IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Korytarz.   Pon Paź 14, 2013 2:27 pm

First topic message reminder :

Najzwyczajniejszy szkolny korytarz, posiadający wiele drzwi do poszczególnych sal po jednej stronie i okna po drugiej. Pomiędzy poszczególnymi oknami, rozmieszczone zostały ławki, mogące pomieścić dwójkę uczniów. Schody na górę i w dół zostały umieszczone na obydwu końcach korytarza. Z jednej strony znajduje się wejście do biblioteki, a z drugiej monumentalne drzwi, prowadzące na zewnątrz budynku, przed którymi leży kwadratowa wycieraczka w kolorach wszystkich czterech domów, podzielona na cztery części przez przekątne. Zaczynając od lewej, zgodnie ze wskazówkami zegara, Diligens, Saeva Veneficus, Ordinarium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Fumiko
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 252
Join date : 29/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Sty 30, 2014 5:55 pm

Znużona i wycieńczona podróżą, szła przed siebie z nieco smętną miną. Przez całą drogę wpatrywała się w piękne widoki za oknem, nucąc swoje ulubione piosenki. Prawdopodobnie po takim czasie ludzie mieli już jej nadzwyczajnie dość, jednak nie jest z tych, co się tym w nadmiarze przejmuje, nie. W końcu przyszedł też taki czas, że z nudów zaczęła zadręczać swój głupawy móżdżek myślami w związku z nową szkołą. Nie da się ukryć - stresa miała wielkiego. Rozmyślała również nad tym, czy jej ukochany starszy braciszek pojawi się podobnym czasie jak ona. Tym samym uświadomiła sobie, że jego nadopiekuńcze usposobienie nie dopuści do niej nikogo. A nawet jeśli, to każde jej poczynanie będzie nadzorowane. Chociaż z tego co pamięta, miał zostać tu nauczycielem, więc chyba nie będzie z tym aż tak wielkiego problemu... Oby. No ale w końcu już dotarła. Szkoła wywarła na niej niemałe wrażenie, przyznać trzeba. Ogólnie - cała okolica była bardzo zadbana. Przejeżdżając cieszyła oczy na widok ładnych miasteczek, polan i lasów.
Idąc wzdłuż pomieszczenia co chwilkę potykała się o własne nogi, walizki niesamowicie jej zawadzały, z każdym krokiem wydawało jej się, że coraz cięższe. Podobnie jak jej powieki. W końcu całkowicie wycieńczona runęła z walizkami na podłogę. W tym samym momencie zauważyła dwójkę ludzi stojących wcale nie tak daleko niej. Chciała wstać, otrzepać się, może i nawet się przywitać, ale ciało odmawiało jej posłuszeństwa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Sty 30, 2014 8:08 pm

Cichym krokiem schodził w dół schodami. W połowie drogi na parter doszedł do wniosku, że wnętrze szkoły jest trochę gorące, więc zdjął z szyi szalik, a następnie narzucił go swobodnie na ramiona. I tak miał jedną dłoń zajętą przez laskę, z którą się nigdy nie rozstawał, drugiej szkoda było zajmować okryciem wierzchnim.
Oczy Cadoca znudzone monotonnym życiem spoczęły najpierw na dziwnej parce, która o czymś rozprawiała. Dopiero po dłuższej chwili rozpoznał znajomą mu Ingę i... kucharza?! Tak, ten widok zdecydowanie podziałał na Kornwalijczyka, który zapisał sobie w pamięci ten obraz, aby niejednoznacznym komentarzem doprowadzić kiedyś dziewczynę z Islandii do promieniujących gorącem niczym wulkan rumieńców. Starał się w tym momencie zachować beznamiętny wyraz twarzy, lecz mimo ogromnych wysiłków, jego usta wykrzywiły się w uśmieszku, który dość rzadko gościł na twarzy Cadoca.
Zauważył również dziewczynę, którą widział po raz pierwszy. Żeby było ciekawiej, leżała na ziemi. Miała włosy różowej barwy, trochę podobne do czupryny przewodniczącej, ale kolor oczu był w jej wypadku kompletnie inny. Gapił się na nią przez około pięć sekund. Nie, raczej się nie zakochał, za to natychmiast zdał sobie sprawę z nietaktu, który został przez niego popełniony.
Podszedł szybkim krokiem do Fumiko, po czym wyciągnął rękę w jej kierunku.
- Nic się pani nie stało? - zwyczaje nakazywały zwracać się z szacunkiem do nieznajomych, chociaż panienka, którą zaraz mu przyjdzie poznać, na pewno zareaguje zdziwioną miną na takie powitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cheff
Kucharz
avatar

Liczba postów : 41
Join date : 29/12/2013

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Sty 30, 2014 10:01 pm

Zachichotał. Nie żeby jakoś złośliwie, bardziej hm... gdybająco! Pokazał nawet dziewczynie język. Cóż, jej czerwona twarz była bardzo... intrygująca, interesująca, ciekawa! Tak wiele określeń na temat jednego buraka.
- Rumienisz się! Uroczo wyglądasz w odcieniach czerwienie. - i w tym momencie puścił jej nawet zalotne oczko. Wszystko fajnie i wesoło. Miał już coś powiedzieć, gdy nagle...
Jeb, ktoś się przewrócił. Skierował wzrok w stronę odgłosu, wstał, następnie podał Indze rękę aby pomóc jej podnieść dupsko z ziemi i zrobił kilka kroków w stronę bagażu.
- Trup! Musimy go zakopać! Albo spalić! Zniszczymy dowody. - typowa reakcja na widok zwłok, jeśli nie było w zleceniu żadnej gwiazdki i życzenia to zazwyczaj denata należało się pozbyć, utopić, zakopać, przemielić i sprzedać jako mięso. Opcji było wiele.
Na widok gościa, który całkowicie zrujnował idealnego Lulu tylko zmarszczył brwi. Ten pozorant, nie był nic podobny do oryginału. Na domiar złego! Pojawił się przy zwłokach, chciał je ukraść?
- Te smarku. Mój trup, uciekaj mi stąd. - warknął tylko na niego robiąc kolejne dwa kroki w stronę ofiary własnych nóg.

_________________

Aktualny ubiór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inga
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Aquarius Liczba postów : 324
Join date : 07/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Sty 30, 2014 10:14 pm

Darujmy sobie gdybanie na temat tego, jak głęboko czerwony odcień przybrała Inga oraz to, jak się w tej chwili czuła. Można się przecież bez problemu domyślić, że się zwyczajnie wystraszyła. No bo co w końcu, kurczę blade, niecodziennie przymila się do ciebie o dziesięć lat starszy facet! Tyle w tym temacie.
Mimo wszystko nie zignorowała go, skoro chciał jej pomóc. Lekko ujęła wyciągniętą do niej rękę, jakby tylko odgarniała sznurkową zasłonkę. Od chwili, gdy w jej polu widzenia pojawiła się różowowłosa dziewczyna, skupiła na niej swoją uwagę. I zdecydowanie zyskała ją na dobre, gdy w bardzo efektowny sposób spotkała się z podłożem szkolnego korytarza.
Podbiegła do niej od razu. Na szczęście był już przy niej znany już Indze Cadoc, któremu to od razu rzuciła krótkie "Cześć". Skoro ten już zaoferował jej pomoc z powstaniem, to zajęła się pozbieraniem walizek dziewczyny, żeby nie walały się w przejściu. Patrzyła na dziewczę z troską i zainteresowaniem, czekając czy da radę wstać, czy jest całą. Nawet puściła mimo uszu uwagi Sebastiana na temat trupa, które to i tak nie były skierowane do niej, mogła więc swobodnie je zignorować.

_________________

| Karta postaci | Relacje | Głos |
| Kolor - #329A73 |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiko
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 252
Join date : 29/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Sty 30, 2014 11:00 pm

Oczywiście jak przystało na tego typu okoliczności - jej zawroty głowy się uaktywniły i przez kilkanaście sekund cały korytarz wirował. Postacie rozpływały się, a po chwili znów materializowały. Nie kojarzyła faktów. Jedyne co usłyszała to coś tam o jakimś trupie, czy co to tam... E? Nagle poczuła coś przy obok siebie. A raczej... Kogoś. Nie widziała zbyt dokładnie, ale mogła stwierdzić, że z pewnością był to osobnik płci przeciwnej. O, i miał ciemne włosy. Ale to chyba na tyle. Co sekundę zlewał się z kolorem ścian, podłogą i wszystkim innym. Coś mówił. Potrzebowała długiej chwili na złożenie w sensowną całość jego pytania. "Czy nic mi nie jest?" - powtórzyła w myślach. Jej uwadze nie uszło również to, że ów osobnik wystawił do niej dłoń. Chyba w celu pomocy... Miejmy nadzieję. Chwyciła ją delikatnie małą rączką. Powoli wstała, jednak czuła się na tyle słabo, że ponownie przybrała wcześniejszą pozycję. Nawet dzięki czyjejś pomocy czułaby się niedostatecznie dobrze stojąc na dwóch nogach. Oparła się jedną ręką o podłogę i powoli przystosowywała swoje ciało do pozycji siedzącej. Drugą rękę położyła sobie na głowie. Spojrzała ponownie na chłopaka. Wciąż niezbyt dokładnie go widziała, ale odczytała z jego twarzy troskę.
- N-Nie, nic mi... Nie jest. I dziękuję. - uśmiechnęła się blado, a odpowiedziała tak, jakby sprawiało jej to kłopot. W istocie tak było. Nie mogła pozbierać myśli. Po chwili wzrok skupiła na pozostałej dwójce. Wysoki, białowłosy mężczyzna z niebyt zadowolonym wyrazem twarzy, mówiący coś w kierunku chłopaka stojącego tuż obok Fumi, oraz podobnego wzrostu do zielonookiej, urocza dziewoja, o jasnej barwie włosów i pałającym czerwienią rumieńcem. Zbliżali się w ich stronę. C-Co robić?! Chyba jeszcze nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji. Pierwszy dzień, a już tyle problemów... Tyle ludzi wokół niej. Coś mówią, a ona prawie nic nie rozumie. Czuła się, jakby ktoś jej coś wstrzyknął. Co chwilę czuła mocne pulsowanie skroni. Drobna blondyneczka zbliżyła się do jej walizek. Fumiko już miała zaprotestować, kiedy zauważyła niepokój na twarzy dziewczyny. Z pewnością nie miała złych zamiarów. Tym razem przyłożyła sobie dwie ręce do czoła i czekała. Co w końcu miała zrobić? Gdyby nawet chciała się poruszyć, najprawdopodobniej skończyłoby się to kolejnym, bardzo bliskim spotkaniem z podłożem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Sty 30, 2014 11:54 pm

Cheff zaskoczył go wyjątkowo paskudnym komentarzem. Może jedynie żartował, ale nie kwalifikował jego zachowania jako godnego pochwały. Zignorował jego uwagi, gdyż dobre wychowanie przedkładał nad ekscentryczne polecenia kucharza.
Pomógłszy wstać różowo-włosej niewieście, przyjrzał się jej uważnie. Niska, ale ładna. Jego oczy powędrowały na chwilę na dół... cycki też niczego sobie, jednak najszybciej jak to możliwe podniósł wzrok z trudem powstrzymując się od przybrania barwy dorodnego buraka. Nie chciał zostać uznanym na samym początku znajomości za zboczeńca z brakiem poszanowania dla podstawowych zasad funkcjonowania. Wnioskując z faktu, iż dziewczyna położyła sobie ręce na głowie oraz że usiadła, stwierdził, że jednak jej coś jest. Głębsze wnioski praktycznie nie były potrzebne, jest jasne, że coś jej dolega.
- Nie wygląda mi to na coś poważnego, ale zapewne jesteś zmęczona i powinnaś wypocząć. Nigdy wcześniej Cię tutaj nie widziałem. Przydzielono Cię do któregoś z domów? Możemy zanieść Twoje bagaże oraz pomóc Ci się dostać tam, gdzie potrzebujesz - powiedział, po czym odwrócił się do Ingi i Cheffa, oczekując choćby skinięć głową na znak, że dziewczyna tą pomoc uzyska. Żywił też mierną nadzieję (która podobno umiera ostatnia), że kucharz przestanie robić z siebie pajaca.
Nie ma wątpliwości co do faktu, że monotonia życia Cadoca została brutalnie przerwana. Zdarza się.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cheff
Kucharz
avatar

Liczba postów : 41
Join date : 29/12/2013

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Pią Sty 31, 2014 7:21 am

[i]Dla niego wypadek na korytarzu był dość ciekawy. Taka miła odmiana i ciekawa alternatywa dla siedzenia w kuchni wśród noży i przypraw.
- Powiedział uczeń mierzący zamiary ponad własne siły. - w sumie, pomóc zawsze mógł ale nie jakiemuś pierwszemu lepszemu gościowi. Wyjął z kieszeni skręta i odpalił niczym normalnego papierosa. Podszedł do Ingi i w gruncie rzeczy nie pozwolił jej nawet dotknąć bagażu. Wyręczył ją. Gdy bagaże były ładnie poukładane pod ścianą on szeroko się uśmiechnął i nachylił tak, żeby jego usta były na wysokości ucha kobiety z znamieniem.
- Nie pozwolę aby piękna kobieta sama dźwigała przy mnie ciężkie bagaźe. - chyba spodobały mu się jej rumieńce i zakłopotanie na twarzy.[/color]

_________________

Aktualny ubiór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inga
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Aquarius Liczba postów : 324
Join date : 07/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Pią Sty 31, 2014 1:47 pm

Nie czuła się za dobrze z faktem, że została wyręczona. Chciała pomóc, a nie stać i gapić się na nieznajomą dziewczynę, która dopiero co uległa wypadkowi, jakby nigdy nic się nie stało. Ale cóż mogła, skoro nie wypada odmówić, gdy ktoś wedle wszystkich zasad dobrego wychowania robi za nią to, co chciała zrobić? Mówi się trudno i żyje się dalej, ale jedna rzecz nie umknęła jej uwagi.
- To nie dotyczy pięknych, ale wszystkich. - poprawiła Sebastiana, grożąc mu wyciągniętym palcem z iście belferską minką na twarzy. Gdyby ktoś postronny w tej sytuacji spojrzał na Ingę, można by ulec wrażeniu, że jej życiowym powołaniem jest zostanie wychowawcą na poziomie przedszkola. Co w sumie nie kłóciłoby się bardzo z jej planami zostania kurą domową, ale wciąż różnica jest między tymi dwoma zajęciami wyraźna.
Różowowłosa trzymała się za głowę. Oj, chyba jednak coś z nią było nie tak, mimo uprzednich zapewnień. Skinęła głową Cadowi, jako wyraz deklaracji chęci do natychmiastowej i jakiejkolwiek pomocy. Zaintrygowała ją nieznajoma dziewczyna, której jeszcze ni miała okazji widzieć. Nie wyglądała jednak na młodszą od niej samej, co mogło dać przypuszczenia, że nie zaczyna nauki od pierwszej klasy.

_________________

| Karta postaci | Relacje | Głos |
| Kolor - #329A73 |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiko
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 252
Join date : 29/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Pią Sty 31, 2014 2:53 pm

Jezu, jakie zamieszanie! Jej jakże roztrzepane i nieuważne usposobienie już w ciągu pierwszego dnia (a raczej kilku minut) w szkole, sprowadziło na siebie, nie dość, że kłopoty związanie z nasileniem się choroby, to na dodatek złego, uwagę innych. Chyba już za późno na jakiekolwiek próby efektywnego wycofania się z zaistniałej sytuacji. Zrobiła z siebie, łagodnie mówiąc, ciamajdę, potykającą się o własne nogi. Starała się znaleźć dla siebie wymówkę chociażby ze względu na własny stan zdrowia... Ale i tak czuła się jak ostatnia idiotka. W pewnym momencie poczuła na sobie wzrok ciemnowłosego. Jej kobiecemu instynktowi nie uszedł również fakt, że jego oczy mimowolnie powędrowały... W nieco innym kierunku, niż przystawało. Dobra, nawet nie miała ochoty robić swojej poirytowanej miny, a co dopiero się awanturować o to. Zresztą... Taka chyba natura tej dziwnej płci, no trudno.
- N-Nie, to nic takiego, naprawdę. Choruję na... Zawroty głowy układu obwodowego. Częste zjawisko u mnie z czymś takim. - Spojrzała na niego i po raz kolejny próbowała wykrzywić usta w uśmiechu, by cała sprawa nie wyglądała tak poważnie. Chyba nawet nieźle jej to wyszło.
- Tak jak wspomniałeś, jest to wynik zmęczenia. - przetarła lekko oczy, by zbyć "mgiełkę", która lekko spowijała otoczenie. - Z tego co pamiętam, to przydzielono mnie do... Veni... Vene... ficus? Coś takiego bodajże. - Spojrzała na pozostałą dwójkę borykającą się z jej bagażami. A raczej w tym momencie - mężczyznę. Do niego już nie miała takiego zaufania. Pewnie ze względu na to, jak zareagował na chłopaka, który zaoferował Fumiko pomoc. I w tej chwili jej policzki przybrały kolor jej włosów. Poczuła się... winna! I to jeszcze jak! Tyle problemów im narobiła... I nie dało się tego odkręcić!
- Nie, przestańcie! - spojrzała nerwowo na bagaże. - Nie róbcie sobie problemu, dam radę. Przepraszam za ten cały cyrk, naprawdę bardzo mi głupio...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Pią Sty 31, 2014 5:03 pm

Chyba jego nie tyle pożądliwy, co po prostu męski wzrok został wychwycony przez niesamowity szósty zmysł kobiet. Najwyraźniej nie miała mu tego za złe, przynajmniej w tych okolicznościach. Obiecał sobie, że będzie bardziej uważał, gdzie patrzy.
Z nazwy choroby potrafił wywnioskować, że chodzi po prostu o zawroty głowy. Westchnął w głębi duszy, załamany postawą dziewczyny. Próbowała sobie za wszelką cenę wmówić, że wszystko w porządku, a przynajmniej chciała do tego go przekonać. Z jej zachowania wynikało, że jest co najmniej poważnie zakłopotana całą sytuacją. Gdyby mogła, wcisnęłaby się zapewne w najciemniejszy i najciaśniejszy zakamarek, ale nie zamierzał jej zostawić na korytarzu w takim stanie, choćby ze względu na honor, który każdy pojmuje inaczej.
Musiał apelować do zdrowego rozsądku Fumiko. Sprzeczki z kobietami to niewątpliwie ciężka sztuka, której tajniki są przykryte mgłą tajemnicy, a odkrywanie jej może być okupione potem, łzami i krwią.
- Dormitorium Veneficus znajduje się na pierwszym piętrze, więc to nie jest daleko. Będzie pani mogła tam spokojnie wypocząć - zerknął za siebie, aby oszacować, jak wiele tobołków zabrało ze sobą dziewczę. Jakim cudem tak słabe istoty potrafią unieść tak wiele? To chyba jedno z najważniejszych pytań we wszechświecie - Proszę, nie denerwuj się. Chyba nie zamierzasz w takim stanie samodzielnie chodzić po schodach z tymi wszystkimi bagażami? Sama dobrze wiesz, że będziesz miała problemy z ruszeniem się stąd. To chyba normalne, że ktoś powinien Ci pomóc. - tutaj się pojawia dylemat. Inga nie powinna nosić bagaży - powinna pomóc wejść Fumiko na górę, aby uniknąć zgorszenia. Z drugiej strony niekoniecznie sobie poradzi z każdą sytuacją. Kucharz w ogóle nie powinien jego zdaniem dotykać nastolatek, ale raczej nie będzie chętny do noszenia bagaży. On sam może się zająć walizkami, jednak bał się o bezpieczeństwo różowo-włosej... Momencik... Od kiedy on się o nią troszczy? Najwyraźniej jakiś instynkt macierzyński... Albo dobre wychowanie kazało mu się przejmować losem każdego dziewczęcia, albo... nie, wszystko, tylko nie to! Cadoc poczuł, że jego słodka wolność jest zagrożona.
Szybko się otrząsnął z tych przemyśleń, gdyż problem nie zamierzał samodzielnie zniknąć. Jeśli nie podejmie inicjatywy, Cheff zacznie się dobierać do kolejnej niewiasty.
- Masz wystarczające siły, aby wstać, czy będziemy musieli Cię zanieść na górę? - zapytał się tonem mówiącym "nawet nie próbuj dyskutować i tak Ci pomożemy". Zdecydowanie najbardziej neutralna opcja. Jeżeli wstanie, powierzy jej los Indze, a jeśli nie... To będzie jego pierwszy raz, gdy będzie niósł dziewczę na rękach. Zdarza się.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cheff
Kucharz
avatar

Liczba postów : 41
Join date : 29/12/2013

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Pią Sty 31, 2014 6:09 pm

Że ki chujem zostaje oskarżany bezpodstawnie? Zresztą nic dziwnego, głodnemu chleb na myśli jak to mówi przysłowie. Zapewne uczeń obwiniał go o własne plany, ambicje i fantazje. Na szczęście szkolny kucharz nic o tym nie wiedział, niestety nie potrafił czytać w myślach. Może brak takowego talentu nie był w tej sytuacji taki zły?
Zaśmiał się widząc poważną minę Ingi i grożący palec. O mało co nie zakrztusił się dymem, który wciągnął do płuc krótką chwilę przed wykonaniem tego gestu. Opanował sytuację obracając się na pięcie plecami do swojego dzieła.
Mrużył tylko oczy słuchając wypowiedzi ucznia. Ta, już to widzi jak koleś leci przez całą długość szkoły na pierwsze piętro z dziewczyną na rękach. Przy dobrych wiatrach daje im jakieś 300 metrów. Dalej ten rumak nie zagalopuje.
Wyglądała na trochę zakłopotaną, zdenerwowaną, zestresowaną. Jakby była cała stworzona z negatywnych emocji. No ale i na to znajdzie się rada! Mężczyzna wyjął z ust do połowy spalonego skręta, kucnął obok dziewczyny i wystawił go w jej stronę wypuszczając dym nosem.
- Hm? - nie musiał raczej nic mówić. W gruncie rzeczy spodziewał się za chwilę reakcji Ingi na jego działania. Zapewne dostanie w łeb albo gorzej. No cóż, postawę gadatliwego ucznia ignorował. Sam też nic nie mówił bo drugi męski osobnik w tym gronie nawijał jakby mu za to płacili. Przecież niegrzecznie było komuś przeszkadzać, prawda? Niech sobie marudzi.

_________________

Aktualny ubiór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inga
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Aquarius Liczba postów : 324
Join date : 07/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sob Lut 01, 2014 8:26 am

Gdy tak spoglądała na patrzącą na siebie nawzajem dwójkę, jeden z kącików jej ust uniósł się lekko w górę, tworząc uśmieszek, który można by nazwać szyderczym, gdyby nie powód jego pojawienia się. Bardziej adekwatną nazwą byłoby bowiem: "Widzę was cwaniaczki i wiem, co się święci." Często dostrzegała nawet drobne spojrzenia wymieniane przez ludzi, a teraz widziała wyraźnie, że któreś z tej dwójki może - ale nie musi, oczywiście - zaraz połknąć haczyk i dać się usidlić. Nic nigdy nie jest pewne, ale uznała to zjawisko za warte obserwacji. Z całą pewnością będzie teraz zwracać dużą uwagę na rozwój wypadków, jak to prawdziwa wielbicielka romansideł - wszędzie węszy uczuciowy zamęt.
Ogółem, bez względu na decyzje pozostałych, była gotowa podjąć się wszystkiego. Mogłaby zarówno zająć się walizkami różowowłosej jak i dotransportowaniem jej samej do odpowiedniego dormitorium. Do wyboru, do koloru! I niech ktoś choćby spróbuje powiedzieć, że nie poradziłaby sobie z prowadzeniem dziewczyny... bo może i sama Inga była zdecydowanie wątła, to nieznajoma była podobnego wzrostu i wagi, więc pewnie dałaby sobie z nią radę.
Od jakiegoś czasu nie zwracała uwagi na kucharza, a teraz zauważyła go i skrzywiła się, marszcząc nos i brwi. Podeszła do niego i spokojnym ruchem wyjęła mu skręta z ręki, po czym przeszła kilka kroków, zmiażdżyła go o parapet i cisnęła za okno. Odwróciła się z powrotem w ich kierunku i uśmiechnęła się zaczepnie w kierunku właściciela wyrzuconego przedmiotu. Mogła mu przepuścić raz, ale ile on zamierza palić?

Nie będzie mnie do wtorku. Jeśli będę Was blokować, to omińcie mnie i z/t-nijcie razem z resztą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiko
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 252
Join date : 29/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sob Lut 01, 2014 1:56 pm

Nie wiedziała tak naprawdę, na kogo ma teraz patrzeć, kogo słuchać, co robić... Najchętniej to by w ogóle stąd wybiegła i się gdzieś zaszyła. Ha, dobre sobie. Nawet nie wiedziała gdzie. No i nie było takiej opcji ze względu na to, jak się czuła. Syknęła w myślach. Czuła się, jakby to był jakiś... Może nie zły, ale niesamowicie dziwny sen. Spoglądała na chłopaka, niby go słuchała, ale tak jakoś... Nie docierały do niej jego słowa. To z rozkojarzenia, tak. Chyba tak.
- Fumiko. Nazywam się Fumiko. - przerwała mu. Mimo zaistniałej sytuacji, nawet na takie rzeczy zwracała uwagę. Jezu, ona ma 17 lat! Wyglądał na starszego od niej, a zwracał się do niej per pani! Ogólnie niezbyt dobrze kojarzył jej się ten zwrot. Zbyt poważny jak na nią.
- Gdybym odpoczęła, to... To by nie było takiego problemu z tymi bagażami. - ale wiedziała, że już za późno. Młodzieniec wyglądał na bardzo zdeterminowanego i chyba nie widział opcji zostawienia jej samej. Burak nieco zszedł z jej twarzy. Okej, tylko się uspokój.
- N-Nie! Dam radę wstać, naprawdę. - Nie chciała nikogo tym obarczać. Czuła się nie fair wobec nich. Ni stąd, ni zowąd, jej wzrok powędrował na dziewczynę, która zdawała się... Czymś rozbawiona. Nie, czekaj. Patrzy się... Na mnie? Nie tylko... Do licha! Jej kobieca intuicja ponownie się odezwała. Posłała jej spojrzenie mówiące: "Nie, nie, nie, to nie tak! Kobieto, o czym Ty myślisz?!" Chociaż - Sama teraz była tym rozbawiona, ale starała się tego nie ukazywać, bo chłopak stojący obok niej mógłby to uznać za niegrzeczne.
Kiedy przygotowywała się do wstania, białowłosy mężczyzna zbliżył się do niej i... Podstawił pod nos skręta. Skrzywiła się, jednak nawet nie zdążyła zareagować, bo uprzedziła ją w tym niejaka pani romantyczka. Nie wiedziała co w tej sytuacji byłoby stosowne... Więc kontynuowała próbę wstania. Oparła się o ścianę i powoli stawiała nogi. Ból w skroniach nieco się wzmocnił, jednak nie zwracała na niego uwagi. Nie może nikogo obarczać. Musi być silna, ot co!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sob Lut 01, 2014 3:00 pm

Widząc zachowanie kucharza, podziękował sobie samemu za ogromne opanowanie. Nie chodziło nawet o fakt, że został przez niego zignorowany - w końcu Cadoc też go olewał. Kornwalijczyk był pełen dumy ze swojego pochodzenia, tak bowiem został wychowany, ale też uczono go, aby trzymać emocje na wodzy.
Gdy Cheff wystawił skręta w kierunku Fumiko, całe wnętrze czarnowłosego studenta się zagotowało ze złości. Przemknęła mu przez myśl możliwość uderzenia laską białowłosego w głowę, jednak natychmiast zrozumiał, że nie miało to większego sensu.
Nie dał po sobie poznać, jak bliski był wyprowadzenia z równowagi. Żaden jego mięsień się nie napiął, mimika pozostała bez wyrazu, fioletowe oczy wyrażały chłodną obojętność.
Całą sytuację uratowała Inga swoim kontrolowanym wybuchem oburzenia w postaci wyrzucenia przedmiotu zatruwającego powietrze. Podziękował Indze łagodnym uśmiechem i spojrzeniem wyrażającym wdzięczność.
Nie zaskoczył go fakt, że Japonka (za takową ją uznał słysząc podaną godność) wolała, aby mówić jej po imieniu. A może nazwisku? Ciężko to było odróżnić, ale na szczęście w kwestii savoir-vivre'u niewielu mogło mu się równać, więc wiedział przynajmniej, jak ma się do niej zwracać, aby nie wywołać skandalu na tle narodowym.
- Fumiko-san, jeżeli sobie radzisz, pozwól, że zaniosę na górę Twoje bagaże - posłał jej uśmiech wstając, po czym odwrócił się do Ingi - Mogłabyś pomóc dostać się Fumiko na górę? - jego wzrok powędrował na biało-włosego. Nie wiedział, czy przejmował się on czymkolwiek poza końcem własnego nosa, wolał go mieć na oku.
Podszedł do tobołków nieuważnej dziewczyny. Cóż, to mogło każdego przerazić. Zdarza się.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inga
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Aquarius Liczba postów : 324
Join date : 07/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Wto Lut 11, 2014 3:53 pm

No cóż, taka już ludzka natura, że najprędzej można się zainteresować życiem innych ludzi. I nie żeby Inga chciała tu jakoś wścibiać nos w nie swoje sprawy, ale ta dwójka zainteresowała ją swoim zachowaniem. Mogłaby przysiąc, że gdzieś już czytała o podobnej sytuacji. Oczywiście książki dla nastolatek nie są w żadnym wypadku wyznacznikiem rzeczywistości, ale trzeba przyznać, że jeśli zdarzenia potoczyłyby się w podobny sposób co w tej czy innej powieści, byłoby to dla niej dość zabawne. A może będzie sobie tak obserwować innych ludzi i któregoś dnia sama napisze coś ciekawego? Niewykluczone, chociaż jak do tej pory nie zauważyła u siebie talentu pisarskiego, a gazeciana rubryczka z plotkami nie odpowiadałaby jej ewentualnym ambicjom.
Ale po co teraz o ambicjach, skoro mieli pewną Japonkę, wymagającą przetransportowania do dormitorium. Nie przeszkadzał jej z góry ustalony przez chłopaka plan, więc nie oponowała - skinęła lekko głową i z uśmiechem podeszła do dziewczyny. Widząc jej starania, chwyciła ją delikatnie pod ramionami, tak żeby wygodnie ją podtrzymać i pomóc jej iść.
- A tak w ogóle, to miło Cię poznać, Fumiko. Ja mam na imię, em... Ingigerdr, ale nie próbuj tego powtarzać - zażartowała, pozwalając sobie na cichy chichot - Jeśli znowu coś by Ci się działo, to od razu mów. - zaznaczyła, gotowa ruszyć w każdej chwili. Czekała jednak, aż różowowłosa będzie gotowa iść.

Cheff mówi, żeby go zignorować, bo na razie nie ma czasu.

_________________

| Karta postaci | Relacje | Głos |
| Kolor - #329A73 |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Witch
Wiedźma Szkoły
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 09/11/2013
Skąd : się wzięło to wszystko ?

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Wto Lut 11, 2014 7:44 pm

Witch is here

Rozmawiając tak itp. Usłyszeliście cichy płacz dochodzący z drzwi, które rzecz jasna prowadziły na zewnątrz budynku
Było ciemno, a Ci co znali płacz, albo kojarzyli historię o płaczącej kobiecie niech ręka broni od otworzenia drzwi. Lecz smutek, gdyż żadne z was nie znało owej historii. Historii o wiedźmie szkoły.
Słyszeliście płacz, smutnej kobietej, pewnie młodej. Serca wam pękały na dźwięk jej smutku i depresji. Im bliżej drzwi, tym głośniejszy płacz.
Jeżeli nie weszliście do pomieszczenia, to polecam opuścić korytarz.
Jeżeli weszliście to... Rzuca wam się w oczy pełnia księżyca widniejącego na niebie, a zaraz po tym fakcie. Pomiędzy dywanami klęcząca, blada kobieta. Zatopiona we własnych łzach, o białych włosach, a dłoniach zakończonych czerwonymi.. Już chyba dawno nie palcami.
Dłonie trzymała przy twarzy, a z policzków ciekły łzy, przed nią już spokojnie była malutka kałuża. Tyle negatywnych emocji ile od niej biło, Ahh.. Co robicie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiko
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 252
Join date : 29/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Lut 12, 2014 3:42 pm

Czuła się znacznie lepiej. Dodatkowej otuchy dodawała jej pomoc nowo poznanych, bardzo uprzejmych ludzi. Mimo że czuła się winna za to wszystko i było jej... po prostu głupio, skorzystała z pomocy. Nie wyglądali jej raczej na osoby, które by jej to wypominały, czy to wykorzystały w przyszłości...
- Tak, bardzo dziękuję. - przez jej usta przeniknął cień uśmiechu skierowany do chłopaka. Chciała też spytać o jego imię, ale pomyślała, że stosowniej byłoby gdyby spytała o to później. Albo żeby sam się przedstawił. Po chwili poczuła obok siebie jasnowłosą. Kiwnęła z wdzięczności głową i w miarę swoich możliwości ruszyła dalej.
- Mi Ciebie również... Ing... Em, to jak mogłabym się do Ciebie zwracać? Może być Inga? - uśmiechnęła się szeroko. Bardzo cieszyła się, że już na początku mogła poznać tak miłych, empatycznych ludzi. Z zamyśleń wyrwał ją cichy płacz. Odwróciła się gwałtownie, jednak jedynym skutkiem było ponowne zawirowanie podłogi. Złapała się za głowę, starając utrzymać równowagę. Dobrze! - pomyślała w duchu. Zobaczyła jakiś cień... I coś białego? Popatrzyła porozumiewawczo na pozostałą dwójkę. Szczerze? Jedyne na co miała teraz ochotę, to kołdra + poduszka + książka + kakao. Najwyraźniej jeszcze długa droga do tego...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Lut 12, 2014 6:17 pm

Inga dobrze sobie poradziła w roli opiekunki Japonki, więc odetchnął z ulgą. Kucharz najwyraźniej wolał się w ogóle nie mieszać do całej sytuacji - może to i dobrze. Miał wiele wątpliwości co do szlachetności jego intencji.
Już miał chwycić bagaże, gdy do jego uszu dotarło ciche, na swój sposób upiorne zawodzenie. Tak po prostu? Znikąd? Nie był pewien, co o tym myśleć, ale czuł pewien niepokój. Właśnie pod jego wpływem powiedział:
- Chodźmy stąd. Mam złe przeczucia - z żalem przyznał w myślach, że w tym momencie całkiem poważnie się martwił o nowo poznane dziewczę. Czyżby było aż tak źle? Włożył laskę pod pachę, po czym chwycił w obie dłonie tobołki Fumiko. Były całkiem ciężkie, ale jakoś sobie z nimi radził (z trudem, gdyż żaden z niego kulturysta).
Jeżeli dziewczyny idą razem z nim na pierwsze piętro, to zmiana lokacji na dormitorium Veneficus. Jeśli nie idą, zostaje w ich pobliżu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Witch
Wiedźma Szkoły
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 09/11/2013
Skąd : się wzięło to wszystko ?

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Lut 12, 2014 8:21 pm

MG
Pierwsze. Fumiko, nie zauważyłaś nic, gdyż drzwi są zamknięte, a przez drzwi nie widzisz. Drugie, przeczytałam każdego charakter, a ze pomineliście to co napisałam powyżej, będzie kara dostosowania się do tego co napisałam teraz.
Fumiko, mimo swoich marzeń jest ZACIEKAWIONA. Tym co może być za drzwiami, przy takiej pogodzie, która ma swoje minusy i do tego pochmurnej nocy, która widnieje na niebie.
Cadoc - Masz wybite. Jest Ci to bardziej obojętne niż woda w kranie.
Inga - Ty wiem że nie zignorujesz tego i tamtego postu, ale mimo swojego dziwnego charakteru, jesteś nieco smutniejsza, nie lubisz jak ktoś płacze.

Płacz był głośniej, czemu? Na dworze zaczęło padać, wszyscy praktycznie spali. Tylko wasza trójka na korytarzu, a drzwi od balkonu lekko się uchyliły, firanki zawiały, a waszym oczom ukazało się to.
Opierała się o murawę balkonu. Nie słyszała was, nie widziała. To było logiczne, zbierało się na zajebistą burze. Wyglądała tak jak w powyższym poście.
Akcja reakcja, dostosować się proszę do zaleceń MG.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inga
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Aquarius Liczba postów : 324
Join date : 07/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Lut 12, 2014 8:45 pm

No cóż, w takiej sytuacji pomoc nawet obcej osobie wydawała jej się naturalna. No bo co mogła poradzić sama biedna dziewczyna, której tego dnia akurat nie sprzyjała grawitacja? Jeszcze z takim nieprzyjemnym schorzeniem? Gdyby nie ratunek z zewnątrz, kto wie ile mogłaby jeszcze przeleżeć na zimnej posadzce. No i nie można zapomnieć też o tym, że jej przybycie niejako ocaliło Ingę od coraz bardziej natrętnego towarzystwa szkolnego kucharza, który na szczęście teraz raczył zamknąć jadaczkę.
- Tak, w sumie większość osób tak właśnie mówi. - odpowiedziała Japonce z uśmiechem. Dla większości osób imię dziewczyny było zdecydowanie zbyt trudne, by wymawiać je w pełnym brzmieniu. Nic dziwnego, nie robili tego nawet jej rodzice. Po co sobie łamać język? A takie krótkie Inga wszystkim szybko zapadało w pamięć i czasem ona sama musiała sobie przypominać, że urzędowo jest jednak inaczej. Dlatego czasem przedstawiała się jako Gerda, co też byłoby poprawnym zdrobnieniem, a przynajmniej nie byłoby tak monotonnie.
Gdy tak holowała Fumiko krok za krokiem, usłyszała również dziwne zawodzenie... coś jak płacz. Chciała się rozejrzeć, a gdy różowowłosa gwałtownie się obróciła, już nie miała wyjścia - starała się ją podtrzymywać i na szczęście udało jej się nie dopuścić, by ta znów zaliczyła spotkanie z podłogą. Nawet, jeśli nie miała szczególnie ochoty na eksplorację pustych sal, to nie podobało jej się, że ktoś tam gdzieś płacze. Mogłaby chociaż zorientować się, czy może tej osobie pomóc... no bo nie miała pojęcia o krążącym po szkole duchu, nigdy nie interesowały jej takie opowieści.
Do czasu, gdy drzwi balkonowe uchyliły się i dane im było zobaczyć dziwną, białą postać. Blondynka aż podskoczyła, widząc siedzącą na dworze zjawę. Widziała to na-pra-wdę? Czy nie?
- Co to... - urwała, nie potrafiąc nawet sformułować pytania. Gdyby nie oparta na jej ramieniu dziewczyna, pewnie zaraz wyleciałaby na balkon. I trudno nie zauważyć, że w tej chwili właśnie nachylała się w kierunku drzwi. Wewnątrz przytrzymywała ją jednak obecność innych osób. Jeśli nie będą zainteresowani tamtą białą zjawą, to siłą rzeczy nie może chłopaka samego zostawić z Fumiko i jej bagażami, bo sama do dormitorium na pewno nie dojdzie. Więc wszystko zależy od pozostałych.

_________________

| Karta postaci | Relacje | Głos |
| Kolor - #329A73 |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiko
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 252
Join date : 29/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Lut 13, 2014 3:21 pm

Chyba coś się święci... - pomyślała. Nie była specjalnie przestraszona, czy coś. Jedyne co, to trochę ciekawiło ją co to w ogóle jest. Duch? Jakaś zjawa? Martwica? Cholera wie. Mimo to zgadzała się z tym, co powiedział ciemnowłosy. Lepiej by było już dawno tu nie być... Ale i tak ją coś tam ciągnęło! Zauważyła reakcję Ingi. Popatrzyła na nią z troską, bo wydało jej się, że jej twarz przybrała nieco bledszy odcień.
- Wszystko okej...? - spytała prawie szeptem. Chodziło o płacz... no nie? - dokończyła pytanie w myślach. Patrzyła to na nią, to na chłopaka. Nie wiedziała co powinni zrobić. Spojrzała za okno. Burza. Mogłaby teraz spróbować ją nieco osłabić, jednak jej organizm i tak by zaprotestował - raczej bez sensu. Zawiesiła się. Patrzyła cały czas w jeden punkt, aż nagle... TRZASK! Podskoczyła ze strachu, a z jej gardła wydał się cichutki, krótki pisk. Błyskawica. Wiatr szalał na zewnątrz, a co chwile na niebie dostrzec było można błyski piorunów. Przez jej ciało przeszedł zimny dreszcz. I właśnie w tej chwili... Zrozumiała, że to nie o to chodziło jasnowłosej. Zobaczyła ją. Co do jej wcześniejszych przemyśleń - chyba trzecie pasowało najbardziej. Chociaż nie da się ukryć - łatwo się pomylić w tak słabym świetle. Okej, to jest... Chore. Przywarła nieco mocniej do Ingi, żeby dodać otuchy jej, jak i sobie. Spojrzała pytająco na bruneta. W końcu on jest mężczyzną, chyba może oczekiwać od niego jakiegoś planu...?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cadoc de Cornvalie
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 22/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Czw Lut 13, 2014 9:27 pm

Westchnął, słysząc ciągle płacz. To stawało się nudne. Nikt w całej szkole nie potrafił tak zawodzić w jego opinii, ale w rodzinnych stronach słyszał coś takiego, ale gdzie? Po krótkim zastanowieniu doszedł do wniosku, że pewnie na pogrzebach wspaniałych brytyjskich czarodziejów, na które jego ojciec go zabierał.
Tylko tym razem płacz brzmiał bardziej szczerze... Dla niego to było bez różnicy. Dalej jednak dociekał, dlaczego ktoś miałby w tej szkole jęczeć w taki sposób. Czyżby ktoś zginął?
I właśnie wtedy zerknął w stronę drzwi od balkonu. Zobaczył ją w świetle pioruna. Wyraz jego twarzy nie zmienił się nawet w procencie. Blade to coś jak trup... ale chyba żyje. Wzruszyłby ramionami, ale pomyślał, że takie coś nie powinno łazić po szkole. A niech sobie łazi, jemu nie to nie przeszkadza, chyba, że to coś jest niebezpieczne. Zwrócił się do Ingi i Fumiko:
- Chodźmy stąd. Nie grzeszy to wcale pięknem, nie jest człowiekiem, a żal tracić na to czas... chyba, że nie żal nam życia – a może to po prostu nowy nauczyciel? Ciekawe, czego miałby uczyć – Ruszajmy się stąd. Ktokolwiek to jest, raczej nie ma ochoty na rozmowę – nie było w jego głosie strachu. W jego własnej opinii, to był po prostu zdrowy rozsądek - Panie przodem. Ja pójdę tyłem z bagażami.

_________________
Relacje KP
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
The Witch
Wiedźma Szkoły
avatar

Liczba postów : 65
Join date : 09/11/2013
Skąd : się wzięło to wszystko ?

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Pią Lut 14, 2014 11:09 am

Witch its here

Po dłuższym zastanowieniu każde z was miało odmienne zdanie, Fumi chciała zobaczyć co to, ale martwiła się o towarzyszy, Inga była przejęta płaczem i przez to lekko się zasmuciła. Cadoc, jako jedyny był obojętny, ale przejęty faktem, ze może to zagrażać życiu? Nie wiadomo skąd to wziął, skąd mu to przyszło na myśl, ale on chciał odejść z tego miejsca, jak najszybciej
Wasza wola co dalej robicie, ale płaczące coś wstało. teraz dopiero było widać anemiczną, kobiecą sylwetkę. Łapki trzymała przy twarzy, jakby tej części ciała obawiała się odkryć... Ruszyła przed siebie, czyli w głąb burzy.

Jeżeli nie idziecie za nią, możecie napisać śmiało w opisach dodatkowych własne emocje i przeżycia, związane z widokiem Witch. Nie mam tutaj na myśli tego że ją poznaliście, bo nic o niej nie wiecie, nie podeszliście itp. Jeżeli ktoś dokładnie chce usłyszeć płącz kobietki ~Klik~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inga
Sekcja Instrumentów Strunowych | Klasa Trzecia
avatar

Aquarius Liczba postów : 324
Join date : 07/01/2014
Age : 19

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Pią Lut 14, 2014 11:52 am

Zawahała się. Przez jedną, krótką chwilę zawisła pomiędzy strachem przed nieznaną postacią a zmartwieniem. W końcu cokolwiek czy ktokolwiek to jest - to jednak płacze. A Inga obok płaczącej osoby nie potrafiła przejść obojętnie. Bez względu na to, jak wyglądała zjawa, to nie miało znaczenia. W końcu nie takie dziwolągi już się widywało, jeśli wziąć pod uwagę życie w magicznym świecie.
Mimo wszystko jednak... bałaby się. Była przerażona wizją samotnego wyjścia w burzę za tajemniczą istotą. Bo miała prawie pewność, że pozostali nie mieli ochoty dowiedzieć się, jaki był powód zawodzenia. Nie była w stu procentach pewna co do Japonki, ale już Cadoc wyraził się jasno. Zresztą dziewczyna była na tyle słaba po swoim ataku, że wyciąganie jej na zewnątrz nie było dobrym pomysłem.
Niepewność nie trwała długo. Przez chwilę obserwowała jeszcze odchodzącą postać, po czym westchnęła cicho.
- No dobrze... to chodźmy. - powiedziała, i o ile Fumiko nie stawiła żadnego oporu, to pokierowała ją w kierunku odpowiednich dormitoriów. A kto wie, może jeśli odpowiednio szybką odstawi ją do pokoju, to zdąży chociaż wypatrzeć przez okno, dokąd udała się postać?

[z/t]

_________________

| Karta postaci | Relacje | Głos |
| Kolor - #329A73 |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiko
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 252
Join date : 29/01/2014

PisanieTemat: Re: Korytarz.   Sro Lut 19, 2014 8:34 am

Poczuła na swojej skórze ciarki. Drażniły ją przechodząc co chwilę przez kark i zimne ręce. Poczuła, że się... Trzęsie? Ale to chyba nie ze strachu... Ogólnie była osobą bojaźliwą, jednak w tym przypadku nie o to chodziło. Może to ze zmęczenia. - stwierdziła w myślach. Cieszyła się, że nie muszą podchodzić do tego... czegoś. No bo jak to cholera inaczej nazwać? Ale z drugiej strony wciąż była ciekawa. Tylko że jej ciekawość zawsze prowadzi do złych następstw zdarzeń. No i jeszcze komuś by się coś stało... I to by była jej wina! Nie, nie, nie. Jeśli wszyscy chcą iść - to idziemy.
- Więc chodźmy. - Z pomocą Ingi szła nawet żwawo, na pewno lepiej niż wcześniej. Przy końcu korytarza obróciła się i ostatni raz pokierowała wzrok na tą białą istotę.

z|t.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarz.   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Parter-
Skocz do: