IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala Alchemiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Sala Alchemiczna   Pią Lis 01, 2013 6:11 pm

First topic message reminder :

Ogromna sala podzielona na dwie części odgrodzone od siebie ścianą oraz dwa wyjścia na zaplecze i jedne do pokoju nauczycielskiego.

Ściany zbudowane z szaro-czarnej cegły oraz podłoga wyłożona wypolerowanym, czarnym marmurem, przez który gdzieniegdzie przebiegały białe żyłki sprawiały wrażenie raczej zimnej i nieprzyjemnej. Jedynego poczucia ciepłą mógł dawać ogromny kominek w którym bezustannie palił się ogień. Klasy w podziemiach były zimne, więc by ogrzać i zapobiec pojawianiu się wilgoci nigdy nie gaszono paleniska. Wokół kominka umieszczono 4 głębokie, bardzo wygodne srebno-zielone fotele i dwa stołki.

Pierwsza część sali, sala wykładowa, w której odbywały się lekcje czysto teoretyczne. Czyli techniki krojenia składników, mieszania w kociołkach, odmierzanie odpowiednich ilości, prosto mówiąc atrakcje dla pierwszego i drugiego roku...
W tej części sali znajdowało się 7 rzędów ławek po 7 miejsc w każdym rzędzie. Na przodzie, na ścianie wisiała ogromna tablica. Większość ścian pokrywały regały z książkami, gdzieniegdzie znajdowały się także drabinki na kółkach. Na każdej ławce leżał obity skórą podręcznik do alchemii pierwszego roku. Obok tablicy znajdowały się drzwi na zaplecze, gdzie chowano wykresy, mapy występowania różnych materiałów, tablice pierwiastków, tablice ze wzorami i inne tego typu pomoce. Gdzieniegdzie można było znaleźć także ciekawe eksponaty zatopione w formalinie.

Druga część sali, sala typowo alchemiczna, w której odbywały się lekcje praktyczne, była większa od sali wykładowej. Wypełniała się zazwyczaj uczniami od trzeciego do szóstego roku. Tutaj uczniowie wykorzystywali wiedzę zdobytą przez poprzednie dwa lata, podręczników używając tylko po to, by odczytać ingrediencje...
10 rzędów po 5 stanowisk alchemicznych + duże stanowisko alchemiczne dla nauczyciela. Ściany zamiast regałów z książkami zajmowały różne szafy, niektóre pozamykane na klucz, kryjące różne składniki i narzędzia prac alchemicznych. Na przodzie także znajdowała się wielka tablica.
Po prawej stronie tablicy wejście na zaplecze, w której znajdowały się najrzadsze składniki i eliksiry, jakie udało się zgromadzić młodemu nauczycielowi. Łzy Feniksa mające uzdrawiającą moc, pióra skrzydlatego węża, zęby smoka, włókna z mięśni bazyliszka, głowa jeźdźca bez głowy itp.

Na prawo od drzwi wejściowych, niedaleko kominka na podeście znajdowały się drzwi do osobistych pokoi nauczyciela...


__________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Pią Sty 03, 2014 1:32 am

Nie mogąc spojrzeć w oczy Florence, po niefortunnym upadku, bałem się, że dziewczyna ucieknie z sali i już więcej nie będzie chciała ze mną rozmawiać. Widać, nie poznałem jej jeszcze za dobrze. Bo otóż, zamiast wybiec położyła się koło mnie na podłodze (szczęśliwie tereny wokół fotela były wyłożone grubym, miękkim, "długowłosym" dywanem, który skutecznie izolował nas od zimnej, kamiennej podłogi) i, co wydawało się dość dziwne, przywołała na suficie obraz nocnego nieba. Widok był zdumiewająco realistyczny. Czułem się, jakbym leżał na miękkiej trawie, pod gołym niebem i oglądał prawdziwe gwiazdy. Trochę się odprężyłem, nadal jednak było mi głupio.
Poruszyłem ręką i chyba dotknąłem dłoni Florence. Nie przeszkadzało mi to... jednak... to uczucie... zagubienia. W jednej chili całujemy się namiętnie, w kolejnej odpycham od ciebie, a teraz znowu szukam kontaktu fizycznego... Czułem się jak ostatnia świnia, ale jak widać, Florence ma dużo cierpliwości do mojego zachowania. Prawda jest taka, że... w życiu nie miałem styczności z kobietą... w ten sposób...
Zresztą... kiedy niby... większość życia byłem sam, a później trafiłem do St.Francesy...w rodzinnej wiosce byłem "wyklęty" i żadna kobieta, dziewczyna nawet się do mnie nie zbliżyła. A tutaj? Nie, tutaj też nikt nie schodził do widma człowieka, nauczyciela, który nie wychodzi ze swojej sali, chociaż, w mniemaniu NIEKTÓRYCH, był przystojny i miły...
Spojrzałem na sufit.
-Widzisz to skupisko gwiazd?- wskazałem na grupkę gwiazd -to Gwiazdozbiór Pegaza... Mity głoszą, że Perseusz przybył na jego grzbiecie na ratunek uwięzionej Andromedzie. Po narodzinach odleciał na górę Helikon, na której mieszkały muzy, a po śmierci sam Zeus umieścił go na niebie. Widzisz te skrzydła i głowę?-
Pamiętałem dobrze ten gwiazdozbiór... był na niebie wtedy, kiedy klęcząc nocą nad grobem matki, opłakiwałem stratę... Każda z gwiazd hipnotyzowała, a ja oddawałem im mój ból, dzieliłem się samotnością...
Zazdrościłem im... one zawsze były razem i tworzyły grupy. Miały kogoś z kim się nigdy nie rozstaną...
-A widzisz te gwiazdy na wschód od Pegaza? To właśnie Andromeda a dalej sam Perseusz, który używając miecza Hermesa i tarczy Ateny zabił Medusę, potrafiącą zabijać wzrokiem każdego męża, który wkroczył na jej tereny. Z odciętą głową podążył do Etiopii, gdzie złożono Andromedę w ofierze morskiemu stworowi Keatosowi. Perseusz zamienił go w kamień i uratował Andromedę. Zabrał ją do Tirynsu, gdzie pojął ją za żonę, a ona zrodziła mu wielu potomków... Piękna historia, prawda?-
Odważyłem się w końcu spojrzeć na Florence. Oczy szkliły mi się w blasku ognia.
Dotknąłem policzka Flo i szepnąłem:
-Wybacz-


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Nie Sty 05, 2014 8:49 pm

Dywan rzeczywiście był miękki i puszysty - leżąc na nim Flo czuła, jak jego włosie łaskocze jej nagą skórę przy każdym, nawet najmniejszym ruchu. Dobrze, że ciemnowłosy upadł na niego, a nie na ziemię - przynajmniej miał w miarę wygodne lądowanie i nie potłukł sobie plecków.
A przynajmniej taką miała nadzieję.
Miała nadzieję, że obraz nieba, jaki wywołała nad nimi, zrobi na nim choć trochę wrażenia. Że może się dzięki temu odpręży... Nie chciała go stresować, a wydawał się jej baaaardzo spięty. No, pomijając te chwile, gdy nagle stawał się śmiały i zaczynał ją całować. Oh, tak, Flo będzie teraz przeżywać to przez kilka lat, meh.
Czerwonowłosa poczuła na swoim nadgarstku delikatne, niepewne muśnięcie jego dłoni, co wywołało lekki uśmiech na twarzy kobiety. Przygryzła nerwowo wargę, a potem powoli ujęła jego dłoń, tak, by móc go za nią trzymać. Jeśli nie będzie tego chciał, to ją puści - ale Florence, pomimo obaw, czuła się naprawdę dobrze w tej chwili. Musieli wyglądać naprawdę śmiesznie - dwoje dorosłych ludzi, leżących na podłodze, gapiących się w sufit i trzymających za ręce.
Ale kto im zabroni?
-Został wyróżniony. Na zawsze nad naszymi głowami...to chyba najtrwalszy i najpiękniejszy pomnik, o jakim słyszałam. - stwierdziła, uważnie przyglądając się niebu. Uwielbiała patrzeć na gwiazdy, uspakajało ją to, było sposobem na jej smutki... - Zawsze marzyłam, żeby zobaczyć pegaza. - dodała, a jej kąciki ust uniosły się w delikatnym uśmiechu. - Spełniasz marzenia, wiesz?
Zaśmiała się cicho, wciąż przyglądając gwieździstemu niebu. Mogłaby tak leżeć i leżeć długie lata, trzymając Charlesa za dłoń i patrząc w gwiazdy. Stanowiło to idealną ucieczkę od wszystkich bólów tego świata...
Wsłuchała się uważnie w kolejną historię mężczyzny, a pod koniec westchnęła cicho, tak, jak tylko kobiety potrafią - głęboko, zachwycona cudem miłości opowieści.
-Piękna. - szepnęła cicho, czując delikatny rumieniec na policzkach. - Szkoda, że taka miłość zdarza się bardzo rzadko w prawdziwym życiu...a kobiety ciągle czekają na coś takiego.
Westchnęła jeszcze raz, a potem poczuła jego spojrzenie na swojej twarzy. Spojrzała na niego, po czym uśmiechnęła lekko - na twarzy mężczyzny tańczyły cienie płomieni, wciąż i wciąż zmieniając wyraz jego twarzy.
Wtedy poczuła jego dotyk na policzku, a potem usłyszała cichy szept. Jej policzki zarumieniły się jeszcze bardziej, zaś kobieta lekko spanikowała - poczuła, że traci kontrolę nad sytuacją. Przypomniała sobie delikatny dotyk jego ust, gdy ją całował i zapragnęła go poczuć znowu. Patrzenie w jego oczy tylko pogłębiało to pragnienie. Zamknęła oczy, policzyła do trzech, uniosła się lekko i delikatnie go pocałowała - musiała to zrobić, po prostu musiała. Czuła palącą potrzebę, by znowu poczuć jego usta na swoich, by poczuć tą bliskość... Pocałunek ledwo się zaczął, a już był zakończony. Właściwie było to tylko lekkim muśnięcie ust - czerwonowłosa nie chciała wystraszyć znowu mężczyzny. Cofnęła się i spojrzała na niego z obawą.
-Teraz to Ty mi wybacz. - szepnęła cicho, patrząc mu w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Wto Wrz 23, 2014 7:27 pm

Flo odwzajemniła mój dotyk. Chciałem tego tak bardzo, a równocześnie nienawidziłem się za to. Trwałem w miejscu, chcąc zachować tą chwilę na dłużej. Ta kobieta była niezwykła. Ona jedyna mnie zaakceptowała. Czułem, że mogę oddać jej całego siebie, a ona odwzajemni się tym samym. Czy to właśnie jest zauroczenie? Czy może to już miłość? Czy jutro będę czuł inaczej? Czym tak w ogóle jest miłość? Czy jeśli spojrzę w głąb czaszki, znajdę ją? Czy jeśli otworzę klatkę piersiową, będę mógł ją zobaczyć? Czy może to kilka reakcji chemicznych, wywołujących wypływ endorfin w mózgu?
Nie obchodziło mnie to w tej chwili ani trochę.
-W tym momencie trochę trudno byłoby mi znaleźć pegaza, przykuć cię do skały w geście ofiary, wypuścić Keatosa i jeszcze uratować, po drodze zabijając Medusę-
Nie zdążyłem wypowiedzieć zdania do końca, kiedy Florence zebrała się na odwagę i ponownie mnie pocałowała. W zasadzie, było to lekkie cmoknięcie, jednak tyle wystarczyło, bym i ja znalazł w sobie trochę odwagi. Poprzednią wypowiedź skwitowałem słowami
-Lecz gdybym mógł, zrobiłbym to wszystko dla ciebie-
Dźwignąłem się na kolana i w kilka sekund znalazłem się nad Florence i nachylając się, uraczyłem ją długim, pełnym pożądania pocałunkiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Sob Paź 04, 2014 7:53 pm

Czerwonowłosa miała wrażenie, że trwa przy Charlesie już całą wieczność. Czuła, że mogłaby zastygnąć tutaj już na zawsze, rozkoszując się obecnością tego niezwykłego mężczyzny. Taki spokojny, taki zamknięty... Nawet nie wiedziała, że taki typ faceta ją kręci. A jednak, Charles udowodnił jej, że się myliła. Ten intrygujący nauczyciel zupełnie zakręcił jej w głowie, zmieniając niewinny flirt w coś potężniejszego, w wyniku czego Florence leżała teraz na podłodze w podziemiach, napawając się ciepłem jego ciała i świadomością tego, jak blisko ze sobą są. Ta bliskość ją elektryzowała, była o wiele bardziej erotyczna niż wszystko, co do tej pory przeżyła.
A przecież nic takiego jeszcze się nie działo!
-Pegazem nie pogardzę, ale to przykuwanie do skały średnio mi się podoba... - stwierdziła, marszcząc brwi. - Czyżby kręciły Cię jakieś zabawy w stylu sado-maso?
Potem nastąpił ten słodki, niewinny pocałunek. Florence bardzo obawiała się reakcji mężczyzny, ale jak widać - niepotrzebnie... Przyglądając mu się, w oczekiwaniu na jego reakcję, starała się nie myśleć o tym, co będzie, jeśli ją odrzuci...
-Uooooou. - skomentowała elokwentnie, otwierając usta ze zdumienia. Jakie piękne słowa! Twarz czerwonowłosej przybrała barwę jej włosów, gdy kobieta przyglądała się Charlesowi, niezdolna skomentować tego nagłego wybuchu uczuć. Na szczęście jej ciało nie zawiesiło się na tej jednej chwili tak, jak jej mózg. Napędzana tym słodkim wyznaniem Florence odwzajemniła pocałunek mężczyzny z takim samym zaangażowaniem, przyciągając go do siebie. Chciała czuć go bliżej i bliżej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Sob Paź 04, 2014 9:51 pm

Uśmiechnąłem się, słysząc złośliwy przytyk Rudowłosej
-Sado-maso? Wybacz, ale jak sama widzisz, ledwo sobie radzę ze zwykłymi relacjami i tym, co dzieje się między nami. Chyba nie wyobrażasz sobie, żebym mógł coś takiego zrobić-
Zaśmiałem się lekko. Przy Flo czułem się tak swobodnie. Nie byłem już tak spięty jak wcześniej.
Zanim zabrałem się do pocałunku spojrzałem na nią... Mogłem teraz bez skrępowania podziwiać to, jaka jest piękna z poczuciem, że od dzisiejszego dnia jest cała moja...
Kiedy Florence odwzajemniła pocałunek, odpowiedziałem jeszcze większym pożądaniem.
Całując, wziąłem ją w ramiona i ruszyłem w kierunku prywatnego pokoju, kopniakiem otwierając drzwi...
Delikatnie położyłem dziewczynę na dużym, dwuosobowym łóżku z rzeźbionego, ciemnego drewna. Gruby materac, miękki i puszysty sprawiał wrażenie, że można by w nim utonąć. Pościel z futra niedźwiedzia, która była używana także jako narzuta, dawała przyjemne ciepło i głaskała delikatnie skórę Florence.
Po chwili znowu znalazłem się nad Florence, dalej racząc ją długimi pocałunkami, w międzyczasie pytając:
-Jak ci się podoba łóżko? Wiesz, o tej porze nocy można tu zmarznąć-
Uśmiechnąłem się zawadiacko i wróciłem do poprzedniego zajęcia

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   

Powrót do góry Go down
 
Sala Alchemiczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Podziemia-
Skocz do: