IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Korytarz.   Pon Paź 14, 2013 2:27 pm

First topic message reminder :

Najzwyczajniejszy szkolny korytarz, posiadający wiele drzwi do poszczególnych sal po jednej stronie i okna po drugiej. Pomiędzy poszczególnymi oknami, rozmieszczone zostały ławki, mogące pomieścić dwójkę uczniów. Schody na górę i w dół zostały umieszczone na obydwu końcach korytarza. Z jednej strony znajduje się wejście do biblioteki, a z drugiej monumentalne drzwi, prowadzące na zewnątrz budynku, przed którymi leży kwadratowa wycieraczka w kolorach wszystkich czterech domów, podzielona na cztery części przez przekątne. Zaczynając od lewej, zgodnie ze wskazówkami zegara, Diligens, Saeva Veneficus, Ordinarium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Kappa-senpai
Nauczyciel Wychowania Artystycznego
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Maj 28, 2014 3:53 pm

Dlaczego od razu użerać? Nie był akurat taki zły. Mogłaby spotkać o wiele gorszych nauczycieli, takich co to wkurzają się na wszystko i wszystkich. A byli tu tacy. Albo na takiego, który byłby nieco stuknięty. Pogłoski chodziły, że niejaki Jack nie miał równo pod sufitem. A Kappa-senpai? On był najmniej szkodliwym człowiekiem w tej szkole.
-]Nie jest tak źle. Zależy gdzie chcesz dojść?-spytał. Nawet posłał jej uśmiech! Przecież nie będzie na gburowatość odpowiadał tym samym, miał w głowi jeszcze trochę rozumu i wiedział, że nie należy zmieniać swojego podejścia, nawet jeśli będzie się rozmawiało z kimś tak pewnym siebie i opryskliwym. Chociaż był niemal pewien, że to była tylko maska.
O molestowanie? Zaraz, to chyba nie jego. Owszem, był tu w tej szkole taki, co to go można było posądzić o wykorzystywanie uczennic, ale za całą pewnością to nie był Khan.
Raz jeszcze tylko odetchnął. Dlaczego jemu przytrafiało się zawsze coś takiego.
-Nie rozkazuje Ci przecież.-powiedział tylko i zmarszczył nieco czoło. Przecież nic takiego nie powiedział, żeby mogła uznać to za rozkaz. Dziwna dziewczyna. Pewnie z jakiegoś nowobogackiego domu, co to na wszystko by jej pozwalali.
Przewrócił na jej słowa oczyma. Pewnie jeszcze się spotkają, kiedy będą mieli lekcje. No trudno. Póki co trzeba było zachować zimną krew.
-Shahrukh Khan. Uczę Wychowania Artystycznego.-powiedział. Dlaczego nie miałby się przedstawić? Może to ją trochę ostudzi.
-Neptun? Znam kolesia. Mnie też tu ściągnął. A mogłem siedzieć sobie nadal z Brazylii.-westchnął i podrapał się ręką po tyle głowy, jak to mieli w zwyczaju na niemal każdym anime.

_________________
NOTICE ME KAPPA-SENPAI~

Zinta x Khan <3
TAŃCZCIE | GŁOS SEKSIAKA
x.x.x.x.x.
#009999

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kappa-senpai
Nauczyciel Wychowania Artystycznego
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Maj 28, 2014 4:37 pm

Kiedyś razem łapaliśmy anakondy w Brazylii. Później wybraliśmy się do Afryki, żeby łapać antylopy.-dopiero po chwili doszło do niego jak bardzo dziwnie to brzmi. Zaśmiał się w głos z siebie samego. To brzmiało jak jakaś bajka i pewnie niewiele osób by mu uwierzyło, ale taka była prawda. Takie są realia i ich nikt nie zmieni. Bo jakie życie, taki rap, a jaki Hindus, taki dens. Ale mniejsza z tym.
Zastanowił się przez chwilę nad tym co powiedziała. W sumie też się robił głodny. Można by było coś zjeść. Przy okazji tego, że zaprowadzi ją do stołówki, sam coś przekąsi.
-Możemy się przejść do bufetu, jeśli chcesz.-powiedział po chwili namysłu. Pewnie znów będzie osądzony o molestowanie, ale nie miał wcale tego na myśli. Po prostu chciał wyjść z tej sytuacji obronną ręką i sam jeszcze na tym skorzystać.
-Nie prawda. Mamy jedzenie.-powiedział i zrobił na moment minę obrażonego chomika. Przecież mieli dobrych kucharzy, czysty bufet i było naprawdę przyjemnie. Nie wiedział tylko dlaczego dziewczyna się tak oburzyła. Co prawda Khan zwykle sam sobie gotować, bowiem był wegetarianinem i do tego hindusem, ale czasem nie miał wyjścia i żywił się w bufecie. Takie trudne życie.

_________________
NOTICE ME KAPPA-SENPAI~

Zinta x Khan <3
TAŃCZCIE | GŁOS SEKSIAKA
x.x.x.x.x.
#009999

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kappa-senpai
Nauczyciel Wychowania Artystycznego
avatar

Liczba postów : 74
Join date : 28/05/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Maj 29, 2014 6:48 am

Westchnął tylko. Był ostatnim człowiekiem, który mógłby kogoś molestować. Nigdy nie przespał się z żadną uczennicą i nie miał zamiaru tego zrobić.
-Nie przesadzasz?-mruknął tylko pod nosem. To, że był innego koloru skóry, nie znaczyło, że od razu chciał molestować ludzi, no naprawdę.
Sam Neptun nie był zdrowy psychicznie. Ale co tam! Kappa-senpai też nie należał do tych najnormalniejszych w świecie, ale co tam, przecież w końcu nikt nie był normalny w dzisiejszych czasach.
-Chociaż z drugiej strony słyszałem, że w kuchni jest sporo ludzi ostatnimi czasy.-powiedział bardziej do siebie i podrapał się po czuprynie.
Zaczął rozmyślać nad tym co w takiej sytuacji można by zrobić. Długo mu to nie zajęło i wpadł na to co powinien zrobić. Przecież zawsze można się przejść do restauracji. Była taka jedna, w której czasami pomagał w wolnym czasie i chętnie go tam gościli. Ceny też mieli niskie, więc na jego kieszeń, nawet jeśli miały ze sobą kogoś przyprowadzić.
-Mam lepszy pomysł niż anakonda.-powiedział i posłał jej serdeczny uśmiech. -Chodź!-powiedział wesoło. Rzecz jasna nie mogło obyć się bez tego , żeby nie pośpiewał sobie pod nosem i nie okrążył dziewczyny tańcząc bollywoodzki taniec. Chwycił ją pod ramię i ruszył przed siebie.

[z/t x 2
http://stfrancesa.forumpolish.com/t661-restauracja-powie-indii#10930 ]

_________________
NOTICE ME KAPPA-SENPAI~

Zinta x Khan <3
TAŃCZCIE | GŁOS SEKSIAKA
x.x.x.x.x.
#009999

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Cze 04, 2014 7:13 pm

Veto wrócił w środku nocy z miasta, gdzie trochę wypił. Niestety jednak nie był pijany. Usiadł na jednej z ławek korytarza i oparł ręce o kolana, a następnie brodę o dłoń. Oczy zaczęły mu się przymykać same. No tak, sporo nie spał. Łażenie po dachach, patrole... Jeszcze ta akcja w barze. A teraz musi pilnować korytarza. Debilnego korytarza. Przecież i tak nikt niepowołany nie ma szans wedrzeć się do szkoły! Jest chroniona wszystkimi możliwymi zaklęciami. Jeden Hyde w te czy we wte tego nie zmieni.

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Owen Ferguson

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 01/06/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Cze 04, 2014 7:28 pm

A więc to tutaj. Akademia. Nowy dom, choć jeszcze nie powinno go tu być. W końcu wiek nie ten, a i odkąd usłyszał o tym miejscu uważał je za przybytek rozpuszczonych paniczyków i snobów. A fe. Chociaż zaraz. Sam był rozpieszczony, tyle że zabawki miały zastąpić mu opiekę. Nie żeby narzekał, przyzwyczaił się do braku uwagi i samowystarczalność. Ale, nie dłużej się tym cieszyć nie mógł. Głupia matka. Oczywiście, że miał na nią focha. Głupia bdziągwa i tyle. I to przez nią musiał tu przyjechać. Tak, wcale nie miał na to ochoty.
Dostanie się do budynku nie było jakoś wybitnie trudne. Po prostu wszedł, nikt go nie zatrzymał, nie gonił, nie krzyczał. Nuda. Chociaż bieganie z walizką byłoby męczarnią. W każdym razie szedł przed siebie, aż zauważył siedzącego mężczyznę. Czyżby miał aż tyle szczęścia? Sztuczna ręka mówiła sama za siebie, a o tym właśnie znaku rozpoznawczym mówiła mama.
-Ty jesteś Veto Hyde prawda?- jego nieco znudzony i dziecinny ton rozniósł się po korytarzu. Gdy mężczyzna podniósł głowę mógł przed sobą zobaczyć niskiego, chudego dzieciaka w czarnych, krótkich spodenkach, wysokich skarpetkach, trzewikach i marynarce. W jednej ręce trzymał walizkę w drugiej wypchanego królika.
-Tęskniłeś tato?- zapytał uśmiechając się z przekąsem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Cze 04, 2014 7:44 pm

Przysypiał, aż tu nagle usłyszał głos dziecka wypowiadający jego imię. Otworzył oczy i ujrzał dziwnego dzieciaka. Następna kwestia powaliłaby go na ziemię, gdyby nie to, że siedział. Że co?! Zerwał się patrząc na dzieciaka. W jego oczach widać było prawdziwe przerażenie. O ironio. Walczył ze smokami, mistycznymi stworzeniami i innymi pizdokleszczami. A tu co? Boi się dzieciaka. Boi się odpowiedzialności.
-To jakiś żart?- powiedział innym tonem niż zwykle, bo przerażonym i załamanym. Cała "zimność" jego głosu uciekła- Ile Ty masz lat?!
Złapał się za głowę i spojrzał w sklepienie. Zaczął mówić sam do siebie.
-Nie prawda... Przecież jestem prawiczkiem- nagle go olśniło, bo przecież wcale nie był- A jednak nie. Szlag.
Spojrzał na dzieciaka. Co się do cholery dzieje?!

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Owen Ferguson

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 01/06/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Cze 04, 2014 7:56 pm

Nic nie mógł poradzić na cichy chichot jaki wyrwał się z jego gardła. To przerażenie, panika i dlaczego? Bo nagle go olśniło, że umoczył o jeden raz za dużo i stoi przed nim owoc jego głupoty. Urocze. Owen wiedział, że ojciec raczej o nim nie wiedział, a na pewno się nim nie interesował. Nigdy nie dawał znaku życia czy wszelkich oznak ciekawości co tam u nich. W sumie czego oczekiwać, skoro najwidoczniej o nim nic nie wiedział. Peszek.
-Niespodzianka. Mama nawiała, to teraz ty się mną zajmiesz - on nie pytał. Oznajmiał mu, że oto koniec ery swobodnego życia bez obowiązków. Oczywiście nie zamierzał go informować, że dałby sobie radę sam. Że potrzebuje tylko dachu nad głową i jedzenia.
-Mam coś dla ciebie- z kieszeni wyjął list i podał go królikowi. Ten od razu ożył i powędrował do pół automatu by wręczyć mu wyświechtaną kopertę. Zaraz jednak wrócił do swojego właściciela zastygając na nowo w postaci pluszaka.
-Jestem Owen Ferguson, może nazwisko wyda ci się znajome. A teraz jestem głodny. Długo jechałem, chce spać- mały, władczy smarkacz co? -A i mam 11 lat skoro pytasz tato. Widzę, że impreza była przednia skoro nie pamiętasz o zabrzuszeniu mamy- wzruszył ramionami tarmosząc Phantoma za ucho.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Cze 04, 2014 8:28 pm

Veto westchnął biorąc list. Czytał go słuchając wywodu dzieciaka. Kapryśny i rozpuszczony. Gdyby był jego sy... Szlag. On był jego synem. O! Gdyby nie był jego synem, to już by oberwał. Tak lepiej. Skończył czytać list, zgniótł go w rękawicy i spalił jej miotaczem ognia. Hyde zwrócił uwagę na jego pluszaki, jednak na ten czas nic nie mówił.
-Idziesz za mną- rozkazał zimnym tonem i ruszył szybkim krokiem w stronę swojego pokoju.

(z/t) x2 /przenosimy się do mojego pokoju

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yu Tien
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 29/09/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Paź 01, 2014 4:46 pm

Drzwi na zewnątrz gwałtownie zaskrzypiały, po czym na korytarz wlało się odrobinę światła zachodzącego słońca. Do pomieszczenia weszło wyraźnie zmęczone, głośno oddychające dziewczę. Ciągnęła ona za sobą dwie pokaźnej wielkości walizki na kółkach.
Przede wszystkim wyczuła od razu nowe zapachy. Cóż, za pół godziny nawet nie będzie tego zauważać. Zdaje się, że nikt nie wysłał kogokolwiek, aby ją powitał i oprowadził po szkole, tak przynajmniej sądziła. I bardzo dobrze, bo nie miała ochoty na rozmowy, za to chciała odpocząć po męczącej podróży. Nad rozpinaniem kurtki męczyła się dobrą minutę - choćby w tak trywialny sposób jej wycieńczenie dawało o sobie znać. Pod skórzaną kurtką miała na sobie jasnożółty, niezbyt gruby sweter. Ostatnio robiło się coraz bardziej zimno i deszczowo, więc pozwoliła sobie nałożyć zwykle nieużywane przez nią jeansy. Przecież nikt jej nie będzie rozliczać z ubioru pierwszego dnia szkoły, szczególnie jeśli prędko się gdzieś zaszyje.
Jej usteczka wykrzywiły się w nieznacznym uśmiechu na myśl, że może to uznać za nowy początek. Czyżby najbliższe miesiące, a może i lata spędzone w tym miejscu będzie mogła mile wspominać? Jadąc pociągiem zadawała sobie to pytanie bardzo często, ale za każdym razem dobijała się wnioskiem, że przecież i tak nikt się z nią nigdy nie zaprzyjaźni. O miłostkach nawet nie myślała. W głębi serca oczywiście dalej tliła się nadzieja na lepsze jutro.
Los lubił kpić z Yu, która ułamek sekundy później wykonała efektownego orła na, jak się okazało, dopiero umytej posadzce. Panika związana z utratą równowagi, zbyt późna reakcja, znikoma ilość mięśni i najzwyczajniejsze w świecie zaskoczenie, ogółem: wszystko świadczyło na niekorzyść Chinki. Wydała z siebie zduszony okrzyk, a walizy przewróciły się z głuchym hukiem oznajmiając przybycie nowej uczennicy do St. Francesci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Paź 01, 2014 5:03 pm

Veto Hyde, strażnik szkoły od jakiegoś czasu wiedział o przybyciu nowej uczennicy. Ba, jego niechlubnym zadaniem było należyte przywitanie jej i oprowadzenie po szkole. Szkoda, mężczyzna słysząc to od swojej przełożonej machnął na to mechaniczną ręką. Ciekawość jednak zwyciężyła i w oczekiwaniu na przybyszkę stanął na korytarzu parteru tuż obok drzwi. Przez okno padały promienie zachodzącego słońca, które oświetlały posadzkę. Po chwili jednak pokrył ją cień otwierających się drzwi. Wtem dostrzegł panienkę, która zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Strażnik nie był mistrzem skradania się i ukrywania, ha, raczej wolał wszystko wysadzać z hukiem, więc sam się zdziwił, że nie został dostrzeżony przez ciekawską dziewczynę. Chociaż można to usprawiedliwić. Facet w wielkich, metalicznych, czarnych buciorach, czarnych spodniach, kamizelce i włosach, z przymrużonymi oczami mógł być średnio widoczny w zacienionym miejscu. Nie zastanawiał się długo. Postanowił iść za nową uczennicą i mimo ciężkich buciorów szedł za nią niezauważony. W pewnym momencie jednak ta zaliczyła solidną glebę. Zaszedł ją od tyłu i za pomocą mechanicznej lewej ręki złapał ją za bark i postawił na nogi. Zajrzał swoimi czerwonymi oczami wprost w jej dosyć podobne tęczówki. Uśmiechnął się tradycyjnie ukazując swoje długie kły, niczym u wampira.
-Witam, a któż to zaszczycił Francesę, hę? Uczennica? Włamywacz? Duch? Demon? Aniołek?- zaczął wymieniać z lekką pogardą swoim zimnym i nielubianym przez ludzi głosem- Jakiś posłaniec antymagów?
Nie zwalniał uścisku, ale też go nie pogłębiał. Stanął frontem do jej prawego boku nadal uciskając prawy bark. Oczywiście, Veto uwielbiał sprawdzać nowych uczniów, głównie z tego powodu, aby mieć kiedyś na nich haka.

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yu Tien
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 29/09/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Paź 01, 2014 6:01 pm

Wsparła się rękoma i próbowała się podnieść, kiedy poczuła nagły ucisk w ramieniu. Rozkojarzona i zmęczona nie słyszała potężnych buciorów strażnika, a własny oddech oraz bijące serducho. Nie zwróciła też uwagi na sylwetkę kryjącą się w zacienionym miejscu, bo nawet nie myślała, że ktoś mógłby tam przebywać. Ale już nie mogła zignorować złowrogich oczu wpatrujących się w nią jak w zwierzynę, praktycznie martwą, ustrzeloną zwierzynę. Odruchowo przełknęła ślinę. Ale czasem bywało gorzej, prawda? Nie takie spojrzenia musiała znosić.
Jeszcze nie zdążyła poczuć szoku spowodowanego pierwszym spotkaniem z nieznajomym w tej szkole, kiedy jej źrenice gwałtownie się rozszerzyły na widok kłów. Zdławiła krzyk i przestała się gwałtownie wyrywać, bo szybko się zorientowała, że raczej żaden wampir nie skonsumowałby jej na środku korytarza szkolnego. Chociaż... nie znała tej szkoły, więc kto wie?
Poczuła znajomą gorycz w ustach. Może to były tylko żarty, niewinna zabawa, ale ona na pewno nie była ani rozśmieszona, ani uśmiechnięta. Spuściła wzrok z dokuczliwego typka i praktycznie zawisła na jego metalowym uścisku. Co prawda została podniesiona, ale gdyby ją w tym konkretnym momencie puścił, zapewne znowu by upadła, tym razem pod ciężarem skierowanych w nią obelg. Kąciki jej nieco bladych ust uniosły się delikatnie do góry. Jakby była w domu. Jakby nic się nie zmieniło. Nie wiadomo, czy minęła chwila, czy minuta, kiedy w końcu otworzyła usta.
- Uczennica - tyle z siebie wydusiła. Nie czuła potrzeby, by mówić więcej. Przecież zadano jej pytanie takie, a nie inne. Przeczuwała, że to dopiero początek jej cierpienia. Ale przywykła do tego. Zdecydowała się patrzeć w oczy kogoś więcej, niż nieznajomego. Krwistoczerwone ślepia spoglądały teraz na swojego pierwszego oprawcę w tej szkole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Paź 01, 2014 6:30 pm

Ha! Łatwa ofiara. Rzadko się takie zdarzały, musiał przyznać. Tego typu osoby zazwyczaj się w oczy nie rzucały. Mimowolnie Veto uśmiechnął się, a w jego układzie mimiki można było dostrzec lekkie politowanie. Tak jakby trochę współczuł tego, co się może panience stać. Poluźnił uścisk i delikatnie odstawił dziewczynę. Zrobił krok w tył i wykonał głęboki ukłon.
-Veto Hyde, Strażnik Szkoły- rzekł z lekką drwiną w zimnym głosie- Miło mi.
Wyprostował się i uważnie przyjrzał nowej uczennicy. Podrapał się po brodzie mechaniczną rękawicą powodując lekkie nakłucia. Mimo woli pokazał nowej, że pazury są ostrości porównywalnej do skalpela chirurgicznego. Mężczyzna poprawił też czarno-czerwony miecz przypięty do pasa, tylko po to, aby go wyeksponować. Przybrał względnie miłą twarz (kły nie były tak uwydatnione) i rzekł (niestety nadal zimnym głosem):
-Z uwagi na moją pracę powinienem sprawdzić dokumenty panienki- z wewnętrznej kieszeni kamizelki wyciągnął notesik i długopis. Przeszył dziewczynę morderczym wzrokiem, po czym się uśmiechnął i nabazgrał coś na karteluńce, którą podał Yu- To mapka do mojego gabinetu. Weź z bagaży swoje papiery, a ja zaniosę walizki do Twojego dormitorium.
Poczekał chwilę na ewentualność, aż dziewczyna wyjmie wszystko co będzie jej teraz potrzebne, a potem zarzucił walizy na mechaniczne ramię.
-Mam nadzieję, że trafisz. Ale nie bój się, bez problemu będę w moim gabinecie przed Tobą- zachichotał złowrogo i udał się z bagażem dziewczyny w stronę dormitorium Ordinarium.


[z/t]


//Jak coś to odpisz tutaj, a ja w tym czasie napiszę już w swoim gabinecie.

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yu Tien
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 29/09/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Paź 01, 2014 7:04 pm

Nie musiała powstrzymywać łez, bo ich po prostu nie było. Chociaż wszystko to w nią uderzało, ona po prostu przyjmowała to z milczeniem wyrażającym akceptację. Tak było wygodnie.
Poczuła, jak uścisk zniknął, a przecież już się przyzwyczaiła. Mógł tak ją trzymać w żelaznej pięści przez następne dziesięć lat i nie byłoby dla niej różnicy. Odczytała z jego oczu przekaz: była tak słaba, że powinna być martwa, albo w ogóle nie istnieć. W jej oczach była w tym momencie pustka, niemal zero emocji, zupełne zobojętnienie na całą tą hipokryzję kryjącą się za fałszywymi uprzejmościami. Nie odezwała się ani słowem, po prostu kiwnęła głową.
Nie wzbudzał w niej większej ciekawości, był teraz dla niej tłem. Nie to, co chwilę temu. Kiedy pożerał ją złowieszczym wzrokiem, jakby miał ją brutalnie zgwałcić i wyssać krew, aż będzie sucha na wiór. Blefował, potrafił tylko straszyć. Tak przynajmniej pomyślała. Poruszała niemal automatycznie swą głową słysząc jego polecenia. Nawet nie komentowała w myślach jego ubioru i oręża. To nie było ważne.
Bez słowa pochyliła się i otworzyła jedną z ogromnych walizek. Dokumenty miała w jednym miejscu, więc zajęło to dosłownie chwilę. Zmęczenie ustąpiło poczuciu przybicia. Wzięła kartkę z rąk strażnika.
Odprowadzała go wzrokiem, aż zniknął jej z oczu.
W tym momencie wilgoć polała się z oczu Yu. Padła na kolana drżąc na całym ciele, chociaż miała swój sweterek. Krople rozpaczy powoli spadały na jej nogi. Było coś jeszcze. Z jej gardła dochodził niemal histeryczny chichot. Nie mogła tego powstrzymać. Była zadowolona mimo woli.
Opanowała się bez trudu, to jeszcze nie było tak potężne doznanie. Ale już wiedziała, jacy są tutaj ludzie. Dla niej to raj. Obłędny raj.
W końcu zlustrowała wzrokiem "mapę" i ruszyła w kierunku biura nieśpiesznym krokiem, po drodze ocierając łzy.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarz.   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Parter-
Skocz do: