IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stary dąb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Stary dąb   Pią Lut 07, 2014 7:15 pm

Co w szkole robi drzewo? No dobra, może to nie to pytanie, bo drzewa w szkołach z reguły nie rosną, a i to nie znajduje się między ścianami sal. Ten dąb znajduje się na dziedzińcu i tak naprawdę to chyba nikt nawet nie zauważył, kiedy ten zdążył wyrosnąć. No, chyba najważniejszym jest fakt, że jako tako znajduje się w tym miejscu. Dokładniej w jego kącie, na uboczu. Latem jest to jedno z najlepiej ocienionych miejsc, za to w zimę lepiej trzymać się stąd z daleka. No chyba, że ktoś lubi istną Syberię, jaka tutaj panuje. Może i dziwne, ale czasem wydaje się, że to drzewo zabiera całe ciepło z otoczenia. Może to i prawda, ale kto by się tym przejmował?

Patrzymy w lewo - czysto. Teraz w prawo! O, spójrzcie wy, cóż za szczęście - i tutaj nikogo nie ma! Ale chwila moment, ktoś może zeskoczyć z góry! A nie, jednak nie. Nikt się nie czai, więc powinno być dobrze.
Tak, właśnie tak szedł Dimitri, który nie tak dawno temu upolował ostatni kawałek ciasta z jabłkiem, który był sobie na jadalni. Owszem, może i kradzież była zła i takie tam pierdoły, ale kto by się tym przejmował? Najważniejsze teraz było, aby przysmak rudzielca dotarł w jednym kawałku do miejsce, w którym nikt go nie znajdzie i będą mogli być na wieki wieków razem... A przynajmniej do czasu, aż układ pokarmowy Oliviera nie przetrawi ciasta.
Mało myśląc - co nie było żadną nowością - chłopak skierował swoje kroki ku dębowi. Nie, żeby lubił to miejsce jakoś wyjątkowo... Chociaż nie, lubił je, kiedy chciał sobie posiedzieć sam. Ludzie zdawali się nie widzieć osób, przebywających w tym miejscu. Dla niego to tam lepiej. No, jak ktoś chciał być sam to chciał być sam, a nie!
Tak czy siak, Dimitri bardzo szybko zaczął wspinać się po drzewie na jedną z niższych gałęzi. Było to o dziwo łatwe. Znaczy, gdyby nie trzymał ciasta w jednej ręce i nie uważał na nie to by był kompletny banał, ale jak tak można poświęcić biedne ciastko?! No właśnie, nie można! W takim wypadku, Holender już po chwili znalazł się na drzewie i majtał wesoło nogami. Oczy świeciły mu się jak jakieś dwie gwiazdeczki. No w końcu ciasto! I to takie tylko dla niego! To na pewno było coś. No dobra, prawie coś. Przecież dosyć często miał słodycze tylko dla siebie i nie było się z czego cieszyć. Ech... Kolejny dowód na to, że rozwój Oliviera jest daleko z tyłu i wcale nie zamierza nadrabiać swoich zaległości. No, ale przynajmniej chłopak czuł się dobrze takim, jakim był... A przynajmniej tak powinno być, czy coś.
Już pierwszy kęs jabłecznika miał wylądować w ustach, już miłośnik słodyczy miał zamiar skosztować swej ostatniej zdobyczy, kiedy nagle w dole zauważył dziewczynkę o różowych włosach. Uśmiechnął się wesoło, zaczynając jej machać, kiedy ta tylko znalazł się w pobliżu dębu. Oj, biedny chłopiec, który nawet nie był świadomy tego, że nie zdąży zasmakować ciasta...
Jak to z Olivierem było, ten musiał już po chwili podzielić się swoją niezwykłą zdobyczą. No bo przecież ona wyglądała na osobę, która lubi słodycze!
- Zobacz, zobacz! Ja mam jabłeeeee... - zawołał, a w sumie to już po chwili krzyknął, bo najzwyczajniej w świecie przez swoje wychylanie się, stracił równowagę i spadł z drzewa. Całości dopełnił widok ciasta, które wylądowało wprost na czerwonej czuprynie Dimitriego. Popatrzył na różową dziewczynkę z miną, która świadczyła o tym, że nie ma bladego pojęcia, co się właśnie stało.
- Moje... Moje ciasto... - powiedział, rozglądając się dookoła. A tak byłem głodny!, pomyślał, a już po chwili zaburczało mu w brzuchu. No dobra, wyimaginował sobie burczenie w brzuchu. Niedawno jadł, a to, że ubzdurał sobie, że był głodny to już zupełnie co innego. No, on przecież nic takiego nie zrobił! Po prostu nie najadł się wystarczająco, ot co!

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hope
Klasa Pierwsza
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 03/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Nie Lut 09, 2014 6:45 pm

Hopcia nie miała czasu usiąść, albo, co nawet lepsze, położyć się we własnym pokoju, w dormitorium Veneficus. Krążyła przez tereny szkoły, do Sattendorf i znowu przy szkole. W sumie zaczynały ją boleć stópki od tych podróży, ale nie znała żadnego masażysty. Najwyżej sama sobie wymasuje, o! Ale to dopiero jak wróci, a teraz szła na dziedziniec. Hope przechadzała się, gdy nagle w oczy rzucił jej się jakiś chłopak, siedzący na dębie. W sumie wcześniej go nie zauważyła, jednak to pewnie dlatego, że wtopił się w cień i ponieważ wcześniej nie machał ręką, mógł zostać przez dziewczynkę zignorowany.
Na chwilę oczy dziewczyny się rozjaśniły, wręcz biły z nich iskierki, a jej usteczka rozwarły się. Ślinianki zaczęły pracować, jednak trwało to bardzo krótko, bowiem właściciel ciastka- chyba jabłecznika, z tego co Hopcia usłyszała, spadł na ziemię. Słodkość wylądowała mu na głowie.
-Wawawa~- wydała z siebie dziwny, choć nawet melodyjny odgłos Hopcia i podbiegła do chłopaka z opaską na oku. Przykucnęła przed nim i dotknęła go palcem w czoło. W sumie wyglądał trochę jak pirat z opowieści, które słyszała w domu, we Włoszech. Mama jej opowiadała, że jak będzie niegrzeczną dziewczynką to przyjdą piraci o drewnianych nogach, z opaskami na oku i papugą na ramieniu i ją zabiorą. Na szczęście Hope jest tu dzisiaj w St Francesa, więc żadni piraci jej nie porwali. Spojrzała jeszcze, by się upewnić co do piractwa chłopaka na jego nogę. Papugi nie widziała, a nogi miał normalne. Czyli to pewnie przypadek.
-Wszystko w porządku?- spytała z troską wymalowaną na twarzy i obecną w głosie. Mimo, że go nie znała, to poczuła obowiązek, by spytać o stan zdrowia i samopoczucie. Przecież spadł z drzewa! Mógł sobie coś złamać.
-Jeśli lubisz jabłecznik o smaku włosów to możesz się jeszcze nim posilić- powiedziała i zachichotała. Rudy chłopak wyglądał tak bezradnie, leżąc z ciastkiem na głowie. Hope jednak nie zamierzała mu zabierać ciasta z czubka głowy. Obserwowała, co też rudy chłopak zrobi w takiej sytuacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Nie Lut 09, 2014 7:29 pm

Popatrzył na różowłosą dziewczynkę, która w takim świetle wyglądała jak jakiś aniołek. Tak, taki aniołek, który o wszystkich wokół się martwi i jest czystym wcieleniem jakiegoś duszka świętojańskiego... Ej, nie. Chwila i wróć! To chyba nie świętojańskie. Świętojańskie to były robaczki... Czy coś takiego... A kij z tym! Jeden pies, co tam dokładnie było. Ważne, że chyba wszyscy wiedzą, o co dokładnie temu rudzielcowi chodziło. Raczej. Przynajmniej powinni!
- Nie... Nie, nic mi nie jest. Znaczy, boli mnie wszystko, ale poza tym nic mi nie jest. Chyba się powinno zagoić. Ewentualnie będę zwijać się z bólu u pielęgniarki albo cokolwiek innego... W sumie to nie wiem. A ciebie nic nie boli? - zapytał, jakby to było coś zupełnie normalnego. I nie, o dziwo nie było to żadnym sarkazmem, ani niczym innym. On naprawdę się martwił czy tej niskiej pani nic się nie stało!
A tak swoją drogą to - był na świecie ktokolwiek, kto nie lubił jabłecznika? Przecież to najlepsze ciasto pod słońcem! No dobra, może osoby uczulone na ten konkretny owoc nie byłyby zadowolone kosztowaniem takiego wypieku, ale to nie zmienia faktu, że tylko dziwacy tępią jabłka! One są najlepsze pod słońcem! No tak dosłownie, bo lepiej, aby pod nim dojrzewały.
- Jabłecznik jest dobry pod każdą postacią! Ale chyba z takimi włosami to zatrucia można dostać, więc lepiej go już do buzi nie wkładać.. - mówił, po chwili podnosząc się do siadu i zrzucając całe ciastko z głowy. Taka marnotrawstwo! No, ale zawsze można iść i kupić sobie podobny wypiek. O, właśnie! To dobry pomysł!
Już po chwili siedział po turecku na przeciwko dziewczyny, obdarowując ją swoim szerokim i wesołym uśmiechem.
- A ty jakie lubisz najbardziej ciastka? Ja chyba jabłecznik i... Hmm... W sumie to torty czekoladowe są wyśmienite! Takie z bitą śmietaną i dużą ilością owoców! O, i można dodać do nich też galaretkę i kruszonkę! Im więcej, tym lepiej, tylko niestety może brzuch boleć z przejedzenia. Znaczy, innych. Ja tak szczerze nigdy nie miałem jeszcze, ale bardzo dużo jem. Jestem Olivier. - Tak bardzo na temat. Tak, dokładnie. Dimitri jest mistrzem mówienia na temat. No, ale przynajmniej wyciągnął do dziewczyny rękę, jak być powinno. Co go obchodziło, że była z innego domu? Jeśli lubiła słodycze to nawet mógłby się jej oświadczyć! Chociaż nie, może lepiej nie. Nie każdy normalnie reaguje na takie nagłe wyznania miłości, które uzasadnione są wspólną miłością do wypieków...

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hope
Klasa Pierwsza
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 03/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Nie Lut 09, 2014 8:58 pm

Chyba rudzielec się wyleżał na zimnej ziemi, choć leżał dłuższą chwilę. Hope nie wiedziała, czemu nie wstawał od razu. Może rzeczywiście coś sobie zrobił.. I jeszcze takie nonszalanckie stwierdzenie o stanie swojego zdrowia.
-Do wesela się zagoi- uśmiechnęła się i wyjęła z kieszeni płaszczyka lizaka truskawkowego. Zaczęła go ciamkać, wydając przy tym odgłos... no właśnie ciamkania. Nie wiedziała nawet, jak to opisać. Może ten dźwięk należał do rodziny cmokań? Albo do rodzaju ciumciań? Była to dość bogata rodzina odgłosów, a sama Hopcia nie miała specjalnie czasu, by myśleć nad uszeregowaniem i usystematyzowaniem dźwięków, wydawanych przed język, tudzież podniebienie przy jedzeniu, lub ssaniu czegokolwiek.
-Ja? Czuję się świeeeeeetnie~- powiedziała melodyjnie i okręciła się na jednej nodze, przy czym natrafiła na jakiś zbyt śliski kawałek podłogi i hyc! Upadła na tyłek. Nadęła poliki i szybko się podniosła i zaczęła otrzepywać, by jej czarna spódniczka nie wyglądała jak psu z gardła wyciągnięta. Zresztą, akurat niedawno spotkała na tyle dużego psiaka, że mógłby jej zjeść spódniczkę, a nawet cały mundurek. Tylko pewnie przez to by się rozchorował. A był nawet słodki.
-No, teraz boli mnie pupa...- powiedziała ze smutną minką i spojrzała na chłopaka, który już podniósł się do siadu.
-Zgadzam się- powiedziała i śledziła spojrzeniem ciastko aż do upadku na ziemię. Odliczyła po cichutku do trzech. No, zasada trzech sekund przestała działać. Już było nie do zjedzenia na pewno. Bakterie zdążyły na nie przeskoczyć.
-Ja? Lubię torty, herbatniki, serniki, makowce, jabłeczniki. Waa i uwielbiam bitą śmietanę.. i.. i.. owoce też- oczka Hope świeciły jak dwie żaróweczki, a w kącikach jej ust pojawiła się ślinka. Na pewno do uszu Oliviera mogło też dotrzeć lekkie burczenie w brzuchu dziewczynki. Zaczerwieniła się i otarła ustka rękawem. Spojrzenie wróciło do normalności.
-Zgłodniałam...- powiedziała cicho. Za dużo myślenia o jedzonku, za dużo smacznych i kolorowych myśli napłynęło do jej maleńkiej główki. Brzuszek musiał odpowiedzieć jakimś kontratakiem, a ten dźwięk był dużo dziwniejszy i bardziej zawstydzający niż wszystkie razem wzięte z rodziny mlaskań. Choć zapewne mniej niegrzeczny. W końcu tworzył się bez naszej wiedzy, w przeciwieństwie do mlaskań.
-I mam na imię Hope, miło Cie poznać- dodała, gładząc i wytrzepując jeszcze spódniczkę z tyłu. Zapewne jeszcze nie była w pełni czysta.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudzielec
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 91
Join date : 31/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Lut 10, 2014 4:52 pm

Nawet jeżeli takie ciamcianie byłoby niegrzeczne, Olivier nie przejąłby się tym w żaden sposób. Należał do osób, które dobrymi manierami za bardzo się nie przejmowały, ale przecież w tym nie ma kompletnie niczego złego! Każdy może stwierdzić, że jednak trzeba zachowywać jakąś tam kulturę, ale... Tak naprawdę to kogo to obchodzi? No właśnie. Ludzie mówią, że trzeba jeść z zamkniętą buzią i nie wydawać żadnych odgłosów, bo tak im się spodobało, a raczej tak sobie ubzdurali.
Uśmiechnął się wesoło do dziewczyny, kiedy usłyszał, że ta jak najbardziej ma się w porządku. TAK, to ona tutaj spadła z drzewa. Tak swoją drogą to chyba nawet widać po rudym, że spadł z drzewa... Znaczy, kto normalny by się zachowywał tak jak on teraz? Martwi się o osobę, która widziała jak on spada... Tak Dimitri, dokładnie o to chodzi w tym wszystkim.
- To dobrze, że nic ci się nie stało - powiedział z szerokim uśmiechem, zaraz po tym obserwując jak dziewczyna upada na pupę. Nie, nie wstanie i jej nie pomoże. Nie, żeby nie był do tego skory. Po prostu doskonale wiedział, że gdyby był tak bardzo skory do pomocy, skończyłoby się to wszystko jeszcze gorzej. Ta, oboje by wylądowali wesoło - lub niekoniecznie - na podłodze i tyle z tej radości dookoła.
- Oj... To bardzo źle, że coś boli! No, ale nie da się zbytnio nic zrobić. Znaczy, na poprawę humoru można dostać ciastko z kremem i jeszcze do tego kubek z gorącą czekoladą... Mniam... - mruknął, powoli już rozmarzony. Takie pyszności... Bielutka i puszysta chmurka, która jest ułożona na kruchym ciastku, a to wszystko polane syropem malinowym i różowo-czerwonej barwie... Mniam... I nie można zapomnieć o tym kubku ciemnej oraz gęstej cieczy! Takie rarytasy na myśl przychodzą, a tutaj trochę guzik z tego... Ech, no nic. Trzeba się chyba ogarnąć.
Już po chwili wstał z ziemi, zastanawiając się chwilę nad czymś. Uśmiechnął się do dziewczyny wesoło, kiedy tylko usłyszał jej burczenie w brzuchu, a zaraz po tym przeprosiny. Podszedł do niej - a jako, że był troszeczkę za wysoki to kucnął - i lekko zmierzwił jej włosy, szczerząc się od ucha do ucha.
- Miło mi, Hope. Mogę pobawić się w starszego i dobrego brata, którzy zabierze cię na ciastko do miasta? - zapytał, lekko przechylając głową i po chwili podnosząc się do pionu. Nie czekając na odpowiedź, złapał dziewczynkę za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.
- Zjemy sobie coś dobrego i oboje będziemy najedzeni, o! Co powiesz na kawiarenkę? I będziesz mogła sobie wybrać ciastko, jakie tylko chcesz. Co ty na to? Ja chyba wezmę jabłecznik, placek z wiśniami, babeczkę, rogalika z czekoladą i jeszcze pączki nadziewane różą i posypane cukrem pudrem... - zaczął wymieniać rozmarzony.

[z/t x2. Dajesz posta w kawiarence.~]

_________________
| ograniczona aktywność na forum: 21 marca - 25 kwietnia |
| całkowita nieobecność na forum: 19 - 29 maja |
| wykonanie zamówień w avatarni: co weekend |

KP | Głos | Relacje | Avatarnia | Poszukiwania
| Aktualna fabuła - India |
Dialog | Myśli | Opis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hope
Klasa Pierwsza
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 03/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Lut 10, 2014 7:04 pm

Chłopak był aż nadto troskliwy o zdrowie Hopci. W końcu to on spadł z drzewa. Może uderzył się w głowę i nie wie za bardzo, co się dzieje? Dziewczyna zdenerwowała się lekko. Kto wie, co może chłopak jej zrobić w takim dziwnym stanie. Wierzyła jednak, że to tylko chwilowe, albo że tylko w tej jednej kwestii coś mu się namieszało i postanowiła dalej nie wnikać.
-Ale nie za bardzo. Tak ciutek boli- powiedziała, by pocieszyć od razu rudzielca. Jednak okazało się to niepotrzebne, bo zaczął mówić o słodkich ciastkach i innych przysmakach i się rozmarzył. Zresztą i myśli dziewczyny powędrowały w tym kierunku. Mieli nawet dużo wspólnego. Byli niezdarami, uwielbiali słodycze i ciastka, mieli czerwone włosy. Nagle Olivier podszedł do niej i przykucnął przed Włoszką. Akurat się czerwieniła, a on tak się zbliżył!
-S-si- odpowiedziała króciutko z zająknięciem, nawet we własnym języku, i dała się prowadzić za rękę w stronę wyjścia z dziedzińca, trzymając łapką szalik. Nie chciała nic zgubić po drodze, wtedy byłoby jej zimno w szyjkę i mogłaby się nabawić anginy, przeziębienia albo innego paskudztwa! A leżeć w pokoju nie zamierzała zbyt długo. No, co najwyżej w nocy. Albo na jakąś podeserową drzemkę. Wbrew pozorom nie była leniuchem, który tylko by się wylegiwał w łóżku. Wręcz przeciwnie, lubiła chadzać na spacery i poznawać ludzi. Choć czasami później bolały ją nóżki, tak jak dziś.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anemone Hachi
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 21/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Lut 17, 2014 5:01 pm

Anemone wdrapała się z łatwością na drzewo, wymijając wszystkie gałęzie, dziuple, ptaki itp. Weszła na wysoką gałąź, aby zaobserwować zbliżającą się noc, słuchała tego co Smoker i sumując już jej były. bo stety ona chciała czegoś, czego chłopiec jej nie da.
Patrzyła tak na pomalutku prawie schowane słoneczko które było za nią, a przed nią wyłaniał się księżyc. Obłędny widok! Z kieszeni swetra wyciągnęła czekolade i zaczęła jęść myśląc o tym, jakie to zabawne uczucie, miłość była taka dziecinna, jak jej czternastolatek. Czekała na akcje na ringu, to było dla niej teraz głównym celem, oczekiwała że może tam kogoś znajdzie, a znając jej empatie i nieetyczne zachowanie, pewnie by jej to długo nie zajęło.
~Słońce zachodzi, ciemność nadchodzi... Powinnam poćwiczyć. Pomyślała gdy słońca nie było już widać, a jej oczy oddawały złoty blask, odbicia od księżyca. Zaczęła rozciągać ręce i nasłuchiwać otoczenia, co było trudniejsze bo uszka zagłuszała muzyka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selestia

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 01/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Wto Lut 18, 2014 9:24 pm

Kobieta spokojnym krokiem ruszyła na dziedziniec i usiadła pod dębem. Niespodziewanie z cienia wyłonił się czarny rumak i podszedł do kobiety. Ta podniosła się i delikatnie pogłaskała go.
Mogło się zdawać, że rozumieli się bez słów i wręcz rozmawiali. Czarny rumak delikatnie trącił jej kask, który dziewczyna co chwilę poprawiała. Dzisiejszy dzień nie był dla niej zbyt owocny jeśli chodzi o spotkania z ludźmi więc przynajmniej chwila z jej rumakiem może ją pocieszyć i wyrwać z tego dziwnego, smutnego humoru.
Nie podejrzewała nawet, że ktoś mógłby przy niej być, albo w tym miejscu. Nie obraziła by się, gdyby ktoś zechciał by jej towarzyszyć i nie olał by jej w końcu. Taka tam przyjemna odmiana w dzisiejszym dniu, zresztą dzień się już kończy więc nawet jeśli nic się nie zmieni to nadzieja jest w przyszłym dniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anemone Hachi
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 21/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Sro Lut 19, 2014 5:14 pm

Noc. Żółte, kocie oczy idealnie wymierzyły konia. Który po chwili podszedł, chyba do swojej właścicielki. W nocy działy się dziwne rzeczy, a w tym budził się instynkt Anemone. Drapieżca, he... Była głodna, mimo ze zjadła sporo, to jej metabolizm robił swoje. Szła zgrabnie, nie haczyła o gałęzie czy inne podobne ciała, które by mogły zagłuszyć świerszcze, bądź kruki i inne ptaki. W nocy wszystko było głośniejsze, wiec z łatwością słyszała oddech konia. Mało ją interesowała postać gdy wisiała tuż nad nią, może metr. Gałąź idealnie pozwalała Anemone na skok. Skok godny zabójcy, koń miał stać się dzisiejszym obiadem, wręcz się uśmiechnęła. To mogło ją teraz zdrazić, dźwięk uśmiechu. Cholerny błąd, ale jednak.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selestia

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 01/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Sro Lut 19, 2014 7:44 pm

Może i kotka wybrała sobie na wieczorny posiłek koninę, jednak pewnie jej to nie wyjdzie. Cóż i tak czasem bywa. Znaczy, nie to, że ktoś by ją zauważył. Po prostu nie zje konia, w końcu nie da się zjeść ducha. A skoro koń jest duchem, to kotka go nie zje. Proste, nawet dziecinnie.
Postać w kasku spojrzała nad siebie jednak nie dostrzegła niczego dziwnego, może lekki, złoty połysk, no ale nie będzie się bać kota. Zresztą niczego nie musi się bać, po nikt jej nie zabije. Taki tam psikus. No trzeba też powiedzieć, że nie zrani dziewczyny. No bo jak tu zranić ducha? Nawet jeśli wygląda on bardzo realistycznie to nie da się tego zrobić. Tak więc, nawet, jakby zauważyła kotkę nie przejęła by się nią. Po co? Taki tam zwykły kotek chodzący sobie po drzewie. Nic nadzwyczajnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anemone Hachi
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 21/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Czw Lut 20, 2014 3:12 pm

Rzuciła się na konia. Benc. Niespdoziewała się ducha...
Przeleciała przez jego ciało i padła na glebę. Przeturlała się i wstała. Popatrzyła to na konia, to na kobietę w kasku...
-Dziwne nyan. Powiedziała drapiąc się po głowie... Jak mogła się nabrać! Co za parodia, uh... A była całkiem głodna, akcja reakcja, domyśliła się że nic nie zrobi. Co ją nieco zirytowało, popatrzyła na kobietę w kasku.
-Heeey, czemu twój koń jest duchem! Zapytała z uśmiechem, zamachała uszkami, podniosła ogonek do góry. Cała Anemone, pełna ciekawości i Energi. Oczka oddawały lekkie światło, a księżyc dzisiejszej nocy był ogromny! Więc wszystko było idealnie widać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selestia

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 01/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Czw Lut 20, 2014 4:23 pm

Nagle coś białego przeleciało przez jej rumaka, a ten najzwyczajniej w świecie rozpłynął się w powietrzu. Spojrzała na winowajcę i zobaczyła...kotka! Przyłożyła dłoń do kasku tam, gdzie powinny być usta. Gdyby miała głowę, pewnie zarumieniła by się i powiedziała, że kotka jest wyjątkowo słodka. Zamiast tego podeszła do niej i pogłaskała ją po główce między uszkami.
Takiego kotka jeszcze nie widziała i ciekawa była, czy różni się on od innych kotków na świecie. Nawet jeśli wyglądał inaczej pewnie lubiła bawić się jak kotek. Cóż trza było by to sprawdzić.
Na dłoni Selesti pojawiła się mała, czarna myszka do nakręcania. Uruchomiła ją i puściła na ziemi ciekawa reakcji dziewczyny.
Cóż jeśli pobiegnie za myszką duszek pewnie siądzie sobie na ziemi i popatrzy na to widowisko.
Jeśli nie, to ta odpowie na jej pytanie, które zdążyła zadać, zanim myszka poszła w ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anemone Hachi
Klasa Szósta
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 21/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Czw Lut 20, 2014 9:59 pm

Popatrzyła na kobiete, a ta ją pogłaskała.  Anemone się uśmiechnęła i zamruczała  dając się pogłaskać, opuściła główkę w zadowoleniu. Nagle postać wyciągnęła myszkę, nakręciła ją i puściła. Co jak co, kotek długo nie musiał jej gonić, szybki zwrot i pacniecie łapą! A myszka najwyraźniej znikła. Spojrzała zdziwiona na kobiete w kasku.
-Nya? Powiedziała lekko spuszczając uszy. Czuła się zagubiona, nie wiedziała co robić.
Patrzyła, tak na nią. Lekko nawet się przestraszyła, ale powiedzmy że duch, traktował ją tak, jak ona nie chciała. Nie przykuł zainteresowania jej osobą, tylko faktem że jest kotem. Napuszyła na to dumnie ogonek, prychnęła i wstając odeszła od niej jak i od dębu.
z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selestia

avatar

Liczba postów : 40
Join date : 01/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Lut 24, 2014 5:25 pm

Gdy kotek uciekł, czarny koń sam wyłonił się z cienia. Selestia na niego wsiadła i odjechała w rytmie śmierci dalej w noc.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi
Przewodnicząca Klubu Herbacianego | Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 03/03/2014
Skąd : Gdańsk.

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Nie Mar 09, 2014 9:20 pm

Arashi postanowiła się przejść, bez wiadomego celu. Może była to chęć dotlenienia, może nudziło ją siedzenie w pomieszczeniu, a może po prostu jej się nudziło. Było dosyć zimno, więc założyła czarny płaszcz, którym się otuliła, jednak nadal odczuwała chłód, zupełnie jakby przez obecność drzewa, ponieważ gdy wychodziła z budynku szkoły było jej cieplej. Zapomniała rękawiczek, więc wsadziła ręce w obszerne kieszenie. Nie miała pomysłu, co dalej ze sobą zrobić, więc zaczęła chodzić w kółko, bez specjalnego celu.
Może ktoś tu przyjdzie, pomyślała i dalej okrążała drzewo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lacey
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 18/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Nie Mar 09, 2014 9:49 pm

Zima. Paskudna pora roku. Wszędzie ten śnieg, a na dodatek okropnie piździ. Co prawda tym razem była ona wyjątkowo łagodna, co jednak nie zmieniało faktu, że Lacey wciąż szczerze nią pogardzała. Nie widziała również najmniejszego sensu w rzucaniu się śnieżkami, lepieniu bałwanów, robieniu anioła na śniegu i tym podobnych bzdurach. Samo zło. Nic, tylko się przy tym jakiegoś paskudnego choróbska nabawić. Dlatego też ona sama całkiem nieźle zabezpieczyła się na taki wypadek - sweter na swetrze, a do tego jeszcze płaszcz, którym była bardzo szczelnie opatulona. A mimo to wciąż widać było, że lekko drży z powodu zimna. Cóż... Była zmarzluchem, nie da się ukryć. Co też więc nakłoniło ją do wyjścia na zewnątrz i opuszczenia bezpiecznych, ciepłych murów? Otóż odpowiedź była całkiem prosta - inni uczniowie. Nie mogła znieść ich wrzasków, czy nawet samej ich obecności, choćby nie robili niczego szczególnego, co mogłoby ją zirytować. Bez określonego powodu. Dla wygody możemy uznać, że wstała rano lewą nogą, o. Co za tym idzie była gotowa zrobić wszystko, żeby na moment się od nich odciąć - choćby miała się przez to narazić na przenikliwy chłód. Przynajmniej się trochę dotleni.
Skierowała się do miejsca, w którym, jak podejrzewała, nie powinna się na nikogo natknąć. Mowa, rzecz jasna, o starym dębie, znajdującym się na uboczu. Zakładając nawet, że znowu ją coś chwyci i gdyby nie była sama ktoś inny mógłby wziąć ją z tego powodu za psychiczną - nikogo oprócz niej tam przecież nie będzie.
I tak dreptała przed siebie, z rękoma w kieszeniach, wbijając mało przychylne spojrzenie w skrzypiący pod jej nogami śnieg. Już, już była prawie na miejscu, podniosła wzrok i... zamarła. Nie dość, że, jak się okazało, wcale nie będzie sama, to i natknęła się na jakąś dziwną istotkę, która krążyła wokół drzewa. Widok ten nieco wytrącił ją z równowagi - nawet cała złość momentalnie z niej uleciała. Ot, stała jak taki kołek, gapiąc się na dziewczynę, która, zdaje się, jeszcze jej nie dostrzegła. Zamrugała dwukrotnie oczyma, zdezorientowana. Nie wydusiła z siebie ani jednego słowa, żadnego "cześć", tylko... Patrzyła. No bo... co ona tak na dobrą sprawę wyprawiała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi
Przewodnicząca Klubu Herbacianego | Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 03/03/2014
Skąd : Gdańsk.

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Nie Mar 09, 2014 10:15 pm

Arashi nadal przechadzała się obok drzewa, w celu rozgrzania, wpatrując się w swoje buty, śnieg skrzypiący pod nogami. Było jej już odrobinę cieplej, co przyjęła ze znaczną ulgą. Zatrzymała się, nie patrząc nawet gdzie się znajduje i podniosła głowę. Gdy to zrobiła, zauważyła dziewczynę stojącą opodal.
Musiałam wyjść na idiotkę, stwierdziła.
Osoba, która się jej przyglądała, wyglądała na starszą od niej, mimo że była odrobinę niższa. Miała jednak bardzo charakterystyczny wygląd, oprócz tego nie można nazwać jej brzydką, a jej białe włosy naprawdę robiły wrażenie.
Arashi zauważyła, że tamta się w nią wpatruje. Postanowiła przerwać kontakt wzrokowy. Poprawiła czapkę i szalik, po czym z niepewnością, powoli podeszła do uczennicy i podała jej rękę, walcząc ze swoją nieśmiałością.
-  Cześć - powiedziała, z nadzieją że nie zaczerwieniła się z tego wysiłku, jakim było dla niej najzwyczajniejsze przywitanie z nieznajomą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lacey
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 18/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Mar 10, 2014 3:36 pm

A ta co? A ta nic. Cały czas gapiła się tak, jak wcześniej, z tym samym zdezorientowaniem wypisanym na twarzy. Przynajmniej dopóki, dopóty dziewczyna nie zorientowała się, że nie jest dłużej sama. Trudno, żeby wtedy dalej tak natarczywie się w nią wpatrywała. Toteż kiedy tylko wzrok nieznajomej na nią padł od razu odwróciła spojrzenie, udając, że nie patrzy na nią, a na drzewo. Taaak... Na pewno się nie zorientuje, co Lacey?
Odchrząknęła, nieco zażenowana tą sytuacją i tak sobie o, zerkała - to na drzewo, to na Arashi... By w pewnym momencie parsknąć śmiechem. Bawiła ją nieco ta sytuacja. Zasłoniła usta dłonią. Przyszła sobie taka chuda, biała jędza i się nabija, patrzcie tylko. Oby tylko koleżanka w ten sposób tego nie odebrała!
Uścisnęła jej rękę, kiedy ta do niej podeszła i posłała jej przyjazny uśmiech, jakby chciała dzięki temu dodać jej nieco otuchy. Kiedy tak stała z nią twarzą w twarz, to dostrzegła, że są do siebie całkiem podobne. Co tam, że tamta była od niej trochę wyższa, kolor oczu też się różnił... Ale hej - obie blade, obie raczej mało postawnej budowy i o długich, białych kudłach. Na upartego mogłyby nawet uchodzić za siostry!
- Hej. Lacey. Miło mi - wydukała z siebie formułkę, starając się przy tym jak mogła, żeby nie zabrzmiało to, pożal się Boże, jakoś przerażająco sztucznie. - Nie jest aby odrobinę za zimno na takie spacerki, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Mar 10, 2014 6:10 pm

Kolejny raz poczuł znudzenie. Jeszcze całkiem niedawno poznał przemiłą uczennicę pochodzącą z Japonii, a także doświadczył na szczęście niezbyt bliskiego kontaktu z dziwacznym monstrum, które tylko jęczało.
Nie spodziewał się co prawda, że od tamtego momentu każdy dzień przyniesie ze sobą coś ciekawego, za to szkolna rutyna jeszcze mocniej dawała o sobie znać.
Opatulił się w płaszcz, który niedawno mu przysłano z Anglii - nie wiedział czy to sprawka magii, czy świetnej roboty krawieckiej, ale praktycznie nie odczuwał zimna. Mimo to z przyzwyczajenia narzucił na siebie szalik. Oczywiście nie rozstał się ze swoją laską, kiedy wychodził na dziedziniec.
Po chwili zaczął rozmyślać, czy jego obecność tutaj miała jakikolwiek sens. Westchnął, rozglądając się w poszukiwaniu innych uczniów, ale nie miał szczególnej nadziei na odnalezienie jakiegokolwiek towarzystwa.
Zdziwił się więc, gdy dostrzegł dwie dziewczęce sylwetki w pobliżu starego dębu.
Z braku lepszych zajęć zbliżył się do nich, po czym rzucił:
- Witajcie - naprawdę nie miał pomysłu, co powinien teraz powiedzieć, więc zwyczajnie umilknął, aby nie palnąć na dzień dobry jakiegoś głupstwa. Dopiero po kilku sekundach kontynuował - Jak widzę, znalazły się jakieś amatorki chłodnego powietrza oprócz mnie - pozwolił sobie na niewielki uśmieszek. Może nawet rozmowa rozkręci się w jakiś ciekawy sposób? A może zrobił złe pierwsze wrażenie? Trudno, zdarza się. Zawsze zabije trochę czasu.

Pogawędka jeszcze chwilę trwała, ale się zakończyła i Cadoc wrócił do załatwiana własnych trywialnych spraw.
[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Cadoc de Cornvalie dnia Sob Maj 10, 2014 8:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arashi
Przewodnicząca Klubu Herbacianego | Klasa Trzecia
avatar

Liczba postów : 102
Join date : 03/03/2014
Skąd : Gdańsk.

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Mar 10, 2014 6:36 pm

Dziewczynie znowu zrobiło się zimno. Otuliła się mocniej płaszczem, jakby chciała zachować ciepło pod nim tylko dla siebie.
- Jestem Arashi.
Już miała zamiar odpowiedzieć na pytanie zadane przez Lacey, kiedy podszedł do nich chłopak. Dziewczyna go nie znała, możliwe że widziała tą twarz wcześniej na korytarzu, ale nie wiedziała nawet, jak ma na imię. Mimo to, także się przywitała. Przydałoby się w końcu przełamać swoją nieśmiałość i poznać kogoś w tej szkole, nieprawdaż?
- W sumie nie przepadam za zimnem - stwierdziła uczennica, równocześnie odpowiadając na pytanie zadane przez nowo przybyłego - Moje przyjście tu... nie miało większego celu.
Jak na nią, jej kwestia była dość długa, a to że nie pisnęła z radości, że jej się udało, było chyba tylko skutkiem jej równowagi oraz opanowania. Spojrzała na swoich towarzyszy, po czym postanowiła coś jeszcze powiedzieć, w końcu do odważnych świat należy.
- A was, co tu sprowadziło? - spytała. - Miłość do zimy?
Stwierdziła, że już zamilknie i poczeka na odpowiedź. Jeszcze by się zająknęła, lub zapomniała co chciała zrobić. W tym wypadku, lepiej nic nie mówić.
Po chwili jednak, Arashi przypomniała sobie, że musi stąd iść. Pożegnała się szybko z rozmówcami, stwierdziła, że może jeszcze się spotkają i wyszła.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edward
Skarbnik Samorządu Uczniowskiego | Klasa Piąta
avatar

Aquarius Liczba postów : 189
Join date : 17/10/2013
Age : 22

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Nie Kwi 20, 2014 5:28 pm

Edzio chyba rzeczywiście lubił krążyć po terenie szkoły. I miał niebywałe szczęście, że udawało mu się często znaleźć kogoś ciekawego do pogadania. Zresztą, jako członek samorządu uczniowskiego powinien dbać o dobre relacje ze swymi potencjalnymi wyborcami. Oczywiście Edward nie brał tego tak na sucho, on wolał zawiązywać znajomości i przyjaźnie, a kto wie, może nawet coś więcej. Nie obchodziło go za bardzo to, co o nim myślą jako o członku SU. Bardziej jako o koledze ze szkoły. Celem dzisiejszego spaceru młodego Wellingtona był stary dąb na dziedzińcu. Lubił to miejsce głównie dlatego, że znajdowało się blisko szkoły, a jednocześnie to drzewo nadawało mu powiewu świeżości.
Edzio przysiadł bez swoich okularków pod drzewem, oparł się o jego pień i odchylił głowę do tyłu, zamykając oczy. Chciał posłuchać tego, co świat miał mu do powiedzenia. Miał na sobie luźny strój codzienny, jakąś koszulkę i lekki sweterek, długie spodnie i buty wiosenne. I tak siedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Åke
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Pierwsza
avatar

Capricorn Liczba postów : 161
Join date : 30/10/2013
Age : 19
Skąd : Gorzów Wlkp. Jakby co wbijać, przyjmę wszystkich. o-o/

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Kwi 21, 2014 6:39 pm

Wyjście na dwór w taką pogodę wcale nie było złym pomysłem, trzeba cieszyć się tym, że w końcu zaczyna robić się cieplej, jednak bez przesady, nie ma co się tak nadmiernie cieszyć, bo przyjdzie deszcz i można niespodziewanie złapać jakieś mocne przeziębienie. Teraz akurat poza mocniejszymi podmuchami wiatru raz na ruski rok nic nie zapowiadało żeby pogoda miała się popsuć.
Szkolny dziedziniec nie wydawał się takim złym miejscem na spędzenie chwili wolnego czasu. Tak właściwie było to naprawdę przyjemne miejsce, póki nie przychodziły upalne dni i cała szkoła przypominała sobie o tym miejscu, wtedy ten tłum był naprawdę męczący, nie ma niczego przyjemnego w znoszeniu hałasu rozwrzeszczanych dzieciaków.
Åke podążała w stronę wielkiego, starego dębu z zamiarem poćwiczenia śpiewu, sądziła, że teraz nie powinna tu nikogo spotkać. Już podczas drogi trzymając swój wielki notatnik z nutami nuciła stare szwedzkie pieśni, które zawsze przed snem matka grała jej na flecie aby ta mogła szybciej usnąć. Dopiero kiedy usłyszała szum liści targanych przez wiatr przystanęła na chwilkę rozglądając się wokół. Zupełnie nie poszło po jej myśli. Warknęła cicho sama do siebie i postanowiła po prostu zignorować niechciane towarzystwo jednego z Samorządu Uczniowskiego. Oparła się o konar drzewa i przysiadła uważając aby nie pobrudzić sukienki oraz żeby się jej przypadkiem nie podwinęła ukazując jej bieliznę. To chyba byłaby największa w życiu kompromitacja.

_________________
color=#FFFFCC



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edward
Skarbnik Samorządu Uczniowskiego | Klasa Piąta
avatar

Aquarius Liczba postów : 189
Join date : 17/10/2013
Age : 22

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Pon Kwi 21, 2014 7:13 pm

I tyle by było z rozmyślań Eda i tej chwili skupienia, jakich niewiele miał w czasie roku szkolnego. Usłyszał jakiś odgłos i po chwili jak gdyby ktoś siadał w jego pobliżu. Młody Wellington otworzył oczy i rozejrzał się, kogo to dzisiaj przywiało do niego.
-Oh, witaj, mam na imię Edward a na nazwisko mam Wellington. Kim jesteś i co trzymasz w swych łapkach? A w ogóle to całkiem ładna pogoda, nie sądzisz?- powiedział z uśmiechem, mimo, że nowo poznana towarzyszka nie wyglądała, jakby była zachwycona jego towarzystwem. Przynajmniej na razie. Zresztą Edzio też jej póki co nie znał, więc jego reakcja na przybycie dziewczyny nie była jakoś specjalnie ubarwiona. Po prostu nowa osoba, którą chciał poznać. Co jednak Edward wiedział to to, że każdej osobie na start trzeba dać duży i bezprocentowy kredyt ciepła! Nie wiedział w sumie czemu, tak chyba się nauczył w domu. Spojrzał na dziewczynę. Uroczo się ubrała, więc tu już miała plusa u skarbnika samorządu. Jednak jeszcze się nie odezwała ani słowem, więc niebiesko-włosy nie wiedział, czy ta osoba okaże się miła, czy może wredna. I tak nie miało to dla Edzia znaczenia, on nie patrzy na takie powierzchowne cechy. Zawsze patrzył wgłąb danej osoby. No, chyba że znajomość trwała króciutko i chłopak nie miał okazji, by to uczynić.
Uśmiechnął się i oparł głowę o pień drzewa, spoglądając na dziewczynę. Ciekawiło go, jaką jest osobą, skoro udała się w to samo miejsce, co on, o tej samej porze, co on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Åke
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Pierwsza
avatar

Capricorn Liczba postów : 161
Join date : 30/10/2013
Age : 19
Skąd : Gorzów Wlkp. Jakby co wbijać, przyjmę wszystkich. o-o/

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Wto Kwi 22, 2014 9:57 pm

Przekrzywiła lekko głowę w stronę słońca, które po prostu od niechcenia i jakby z łaską ogrzewało lekko Ziemię i ludzi, którzy na niej przebywają. Przymknęła oczy i oparła głowę o stare drzewo z zamiarem zrobienia sobie chwilowego odpoczynku, o śnie tu zupełnie nie ma mowy. No bo jeśli nie mogła poćwiczyć to co innego jej pozostało? Skrzywiła się jednak słysząc, o dziwo przyjemny dla ucha, głos chłopaka, który ewidentnie przemawiał do niej. No, ewentualnie rozmawia sam ze sobą albo duchami. Uchyliła lekko powieki przyglądając się jemu uważnie.
- Wygadany, pewny siebie i... wścibski? - zadała sobie to pytanie w głowie słuchając przy okazji wszystkiego tego co mówił do niej Edward. Tak, to zdecydowanie wścibskość połączona z kiepskim pretekstem do rozwinięcia rozmowy pt. "Spójrz jaka cudowna pogoda! Nie ważne, że cię to w zupełności nie interesuje, ale rozmawiajmy o tym." Zamyśliła się przez chwilę zastanawiając czy w ogóle wdawanie się z nim w rozmowę będzie dobrym pomysłem, jednak raz się żyje, poza tym może być zabawnie. Wyprostowała się lekko odkładając zeszyt na bok i westchnęła cichutko.
- Åke Larsen, klasa pierwsza. A to... - w tym momencie pokazała palcem na przedmiot zainteresowania chłopaka - To po prostu zwyczajny notatnik, nic nadzwyczajnego - mimo tego przejawu jakiejś dobroci i braku agresji w jego kierunku szwedka wciąż miała wręcz kamienną, pokerową minę. To totalnie głupie, z jednej strony stara się być nawet uprzejma i kulturalna, bo po prostu nie chce zaczynać kolejnej rozmowy z niebieskim od kłótni czy wyzwisk, jednak swoją postawą ciała i mową niewerbalną pokazywała, że jest jej to zupełnie obojętne czy on tu siedzi, rozmawia z nią, w sumie mógłby przyjść w tym momencie nawet armagedon, a ona i tak miałaby to w głębokim poważaniu.
Niby to od niechcenia zilustrowała go wzrokiem, chociaż bardziej to wyglądało jakby go po prostu "mierzyła". Nie wygląda na jakiegoś wybitnego sportowca, nie jest zbyt wysoki, jedynie co to uwagę przyciągają te włosy. I na tym koniec, czyli po prostu żadna rewelacja.

_________________
color=#FFFFCC



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edward
Skarbnik Samorządu Uczniowskiego | Klasa Piąta
avatar

Aquarius Liczba postów : 189
Join date : 17/10/2013
Age : 22

PisanieTemat: Re: Stary dąb   Sro Kwi 23, 2014 12:37 pm

Dziewczyna okazała się pierwszoklasistką, więc na zdrowy rozum, miała teraz czternaście lat. W szkole nie była za długo, więc mogła jeszcze nie znać wszystkich realiów dotyczących szkoły. Patrząc jednak po wyrazie jej twarzy, Edward zorientował się, że albo dziewczyna ma problemy z wyrażaniem emocji, albo żywi do Edwarda niechęć, lub po prostu wszystko jej jedno. Miał nadzieje na to trzecie.
-A ja chodzę do piątej klasy, młodsza koleżanko Oke (dop. aut. nie mam tej literki a nie chce mi się jej wklejać, plasiam ;-; )- powiedział i uśmiechnął się. Mógłby być nawet przewodnikiem dziewczyny po szkole, w końcu siedział tu już ładnych parę lat. Jednak w sumie nie chciało mu się nawet tego proponować, to tylko dodatkowe zajęcie.
-Piszesz wiersze? Bo wiesz, lubię poezję. I w sumie to często bywam w bibliotece. Jest tam dużo książek, które czasem naprawdę warto przeczytać- uśmiechnął się. Strzelał co do zawartości notatnika dziewczyny, ale to wydawało się dość prawdopodobne. Zresztą, dziedziniec to miejsce, w którym wena sama napływa do głowy. Edzio czuł to, zwłaszcza jak miał do napisania jakąś pracę na następny dzień. Spojrzał raz jeszcze na dziewczynę, sprawdzając, czy wyraz jej twarzy uległ zmianie z 'obojętność' na 'wrogość', lub wręcz przeciwnie.
-Fajny masz beret, do twarzy Ci w nim- roześmiał się serdecznie i założył ręce za głową. W sumie pień nie był najczystszym i najwygodniejszym oparciem jakiego w życiu doświadczyła potylica Edwarda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary dąb   

Powrót do góry Go down
 
Stary dąb
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Dziedziniec-
Skocz do: