IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Klasa

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Klasa   Wto Sty 21, 2014 6:52 pm

Pomieszczenie nie było wcale kosmicznych rozmiarów. Niegdyś służyło prawdopodobnie za małą salkę lekcyjną - kilka ławek i stolików, których nie zdążono stąd wynieść, zostało upchniętych pod jedną ze ścian. Chociaż z innego punktu widzenia, mógł to być po prostu składzik, jako że po przeciwnej stronie ustawiono jakąś kanapę i fotele w ciepłych, brązowych barwach. Meble nie wyglądały na zniszczone, więc można by gdybać i gdybać nad ich przeznaczeniem. Pokój oświetlało duże, wysokie okno mieszczące się naprzeciwko drzwi. Mimo, że po bokach upięte były bordowe kotary, niezwykle rzadko się ich używało.
Uczniowie raczej nieczęsto tutaj zaglądają, jako że większość z niewiadomych przyczyn unika "nauczycielskiego" piętra. Może po prostu korzystają z niego profesorowie, dla których salon czasami wydaje się zbyt ciasny i zatłoczony?



Zhenzhen wyciągnęła chłopaka poza teren dormitorium nauczycieli, niezależnie od tego czy się sprzeciwiał, czy też nie. Znaczy, lepiej dla niego gdyby szedł spokojnie, bo fakt, że jest trochę od niej większy nie przeszkadzał jej w obłożeniu go pięściami. Chociaż i tak, kto by tam myślał o karach za nieposłuszeństwo, kiedy takie rzeczy miały miejsce w szkole.
Nie myśląc wiele, zaraz po opuszczeniu salonu powiodła wzrokiem po korytarzu i wybrała losowo jakieś drzwi, za które natychmiast wciągnęła Shina. Przecież nie mogli stać w przejściu, dlatego też w tym momencie każda jedna sala była w porządku. Odsunęła się od niego na odległość kroku czy dwóch, by wygodnie jej było patrzeć na jego twarz. Nie należała do osób szczególnie niskich, zwłaszcza przy tych wszystkich drobniutkich dziewczynkach, ale i tak był od niej znacznie wyższy. Cholerni faceci, myślą, że sam wygląd czyni ich silnymi na tyle, by kobiety uciekały przed nimi w popłochu albo spełniały każdą ich zachciankę. Akurat.
- Co robiłeś w salonie nauczycieli w samej bieliźnie? - spytała jak gdyby nigdy nic, ponownie wkładając ręce do kieszeni dresów i wpatrując się bez skrępowania w jego oczy. Nie można było powiedzieć, że jej to nie interesowało, nawet jeśli w rzeczywistości obchodziło ją niewiele rzeczy. Bądź co bądź, nie był to codzienny widok. Poza tym ani raz nie przyszło jej do głowy, że może lubił sobie tak pobiegać. No bo kto o zdrowych zmysłach opuszcza swoją sypialnię w takim stroju?
- Z jakiego jesteś domu? Powinieneś się ubrać - stwierdziła wspaniałomyślnie zanim zdążył jej odpowiedzieć, właściwie nie wiadomo czego od niego oczekując. Podziękowania? Normalnie chyba wcale nie powinna wtrącać się w coś takiego, ale kto takiej Furii zabroni? Uznała to za dziwne, więc przedstawiła otwarcie swoją opinię, to wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 21, 2014 10:07 pm

W ogóle, nie dotarło do niego to co w ogóle zaszło. Na szczęście w ostatniej chwili zdążył złapać kufel z "kakao", w którym jest lizak. Tylko, że w trakcie ich spaceru dziewczyna szarpnęła go za rękę rozlewając z niego nieco.
Nawet nie wiedział gdzie dotarli. Spoglądał się z smutną miną na znacznie mniejszą ilość swojego napoju. Oczywiście było mu z tym źle, dlatego jego oczy przybrały siwy kolor. Podniósł nieznacznie swój wzrok ilustrując nim dziewczynę. W ogóle kim ona była?
Mniejsza. Złapał dwoma palcami za patyczek od lizaka i zamieszał nim kakao podobną substancję. Wyjął i wsadził do ust. Oczka mu nawet rozjaśniały, przybrały bardziej zielony kolor a na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Przecież jestem ubrany. Zawszę mogę się rozebrać. - mruknął spokojnie po czym zsunął bieliznę do połowy ud i po chwili pociągnął ją do góry. Na właściwe miejsce. Nie czuł wstydu, w końcu był istotą pozbawioną jakiś większych uczuć. Poza tym, jego ciało było idealne, więc nie ma co się dziwić, że uchylił jego większego rąbka bez skrupułów.
- Widzisz? Z... z... z... nie pamiętam. - cóż, faktycznie wyleciała mu ta informacja z głowy. Przecież był tu od miesiąca, skąd mógł pamiętać o tak ważnych szczegółach? To nie było na jego głowę. Świat był zbyt interesujący aby przejmować się drobnostkami.
Podszedł do stolika i usiadł na nim popijając kakao. Po chwili odstawił dzbanek wkładając ponownie lizaka do ust.
- Poddaję się, weź wszystko co mam tylko mnie nie zabijaj. - powiedział rozbawiony po chwili podnosząc ręce do góry, zupełnie jakby mieli do niego strzelać. W końcu, był ofiarą, tak? Porwano go!

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Sty 22, 2014 3:06 pm

Przyglądała się jak ten miesza lizakiem zawartość dzbanka, z sekundy na sekundę robiąc coraz bardziej zniesmaczoną minę. A co dopiero, kiedy włożył go do ust! Bijące od niej obrzydzenie było wręcz namacalne. Sam widok tego niecodziennego mieszadełka budził w niej odrazę, można się więc domyślić co działo się w jej głowie, podczas gdy wyobraziła sobie jak okropnie musiało smakować landrynkowe coś wymoczone w bliżej nieokreślonej substancji. W sumie nie chciała nawet wiedzieć co dokładnie znajdowało się w naczyniu.
Nie zwróciła też za bardzo uwagi na jego oczy. Znaczy, fakt, nie spuszczała z nich wzroku, ale nie zarejestrowała zmiany kolorów, jako że szaremu do zielonego wbrew pozorom bardzo blisko.
Już miała komentować jego upodobania smakowe, kiedy zrobił ostatnią rzecz, jakiej mogłaby się po człowieku spodziewać. Powaliło go do reszty? Naturalnie jej spojrzenie zmieniło tor i padło na jego krocze dokładnie w momencie, gdy zsunął bokserki. Wpatrywała się w totalnym milczeniu, nawet kiedy jego bielizna wróciła na swoje miejsce. Oczy miała odrobinę rozszerzone, minę trochę ogłupiałą.  Naprawdę długo się nie odzywała, chociaż chłopak zdawał się mówić do niej i mówić. No popieprzyło, no!
Otrząsnęła się akurat w momencie, w którym ten idiota postanowił wychylić sobie zawartość dzbaneczka. Skrzywiła się, pozwalając by złość zabrała miejsce chwilowemu osłupieniu. Ohyda.
- Czy ty sobie ze mnie kpisz? - spytała, chcąc zapewne usłyszeć od niego potwierdzenie swoich myśli. Ale z drugiej strony, czego mogła oczekiwać od osoby przejawiającej tak dziwne zachowania? Jeszcze jakiś czas temu szła na rozmowę z... jakimkolwiek członkiem grona pedagogicznego, a skończyło się na tym, że wylądowała w jednym pokoju z wielbicielem nagości i słodyczy. I co gorsza, sama go tu zaciągnęła. Litości. Czyli tam w tym salonie... Ta kobieta nie była niczemu winna? To znaczy, że znajduje się właśnie w tym samym pomieszczeniu, co jakiś zboczeniec? W takim razie...
- Zrób tak jeszcze raz, a urwę ci jaja - zakomunikowała jakże kulturalnie i ruszyła w jego stronę, uprzednio wyciągając ręce z kieszeni. Oczywiście w powyższym zdaniu kryła się prawdziwa groźba, co bez problemu dało się wyczuć z jej głosu. Może i nie podejmie aż tak drastycznych środków, ale cholera, trochę wstydu chyba każdy powinien posiadać.
- I nie jedz na moich oczach tego świństwa - dodała, wyrywając mu z ręki, ust - czy gdziekolwiek go miał - lizaka i ciskając go do leżącego obok dzbanka. Tyle dobroci, że nie na podłogę.
- Słowo daję, przypieprzę ci jak będziesz sobie ze mnie żartował. Kim w ogóle jesteś? - Zwyczajne pytanie, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Jakby się głębiej zastanowić, ona także była trochę dziwna. Przeciętna dziewczyna na widok nagiego mężczyzny zaczęłaby chyba piszczeć, uciekać albo chociaż zamieniać się w buraka? Ona zareagowała dosyć... po męsku. I w sposób równie niekobiecy skomentowała jego poczynania. Normalka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Sty 22, 2014 5:41 pm

No tak, tylko, że to on ciągle pozostawał tu ofiarą. Nie należy o tym zapominać, został porwany z gabinetu, w którym siedział razem z kobietą, która uwięziła go w tym świecie.
Mniejsza, do niej wróci innym razem. Teraz jego uwagę ukradła Furia, ta... nie dość, że go porwała to była jeszcze niemiła. W dodatku, nawet się nie przedstawiła! Co za totalny brak kultury!
Słysząc jej pytania uniósł prawą brew i spoglądał na nią. Ogólnie rzecz biorąc opuścił już ręce i położył je spokojnie na blacie, odchylił głowę do tyłu i spojrzał na sufit, zdawało mu się, że słyszał muchę. Dupa, nie było jej. Jego wzrok wrócił do dziewczyny a on sam zaczął się uśmiechać.
- Nie ładnie jest zabierać komuś przekąskę. Pomijając fakt, że zostałem uprowadzony. - ta, był rozbawiony, nawet wystawił w jej stronę język. Nie czuł żadnego zagrożenia z jej strony, była przecież tylko zwykłym człowiekiem!
- Pieprzyć? Hm... pieprz jest dobry do płatek albo kiełbaski. Pasuje nawet do cebuli! Lubię pikantną kuchnię! - jego entuzjazm objawił się zmianą tęczówek na niebieskie i klaśnięciem. Gdy jego ręce powróciły na blat on z niewinnym uśmiechem przekręcił głowę w prawo przyglądając się dziewczynie.
- Kim jestem? Zależy od tego co chcesz wiedzieć i jak wielka jest twoja wiara i wiedza. Jak to mówią, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. - chyba nawet zaczął się z nią droczyć. W końcu obiecała mu porcję pieprzu. Już mu się serce cieszyło na samą myśl o pomarańczach z pieprzem! Wyprostował nawet głowę kierując swe spojrzenie z twarzy dziewczyny na jej piersi. W sumie, interesowało go to zjawisko od czasu gdy został przywołany. Jak to było zrobione, że kobiety miały takie sterczące coś, co w sumie było całkiem przyjemne w dotyku. No i główne zmartwienie chodzące po jego głowie - dlaczego u każdej kobiety wygląda to inaczej?!

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Sty 22, 2014 7:43 pm

Czyli wszystko zostało potwierdzone - ani nie wyglądał na przejętego tym, że właśnie pokazał Furii "skrawek" ciała, którego nie powinno się odsłaniać przed przypadkowymi osobami, ani nie zdawał się przejmować jej groźbami. Rzeczywistość ssie. Czy naprawdę każdy facet musi wrzucać wszystkie dziewczyny do jednej szufladki?
Skrzyżowała ręce na piersi, by czasem jakimś dziwnym trafem jedna z nich nie wystrzeliła do przodu z zamiarem odciśnięcia pięści na twarzy chłopaka. W końcu przypadki chodzą po ludziach, ale pewnie jak mu przywali, to zostawi ją tu samą i pójdzie w cholerę, a jej pozostanie wrócenie na dywanik. Aha, jasne, już leci.
- Chwila, uprowadzony? - powtórzyła po nim, marszcząc brwi. Zaraz też wyprostowała ręce i machnęła jedną z nich w kierunku drzwi - wybrała bezpieczniejszą opcję wykorzystania kończyn. Drugą z nich było złapanie za jęzor Shina, żeby zapamiętał sobie, że nie zawsze należy nim machać.
- Możesz wyjść kiedy chcesz. - Ale czy aby na pewno chciała go wypuścić? Wpieniał ją, to fakt, jednak powoli zaczynała zastanawiać się nad przyczynami jego dziwnego zachowania. A może był jakiś chory czy coś? - Chociaż bieganie po szkole w samej bieliźnie jest szczytem debilizmu, serio. Przychodzenie w takim stroju do dyrektorki również.
Przynajmniej mogła w końcu przedstawić na głos dokładnie to, co ją gryzło. No patrzcie się, nadal ją to gryzło. Powinna machnąć ręką już na początku i zostawić ich w tym salonie, nawet jeśli mieliby sobie uprawiać dzikie seksy. To i tak nie jej sprawa. A jakoś nie wątpiła w to, że byłby do tego zdolny. Ciekawe czemu?
- Przypieprzyć, to znaczy... - zaczęła, ale zaraz zrezygnowała. Nie no, poważnie? Ona mówi, że mu przywali jeśli nie przestanie jej drażnić, a ten jej opowiada o swoich upodobaniach kulinarnych?
- Skąd ty się urwałeś? Cierpisz na jakieś choroby umysłowe?
Tylko takie wyjaśnienie przychodziło jej w tym momencie do głowy. W ciągu tych zaledwie kilku chwil, podczas których miała przyjemność przebywać w jego towarzystwie, zrobił tak wiele niewytłumaczalnych i niezrozumiałych dla niej rzeczy, że nie mogła uważać go za zdrowego psychicznie. Głównie dzięki temu wnioskowi zdołała uspokoić swoją złość. Jeśli nie był do końca świadomy tego, co robi, nie było sensu w atakowaniu go.
Nie podjęła się dalszego komentowania jego miłości do pieprzu, bowiem jej uwagę zwróciły nareszcie tęczówki jego oczu. Dałaby sobie rękę uciąć, że wcześniej nie były niebieskie. Cóż to był za medżik? Pewnie nawet by go spytała, gdyby nie jego kolejne słowa, od usłyszenia których normalnie piana wytoczyłaby się z jej ust. Zadała mu proste pytanie, oczekując prostej odpowiedzi, a zamiast niej dostała jakąś słowną gierkę. Zacisnęła pięści, wzięła głęboki wdech i wypuściła powietrze z głośnym sykiem, gotowa z powrotem zamienić się w oazę spokoju, kiedy...
- Jaja sobie robisz... Dlaczego gapisz się na moje cycki? - Nie przypieprzę chorej osobie, nie przypieprzę chorej osobie. Mimo, że stała dosyć blisko niego, zbliżyła się teraz jeszcze bardziej. Dobrze, że siedział na ławce, dzięki temu zlikwidował trochę różnicę w ich wzroście. Sama już chyba nie wiedziała o co w tym wszystkim chodziło. Po co zmniejszyła dzielącą ich odległość? Chciała go pacnąć w głowę, spełnić swoją wcześniejszą groźbę? A może po prostu postanowiła z bliska przyjrzeć się jego oczom? Tak, chyba taki właśnie miała zamiar.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Sty 22, 2014 8:50 pm

W sumie. Tak, tak mu się wydawała dlatego tylko pokiwał twierdząco głową. Nie, nie miał zamiaru teraz wychodzić. Zapowiadało się ciekawie, z tego co zauważył ludzie na tym świecie są dość interesujący i każdy ma inne zachowania, zupełnie inaczej pochodzi do życia. Chce robić inne rzeczy i o czymś innym rozmawiać.
Skąd on się urwał? To... to też było dobre pytanie, nawet bardzo. W sumie on sam nie potrafił tego dokładnie określić. Co było jego domem? Chyba, nie miał miejsca, które mógłby tak nazwać. Smutne, prawda? Tylko, że posiadanie domu i rodziny było ostatnią rzeczą, która przysługiwała żniwiarzowi.
- Jakby się zastanowić nie mam miejsca, które mógłbym nazwać domem. Jej! To przygnębiające. Uświadomiłaś mi, że tak na prawdę jestem, robię to, co robił mój ojciec, jednak nie mam miejsca do którego mógłbym wrócić. - ta, odpowiedział jej spokojnie a w trakcie gdy z jego ust padały kolejne słowa jego oczy poszarzały. Jeszcze się zdołuje, załamie, potnie i powiesi a potem pohuśta na sznurze i wróci do zwiedzania świata. Z powodu migreny wywołanej nadmiernym myśleniem pochwycił kufel i wypił z niego dwa duże łyki. Nawet nie wyjmował lizaka.
- Ariadna mówiła, że nie mam chodzić nago. Nie chodzę, prawda? Mam przecież bokserki. Nie moja wina, że wszystko komplikujecie. W sumie dziwi mnie jak radzicie sobie z oddychaniem. Próbowałem niedawno i prawie się oplułem. Jesteście naprawdę dziwni, robicie tyle rzeczy odruchowo. - no tak, musiał się pochwalić tym, że on też niedawno próbował być bardziej ludzki, no ale niestety mu nie wyszło. Słysząc jej kolejne pytanie na jego ustach pojawił się uśmiech a oczy znów powróciły do zielonego koloru.
- No tak, bo to jest takie dziwne. Dlaczego każde są inne? To się nazywa cycki? Cycki... cycki... chyba zapamiętam. - no tak, był zainteresowany też przeznaczeniem tej rzeczy, którą nazwano "cycki". W końcu mógł nie wiedzieć, tak? Miał prawo. Był tu, na tym świecie od miesiąca! Podniósł swój wzrok patrząc na twarz dziewczyny. Oczywiście, kolejna zmiana w jego oczach, jego zainteresowanie odzwierciadlał żółto-zielony ich kolor.
- Ej? To się je? - spytał pokazując ręką na cycki. No tak, najważniejsze pytanie świata, czy coś jest jadalne.
Wracając do sprawy złapania go za język. Ugryzł ją!
Natomiast jeśli chodzi o choroby psychicznie. Jako takich nie posiadał, chociaż jego ciało było idealnie wyrzeźbione, więc nie znając jego pochodzenia i osoby można by go posądzić o maniakalne dawkowanie środków wspomagających oraz katowanie się przy crossfitach. Co oczywiście mogło odbić się na jego psychice.

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Sty 23, 2014 3:57 pm

Tak właśnie czuła, że mógłby ją ugryźć, dlatego tylko przewróciła oczami w odpowiedzi. Pewnie nawet i mniej bolało, skoro przewidziała to, co zaraz miało nadejść.
W całkowitym milczeniu wysłuchała też tego, co mówił na temat swojego pochodzenia. Jak dla niej, nie było to ani trochę przygnębiające - sama nie traktowała zbyt ciepło domu rodzinnego i ogólnie większej części rodziny, dlaczego więc nieposiadanie miejsca, do którego można by wrócić miało być smutne? Zawsze można sobie stworzyć nowe, takie, w którym nareszcie będzie można poczuć się komfortowo i bezpiecznie. Ale co tam dom, zauważyła kolejną zmianę koloru oczu! Zamrugała, ale nie pomogło - nadal wyglądały na szare. Ładafak?
- Ten lizak się w tym rozpuścił... - wyrzuciła z siebie z obrzydzeniem i cofnęła się trochę, kiedy chłopak ponownie uszczuplił nieco zawartość dzbanka. Miło, że nie wpakował sobie ponownie patyka do ust, ale cholera, ciemnobrązowy płyn i landrynka, niedobrze robiło się od samego patrzenia! Jeszcze jakby wpadła na to, że ów płyn jest substancją kakaopodobną, to mdłości gwarantowane. Nic nie poradzi, że do tego stopnia nie lubiła słodyczy i wariacji kulinarnych biorących się z niebezpiecznego łączenia smaków.
- Czekaj, czekaj. Nie oddychasz? - spytała powoli, jakby analizowała dogłębnie każde słowo. - Każdy człowiek musi oddychać, inaczej byłby martwy.
No tak, banalne wnioski, ale jakże trafne. Kim on u diabła był? I dlaczego, do jasnej cholery, nie wiedział tak podstawowych rzeczy? Jej oczy zwęziły się, podczas gdy próbowała znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie.
Nie potrafiła.
- A dlaczego każdy ma inną dupę? To naturalne, że każde są inne - wyjaśniła w sposób wysoce naukowy. No, a nie było tak? Każdy człowiek wyglądał inaczej, co za różnica czemu? Jakieś tam uwarunkowania genetyczne, czy coś... Jakby chodziła na lekcje, to by wiedziała.
Słysząc jego kolejne pytanie, strzeliła sobie otwartą dłonią w czoło, obrazując wszystkim nam znanego fejspalma. A później się zaśmiała. No, ze skrajności w skrajność - od gniewu, przez obrzydzenie do... radości? Nie, to chyba nie to, ale przez chwilę naprawdę wyglądała na rozbawioną.
- Nie - zaczęła, odklejając dłoń od twarzy i kręcąc przecząco głową. - Cycków się nie je. To część ciała. I dość tego, teraz moja kolej. Dlaczego twoje oczy zmieniają kolor? Dlaczego powiedziałeś, że nie oddychasz? Ponawiam pytanie - kim jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Sty 23, 2014 8:55 pm

Kwestia stworzenia własnego kąta, do którego mógłby wracać nie miała prawa bytu. Dlaczego? Był przecież Śmiercią, nawet teraz gdy był uwięziony odseparował od siebie prawie całą swoją moc i nakazał jej pilnowania interesu. W końcu jako żniwiarz posiadał ogromny potencjał, nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, że rytuał uniemożliwi mu przywoływanie rozsianej po świecie jego energii. Jego możliwości były ograniczone do tego, co było w stanie wytworzyć ciało.
- No, zobacz. - powiedział z uśmiechem pokazując na jej cycki a następnie swoją klatkę piersiową. W przeciwieństwie do jej falującego biustu jego klatka nie unosiła się pod wpływem oddechy. Obserwacja mogła trwać nie ważne jak długo, efekt pozostawał wciąż ten sam. Ni chuja, nie drgnęło.
Samo kakao było bardzo dobre. Bazowało na kakao jednak było bardziej rozbudowane. Do napoju został dodany sok pomarańczowy, bita śmietana, cytryna i lizak. Nie mógł nawet zrozumieć jak dziewczyna może patrzeć z obrzydzeniem na jego kufelek? Przecież to było pyszne!
- Dupa? Co to jest? Jakiś owoc, który każdy ma? Ja też go posiadam? Smaczny jest? - ooo... coś ciekawego, pochłonęło go na tyle, że przemawiała przez niego czysta ciekawość i fascynacja. Tak, tak, znowu zmieniły mu się oczy, tym razem na jasny fiolet.
Gdy usłyszał jej pytania uśmiechnął się nieco do niej i puścił oczko. Taa... bo zdradzi swoje pochodzenie i prawdziwą tożsamość, nie mógł tego zrobić, bynajmniej nie tak od razu. W końcu nikt o zdrowych zmysłach nie zostałby długo w jego otoczeniu wiedząc, że jest on Śmiercią.
- Samael Black. Oczy kolor? Bo... nie wiem. Może dlatego, że nie mam duszy, co za tym idzie nie odczuwam emocji i są one dla nich jedynym ujściem? Tak mi powiedziała Ariadna. - podsumował krótko. Cóż, to było śmieszne. Bo w gruncie rzeczy dyrektorka powiedziała mu wiele ciekawych rzeczy jednak nigdy nie miała czasu dokładnie opowiedzieć i oprowadzić go po tym świecie. Musiał wszystkiego się uczyć sam!

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Sty 24, 2014 11:29 am

Zhenzhen na początku nie wiedziała do końca o co mu chodziło. Znów drążył temat różności biustu? Cholera, przecież to normalne, że kobiety mają cycki, a faceci nie. Potem jednak dotarło do niej, że pytała przecież o oddychanie, dlatego zachęcona jego słowami rzeczywiście - i trochę z opóźnieniem - "zobaczyła". Najpierw zwyczajnie przyglądała się jego klatce piersiowej, ale później, w miarę jak jej oczy powiększały się niedowierzaniu, powoli przyłożyła do niej dłoń. Trwała tak przez chwilę, lecz na próżno wysilała się, próbując wyczuć choć najdelikatniejszy oddech. Jak? Jak to możliwe? No racja, żyli w magicznym świecie, posiadali jakieś tam swoje umiejętności, ale brak posiadania tak podstawowej funkcji życiowej? Był wampirem czy jakie licho? Nonsens, wampiry istniały tylko w książkach dla bachorów.
A nie, to nie w tych, ale i tak z literatury nie wyłaziły. Nie?
- Dobra. Nie oddychasz - przyznała spokojnie, wciąż jednak próbując się z tym oswoić. To nie było normalne. Nie lubiła nienormalnych rzeczy, ale trzeba przyznać, że przyjęła to na klatę. Opuściła w końcu rękę, by zaraz potem ponownie złapać się za głowę. Dlaczego tak dziwna osoba musiała dodatkowo być taka głupia? W sumie, nie porzuciła jeszcze swojej teorii, że chłopak cierpiał na jakąś chorobę umysłową, więc nawet by się zgadzało. Czy w takim razie powinna mu wszystko dokładnie wyjaśniać? Ehe, chcielibyście. I tak już powiedziała mu, czym są cycki.
Dodatkowo, znów zarejestrowała zmianę barwy jego oczu. Nie znajdowała się jakoś super blisko niego, ale tak drastyczne zmiany odcieni każdy by zauważył. Gdyby była bardziej ambitna w tej kwestii, może nawet zaczęłaby zapamiętywać kolory razem z sytuacjami, w jakich się pojawiały.
- Jasne, złap sobie kogoś gdzieś kiedyś i spytaj, czy możesz zjeść jego dupę. - Chciała pozbyć się całkowicie kpiącego tonu przy tej odpowiedzi, ale jakieś tam śladowe ilości niestety pozostały. Ciekawe co będzie, gdy ten rzeczywiście to zrobi? W ogóle... powinna robić takie rzeczy chorym osobom?
Pewnie, czemu nie?
Oho. Wyznał jej swoje imię. To znaczy, że ona też powinna? No nie wiem, imię jest dosyć ważną informacją. Nie powinno się ich wyjawiać osobom, o których niewiele się wie, które się podejrzewa o bycie niezdrowymi psychicznie... Jak to kurwa nie ma duszy?!
- Chwila, wolniej. Nie rozumiem. Co to znaczy, że nie masz duszy? I dlaczego mówisz dyrektorce po imieniu?
Też pytanie, sama nie zwracała się do nauczyciela per pan. Większość była przecież w zbliżonym do nich wieku, więc jaki to miało sens? Nie będzie się płaszczyć przed pracownikami szkoły.
Inna sprawa, że drążyła wciąż temat jego pochodzenia i drążyła. Nie miała pojęcia, że Śmierć może być przyzwana do tego świata i zamknięta w ludzkim ciele. Zresztą, na pewno nie ona jedna. I racja, że niewiele osób zostałoby w jego otoczeniu, gdyby wiedzieli z kim mają do czynienia. Furia najpewniej spieprzyłaby pierwsza. Nie jest tchórzem, w żadnym wypadku, nigdy jeszcze nie uciekła, kiedy była w mniejszych bądź większych tarapatach. Jednak jeśli chodzi o śmierć... nie ma mocnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Pią Sty 24, 2014 6:50 pm

Złap. Gdzieś. Kogoś. Kiedyś. Klasa. Dziewczyna. Teraz. On.
Wszystko połączył w jedną całość. Nagle jego oczy się nieco rozjaśniły a on sam wstał i złapał dziewczynę za... em... ramiona. Nachylił się nad nią tak, że ich nosy dzieliło maksymalnie pół centymetra i wlepił swe zafascynowanie spojrzenie w jej oczy. W gruncie rzeczy, scena by była nawet romantyczna, gdyby.
- Mogę zjeść twoją dupę? - no właśnie, pytanie padające z jego ust było dość nietypowe, niecodzienne i definitywnie niszczące stworzony przed chwilą nastrój.
Nie oddychał, tak samo jak nie posiadał narządów wewnętrznych. Mimo to jego ciało było bardzo ciepłe, nawet trochę cieplejsze od ludzkiego. Jak to możliwe? Otóż było one zbudowane z czystej energii, która sama w sobie wytwarzała dość ciepła aby imitować "żyjący organizm". Dzięki temu zabiegowi nie można było go posądzić o bycie żyjącym trupem - wampirem.
- Brzoskwinka mówiła, że to dzięki duszy oddychacie i ona sprawia, że bije wam serce. Jak już mówiłem nie oddycham i nie mam serca. - kolejna porcja informacji. W sumie nieposiadanie serca też mogła sobie sprawdzić. Jakby nie patrzeć chłopak miał nagi tors.
- Mój brat, zanim stracił zmysły powiedział mi całkiem ciekawe wyobrażenie. Ludzkie ciało jest jak latarnia, dusza natomiast jest płomykiem. Gdy ciało umiera, wiadomo, serce przestaje bić płomyk ten gaśnie. Wtedy śmierć ratuje go poprzez wyjęcie go z latarni. - krótka, ale jakże edukacyjna historia. Jej, dziewczyna była bardzo ciekawska. No ale miało to swoje konsekwencje, jego rosnące pragnienie. Spowodowało w końcu to, że po prostu sięgnął po swój kufel i napił się dość porządnie. Wziął taki zdrowy, bardzo duży łyk. Po czym oczywiście odstawił go na miejsce.
- Ciekawska jesteś. Mówię tak do niej bo to ona mnie tutaj sprowadziła. Pomijając całkowicie kwestię różnicy wieku. - krótka, kluczowa odpowiedź, która tak w gruncie rzeczy dawała do myślenia. Po chwili na jego twarzy pojawił się szeroki, radosny i beztroski uśmiech.
- To teraz moja kolej na pytanie. Dlaczego kobiety nie mają siusiaka? - kolejna interesująca go sprawa. Skoro znalazł kogoś kto chce wymieniać się wiedzą to czemu by miał nie korzystać?

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Sob Sty 25, 2014 11:03 am

A gdzie tam do romantyzmu! Furia zwęziła podejrzliwie oczy, kiedy Samael zszedł ze stołu. Kompletnie nie spodziewała się, że będzie chciał do niej podejść i dotknąć jakiejkolwiek części jej ciała, dlatego napięła mięśnie, gdy poczuła jego ręce na swoich ramionach. Zmniejszający się z każdą chwilą dystans, jaki dzielił ich twarze również nie pomagał się rozluźnić. Niech się zbliży jeszcze trochę, a miarka się przebierze. No, trzeba było przyznać, że Zhenzhen była dosyć słaba w zbliżeniach międzyludzkich - nie lubiła, kiedy ktoś jej dotykał, nie lubiła, kiedy ktoś podchodził bliżej, niż wymagała tego dana sytuacja. Co innego, gdy to ona minimalizowała odległość. Wtedy było w porządku.
Gdy usłyszała zadane przez niego pytanie, natychmiast strąciła z siebie jego dłonie, uprzednio odsuwając się trochę i łapiąc go zdecydowanie zbyt silnie za nadgarstki. Chciała, żeby zabolało, ale skąd mogła wiedzieć, że marne jej wysiłki?
- Popierdoliło cię? - spytała spokojnie, choć niezbyt przyjaźnie, zanim zdecydowała się sięgnąć myślami kilka minut wstecz. No racja. Przecież sama kazała mu znaleźć kogoś i spytać, czy może zjeść jego dupę. Kurde, ale nie przyszło jej do głowy, że mógłby spytać właśnie ją, właśnie teraz. Naprawdę musi uważać przy nim co mówi? Niewykonalne.
- Nie no, takie rzeczy nie są możliwe - skomentowała, jakże trafnie zresztą, jego wypowiedź o braku serca, tym samym dając do zrozumienia, że uważa, iż wcześniej nic się nie stało. Nie była zła, nie była wulgarna i nie chciała zostawić śladu swoich łapek na jego nadgarstkach. No jasne.
Zresztą, co za różnica kto był miły, a kto nie. Przecież tu można zwariować. Pierwszy raz w życiu spotyka osobę, która nie oddycha. Pierwszy raz w życiu spotyka osobę, która nie ma serca...
Klnąc siarczyście w myślach, przyłożyła ponownie dłoń do jego klatki piersiowej, chcąc wyczuć charakterystyczne dla żywej istoty, miarowe bicie serca. Przecież nie uwierzy mu na słowo!
Cholera.
A nie, nie da się nabrać. Na pewno miał serce, tylko takie, które nie biło.
Cholera x2.
- Śmierć... Śmierć nikogo nie ratuje - wygłosiła swe zdanie grobowym tonem. Bez zastanowienia, zaraz po wypowiedzi chłopaka. Jej spojrzenie na moment zmętniało, jakby uciekła myślami w głąb swojego własnego świata. Miała dosyć dziwne zdanie na temat śmierci i niestety nie była to pozytywna opinia.
- Twój brat jest niezłym bajkopisarzem - dodała jeszcze, wracając na ziemię. Nie, ani trochę nie wierzyła w historyjki o dobrej śmierci ratującej umierającą duszę. Śmierć nie powinna w ogóle istnieć.
Ostatecznie zignorowała wzmiankę o traceniu zmysłów, bo gdy chciała do tego nawiązać, jej kolega po raz kolejny złapał za dzbanek. O zgrozo.
- No porzygam się zaraz. - I było to dość trafne stwierdzenie. Brązowe coś - nieważne czy sok, czy kakao, czy czekolada czy cokolwiek innego, w końcu nie pytała - z lizakiem, będzie miała traumę do końca życia.
Bez słowa podeszła do okna i otworzyła je, wpuszczając do środka mroźne powietrze. Wzdrygnęła się, ulegając naturalnej reakcji ciała na chłód. Rzecz jasna, cały czas słuchała co Shin ma jej do powiedzenia, ale nie komentowała, bo miała ważniejsze sprawy na głowie. Wróciła szybko na swoje dawne miejsce, złapała za naczynie, dbając o to, by przypadkiem nie powąchać zawartości i ponownie podeszła do okna, by wyrzucić własność kolegi na zewnątrz. Razem z lizakiem. Zamknęła okno, ale i tak nie wyrobiła się w czasie, bo temperatura w pomieszczeniu zdążyła mocno spaść. Trudno, pomarznie trochę.
- Dość - odezwała się w końcu, odwracając się zadkiem do zewnętrznego świata. Nie słyszała z dołu żadnych głosów, więc pewnie nikt tamtędy nie przechodził. Szczęśliwy traf.
- Ja nie jestem ciekawska, a kobiety nie mają siusiaka, bo nie są mężczyznami. - Proste i logiczne, nie? Szczerze powiedziawszy była tak bardzo zajęta wyrzucaniem poza granice pokoju tego świństwa, że nie zdziwiło ją jego pytanie. Teraz jednak jakby się zastanowić... Serio nie wiedział? Powinna wytłumaczyć, czy powiedzieć, że nie mają, bo urwały? Jak, u diabła można tego nie wiedzieć?
- Faceci mają siusiaka - chyba bezpieczniej było używać tego słowa, skoro je znał, nie? - a kobiety mają... cipkę.
O ludzie, poważnie? Zaśmiała się w duchu i wcale nie chciała dać tego po sobie poznać, niestety jej oczy złośliwie zdradzały rozbawienie.
- Wiesz, to w celu rozmnażania się. Jakby kobiety również miały siusiaki a nie to, co mają, mężczyźni nie mieliby jak ich zapłodnić i nie byłoby dzieci.
To było pierwsze wyjaśnienie, jakie przyszło jej do głowy. Kogo obchodzi, czy właściwe? Chciał odpowiedzi na pytanie, to ma. Jego problem, że niekoniecznie naukowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Sob Sty 25, 2014 12:18 pm

Jasny gwint i inni aniołowie! Jak mogła zrobić mu coś tak potwornego? Szczególnie, że dzbanek wciąż był do połowy pełny. Gdy tylko okno zostało otworzone a dziewczyna pochwyciła ucho naczynia z jego płynem i skierowała swe kroki w stronę źródła mrozu, z jego ciała wyleciało kilka smug czarnej energii. Wątpliwe, żeby dziewczyna to zauważyła. Gdy zamknęła okno on tylko spojrzał na nią krzywo zielonymi ślepiami.
- Dlaczego to zrobiłaś? - przechylił głowę na lewo ilustrując ją bardzo dokładnie. Po chwili rozległo się pukanie do okna. Za nim unosił się dzbanek na tacy i poduszce stworzonych z mrocznej energii, którą wypuścił ze swojego ciała Shin czując zagrożenie dla swojego pysznego napoju. Uradowany, widząc, że mu się udało klasnął w dłonie i podszedł do okna. Otworzył je i sięgnął kufelek. Gdy odstawił go na pobliski stół zamknął okno.
W sumie, pokój był nieco wyziębiony, jednak on tego nie odczuwał. O tym, że coś jest nie tak domyślił się spoglądając się na swoją nową koleżankę. Podrapał się palcem po policzku.
- Czemu się trzęsiesz? - jakże banalne pytanie. Przecież było zimno, prawda? Tylko skąd miał wiedzieć, że ludzie są wrażliwi na różne temperatury? Nikt mu o tym jeszcze nie wspominał. Tak, miał dość solidne braki w posiadanej przez niego wiedzy. Ciągle się uczył, tak? Jakiś czas temu czytał książkę, w którym komuś zrobiło się zimno, trząsł się i druga osoba przytuliła tą pierwszą. Może to był cały problem?
- Zimno ci! - wręcz wykrzyczał klaszcząc w ręce. Ha! Zrobi tak jak w książce! Jak pomyślał tak też i zrobił. Podszedł do dziewczyny i... po prostu ją przytulił.
- Sądzę, że nie. Mój brat był bardzo mądrą osobą. Przez wiele tysięcy lat godnie wypełniał powierzone mu przez ojca zadanie. Wprowadził mnie w tajniki tej profesji, nauczył wszystkiego co potrafię. Jednak w trakcie wojny został ciężko ranny i postradał rozum. - odpowiedział na jej pytanie. Kolejne niejasności, kolejne informacje, które mogły znaczyć bardzo wiele. I pomyśleć, że zrozumienie ich zależało od interpretacji słuchacza. Na słowa dziewczyny pokiwał przecząco głową.
- Nie, nie, nie. Dlaczego mówisz, że Śmierć jest zła? Powiedz mi, co jest gorsze. Uwięzienie duszy w martwym ciele czy uwolnienie jej i pozwolenie na podróż w zaświaty? - no tak, przedstawił jej teraz swój punkt widzenia. W końcu jako żniwiarz miał największe doświadczenie w duszach i ich wędrówkach po śmierci, prawda?
Jakby się zastanowić miał przeszło trzy tysiące lat ale jednak nigdy nie miał czasu na to, żeby spędzać go z kobietami. Śmierć była zawsze zapracowana, w ciągłym biegu. Dopiero teraz miał czas na przyziemne sprawy. Teraz, gdy był uwięziony w tym świecie.
- To bardzo ciekawe! Aaa... jak wygląda taka cipka? - no tak, ciekawość to pierwszy stopień do piekła, prawda? Niektórzy w tych rejonach się narodzili więc nigdy nie musieli jej hamować. Co złego to się Śmierci ima! Poza tym, jakiś czas temu skrócił ciało Lucyfera o róg, za karę.

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Sob Sty 25, 2014 10:51 pm

Oczywiście, że nie zauważyła jego energii. Była pewna, że dzbanek roztrzaskał się gdzieś na dole, choć w sumie fakt, nie słyszała brzdęku tłuczonego szkła. Albo inaczej - przecież wcale nie nasłuchiwała.
- Mówiłam, chciało mi się rzygać jak na to patrzyłam - wyjaśniła, zdziwiona jego pytaniem. No, to chyba powinno być oczywiste? Krzywiła się za każdym razem, kiedy przystawiał ten dzbanek do ust i upijał trochę jego zawartości.
Więcej już nie powiedziała, bo oto gdzieś za nią rozległo się stukanie. Odsunęła się na bok, odwróciła i wbiła wzrok w szybę. Co u diabła miało właśnie miejsce? Dlaczego coś, czego usiłowała się pozbyć, fruwa sobie teraz w najlepsze? I jeszcze puka!
W całkowitym milczeniu, z trochę głupkowatym wyrazem twarzy, przyglądała się jak chłopak podchodzi do okna, otwiera je, zabiera dzbanek i zanosi go z powrotem na stół. Nie tak to miało wyglądać. Następnym razem chyba będzie musiała rozpieprzyć go o którąś ścianę. Wyrzuciła go przez okno tylko dlatego, że nie chciała, by po pomieszczeniu rozszedł się zapach rozlanego... czegoś.
- Oczywiście, że mi zimno, idioto - skomentowała jego entuzjastyczne znalezienie odpowiedzi na męczące go pytanie. No eureka, przecież nie trzęsła się ze strachu. Temperatura na zewnątrz musiała wahać się w granicach zera stopni, więc nie dziwne, że wpuszczone do klasy powietrze znacznie oziębiło temperaturę wewnątrz.
Ale później... zrobiło się jakby cieplej?
Nie, Furia zdecydowanie nie nadawała się do tulenia. Gdy Samael zdecydował się ją jednak przytulić, ponownie cała zesztywniała, naturalnie nie odwzajemniając uścisku. Gdyby mógł zobaczyć jej minę, wyrażałaby coś w stylu "co ty kuźwa odpierdzielasz?". Dokładnie tak się czuła. Nie wiedziała dlaczego została przytulona, nie rozumiała w jakim celu. I to jeszcze do półnagiego faceta! W ogóle po co ludzie to robią? Okazywanie sobie uczuć poprzez takie radosne przytulasy jest oznaką słabości. Dlatego też, zgodnie z tą myślą, po krótkiej chwili zdecydowanie odsunęła go od siebie, żeby nie powiedzieć odepchnęła.
- Nie ogarniam cię totalnie, nie rób tak więcej - rozkazała byłoby tutaj zbyt mocnym słowem, ale prośbą też tego na pewno nie nazwiemy. Słysząc jego kolejną wypowiedź zmarszczyła na chwilę brwi, przymrużając oczy - zdarzało jej się tak robić podczas gdy usilnie próbowała połączyć wątki. Tym razem za cholerę nie dało rady.
- Dobra - zaczęła, tłumiąc w sobie wybuch śmiechu spowodowany ostatnim pytaniem - od początku.
A że zapowiadała się długa rozmowa, a jej zbrzydło już stanie, posadziła swój tyłek na pobliskiej kanapie. Zaraz jednak, uznawszy chyba pozycję za niewygodną, położyła się na niej i wlepiła wzrok w sufit. Później wystawiła w górę zaciśniętą pięść i w miarę jak mówiła, rozprostowywała jeden palec. Ot, wypunktowując.
- Sprowadziła cię tutaj dyrektorka - o proszę, pamięta - twój brat miał kilka tysięcy lat, nie oddychasz i twierdzisz, że nie masz serca, masz dziwne pojęcie na temat śmierci, kurde, braknie mi palców, no i zadajesz masę kretyńskich pytań. Nie czaję tego wcale.
Chwila szczerości zawsze spoko. Poza tym, o ile kwestię oddechu i bicia serca była w stanie sprawdzić osobiście, o tyle w całą resztę musiała uwierzyć na słowo. Problem w tym, że była diabelnie nieufną osobą. Prawdopodobnie dlatego też przyjmowała te wszystkie wiadomości ze spokojem. Owszem, była zdziwiona, ale wciąż spokojna i opanowana. Mógł sobie mówić co chce, jak jednak sprawdzić, czy mówił prawdę?
Zamilkła na moment, przyglądając się swojej wciąż wiszącej w powietrzu dłoni. Zginała i rozprostowywała palce, jakby było to jakieś ciekawe zajęcie.
- Śmierć jest zła, a zaświaty nie istnieją. Istnieje tylko nicość. - I nie ma szans przekonać jej, że jest inaczej. Była uparta, dlatego  uparcie broniła swoich przekonań. Opuściła w końcu rękę, układając ją wzdłuż ciała i odwróciła głowę w bok, by spojrzeć na kolegę. W jej oczach znów można było dojrzeć rozbawienie, choć dopiero co odbijało się w nich coś na wzór gniewu. Albo nawet strachu?
- Nie wiem już, czy serio tego nie wiesz, czy robisz sobie ze mnie jaja. Nie chce mi się nad tym zastanawiać. Nie powiem ci jak wygląda cipka, bo możliwe, że kiedyś sam to odkryjesz. Poza tym, istnieją pewne rzeczy, pewne tematy, o których się nie mówi. To sfery intymne.
Nie obchodziło ją czy zrozumie coś z tego, czy nie. Była zbyt zajęta analizowaniem otrzymanych informacji, by zaprzątać sobie głowę takimi błahostkami.
- No nie ogarniam. Jak to wiele tysięcy lat? Czym zajmował się twój brat?
Ten dzień trzeba koniecznie zaznaczyć w kalendarzu. Furię interesowało coś, co dotyczyło kogoś innego. Niesamowite.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Sty 26, 2014 12:02 am

Pokręcił przecząco głową i pokiwał palcem jakby mówił "nie, nie, nie". Przecież nie można nazywać tego pysznego napoju czymś od czego chce się pawiować. Na jego twarzy pojawiła się nawet powaga, tak dla odmiany. Jednak oczy nie zmieniały koloru, wciąż pozostawały zielone.
- Nie coś. To jest kakao z sokiem pomarańczowym, cytryną i bitą śmietaną. Chcesz posmakować? - po tym pytaniu na jego ustach pojawił się radosny uśmiech.
No proszę, mimo, że starał się być miłym i ją ogrzać to ona z tego zrezygnowała. Cóż, trudno się mówi. W sumie nawet nie znał sytuacji, w których powinno się kogoś przytulać, nie wiedział po co to się robi i dlaczego. W danej chwili, hm... improwizował.
Gdy ona wymieniała kolejne punkty zawierające informacje o nim on tylko kiwał twierdząco głową, żeby wiedziała, że nie robi tego na marne, oraz utwierdzając ją w przekonaniu dobrego zapamiętania treści.
Słysząc stwierdzenie "śmierć jest zła" z jego twarzy zniknął uśmiech i pojawił się grymas, zupełnie jakby dostał z patelni w głowę.
- Eh... Dlaczego sądzisz, że jestem zły? - wzruszył bezwładnie ramionami, no bo co on biedny mógł w tej sytuacji zrobić? To, że dziewczyna odrzucała od siebie rzeczy oczywiste. Ale jak mogła stwierdzić, że biedny Shin jest złą istotą?!
- Złe są diabły, demony, Lucyfer, który stracił róg. Oj tak, gdy go stracił zrobił się na prawdę wredny. - zaczął podobnie jak ona wyliczać istoty z innego świata, które można zakwalifikować do tych na prawdę paskudnych, brzydkich, okropnych, ohydnych i przede wszystkim śmierdzących siarką! Tego ostatniego nie wyczuwały wszystkie ludzkie nosy, jednak te wrażliwe były w stanie tego dokonać.
Po chwili usiadł na pobliskim krześle lub ławce i zaczął kołysać nogami do przodu i tyłu i tak na zmianę.
- Jajka są dobre z papryką, pasztetem, serem, pomidorem i musztardą. No a mój brat przejął "biznes" ojca, potem szkolił mnie. Tak jak mówiłem, stracił rozum podczas wojny i zostałem z tym sam. Daję sobie radę dość dobrze więc jest dobrze! - raczej nie takich odpowiedzi się spodziewała. Póki co było to raczej owijanie w bawełnę niż konkretne odpowiedzi. Szczerość? Na nią przyjdzie czas gdy dziewczyna postanowi dalej drążyć ten temat. Wtedy zapewne Samael powie jej o swoim pochodzeniu i tym co się stało z jego rodzeństwem. Póki co jednak temat nie był drążony a jego mina wskazywała na to, że za chwilę wymyśli kolejne "bardzo trudne i trapiące go" pytanie.

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Sty 26, 2014 3:36 pm

Kiedy usłyszała co takiego znajduje się w dzbanku, zrobiła mocno zniesmaczoną minę. A co dopiero, jak spytał ją czy chce tego spróbować! Ludziee, kto normalny mieszał ze sobą takie składniki? Do tego bita śmietana, ta cholernie słodka bita śmietana. Nie skomentowała tego jednak na głos, jakby bała się prawdziwego ataku mdłości. Poza tym było chyba oczywiste, że nie chce posmakować.
- Nie sądzę, że ty jesteś zły, sądzę że śmierć jest zła - wypaliła bez zastanowienia, podczas gdy sens jego słów doszedł do niej znacznie później. Śmierć jest zła... On jest zły? On jest śmiercią? Przecież idiota nie uwierzyłby w takie bajki, a ona niby miała? Cóż, prawdopodobnie więc się przejęzyczył. Tak, to było najbardziej racjonalne wyjaśnienie.
Podrapała się po głowie, badając mimowolnie ułożenie swojego koka. Fryzura trochę jej się zmierzwiła, tak że jakieś tam pojedyncze pasemka wyplątały się z uścisku gumki i wsuwek. Odgarnęła je z twarzy, poprawiła grzywkę. Innymi słowy, zwyczajnie bawiła się swoimi włosami, słuchając co Samael miał jej do powiedzenia. Nie patrzyła nawet w jego stronę, znów pustym wzrokiem zaczęła wpatrywać się w sufit.
Śmierć, dlaczego o niej mówią? Dlaczego mówią o demonach i piekle, o życiu przez kilka tysięcy lat? Fakt, od małego otaczała ją magia, ale nigdy nie była to magia przywołań, nie wierzyła w takie rzeczy. Nigdy nie miała do czynienia z pozaziemskimi istotami i teraz odbijało się to znacznie na posiadanej przez nią wiedzy.
- No nie wiem - odezwała się po dłuższej chwili, uświadamiając sobie, że on już dawno skończył mówić, a ona nie podjęła się dalszej dyskusji. - Nie wiesz podstawowych spraw dotyczących budowy ludzkiego ciała, a posiadasz informacje na temat diabłów, demonów i śmierci? Nie naczytałeś się za dużo bajek? Jaką więc pracę przekazał ci twój brat? Łączysz się przez magiczne lustro z zaświatami i rozmawiasz z Lucyferem, nakazując mu porwać do piekła niegrzeczne dzieci?
Chyba zaczynała mieć powoli dość. Na początku było w porządku, odczuwała złość, a złość jest poniekąd przyjemnym uczuciem. Teraz jednak owa złość przerodziła się w coś między rozdrażnieniem a znużeniem. Najwyraźniej temat jej nie leżał i mocno dawała to po sobie znać poprzez swój szyderczy, niezbyt przyjazny ton głosu. Sama już nie wiedziała czy chce drążyć ten temat, bo im więcej mówił, tym mniej w to wszystko wierzyła. Zadziwiające jak szybko zmieniało się jej nastawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Nie Sty 26, 2014 4:31 pm

Słysząc jej pytania tylko zamrugał oczami. Przekręcił głowę na prawo, potem na lewo. Rozejrzał się po sali i wrócił swym wzrokiem do dziewczyny. Podszedł kilka kroków do przodu, co w rezultacie spowodowało, że dzielący ich dystans zmniejszył się do około pół metra w linii prostej.
- Nie, nie lubię Lucyfera. Usiłował mnie zmusić do ślubu z jego siostrą. - taki krótki wstęp odnośnie życia nieludzkiego. Jednak nie sądził, że jest ono ciekawe. Na pewno nie bardziej niż ludzki świat, w końcu działo się w nim tyle ciekawych rzeczy. Niezrozumiałych, interesujących i nowych.
Po chwili jego skóra zaczęła znikać, odrywała się od ciała i zamieniała w coś czarnego, w cząsteczki energii. Tak więc po krótkiej, bardzo krótkiej chwili stał już w boskiej formie, która kształtem przypominała ludzki model anatomiczny w odcieniach ciemnego fioletu. Na tym jednak się nie skończyło. Otóż warstwa fioletowych mięśni po chwili opadła na podłogę zmieniając się w mroczną energię obnażając szkielet. Minęła sekunda, może dwie gdy masy ów energii uniosły się odziewając żniwiarza w ciemny płaszcz.
- Jestem trzecim Żniwiarzem. Mój brat był drugim a ojciec pierwszym. - powiedział nieco innym głosem. Bardziej, hm... pustym. Tak samo pustym jak jego oczodoły w tej formie.
Był w tym ciele około pół minuty, po tym czasie dookoła niego pojawiło się czarne światło i... znowu był ludzkim Shinem. Tylko, że siedział nieco dalej, na ławce, obok kufla.
- Lubisz truskawki? Zjadłbym je sobie! Uwielbiam truskawki! Są pyszne, słodkie i mają taki dziwny... nie wiem jak to nazwać coś takiego co łaskocze język. To zielone u góry. - jakoś tak znowu naszło go na rozmówki o jedzeniu. Nie ma co się dziwić, to była najlepsza część ludzkiego życia, bynajmniej według niego. Najbardziej ciekawa, interesująca, intrygująca i rozbudowana, potrafiąca zaskakiwać.
- Też chciałaś zjeść te kartki, co miała Ariadna? Wyglądały smakowicie, prawda? - proszę, proszę, kolejne pytania kulinarne. Jeszcze nie próbował jeść kartek i sprawdzianów, ciekawe czy były smaczne. W sumie, wiedział, że wszystko dobrze doprawione jest dosłownie pyszne.

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Furia

avatar

Liczba postów : 28
Join date : 15/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 28, 2014 12:45 pm

Odwróciła głowę w jego stronę dopiero, gdy zorientowała się, że ten zmniejsza dzielącą ich odległość. Jakby mogła, wzruszyłaby ramionami, ale tak na leżąco było trochę ciężko. Niech się zbliża jak chce, przynajmniej jest bez swojego kakao.
- Lucyfer ma siostrę? - spytała spokojnie, sprawiając wrażenie osoby, która właśnie zapomniała o czymś istotnym. Dopiero po chwili oprzytomniała i uświadomiła sobie, czego właśnie się dowiedziała. Zamrugała oczami, przyglądając mu się z niedowierzaniem. Ona sobie z niego kpiła, a on brał jej pytania na poważnie i normalnie na nie odpowiadał. Czy on tak na serio? W jakim świecie żył?
Podniosła się częściowo i usiadła na kanapie, spuszczając nogi na ziemię i opierając się plecami o oparcie akurat w momencie, w którym chłopak zaczął zmieniać swoją postać. Wytrzeszczyła oczy tak bardzo, że zaraz poczuła pieczenie i wbiła się w kanapę, jakby chciała przeniknąć zarówno przez nią, jak i przez znajdującą się z tyłu ścianę. Oto stała przed nią śmierć. Jak do cholery? Jak?! Przyszła po nią? Niemożliwe. Przetarła oczy palcami, jednak obraz nie zniknął. Nie chciała na niego patrzeć, a jednocześnie nie potrafiła spuścić wzroku.
No cholera, ona się bała? Wstyd na całej linii. Oczywiście nie myślała teraz o tym. Wyciągnęła przed siebie rękę, wskazując na niego. Miała zamiar coś powiedzieć, ale jej wargi poruszały się tylko bezgłośnie. W największym skrócie, była... w szoku?
- Ty... Nie pozwolę ci mnie zabić - wydyszała ciężko, jakby zmęczona wypowiedzeniem tego jednego zdania. Opuściła też rękę. Chyba powrót Samaela do ludzkiej postaci oddał jej odrobinę utraconej odwagi.
- Nie pozwolę ci mnie zabić - powtórzyła, podrywając w górę zadek - bo to ja zabiję cię pierwsza.
Póki co jednak jej groźba nie mogła mieć pokrycia. Wszyscy doskonale wiedzieli, że nie da się zabić śmierci. Cóż jednak zrobić, gdy zobaczyło się właśnie istotę ze swoich najczarniejszych koszmarów? Furia wyglądała dokładnie tak, jakby postradała rozum. Olewając totalnie jego pieprzenie o jedzeniu, ruszyła nie do końca stabilnym krokiem w stronę drzwi wyjściowych.
Ciężko określić jak się czuła w momencie, w którym opuszczała salę. Strach pomieszany z szaleńczą euforią? Było to w ogóle możliwe? W jej przypadku najwyraźniej tak. Bała się śmierci jak cholera, ale jeśli ją zniszczy... Czy wtedy będzie żyć wiecznie? Tak, tak to właśnie widziała. Uważała, że to Żniwiarze zabijają ludzi, zabierając im świadomość i wrzucając w nicość.
Nie chciała umierać.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inessa Władysławowa
Nauczycielka Eliksirów
avatar

Liczba postów : 372
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 28, 2014 5:42 pm

Ines szła sobie spokojnie korytarzem. Widząc uczennice, która wyglądała jakby zobaczyła śmierć w klasie zdziwiła się. Cóż jako nauczyciel ma obowiązek sprawdzić co się dzieje. Spokojnym krokiem weszła do sali i spojrzała na chłopca siedzącego na kanapie.
No proszę, czyli to jednak on wystraszył dziewczynę. Śmierć we własnej osobie. Cóż teraz wszystko się wytłumaczyło. Jest nowym szkolnym strachem, małe i rozwydrzone dziecko. Nic dziwnego, że jej dawny narzeczony nie przepadał za tą rodziną. Byli po prostu frustrujący, nie musieli nic też robić.
-Zrobiłeś jej coś?
Tak właściwie to spytała z ciekawości lekko kiwając głową w stronę drzwi. Spokojnym i cichym echem odbijało się echo jej kroków od klasowej podłogi. Wspaniały, pewny i dumny krok nauczycielki. Idealny dla niej. Po prostu idealny dla jej nauczycielskiej funkcji w tej szkole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 28, 2014 7:30 pm

Zabić ją? Dlaczego? Przecież nie na tym polegało jego zadanie. Prawda? Oczywiście, wedle kaprysu mógł przyspieszyć nieuniknione, jednak to był przywilej każdej żyjącej istoty. Praktycznie każdy mógł odebrać komuś życie. Śmierć pojawiała się dopiero wtedy, gdy jego ostatnie krople spływały z naczynia.
Zabić go? Gdyby to było możliwe. Dobry żart, jak można zabić Śmierć? Śmierci nie da się zabić, żeby kogoś zabić ten ktoś musi żyć. Fakt, zranić jego ciało, można było, zniszczyć natomiast, raczej nie. Śmierć był ucieleśnieniem najpotężniejszej, najstarszej mocy, jego ciało było niczym innym niż czystą wolą i energią.
Gdy dziewczyna uciekła z pokoju on spojrzał się na drzwi nieco zdziwiony. Podrapał się nawet po poliku robiąc ze swych ust literkę O. Jednak doszedł do wniosku, że nie ma sensu cokolwiek robić, najlepiej będzie usiąść i się napić kakao. Tak też uczynił. Rozwalił się niczym pan całując kufel kakao.
- Mój ty skarbie kochany! - mruknął entuzjastycznie po czym zatopił w napoju swoje wargi. No proszę, takich uczuć nie okazywał nawet swojej byłej narzeczonej. Demonica przeszła przez coś gorszego niż piekło wiążąc się z nim. Na szczęście nic z tego nie wynikło.
Gdy on tak sobie siedział i część jego świadomości była daleko za murami szkoły ktoś wszedł do klasy. Zupełnie nie spodziewał się odwiedzin, sądził, że raczej nikt nie zajrzy do tej części szkoły. Przecież było tu tyle klas, kto mógłby wybrać akurat tą jedną, w dodatku opuszczoną?
Ines, dawna luba Lucyfera. Cóż, zapewne przesiąknęła niechęcią do Śmierci od swojego narzeczonego. Każdy powiązany z piekłem dobrze znał problem toksycznego związku Shina z Alex. Konsekwencji, które z tego wynikły. Ciekawe czy wiedziała, że jej były narzeczony stracił róg poprzez cięcie wykonane przez Samaela?
- Kochanica piekieł! Wybacz moją nieobecność na twoich zajęciach. Masz niesmaczne przyprawy, słabo gotujesz jak na kobietę. - nawet nie wstawał. Dziewczyna wiedziała kim jest, więc nie było potrzeby żeby udawać miłego ucznia. No ale jakąś tam kulturę posiadał, w końcu wbrew pozorów miał dość można by rzec arystokrackie korzenie. Dlatego też wystawił w jej stronę kufel z mieszanką wybuchową - kakao, sok pomarańczowy, bita śmietana, cytryna i lizak truskawkowy.
- Jej? Nic, powiedziała, że mnie zabije i wyszła. Chcesz się napić? Może usiądziesz? Jest kilka rzeczy, które mnie ciekawi, posłużysz mi swoją wiedzą? - radosny głos i pozytywne nastawienie, entuzjazm wręcz od niego tryskał. W końcu była nauczycielką, nie? Zapewne posiadała dość dużo wiedzy, żeby wyjaśnić mu niejasności w sprawie cycków, tyłków i stref intymnych. Dla niego to była wielka niewiadoma, którą trzeba było odkryć. Zresztą, jeszcze wiele rzeczy musiał odkryć, miał wiele pytań. Niektórych można by nawet rzec nieco głupich.

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inessa Władysławowa
Nauczycielka Eliksirów
avatar

Liczba postów : 372
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 28, 2014 8:14 pm

Czy wiedziała co się działo w piekle. Tak, mimo jej ignorancji i tak informacje do niej przepływały. Jedyne co wiązało ją z tym miejscem to jej dawny ukochany. Nie obchodziły ją zasady tego świata. Nic ją nie obchodziło prócz bezpieczeństwa tamtej rodziny. Nie miała żadnych uprzedzeń do Samaela wpojonych przez Lucyfera. Miała je przez to, że go zranił i tyle. Tylko teraz było inaczej, ona nie była niczyją narzeczoną. Była nauczycielką i przy tym miała zostać. Słysząc jego głos uśmiechnęła się lekko, pokiwała głową wyciągając papierosa z ust i wyciągnęła zza pleców butelkę wódki.
Tak, jej sprzątanie pokoju skończyło się przy znalezieniu kolejnej butelki. Czyli nic się nie zmienia, ciągle z alkoholem i ciągle lekko wzięta, nigdy nie pijana. Do tego nie potrafi gotować. No tak musi się z tym zgodzić, zawsze współczuła ludziom, którzy musieli to jeść. No ale na lekcjach nie gotuje. Wzruszyła tylko ramionami i słuchając go dalej po swoim pytaniu pociągnęła łyka ze swojej butelki. Cóż pić od niego nic nie chciała, sam posiadał czasami, a właściwie często wybuchowe w smaku mieszanki. Jej kroki odbijały się echem, a ona sama szła dumnie, chodź nadal tak nie wyglądała, rozpuszczone włosy, w nieładzie i rozpięta do stanika koszula nie były profesjonalne w końcu.
-Jeśli mówiła, że cie zabije musi być głupia. Sama chciała bym mieć ten przywilej.
Mówiąc to usiadła na kanapie i założyła nogi jedna na drugą. Nie była poważna, cóż to było nawet zabawne grozić kosiarzowi śmiercią. Mimo to po chwili zaciągając się dymem papierosowym spojrzała prosto w oczy chłopca.
-Zamieniam się w słuch, co możesz ode mnie chcieć?
Nie musiała nawet udawać, że ją to zaciekawiło. Nie zdarzało się często, że ta osobistość by coś od niej chciała. Właściwie to nigdy jeszcze nie słyszała takich słów z jego ust.[/color]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 28, 2014 8:36 pm

Gdy ona szła w jego stronę on ostawił kufel, w którym zostało niewiele napoju na podłogę. Musiał go zabezpieczyć przed rozlaniem się. No i po chwili wszystko było w normie. Kakao bezpieczne a ona siedziała obok niego. W sumie, czuł się nieco bezkarnie dlatego też wykorzystując sytuację położył się opierając tym samym głowę na jej udzie. Uniósł obie dłonie do góry tak żeby widzieć palce.
Hm... od czego by tu zacząć. Chyba on najbardziej niewyjaśnionych i męczących go pytań. Złożył dłonie razem i opuścił je na swój brzuch wlepiając w jej twarz swoje ciekawskie, zielone oczka.
- Czy cycki są jadalne? Dlaczego są różne? Do czego służą? - no tak, w końcu to była pierwsza rzecz, która zaciekawiła go po sprowadzeniu go tutaj a jakoś nikt mu nie potrafił udzielić jakiś sensownych odpowiedzi na te pytania. To było potworne! Męczyło go to, męczyło i zjadało od środka a on biedny nie mógł nic na to poradzić!
- No i jak ma się w tej kwestii sprawa tyłków? Może jeszcze wyjaśnisz mi co to są strefy intymne? - chyba uznał, że taka ilość pytań na początek będzie wystarczająca. W końcu dokształcić się kiedyś trzeba a on sam jako wiekowy już prawiczek zaczął nareszcie wykazywać jakieś zainteresowanie tymi sferami. Może przez to, że będąc więzionym miał nadmiar czasu? Kto wie.
W każdym bądź razie był przekonany, że zadał wystarczającą ilość pytań. Czasu mieli pod dostatkiem. On nieśmiertelny, ona długowieczna, akurat o ten czynnik żadne z nich nie musiało się martwić.
No i trzeba było przyznać, że miała całkiem wygodne to udo. Nawet dobrze mu się leżało. Nic dziwnego, że wcześniej nie słyszała z jego ust nic podobnego, w ogóle w trakcie minionych lat spotykali się rzadko, przypadkowo i dosłownie na kilka sekund. Przypadki, tak by należało to nazwać.

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inessa Władysławowa
Nauczycielka Eliksirów
avatar

Liczba postów : 372
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 28, 2014 10:43 pm

CO CO CO?! Czo te kostuchy.
Ale czekajcie, od początku, wdech, wydech i bez śmiechu.
Kiedy się położył na jej udach podniosła brwi ze zdziwioną miną. Halo? Czy tu jest wszystko w normie? Raczej nie, ale Samael też nie jest normalny. No ale to się jeszcze da przeżyć. Kobieta pociągnęła łyk z butelki i momentalnie zachłysnęła się słysząc pytanie chłopaka pochyliła się gwałtownie do przodu wypluwając wódkę z ust i przygniatając twarz chłopaka swoim biustem. Po chwili podniosła się kaszląc i zasłaniając usta dłonią.
-Nie no, pytanie ciekawe.
Odetchnęła jeszcze i zastanowiła się nad pełną odpowiedzią zaciągając się papierosem.
-Nie, cycki nie są jadalne. Są rożne bo każdy ma inne ciało, a do czego służą dowiesz się na lekcjach z innym nauczycielem.
Najlepsza odpowiedź? Nie pełna, zresztą takie tłumaczenie nie należy do jej obowiązków. Od tego jest inny nauczyciel, sama się zdziwiła, że taki jest ale najwidoczniej większa ilość dzieciaków ma problem z takimi pytaniami.
Słysząc następne tylko przewróciła oczami.
-Ta sama odpowiedź to poprzednio. Coś jeszcze?
O tak najlepiej zrzucić obowiązki na innego nauczyciela. A jak, niech on się męczy, a jej dadzą święty spokój w końcu. Już dużo przeżyła i może teraz trochę odpocząć. Zresztą musiała przyznać, że trudno wytłumaczyć do czego jest tyłek. Może to i jeszcze dziwniejsze, ale sama zaczęła się nad tym zastanawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Wto Sty 28, 2014 11:18 pm

Gdy cycki przygniotły jego twarz zwątpił w to, co może w danej sytuacji zrobić. Zapewne to było powodem zastosowania jedynej znanej mu reakcji obronnej, ugryzł ją w cycka. Nie za mocno, można by rzec, że delikatnie go przygryzł.
W każdym bądź razie zmarszczył czoło gdy sytuacja nieco się uspokoiła. Dobrze, że nie oddychał, w przeciwnej sytuacji byłby narażony na solidny uszczerbek na zdrowiu. Duszenie biustem było dość... niebezpieczne. Zapewne to jakaś tajna technika skrytobójcza.
Zmarszczenie przez niego czoła mogło oznaczać jedno. Nie był usatysfakcjonowany odpowiedzią. Pewnie to było powodem zmiany jego pozycji. Nieznacznie. Po prostu położył obie ręce wzdłuż ciała i przez chwilę patrzył na sufit. Ta... zbywała go. Dopiero dajmy to... po około minucie jego oczy znów skierowały się ku jej twarzy.
- Kiedy chcę żebyś to ty mi powiedziała o tych rzeczach. No dobra, to ci mogę wybaczyć. Strefy intymne? Co to? - wrócił do tego. W końcu musiał wiedzieć czy to jest jakaś plantacja truskawek czy może hodowla wiśni. Być może miejsce, w którym robiono kakao?! No i czy można iść tam na wycieczkę. Chociaż, dla niego wszystko było możliwe. Chyba za bardzo wczuł się w rolę marnego człowieka.
- Ilu ludzi zabiłaś dusząc ich cyckami? - wypalił po chwili odnosząc się do sytuacji, która miała miejsce no można by rzec, że jakiś czas temu, może z dwie-trzy minuty. Chwilowo, chyba da jej chwilę na odpowiedzi, złapanie oddechu i dopiero potem zada kolejne pytania. Chociaż, nie. Jest coś o co musi jeszcze zapytać.
- Truskawki. Lubisz? Czemu ich jest mało? - kolejne pytanie ni z tego ni z owego. Zupełnie bezsensowne. Oj biedna Ines, została skazana na niańczenie Śmierci. Gorzej, jeśli żniwiarz się rozgada i będzie bardziej dociekliwy. Co w jego przypadku mogło nastąpić w każdej chwili, ciężko będzie go wtedy uciszyć.

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inessa Władysławowa
Nauczycielka Eliksirów
avatar

Liczba postów : 372
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Re: Klasa   Sro Sty 29, 2014 10:20 pm

Ugryzł ją, cholerny smarkacz. Za to powinna go zajebać i zgnieść mu twarz na miazgę. Ale trudno, uspokój się. Oddychaj i zachowaj się w miarę profesjonalnie. Słysząc go westchnęła i potarła dłonią skroń. Cóż widocznie powinna mu odpowiedzieć chociaż na jedno pytanie. Cóż nie będzie idiocie tłumaczyć po co jest człowiekowi tyłek. Jednak może mu powiedzieć co to są strefy intymne.
Mimo wszystko denerwował ją. Był nieznośny jak bachor, tak. Rozpieszczony i wiecznie nie zadowolony. Miała ochotę przełożyć go przez kolano i stłuc dupę.
-Miejsca intymne, to takie które wywołują podniecenie przez dotykanie ich.
Prosta, prawie podręcznikowa odpowiedź i tyle. Kobieta nie miała się zresztą czego wstydzić, co prawda była zacofana w kwestiach miłości, ale tylko miłości, a nie seksu czy jego teorii.
Ale zaraz, zaraz tutaj nadchodzi kolejne pytanie, za które ma ochotę rozwalić na łbie dzieciaka butelkę wódki.
-Nikogo
Nie miała zamiaru nawet o czymś tak głupim myśleć, więc od razu skupiła się na następnym pytaniu.
-Najlepsze truskawki są w Polsce prze 2-3 miesiące sezonowe. Inne są niedobre.
Sama lubiła truskawki, więc wiedziała takie rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Śmierć

avatar

Liczba postów : 57
Join date : 10/01/2014

PisanieTemat: Re: Klasa   Czw Sty 30, 2014 12:00 am

Dlaczego niby uważany był za rozpieszczonego? On po prostu miał swoje kaprysy, czuł swoją wyższość nad innymi i przede wszystkim był ciekawy świata i wszystkiego. Nie jego wina, że cycki zasłoniły mu świat i musiał się przed nimi jakoś obronić, prawda?
Fakt, był Śmiercią, uwielbiał mrok. Mrok a nie ciemność. Bardzo zacienione pomieszczenia ze słabym oświetleniem, o, takie były idealne. No ale to już była kwestia gustu.
Gdy dziewczyna odpowiedziała na jego pytanie na jego twarzy malowało się typowa mina mówiąca - "co kurwa?" no skąd on miał wiedzieć czym jest podniecenie? Przecież on nigdy nie miał do czynienia z czymś takim.
- Czym jest podniecenie? - ta... bardzo ważne pytanie. Ciekawość tego pana nie znała granic. Zdjął rękę z kanapy i sięgnął po lizaka. Włożył go do ust. Truskawki, tylko 2 miesiące? Szkoda!
- Chcesz liza? - spytał po chwili wyciągając go z ust. No cóż, trzeba było się bardziej postarać i być nieco milszym. W końcu wynajmował właśnie jej uda za poduszkę, jakoś zapłacić by mógł, nie? No a taki lizak truskawkowy to idealna forma zapłaty.
- Czemu jesteś nauczycielką? Czym jest miłość? Co znaczy kochać? - kolejne, prawdopodobnie trafne i dobre pytania. Mogła świadczyć o tym jego mina do złudzeń przypominająca fejsbukowe ":3".

_________________

KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klasa   

Powrót do góry Go down
 
Klasa
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Klasa Wróżbiarstwa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Drugie piętro-
Skocz do: