekcie sama krzyknęła. Z bólu? Z zaskoczenia? Kij wie. W każdym razie, rozszerzyła oczy do granic możliwości, wpatrując się pytająco w jego twarz, jakby to tam chciała znaleźć odpowiedź. Przez sekundę, może dwie. Zaraz po tym chwyciła się jego ubrania czy czegokolwiek i zacisnęła mocno dłonie, by nie upaść na ziemię. Opuściła nogę, a może noga sama opadła, podczas gdy jej, ponoć wybałuszone już maksymalnie oczy, rozszerzyły się jeszcze bardziej. Dlaczego jego ciało jest takie twarde?
- Dlaczego - zaczęła cicho, głos jej się załamał, a ciało przeszył ogromny ból, niewątpliwie pochodzący od nogi. Skrzywiła się, ale zacisnęła usta, by nie krzyknąć ponownie. Co się stało? Złamała coś? Skręciła? To byłby pierwszy raz w jej życiu, zawsze to inni wychodzili z potyczki z nią poszkodowani.
- Dlaczego tak kurewsko mnie boli? Co mi zrobiłeś? Czemu twoje ciało jest twarde?!
Chyba wyczerpała limit słów na chwilę obecną. Nie potrafiła też dłużej utrzymać się w pozycji stojącej. Zaczęła opuszczać się w dół po jego ubraniu, na jego szczęście nie ściągając mu spodni. Pewnie powinna się od niego odsunąć, w końcu nie wiedziała z czym ma do czynienia, ale ból przyćmiewał jej umysł. Klapnęła sobie więc na ziemi tuż przy jego nogach, krzywiąc się ponownie. Cholera, jak boli! I w dodatku nie może ruszyć swoją własną nogą! W takim stanie nie uda jej się nawet odpłacić mu pięknym za nadobne. Wzięła głęboki oddech, złapała obiema dłońmi za dresy i szarpnęła, by ułożyć uszkodzoną kończynę we w miarę prostej pozycji. Tym razem krzyknęła.
- Kurwa no, napraw to albo cię zabiję.
Trochę puste słowa na tę chwilę, ale z pewnością skrywające groźną obietnicę. Czy tak powinno się prosić o pomoc? Cóż, zdaniem Furii to była wyłącznie jego wina, więc miał obowiązek jej pomóc. Ale co to, kuźwa, było? Dlaczego to ona zwija się tu teraz z bólu, a nie on? Nie wiedziała, czy powinna złapać się za brzuch, czy za nogę, czy w ogóle zwinąć się w kłębek i pozwolić cisnącym się do oczu łzom wypłynąć. A może powinna przywalić sobie czymś ciężkim w łeb, by zemdleć? To mogła być jakaś opcja. Oparła więc drżące odrobinę dłonie o podłogę i rozejrzała się, średnio przytomna, po pomieszczeniu. Nie pomogła jej nawet zmniejszona wrażliwość na ból. By go szlag trafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ludwig

avatar

Liczba postów : 86
Join date : 15/10/2013

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 5:05 pm

Było właśnie tak jak podejrzewał, stało się najgorsze co mogło, nie. Najgorszą rzeczą jaka mogła się zdarzyć to pęknięcie otwarte. Wtedy dopiero dziewczyna, by płakała i jęczała z bólu, gdyby jej kość przebiła się przez ciało i wyszłaby na zewnątrz. W tym stanie jakim była teraz - przynajmniej mógł w jakiś sposób pomóc. Tak, dziewczyna go naszła, zaatakowała a ona chciał jej pomóc. Co innego miał zrobić? Mógł ją dobić... też to jakaś opcja, ale nie w tym czasie i miejscu, to było pewne. Powolnym ruchem dłoni złapał ją za materiał na barkach i trzymał, by asekurować ją w powolnym schodzeniu na parter. Ha, to była dopiero ciekawa walka, napastnik sam się załatwił.
- To było głupie. - powiedział prawie niczym automat, zimno i karcąco. Sam jego język sporo ważył, więc nie mógł narzekać na swoją mowę. Odszedł na chwilę od niej, by wyjąć z szafki czystą ścierkę oraz niewielką listewkę którą obwinął materiałem. Po co to mu było? No po, to by zatkać Chinkę. Jego aktualnym celem było zaciągnąć dziewczynę do pielęgniarki, gdzie patrzyłby jeszcze przez jakiś czas na jej cierpienie z dziwną przyjemnością.
Klęknął przy niej i wepchnął zwijątko w jej usta, by się w końcu zamknęła.
- A teraz zaciśnij mocno zęby, bo będzie bolało jak cholera. – zaśmiał się niemo, z jej cierpienia? Raczej głupoty. Było coś z, nim nie tak, nie tak się zachowywał. Nie był ani sadystą ani psycholem. Złapał ją za nadgarstki i naciągnął na swój bark, by noga mogła spokojnie zwisać. I po to była właśnie ta szmata, ponieważ pęknięta noga, która zwisa własnym ciężarem nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy na świecie.
Wolnym krokiem ruszył w stronę wyjścia, by zaraz zacząć wchodzić po schodach na górę lekko nią trzęsąc. Niestety, waga też mu się zwiększyła.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    Sro Maj 14, 2014 9:32 pm

Ona wcale nie widziała tego w ten sposób. Według niej, zasługiwała na pomoc w całych stu procentach. Co z tego, że wtargnęła do jego pokoju, że walnęła nim o szafki i że próbowała kopnąć? W końcu ją sprowokował. I to całkiem świadomie. Jego wina, przecież widać gołym okiem. A skoro jego wina, to on sam musi posprzątać bałagan. Ale w sumie, była mu wdzięczna za to, że pomógł jej osunąć się powoli i w miarę bezpiecznie na ziemię. Tak odrobinkę. Oczywiście nigdy się do tego nie przyzna, ale i tak. Chociaż nawet to nie pomoże mu zachować życia. Zemsta będzie słodka.
- Nie było, na normalnym ciele nogi się nie łamie - odpowiedziała z wyrzutem, nie mając chyba energii na opieprzenie go za jego ton. Nie mając energii albo... No tak, wciąż rozglądała się dookoła w poszukiwaniu czegoś, czym mogłaby sobie przywalić. Najprostsze sposoby są zawsze skuteczne. Niestety zanim zdążyła cokolwiek dostrzec (zwłaszcza przy zamglonym wzroku), wrócił do niej Ludwig, zaraz wpychając w jej usta jakąś szmatę.
- Mhmmw - mruknęła niewyraźnie, orientując się przy okazji, że wspomniana szmata jest dziwnie twarda. Wszystko dzisiaj było twarde, szlag by to, co się dzieje z tym światem? Tak czy siak, wypluła listewkę chwilę przed tym, jak wylądowała na ramionach mężczyzny. Błąd, nie błąd? Cóż, pewnie wbiłaby mu pazury w ciało, gdyby nie był dziwnie nieprzekłuwany, ale że był, to jedynie przycisnęła się do całego tego żelaza. Ale nie krzyknęła tym razem. Będzie silna. Szok już powoli mijał, za to ból dziwnie się nasilał. To pewnie przez to, że noga jej zwisała. I jeszcze kołysała się na boki z każdym jego krokiem.
- Kuźwa, robisz to specjalnie. Nie będę żuła żadnej szmaty, ale wiesz dobrze, że boli jak diabli, idź delikatniej!
Że też miała siłę na krzyczenie i wydawanie mu poleceń. Chociaż, wydawałaby je pewnie do usranej śmierci. Taki typ człowieka.
- W ogóle, mogłeś zawołać pielęgniarkę - dodała jeszcze, dużo ciszej i spokojniej, po czym zacisnęła zęby. Języka sobie nie odgryzie i bez knebla, w dodatku tak prowizorycznego. Ale tak naprawdę czuła się niezbyt sympatycznie. Nie chciała w żadnym wypadku okazać się słaba, więc starała się walczyć z promieniującym bólem. Ile jednak zdoła wytrzymać w ten sposób?

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pracownia Ludwig'a    

Powrót do góry Go down
 
Pracownia Ludwig'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Jeszcze Bardziej Artystyczna Pracownia Ururururu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Podziemia-
Skocz do: