IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Die, die my darling. Roza przybywa.

Go down 
AutorWiadomość
Rozalina
Klasa Czwarta
avatar

Sagittarius Liczba postów : 18
Join date : 19/04/2014
Age : 20

PisanieTemat: Die, die my darling. Roza przybywa.   Nie Kwi 20, 2014 5:56 pm


Godność: Dla wrogów Rozalina Marcy Marianne Hatthorne-Exupery. Dla całej szarej reszty: Roza.
Wiek: 17 wiosen.
Pochodzenie: Szare ulice londyńskich dzielnic. Jednym słowem- Anglia. Tam się wychowała. Jednakże po śmierci matki resztę dzieciństwa spędziła u ojca we Francji.
Dom: Saeva, to oczywiste.
Klasa: IV
Klub i pozycja w nim: „Nie należę do żadnego cholernego klubu. Póki co mam nadzieję zwojować świat samej.” Kto wie, może w trakcie nauki w nowej szkole to się zmieni?

Umiejętności:
~ Całkiem dobrze posługuje się bronią białą.
~ Wysportowana.
~ Została zmuszona by podjąć nauki gry na pianinie- nawet dobrze jej to wychodzi. Ale i tak- fuj.
~ Uwielbia manipulować ludźmi.
~ Skill w grach komputerowych też się liczy?




Choroby: Jest zdrowa, póki co. Z wyjątkiem daltonizmu, ale nie przeszkadza jej to za bardzo.



Charakter: „Kocham rozmawiać z ludźmi. Kocham patrzeć na ich cierpienie i ich poniżać” to są słowa naszej bohaterki. Nie jest ona typową księżniczką, choć na taką próbowano ją wykreować. Niestety, wczesne dzieciństwo spędziła pośród ludzi z niższych warstw społecznych. Przez pewien czas  była twardą chłopczycą bez zasad. Chociaż może teraz na taką nie wygląda i można by rzecz, że całkiem niezła z niej ślicznotka. Z charakteru też jest nieco słodsza niż dawniej. Ale to tylko pozory. Nie warto jej denerwować, oj nie warto. Uwielbia znęcać się nad słabszymi, kłamać, dręczyć. W silniejszych od siebie szuka sojuszników. Uważa się za lepszą od innych, mimo iż wcale tak nie jest. Życie ją nauczyło, że trzeba zadbać o siebie, odnaleźć się w społeczeństwie bo kiedyś może być na to za późno. Oprócz tego ma też dobrą stronę, wiecie o tym? Jeżeli już sobie znajdzie przyjaciółkę, to taką na zawsze. Chętnie staje w obronie osób na których jej zależy, jednakże jest to wąskie grono. Potrafi też się dobrze bawić. Często pijana wraca z imprez, ale nie warto wspominać o tym ponieważ ta panienka niczego nie żałuje.
To tak ogólnie, jej charakter jest bardzo różny, w zależności od sytuacji. Jak już było wspomniane wcześniej- wredota i manipulantka z niej. Co za tym idzie- przy pierwszym spotkaniu potrafi być miła, jeśli wyczuje, że dana osoba na to zasługuje. W jej oczach znajomi to tylko takie pupilki. Może od czasu do czasu coś dla nich zrobić, chętnie zabawi się. I nic więcej. Nie lubi ludzi. Jej „kompleks boga” został zapoczątkowany w momencie gdy poczuła, że sporo osób patrzy na nią z góry. Do teraz jej się tak wydaje. W głębi serca uważa się za śmiecia, którym zresztą jest. Dlatego musi się dowartościować. Nauczona jest robić wszystko na pokaz, a pełnie szczęścia osiąga dopiero wtedy gdy może usiąść przed swym laptopem i zagrać w jakąś bijatykę/przygodówkę/cokolwiek. Uwielbia gry, mogłaby spędzić przed nimi wieczność ale wtedy w ogóle by nie wychodziła z pokoju. To raczej tyle, reszty dowiecie się rozmawiając z jej niewyparzonym językiem.

Wygląd:
Słodka, słodka, aww. Nie no, to raczej jej nie opisuje. Ciuchy- nosi zwyczajne. Spódniczki w kratke, białe bluzki/koszulki i czarne kurtki. Uwielbia też ubierać się w różnorakie spodnie, t-shirty. Z butów to tylko półbuty lub glany. Nienawidzi szpilek. Jej styl jest bardzo pomieszany przez to jak zmieniała środowiska. Zaczęłam trochę nieschematycznie opisując najpierw ubrania. Jest to trochę mało istotna rzecz więc teraz przechodzę do tych ważniejszych. Tylko... Co tu dużo pisać/mówić? 1.65m? 55Kg? Nie rzuca się w oczy, nie jest zbyt gruba. I lekka deska z niej, bo można! Może dlatego nie lubi cycatych damulek... Może kojarzą jej się z kupą mięsa albo czymś? Nieważne, brnąc dalej jest to panna o kruczoczarnych włosach, które są zresztą bardzo mocno poczochrane i często w nieładzie  oraz bladej, wręcz trupiej cerze.
Nic szczególnego, wygląda jak pierwsza lepsza. W dodatku posiada piwne oczy.  Nie widać w nich zupełnie nic oprócz złośliwych iskr. Jej uśmiech nie jest ciepły. Tylko przerażający. Mówi wręcz „I tu cię mam, już jesteś na mojej smyczy, kochaniutki!”. Często jest też szyderczy, lub pozbawiony choćby cienia wesołości.
Sporo osób nazywało ją przez pewien czas „Kruczą panną” właśnie przez swoje uosobienie. Pomijając to wszystko, jest naprawdę ładna.  Ma trochę dziecięcą urodę, ale nie zawsze. Malować się też potrafi, oj tak.  No i jest wysportowana. Ma na ciele parę cięć, blizn z bójek. Czasem jej się zdarzy, przecież wspomniałam, że nie jest typową „księżniczką”. Mogłaby nawet zabić, jeśli ktoś by jej odpowiednio zapłacił.

Historia: Co dobrego wyszłoby ze związku bogatego i szanowanego maga oraz zwykłej prostytutki? Ano, nic. Samo zło. I tak się właśnie stało w jedną z grudniowych nocy gdy to na świat  przyszło najmniej porządane dziecko- Rozalina. Ojca nie było przy narodzinach, w ogóle go na długo nie było. Został przejazdem, natrafił na tancerkę w jednym z poważniejszych klubików... I to na tyle. Matka nie była zachwycona tym, ale córeczkę pokochała. Cassandra, bo tak się ta pani nazywała, była dla Ross jak słońce. Potrafiła śpiewać, piękna- po prostu ideał. Niestety, ich życie nie było już tak idealne. Rozalina codziennie musiała mierzyć się z ulicą, kraść jedzenie na targu, zadawania się z dzieciakami biedoty, które nie były zresztą przyjacielsko nastawione. W domu zawsze wszystkiego brakowało, prócz miłości. Dlatego Roza bardzo przeżyła śmierć matki. Pani Cassandra Hatthorne po jakimś czasie została zarażona dosyć rzadkim wirusemi zmarła. Jej córka miała wtedy 13 lat. Zmarła ladacznica zdołała jednakże wysłać list do jednego ze swoich byłych klientów, nie trudno  o to było ponieważ był nim jeden z popularniejszych magów we Francji- pan Exupery. Wysłał on po córkę eskortę i sprowadził małą sierotę do Francji.  Nie spodobała mu się jej imię. „Rozalina Marcy Hatthorne" nie brzmiało po królewsku.  Stary Exupery, miał już następcę- syna. Jednakże wolał, żeby jego córka okazała się księżniczką. Swój potajemny romans zatrzymał w tajemnicy, dziewczynę zamknął przed światem i otoczył nauczycielami oraz służbą. Poza tym- wymógł na niej imię Marianne Marcy Exupery, niezbyt przypadło jej to do gustu. W ogóle, nic jej nie przypadło. Bogate życie okazało się obrzydliwie nieprzyjemne. Nawet jej służba patrzyła na nią jak na potwora. Ojciec w ogóle z nią nie rozmawiał, czasem z bratem zamieniła parę słów. Wiele osób w willi jej rodzica traktowało ją jak powietrze. Miała tu pozostać pod ścisłym nadzorem.
Tak było dopóki zaczęła wykazywać zdolności magiczne. Lord Exupery nie wiedział co z tym fantem zrobić. O to jego córeczka z przypadku mogła zostać magiem! Dziwnym by było gdyby nie wysłał jej do odpowiedniej akademii. Stwierdził, że jej starszy brat i tak może mieć na nią oko. By sobie na zbyt wiele nie pozwoliła przypadkiem. I tak o to biedna Rozalina trafiła do szkoły, z okropnie długim imieniem i bogatym rodowodem.


Inne:
~ Jest bardzo tajemnicza
~ Praworęczna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inessa Władysławowa
Nauczycielka Eliksirów
avatar

Liczba postów : 372
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Re: Die, die my darling. Roza przybywa.   Nie Kwi 20, 2014 6:29 pm

Zaklepane
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inessa Władysławowa
Nauczycielka Eliksirów
avatar

Liczba postów : 372
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Re: Die, die my darling. Roza przybywa.   Nie Kwi 20, 2014 6:55 pm



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Die, die my darling. Roza przybywa.   

Powrót do góry Go down
 
Die, die my darling. Roza przybywa.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kartoteka :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: