IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Inessa

Go down 
AutorWiadomość
Inessa Władysławowa
Nauczycielka Eliksirów
avatar

Liczba postów : 372
Join date : 27/12/2013

PisanieTemat: Inessa   Pią Sty 10, 2014 11:56 pm

„Oto historia z kantem
Co podwójne ma dno,
Gdyby napisał ją Dante
To nie tak by to szło...”

Może i była by inna, może świat był by wtedy inny. Kto to wie, ja jeszcze nie. Jednak trzeba zacząć od początku, zawsze się zaczyna od początku, od urodzenia. W tej historii narodziny dziecka nie są ważną częścią. Ważne jest to co wcześniej i to co później. Nic co wtedy.

Na dalekim stepie żyło z sobą wiele światów: ludy stepów, małe plemiona koczownicze, nigdy nieuchwytne wiedźmy i elfy z gór. Parę niestykających się światów, czy na pewno? Nie do końca. Pewnie nikt by się nie przejmował małym bękartem czarownicy, gdyby nie jego wygląd. Dziecię nie było normalne, nie było nawet ludzkie. Wszyscy od początku to wiedzieli. Drobne zawiniątko nie należało też raczej do czarowników. Fioletowo-biała skóra i białe włosy. Do tego uszy, uszy których wtedy czarownicy nienawidzili – uszy elfa. Tak się to zaczęło, całe piekło, które mogło zmienić historię.
Mała istotka nie została ochrzczona, mimo że rosła i spoglądała na wszystko ciekawymi oczętami. One także nie były normalne, w dwóch fioletowych tęczówkach widniały pionowe źrenice...

Wszystko zaczęło się pewnego dnia, wtedy byłam głupia ale to zapamiętałam. Zawsze byłam nieuważna i zraniłam się końcem strzały, strzały z trucizną, które miały iść na sprzedaż. Nie wierzono, że przeżyję. Sama w to nie wierzyłam, a jednak. Po dwóch dniach wróciłam do żywych po katuszach. Katuszach ponownego narodzenia. Mimo, że miałam dowiedzieć się o tym później, okazało się, że będę żyła znacznie dłużej niż się spodziewałam. Lata mijały, kobiety się starzały, a ja byłam dzieckiem, opuściłam osadę. Jedyne co wiedziałam, to to by się do nikogo nie zbliżać. Uczyłam się kraść i rozróżniać jadalne rośliny od trujących. Naturalnie robiłam to jak dziecko więc wiele razy odradzałam się ponownie po posiłku. Po tym zaś spróbowana roślina na mnie nie działała. Błądziłam długo zanim nie weszłam na góry. Nie trudno było znaleźć elfy, kierowałam się wiatrem. Byłam dzieckiem stepu i wiatr zawsze mówił mi, gdzie mam iść.
Ciężko było przekonać do siebie istoty tej samej rasy. Wtedy cieszyłam się, że nauczą mnie mówić. Jeszcze nie wiedziałam ile języków tak naprawdę się nauczę. Można powiedzieć, że lata w górach były najgorszymi i najważniejszymi w moim życiu.
Przez ten czas nauczyłam się wiele o zielarstwie, swoich umiejętnościach, geografii, magii i ziemi. Uczyłam się liczyć i czytać z run, uczyłam się historii ziemi i walki bronią białą. Strzelałam z łuku, walczyłam i polowałam jako dziecko. Jednak to nie starczyło jako zapłata, miałam zostać lekarstwem, truto mnie, wlewano magiczne mikstury i kąsano.
Mimo to kiedy jedne plemienia stepu się rodziły, inne wymierały. A wiatr gnał mnie dalej przed siebie, przez góry na daleką tundrę i lodowate pustkowie. Wśród własnych imaginacji znalazłam osadę, mimo wyuczonej nieufności poszłam do niej. Związano mnie i zatrzymano, normalne, na  tyle zwyczajne, że nie martwiłam się tym, byłam zmęczona i zmarznięta. Nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam. Obudziłam się ubrana w futra, rozejrzałam się nieufnie po pomieszczeniu. Byłam sama, mimo że dalej związana. Po chwili wszedł jakiś człowiek, spojrzał na mnie i zdjął futrzany kaptur z głowy.
Nie dało się nie poznać podobieństwa, zaczęłam się nerwowo rzucać.
-Kim jesteś?
-Nerwowa jak własna matka, ogniste dziecię stepu.
-Zapytałam się kim jesteś?!
-Jestem twoim ojcem, ale jak wolisz jestem wodzem.

Sprawy potoczyły się bardzo szybko, okazało się, że ten człowiek znał ją lepiej, niż mogłam się spodziewać. Dość szybko zaczęła trenować swoje moce. Było to trudne, jednak potrzebne. Jeździła na małych koniach przystosowanych do zimna i uczyła się strzelać z łuku. Do teraz nawet nie pamięta ile lat spędziła w tamtym białym kraju.
Na szczęście było to na tyle długo by dostatecznie poznać dwie ze swoich mocy. Ostatnie dwie bo trzecią znała, uświadomili jej to, kiedy truli ją dla jej krwi. Jednak czasy mijają a ona ma wiele do nauczenia się. Wróciła na stepy Azji, które się zmieniły. Powstały miasta i osady. Upodobniła się do ludzi przybierając postać Azjatki. Poznała zioła i mikstury lecznicze. Zaczęła praktykować u znachorki poznając leki i ciało człowieka, jego słabe i mocne punkty.
Jednak tak jak wiat na Syberii zwiastuje zmianę, tutaj pcha ją dalej w świat. Poznała dawne bogactwa Rzymu i początki religii. Poznawała zielarzy i magików z różnych stron świata ucząc się ich dialektów i przepisów na mikstury. Chłonęła wszystko jak gąbka.
Niestety i takie podróże kiedyś się kończą. Zamieszkała w Europie, jednak tam też musiała zmienić swój wygląd, wybrała blond włosy i błękitne oczy. W sumie był to dobry pomysł i przyzwyczaiła się do tej postaci. Nie sądziła tylko, że za bardzo nadwyręża swoją moc. W Europie było ciężko, czasy magów odeszły i nie dało się znaleźć schronienia. Nadeszły czasy złodziei i płatnych morderców.
Sama się zabrała za ten zawód. Każdy potrafił ją znaleźć jeśli chciał tego, w każdym zakątku była znana. Wykonywała zadania każdego typu. Była mordercą, szpiegiem, detektywem, opiekunką paniczów, nauczycielką, służącą. Poznała wiele osób i istot.
Wszystko się zmieniło gdy wróciła z powrotem do Rosji i czekała na kolejne zlecenia. Była na tyle bogata i rozpoznawalna w wysokich kręgach, że za drobne przysługi mogła żyć jak królowa. Nie korzystała normalnie z tego, jednak tym razem sobie pozwoliła. Była w Rosji, mieście carów, rozpusty i wódki.
Wszystko się zmieniło 23 kwietnia gdy przyszła do lokalu swojego dawnego znajomego. Usiadła przy jedynym wolnym stoliku naprzeciw mężczyzny o fioletowych oczach. Zaczęli rozmawiać i nawet nie wiedziała kiedy z minut zrobiła się godzina a może dłużej, spotkali się jeszcze parę razy i zbliżyli się do siebie. Rozumieli się bez słów. Kiedy on znikał kogoś zabić ona wykonywała swoje obowiązki.
Miłosna historia? Tak. Romans dwóch ludzi żyjących na równi pochyłej między bólem a szczęściem. Myślała, że już tak zostanie, uwielbiała gdy rano patrzył się na nią, a ona udawała że śpi. Kiedy jej gotował, ponieważ ona sama nie potrafiła, albo jak musiała mu przypominać co robił, gdy był pijany.
Ale wiatr z Syberii dalej wieje.
Nie zwracała uwagi, na to że była śledzona. Znaleźli ją kiedy szła na kolejne zlecenia. Nie ważne kto to był, Ines to nic nie obchodziło. Oni chcieli ją zabić więc musiała być szybsza. Uciekła i zaszyła się na Syberii, na tamtych terenach nikt nie miał z nią szans.
Dopiero wtedy uświadomiła sobie czym jest. Na odosobnionym terenie mogła wrócić do swojej postaci. Zorientowała się, że jej moc słabnie. Kiedy całkowicie się wyczerpie zaś będzie elfem.
Widziała, że wiatr na Syberii tak naprawdę nigdy nie przestanie wiać, a ona nie ucieknie od swojej kary.
Wytrzymała i sprawiła, że słuch o niej zaginął, zamknęła się w szkolnych murach przyjmując posadę nauczycielki.
A wiatr dalej nawołuje....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Inessa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kartoteka :: Karty Postaci :: Historie Postaci-
Skocz do: