IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sala Alchemiczna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Sala Alchemiczna   Pią Lis 01, 2013 6:11 pm

Ogromna sala podzielona na dwie części odgrodzone od siebie ścianą oraz dwa wyjścia na zaplecze i jedne do pokoju nauczycielskiego.

Ściany zbudowane z szaro-czarnej cegły oraz podłoga wyłożona wypolerowanym, czarnym marmurem, przez który gdzieniegdzie przebiegały białe żyłki sprawiały wrażenie raczej zimnej i nieprzyjemnej. Jedynego poczucia ciepłą mógł dawać ogromny kominek w którym bezustannie palił się ogień. Klasy w podziemiach były zimne, więc by ogrzać i zapobiec pojawianiu się wilgoci nigdy nie gaszono paleniska. Wokół kominka umieszczono 4 głębokie, bardzo wygodne srebno-zielone fotele i dwa stołki.

Pierwsza część sali, sala wykładowa, w której odbywały się lekcje czysto teoretyczne. Czyli techniki krojenia składników, mieszania w kociołkach, odmierzanie odpowiednich ilości, prosto mówiąc atrakcje dla pierwszego i drugiego roku...
W tej części sali znajdowało się 7 rzędów ławek po 7 miejsc w każdym rzędzie. Na przodzie, na ścianie wisiała ogromna tablica. Większość ścian pokrywały regały z książkami, gdzieniegdzie znajdowały się także drabinki na kółkach. Na każdej ławce leżał obity skórą podręcznik do alchemii pierwszego roku. Obok tablicy znajdowały się drzwi na zaplecze, gdzie chowano wykresy, mapy występowania różnych materiałów, tablice pierwiastków, tablice ze wzorami i inne tego typu pomoce. Gdzieniegdzie można było znaleźć także ciekawe eksponaty zatopione w formalinie.

Druga część sali, sala typowo alchemiczna, w której odbywały się lekcje praktyczne, była większa od sali wykładowej. Wypełniała się zazwyczaj uczniami od trzeciego do szóstego roku. Tutaj uczniowie wykorzystywali wiedzę zdobytą przez poprzednie dwa lata, podręczników używając tylko po to, by odczytać ingrediencje...
10 rzędów po 5 stanowisk alchemicznych + duże stanowisko alchemiczne dla nauczyciela. Ściany zamiast regałów z książkami zajmowały różne szafy, niektóre pozamykane na klucz, kryjące różne składniki i narzędzia prac alchemicznych. Na przodzie także znajdowała się wielka tablica.
Po prawej stronie tablicy wejście na zaplecze, w której znajdowały się najrzadsze składniki i eliksiry, jakie udało się zgromadzić młodemu nauczycielowi. Łzy Feniksa mające uzdrawiającą moc, pióra skrzydlatego węża, zęby smoka, włókna z mięśni bazyliszka, głowa jeźdźca bez głowy itp.

Na prawo od drzwi wejściowych, niedaleko kominka na podeście znajdowały się drzwi do osobistych pokoi nauczyciela...


__________________________________________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamamoto

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 04/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Nie Lis 10, 2013 3:20 pm

Wbiegając do sali, pierwsze co zrobił Yama to rozejrzał się. Czy nikt przypadkiem tu się nie kręci, w celu podwędzenia miodu. Jak widać nikogo nie było, tak więc dobrze. Resztę czasu trzeba poświęcić dziewczynce, którą znaleźli w lesie. Co lepsza, Yama miał jakieś złe przeczucia. Nie wiadomo czemu, ale pewnie to tylko przeczucia. Więc nie ma problemu się martwić szczegółami.
- Charles więc zaczynajmy operację. Tak sobie mówiąc, Yama zaczął przeszukiwać szafki w poszukiwaniu miodu. - Wpierw trzeba się znieczulić. Szukając tak dalej, nic nie było można znaleźć. Gdzie on to schował, pomyślał sobie. Następnie usiadł gdzieś obok, w końcu postanowił się poddać. Nie było sensu, było za dobrze ukryte.
Teraz przechodząc do rannej dziewczynki, no ale żeby przejść do tego. Charles musi coś wymyślić, w końcu on jest od mikstur itp.

_________________

JAK TO, NIE CHCESZ IŚĆ NA LEKCJE!?!?
Sound Yama-jii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Nie Lis 10, 2013 6:21 pm

-Połóż ją w fotelu i przynieś koc z gabinetu i połóż na jednym ze stołów alchemicznych w praktycznej części. Później ją tam zanieś, ja idę poszukać składników... Cholera, szybciej, szybciej... Gdzie jest to Wilcze Ziele?-
Włączyłem ogień pod jednym z kociołków na moim stole, wypowiadając ciche brisingr, po czym ruszyłem do mojego składziku z rzadkimi składnikami i eliksirami. Wybrałem jeden, wziąłem czystą szmatkę i rzuciłem Yamamoto
-Nasącz szmatkę tym wywarem, a później przyłóż na rany. To powinno zniwelować wszelkie zakażenia i zapobiec utraty krwi, a ja w tym czasie zrobię eliksir przyspieszający regenerację. Niestety te najlepsze muszą być używane jako świeże, najlepiej jeszcze ciepłe. Inaczej tracą właściwości...-
Widząc gotującą się wodę, szybko wrzuciłem potrzebne składniki, zamieszałem 6 razy w prawo i 3 razy w lewo i obserwowałem jak eliksir przybiera sinozieloną barwę... Teraz trzeba odczekać kilka minut...
-Yamamoto- rzuciłem mu kluczyki do gabinetu -Druga szafka po prawej, dolna szuflada. Przynieś dwie-
Uff... przyda się troszkę na odstresowanie...

Eliksir z sinozielonej barwy w trakcie dalszych przygotowań przeszedł jeszcze przez błękitną, fioletową i żółtą barwę, nim przybrał odpowiednią - czerwoną. Teraz zredukować, by była bardziej skoncentrowana i ostudzić lekko, by była zdatna do picia...
-Gotowe-
Podszedłem do szafki z kolbami, fiolkami itp, i wybrałem jedną, średniej wielkości i nalałem wliksir do fiolki.
-Posadź ją i otwórz jej buzię...-
Pomogłem wypić jej eliksir i położyłem ją z powrotem...
-Teraz trzeba czekać. Przeniosę ją na fotel, zabierz koc...-
Ułożyłem ją na jednym z foteli przy kominku.
-No teraz możemy się napić...-

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Wto Lis 12, 2013 9:30 pm

O dziwo, lub też i nie o dziwo, dziewczyna nie obudziła się. Nic nie przeszkodziło Wam w wykonywaniu czynności, przygotowywaniu eliksiru, czy próbach uzdrowienia jej. W czasie, gdy ją leczycie, powoli zasklepia się i zaczyna zanikać jej rana na brzuchu. Nic się więcej nie wydarzyło, teraz po prostu nieprzytomna dziewczyna siedzi sobie na fotelu blisko kominka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamamoto

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 04/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Lis 14, 2013 5:45 pm

Po wykonaniu poleceń Charlesa, które przebiegły raczej ślamazarnie. No ale w końcu się udały. Następne zadanie było o wiele ciekawsze.
Pierwsze co to kluczyki, tak najlepsza rzecz jaką można dziś dostać. Następnie udanie się do gabinetu bo dwie świeżutkie buteleczki miodu, hmm. Więc wracając do sprawy, pół martwej dziewczynki. No może bardziej żywej.
Bardziej przykuło jego uwagę to, że dziewczynka zaczęła się sama uzdrawiać. Czyżby umiejętność, lub coś innego.
- Charlesie, widzę że nie będzie potrzebne nic. Po za wypiciem tych dwóch butelek.
Stawiając butelki obok na stole, Yama zastanawiał się przez chwilę. W sumie to nie była uczennica tej szkoły, nie posiadała mundurka nic. Więc kto to jest, to będzie ciekawe. O ile się nie okaże, że to jakieś monstrum. Ale teraz jest ważniejsza sprawa.
Yama po chwili przyssał się do butelki miodka, tak najlepsze lekarstwo na świecie. Niech nikt nie powie że nie. Odstawiając po chwili butelkę, Yama-jii po chwili przyłożył rękę na opaskę. W celu wymasowania sobie tego miejsca, gdzie brakuje oka.
- Więc co teraz doktorku, zostaje tylko czekać aż się obudzi.
Spoglądając na Charlesa, Yama z powagą na twarzy spytał się o jedno.
- Jak myślisz kim jest nasz urocza towarzyszka. Bardzo go to dręczyło, jak wiadomo. Nie ma w pobliżu żadnych wiosek, albo to Yama jest zacofany z informacjami. Może jednak są, kto wie.

_________________

JAK TO, NIE CHCESZ IŚĆ NA LEKCJE!?!?
Sound Yama-jii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Lis 14, 2013 8:27 pm

Ech... usiadłem i powoli sączyłem miód z butelki, myśląc nad sytuacją w jakiej znalazła się dziewczyna...
Nim się obejrzałem, butelka była pusta , a ja... no cóż, szybko się upijam, więc ja byłem wstawiony...
Słysząc słowa Yamamoto, uśmiechnąłem się od ucha do ucha
-Yamaaaaa-jii! Jak miło cię wiśsieć...- beeeek -pytasz o tą dziewuszkę? A noo... może goniło jom jakieś zooombi? ALBO WIELKA STOPA! Hahaha, pewnie to SASKUACZ jakiś! Yamaaa-jii! A jak naprawdę mieszka tu jakaś wielka stopaaaa?- Wymachiwałem rękami jak szalony, chcąc pokazać wagę sytuacji i zagrożenie jakie niesie ze sobą obecność Wielkiej Stopy...
Wstałem, zakasałem rękawy i zrobiłem groźną minę...
-Ja mu zaraz pokaszę! Trzeba go złapać, pszeszłuchać i zrobiś ten... no... REKONSTUACJĘ ZDASZEŃ!- ruszyłem do drzwi... ale, ale... przecież muszę mieć broń! Odwróciłem się i powiedziałem szeptem
-Yamaaaa-jii!... A tak fłaściwie... jak walczy siem z Wielkimi Stopaaami?-
Odwróciłem się ponownie, niefortunnie uderzając głową prosto w zamknięte drzwi... Przewracając się zobaczyłem jak świat wiruje dookoła...
-Chyba nie jestem jeszzzzcze na to gotowy... Yamaaa-jii! Zrobię to później...-
Wróciłem na fotel, opadłem ciężko i po prostu urwał mi się film... No ale... słaba głowa do alkoholu...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Pią Lis 15, 2013 3:09 pm

MG:
Nic się nie wydarzyło. Cała trójka siedziała w spokoju, a mężczyźni wdawali się w dosyć głośną dyskusję. Mała dziewczynka, jednak dalej była nieprzytomna. Tak mijały kolejne minuty. W tym momencie z ust dziewczyny wydobył się leciutki jęk i zaczęła lekko otwierać oczka.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yamamoto

avatar

Liczba postów : 24
Join date : 04/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Pią Lis 15, 2013 5:50 pm

Tak więc się zaczęło, Charles się upił. Tak zawszę to samo, na dodatek że słaby łeb do alkoholu. To jeszcze te jego dziwne teorie. No ale to właśnie dlatego Yama pije z nim, jest śmieszniej.
- Zombie pfffff, ja bym obstawiał na harpię. Mają dość obfite biusty, jeszcze jak się trafi taka ładna to hmm...
Tak rozmowa na poziomie, lecz wracając do niej.
Wielka stopa, bajki. Czy może też prawda, kto wie. Yama postanowił zachować spokój.
- WIELKA HARPIA CZŁOOOWIEKI, ale by było ostro. Dodał następne turlając się po ziemi z zachwytu wyobraźni, no ale wracając do rozmowy.
- Możliwe że to ta harpia o której mówisz, goniła tą mniej obdarzoną cyckami dziewczynkę. Bo chciała się zemścić za przerwany spektakl , albo coś innego.
Wstając Yama - jii spojrzał na dziewczynkę, która jak widać budziła się.
Podbiegając do niej, chwycił ją za brak.
- Nie masz się czego wstydzić, jesteś w śród dorosłych zawodowców. Nic ci już nie grozi. A teraz powiedz gdzie jest ta harpia , która cię goniła.
No zawszę dobre pierwsze wrażenie.

_________________

JAK TO, NIE CHCESZ IŚĆ NA LEKCJE!?!?
Sound Yama-jii
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Wto Lis 19, 2013 8:30 pm

Zmożony alkoholowym upojeniem odpłynąłem daaaaleko w krainę snów i marzeń, gdzie tylko ja miałem dostęp... Jak to mówią słaba głowa nie sługa, czego nie zobaczy to jej nie żal...
Podczas gdy Yamamoto próbował pogadać z dziewczynką, powinien najpierw ocucić mnie...
Nooo, ale w końcu przyszła pora i na to, żebym sam się obudził...
-Yaaaaamamoto, chopie!- machałem rękami zapadając się w fotelu -poooodaj mi tą fiolkę z przezroczystym płynem na tszszszszszecim regale od prawej od drzwi od składzika, który jest w praktycznej części, która znajduje się tam za tą teoretyczną częścią, do której wchodzi się z korytarza który jest w podziemiach, proszę!-
A był to eliksir powstrzymujący wszystkie skutki upicia, w tym także kaca... No, ale kaca jeszcze nie ma, więc może powstrzyma ten helikopter, który lata mi po głowie... ale zaraz zaraz... co to jest helikopter... Mam pomysł! Wymyślę latający powóz i nazwę go helikopterem! Jak dostanę eliksir to go wypijam i bach, chwilowa utrata przytomności i wszystko wraca do normy po paru sekundach... Cały alkohol z krwi wyparowuje przez pory!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Lis 21, 2013 8:29 pm

MG:
Póki co mało kto zwrócił uwagę by pomóc dziewczynie. Charles zajął się swoim odtruciem alkoholowym. Zaczęła się cała gonitwa. W pewnym momencie jednak chora dziewczyna kaszlnęła trzy razy.
Kaszl, kaszl, kaszl, kaszl. Za czwartym razem wypluła krew, nie trzeba było długo czekać, a u dziewczyny zaczęły się drgawki. Coś się stało? Nie wiadomo. Jednak szybko trzeba zacząć działać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lea
Klasa Czwarta
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 28/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Gru 05, 2013 9:38 pm

Na szczęście Leę ominęło wyznanie Lyona, że kwestia przebrania była tylko żartem. Ostatecznie cała obleczona w czerń trójka pojawiła się pod dobrze każdemu znajomą salą. Sęk w tym, że zza drzwi wyraźnie dało się dosłyszeć głosy, a dyskretne naciśnięcie na klamkę wykazało, że pomieszczenie nie było wcale zamknięte.
Lea zmarszczyła brwi z niezadowoleniem, nie naruszali w żaden sposób spokoju ludzi wewnątrz. A przynajmniej tak się mówi, bo gwałtowny kaszel i jakieś okrzyki w środku sugerowały raczej coś zupełnie innego. Panienka Necronimus obróciła się do swoich towarzyszy, powieki miała wyraźnie przymrużone. Jak zawsze, gdy się nad czymś intensywnie zastanawiała.
- Bez sensu. - szepnęła bardzo cicho, tak by i oni musieli się przysunąć by cokolwiek usłyszeć.
Po takich przygotowaniach głupio było zwyczajnie powrócić z powrotem. Nie mówiąc już o tym, że wcale nie uśmiechał jej się powrót z pustymi rękami. Sala alchemiczna nie będzie przecież wiecznie zajęta, jutro odbędą się tu lekcje i choćby wieczorem powinno się wyludnić. Na to przynajmniej liczyła. Przeniosła wzrok z Luci na Lyona, i z powrotem.
- Czy któryś z Was kojarzy, gdzie jest sala klubu technomantów? Ewentualnie możemy też zakończyć dzisiaj zwiedzaniem naszej własnej sali...
Kryła się dość dobrze, ale rozczarowała się tymi ludźmi w sali. Pierwsza inicjatywa klubu i już klapa. Zupełnie nie tak to sobie planowała.

_________________
Nikt w rodzinie nie umarł z miłości.
Co tam było to było, ale nic dla mitu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lyon

avatar

Liczba postów : 52
Join date : 17/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Gru 05, 2013 10:02 pm

W miarę jak przemierzali dobrze znane mu korytarze jego ekscytacja rosła. Pierwsze klubowe zadanie i do tego mieli złamać regulamin, i jeszcze ten cały Luca. Wydał się być interesującym człowiekiem, z którego będzie trzeba jak najszybciej wyciągnąć co się da. Czarne ubrania spełniły swe zadanie i idealnie wtopiły ich w tło. Szkoda tylko, że korytarz szeroki był tak, że czwórka ludzi mogłaby iść spokojnie ramię w ramię, czyli chcąc nie chcąc ktoś i tak by ich odkrył, jednak liczy się klimat. Lea podeszła pierwsza do drzwi sali, w której odbywały się jedne z ciekawszych zajęć. Gdy przywołała ich gestem i szeptem dała znać o swoim odkryciu, uścisk w jego żołądku trochę zelżał, przynajmniej nie dziś złamią regulamin. Zdziwił się gdy przywódczyni Klubu zadała pytanie o technomantów. O co mogło jej chodzić? Zastanawiał się zanim odpowiedział.
- Technomanci, po co Ci oni? - zapytał po czym podjął dalej wypowiedź. - Kiedyś robiłem jakieś tam obliczenia związane z rozszerzalnością Helu. Budują jakiś balon czy coś... - rzucił po chwili zastanowienia. - Tak czy siak wiem gdzie to jest, chodźcie za mną.
Obrócił się w głąb korytarza i gestem dłoni nakazał im podążyć za sobą. Temu dniu jeszcze daleko brakowało do końca.

//Z tematu x3//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 02/11/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Sro Gru 25, 2013 10:36 pm

MG:

Sprawę umorzono z powodu przedawnienia i braku odpisów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Sro Gru 25, 2013 10:36 pm

Wsunąłem kluczyk do zamka w drzwiach i szybko przekręciłem.
Drzwi jak zwykle, odpowiedziały bez problemu i bezgłośnie się poruszyły się na zawiasach.
Wpuściłem Florence pierwszą i zamknąłem drzwi za sobą.
-Czuj się jak u siebie, Florence-
Wszedłem zaraz za nią i położyłem butelki na stoliku obok foteli. Wybrałem kolejny klucz i udałem się do swojego pokoju, w poszukiwaniu jakiś kieliszków.
Wróciłem z dwoma, kryształowymi i głębokimi cudeńkami, wyciąganymi tylko na specjalne okazje.
Nalałem wina i usiadłem w fotelu...
-To... jak ci się podoba? Mam nadzieje, że nie jest ci zbyt zimno, czy za gorąco... Wiesz, lochy i te sprawy, zazwyczaj przesiaduję przy rozpalonym kominku, ale nie...-
God, zacząłem gadać o mojej sali... SERIO, CZARLS, WYMYŚL JAKIŚ CIEKAWY TEMAT!
-Wybacz, nie o tym pewnie chciałabyś teraz rozmawiać...- Uśmiechnąłem się, lekko zakłopotany. Musiałem wyglądać jak głupek, szczerząc się.
Czego dojrzała kobieta mogła szukać w kimś takim jak ja... Nawet nie umiem sklecić porządnego zdania i zachowuję się jak nierozgarnięty nastolatek...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Sro Gru 25, 2013 11:58 pm

Po wyjściu z sali balowej Charles poprowadził ją przez plontaninę korytarzy, coraz niżej i niżej. No nieźle, schodzili do lochów. Florence unikała tych stron, bo...była dość bojaźliwa i trochę ją przerażały te ciemności, ten chłód bijący od ścian.
No, ale w odpowiednim towarzystwie nawet podziemia szkoły wydawały się jakieś takie bardziej przyjazne.
Mimo wszystko całą drogę trzymała się dość blisko mężczyzny i odetchnęła z ulgą, gdy dotarli do jego sali.
Strachliwa.
-Postaram się. - powiedziała cicho, a w jej głosie pobrzmiewała niepewność. U siebie? Jej gabinet położony był w najwyższym miejscu szkoły, z ogromnymi oknami, jasny, pełen światła... Zupełnie przeciwieństwo sali Charlesa.
Czerwonowłosa podeszła do fotela i usiadła na nim, rozglądając się wokół. Jej towarzysz zniknął w jakimś tajemniczym pokoju, zaś ona zaczynała powoli dostrzegać uroki tego miejsca. Było tu coś...magicznego. Może ten spokój, cisza?
W każdym bądź razie powoli zaczynała się odprężać.
-Spokojnie, temperatura jest odpowiednia. A jeśli zrobi się gorąco, to raczej nie będzie to winą kominka. - zachichotała cicho pod nosem. Ah, te flirty.
Jak to się stało, że nigdy u Ciebie nie byłam? - zapytała po chwili, lekko zdziwiona. Sięgnęła po kieliszek i za jednym zamachem wypiła drobnymi łyczkami pół kieliszka. Poczuła smak trunku łaskoczący jej gardło i uśmiechnęła się. Oh, musi uważać. Jeszcze trochę i zacznie odczuwać skutki alkoholu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Gru 26, 2013 12:42 am

W korytarzu Florence trzymała się blisko mnie, co powoli zaczynało mi się podobać, bo widocznie chociaż odrobinę wydawałem się jej kimś, na kim warto polegać i kto zdolny byłby do jej obrony, chociaż w tych lochach nic nie miało przede mną tajemnic. Jeśli już coś się tutaj kręciło, to tylko coś, co sam stworzyłem. Pod warunkiem, że udało się temu czemuś uciec z laboratorium.
Ścisnąłem lekko dłoń Florence, by poczuła się lepiej i wiedziała, że nic jej tutaj nie grozi.
Kiedy tylko wyszedłem z Sali Balowej, od razu poczułem się swobodniej, lepiej i przyjemniej. Chociaż towarzystwo Florence nadal mnie lekko krępowało, cieszyłem się, że jeśli zrobię coś głupiego, coś co jej się nie spodoba, świadkiem będą tylko głuche ściany a nie cała szkoła.
Siadając na fotelu pogrzebałem w kominku, by leciutko rozniecić ogień. Zapaliłem jeszcze dwie świeczki o zapachu wanilii, wypowiadając cichutkie Brisingr. Knoty świeczek zapaliły się szmaragdowym ogniem, który stopniowo przyjmował swoją naturalną barwę.
Łyknąłem sobie wina, tym razem roztropnie, nie opróżniając całego kieliszka jednym haustem.
Jednak alkohol zaczął już działać i powoli się rozluźniałem. Zaczynałem myśleć o Flo, jako o osobie, którą znam już długo i która z pewnością nie ucieknie z oburzoną miną gdy powiem coś głupiego.
To pomogło, poczułem jak mięśnie pleców, dotychczas spięte powoli odpuszczają.
-Faktycznie, nigdy jeszcze mnie nie odwiedziłaś. O tyle to dziwne, że jesteś niezwykle energiczną osobą, i wydawałoby się, że byłaś już wszędzie.- Uśmiechnąłem się. Przynajmniej to mi wychodziło -Może od dzisiaj zechcesz odwiedzać mnie częściej. W razie czego zawsze znajdziesz mnie tutaj, rzadko przebywam w pokojach w dormitorium. O wiele lepiej czuję się otoczony tymi zabytkowymi, starymi ścianami, nie przykrytymi niczym, zupełnie naturalnymi, niż tymi pokrytymi tynkiem pokoi, które oferuje nauczycielskie dormitorium. Mam tu wszystko czego mi potrzeba. Łóżko, łazienkę, małą kuchenkę, choć zazwyczaj, zanim przyjdą uczniowie zjadam swój posiłek na sali. Przez uczniów chyba jestem traktowany jak człowiek widmo. Naprawdę się cieszę, że znalazło się takie miejsce, gdzie mogę się czuć jak w domu...- Dopiłem kieliszek i nalałem kolejny, dolewając też Florence.
Zrzuciłem płaszcz na sąsiedni fotel i rozciągnąłem się wygodnie na swoim, czekając na reakcje Florence.
-Zastanawia mnie, jeśli mogę spytać... Jak tu trafiłaś?- Było to dość osobiste pytanie. Nie chciałem żeby Flo poczuła się nieswojo, więc dodałem -Jeśli nie chcesz, nie mów, zrozumiem-

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Gru 26, 2013 7:57 am

Ścisnął jej dłoń! Poliki Flo okryl wtedy delikatny rumieniec, który kobieta skryła za falą swoich czerwonych włosów.
Awwwwww, to było takie miłe. Aż się jej ciepło w serduszku zrobiło, o!
Wyraźnie widziała, że mężczyzna po wyjściu z sali się rozluźnił i poczuł lepiej. Musiał nprawdę nie znosić zatłoczonych miejsc... No, ale co się dziwić! Ona też wolała tylko jego towarzystwo zamiast całej sali.
-To pewnie dlatego, że unikam podziemia. Nie ma co, zamieszkałeś prawdziwą fortecę przeciwko Flo. - roześmiała się, zakładając nogę na nogę. Paczta i podziwiajta te nogi, ludu!... A nie, to już nie masto.
-Czyli po prostu masz tu wszystko, czego Ci potrzeba. - podsumowała po chwili, kiwając ze zrozumieniem głową. - Mam podobnie, praktycznie mieszkam w moim gabinecie. Mam do dyspozycji jakieś własne pokoje, ale na drugim końcu zamku. Dlatego mieszkam w małym pokoju obok gabinetu. Miejsca może dużo nie jest, ale mi to odpowiada, bo nie lubię tłumu.
Podrapała się lekko po szyi, upijając łyk wina. O, Charles ściąga płaszcz. Striptiz?
Ha ha, Flo, pomarz sobie dalej.
-Mówiąc "tutaj" masz na myśli to, jak trafiłem do tego pokoju czy do St.Francesy? - zapytała przekornie, po czym zaśmiała się i znów napiła wona. - Jeśli chodzi o to pierwsze, to to nie jest zbyt długa historia. Ot, poszłam na przyjęcie, spotkałam człowieka, który jest super, wyciągnął mnie z imprezy i zabrał do piwnicy. - czy tylko jej wydawało się to aż tak bardzo zabawne? - A jeśli chodzi o szkołę... Hmmm. Pracuję tu na takim stanowisku, bo chcę zbawić świat i sprawić, że stanie się lepszym miejscem. Jestem z Polski, ale nie pamiętam zbyt wiele. Wychował mnie ojciec, który również był obdarzony mocą. Pracował tutaj, po ucieczce z Polski. Matki nie pamiętam, zginęła przed moimi drugimi urodzinami. - pełna drama. Trochę głos się jej załamał pod koniec, ale była silna i dała radę. Chociaż trochę zbladła. - No, ale nie chcę Cię zanudzać moją jakże wzruszającą historią. Za to ciekawi mnie...czemu alchemia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Gru 26, 2013 5:01 pm

-Daj spokój, podziemia są fajne... Ta magiczna atmosfera... Nie czujesz tego?-
Przeciągnąłem się wyciągając ręce do góry, tak, że koszula podjechała mi do góry, ukazując kawałek umięśnionego brzucha. Florence nie pozostawała dłużna i zaczęła demonstrować swoje długie nogi. Spojrzałem na nie i szybko odwróciłem wzrok, szukając czegoś na suficie i czerwieniąc się wymownie.
-Taaaak, przydałaby się tylko jakaś magiczna szczotka i ścierka, co by od czasu do czasu trochę tutaj posprzątały-
Zarechotałem szczerze, łudząc się iż był to udany żart. No cóż, żartowniś był ze mnie żaden, tak samo jak flirciarz i podrywacz.
Uciszyłem się i dalej wysłuchiwałem, bez słowa, Florence.
-Ty już dokładnie wiesz, o co mi chodziło- Flo, jak zwykle stroiła sobie ze mnie żarty i chciała wywołać u mnie, och, jak częsty, napad buraczenia -Super? Nie żartuj sobie, bo jeszcze wezmę to na serio-
Kolejne słowa niestety powstrzymały u mnie głupie rechoty
-Och, przykro mi... Za to pytasz czemu alchemia? Jeśli ci to nie przeszkadza, teraz ja opowiem ci co nieco o moim życiu.
W wieku... chyba pięciu lat, byłem świadkiem, jak mordowano moją matkę. Pobito i zakopano ją żywcem. Nie martw się, już jej prawie nie pamiętam, więc nie ma nad czym rozpaczać. Jestem tu i teraz. Ale wtedy, mimo iż byłem tak mały, miałem już dużą wiedzę na ten temat. Na temat eliksirów, alchemii... Przez kilka lat, jedząc ochłapy, podrzucane mi przez ludzi dobrej woli, i śpiąc przy stołach laboratoryjnych, próbowałem stworzyć to, nad czym pracują najwięksi tego świata. Nad sposobem wskrzeszania ludzi. Nie doszedłem do niczego, nie potrafiłem podtrzymać funkcji życiowych nawet muchy dłużej niż 5 minut. Jednak wiedza jaką posiadłem została. W okolicach byłem postrzegany jako dziecko dotknięte klątwą, więc nie pozostało mi nic, jak tylko kontynuować moje dzieło... Znalazł mnie dawny dyrektor tej szkoły i zaprosił do współpracy. I tak zostałem alchemikiem... tutaj... Stare czasy, nie ma co dalej rozpamiętywać.-

Dopiłem kieliszek wina
-Geeeeez, jak tu gorąco! Do tego tak dziwnie... się czuję...- a no, czułem się dość nietypowo. Kumulacja alkoholu i zrzucenia z siebie ciężaru życia wywołała u mnie uczucie... motyli w brzuchu? Tak, to chyba to... Jednak czy był to skutek jedynie czerwonego wina?
Trochę się zestresowałem... W końcu. Flo jest teraz jedyną osobą, która zna moją przeszłość...
Wyciągnąłem papierosy
-Mogę?-
Jeśli Flo powie, że nie, schowam je z powrotem, jeśli nie będzie miała nic przeciwko, to i ją nawet poczęstuje jeśli będzie chciała.
Zapalam papierosa i powoli delektuję się dymem, uspokajając motyle w brzuchu...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Czw Gru 26, 2013 6:02 pm

-Mają pewien urok, nie powiem.
Dyplomata za trzy grosze. Podziemia były spoczko, ale mimo wszystko wolała swój wysoko położony gabinet. Może dlatego, że tak jak ona "bujał w chmurach"?
Idąc tym tokiem myślenia, czyżby spokojny Charles wolał twarde, stabilne podziemia?
Hmm, to było całkiem możliwe. Według czerwonowłosej, oczywiście.
Ale, to jest teraz mało ważne. Gdy nauczyciel się przeciągał, Florence udało się zerknąć na jego umięśnione ciało. Wyglądało baaaardzo zachęcająco...ale widziała je tylko krótką chwilkę. Niestety. A taki miły widok, eh.~
Gdy zauważyła, że Charles obdarzył spojrzeniem jej nogi, uśmiechnęła się z zadowoleniem.
-Mogę przychodzić Ci sprzątać w takim cudnym stroju pokojówki... Ale zapłatę przyjmuję tylko w naturze. I nie mam na myśli ziemniaków. - znowu zachichotała, przyglądając się jego twarzy. Chyba zaczynała wpadać w jakiś pijacki nastrój, za dużo chichotała. A tak mało wypiła!
Prychnęła cicho, słysząc jego wypowiedź. Zwinnie podniosła się z fotela i podeszła do mężczyzny. Pochyliła się nad nim - i bynajmniej tym razem nie chodziło jej o prezentowanie mu swojego dekoltu! - stanowczo naruszając jego przestrzeń osobistą. Zbliżyła swoje usta do jego ucha, zaś mężczyznę na pewno owinął delikatny zapach jej perfum.
-Charles, jesteś super. - wyszeptała cicho, ale z mocą. Wyprostowała się, patrząc mu prosto w oczy. Chwila napięcia i...potarmosiła mu włosy, jakby był małym chłopcem. Uśmiechnęła się szeroko. - Byle komu bym tego nie mówiła. I mam nadzieję, że nie układałeś sobie zbyt długo włosów. - przyjrzała się swojemu dziełu zniszczenia i cmoknęła z aprobatą. - Ale nie jest źle. Wyglądasz jakbyś dopiero co wstał z łóżka po wyczerpującej nocy.
Jej uśmiech nie pozostawiał wątpliwości do tego, co miała na myśli, mówiąc "wyczerpująca noc".
-Gonisz za nieuchwytnym marzeniem... - mruknęła cicho pod nosem, zamyślona. Historia ciemnowłosego była niezwykła, naprawdę. I przeraźliwie smutna. - Ale będę trzymać za Ciebie kciuki, o!
Wiara to podstawa, nie?
Spojrzała na paczkę papierosów wyciągniętą przez mężczyznę i pokiwała głową.
-Jasne, to Twoje królestwo. - stwierdziła, wzruszając ramionami. - Ja podziękuję, nie lubię mieszać smaku wina i fajek.
Sięgnęła po kieliszek, wypijając do końca całą jego zawartość. Wino było dobre, ale...miała ochotę na coś innego. Może piwo? Albo szampan?
Będzie musiała się tym niedługo zająć.
-Mówiłam Ci kiedyś, że kręci mnie widok palących facetów? - powiedziała po chwili z przekornym uśmieszkiem na ustach. Chciała trochę rozluźnić atmosferę, bo zrobiło się jakoś tak...smutno i poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Pią Gru 27, 2013 4:09 pm

A więc się jej podobają? Może się do nich przekona... W sumie nie zamieniłbym podziemi na nic innego. Są stałe, niewzruszone, nie imają się ani upływowi czasu ani katastrofom. Na co ulotne wieże, które upadną pod wpływem wiatru, tornada, trzęsienia ziemi... Podziemia są wieczne. Ale szanuje wybór innych... zawsze szanowałem...
-Nie będziesz się bała schodzić do podziemi kilka razy w tygodniu? A opuszczać ich późną nocą? Myślę, że byłbym w stanie przystać na twoją propozycję- W końcu udało mi się wygłosić ciętą ripostę, nie czerwieniąc się przy tym. Jednak kolejny ruch Florence, zupełnie zachwiał moje poczucie równowagi i ponownie oblałem się rumieńcem.
-Etto... eee... yyy...-
Jesteś super? Byle komu by tego nie mówiła? Łóżko? Wyczerpującej nocy? Ona naprawdę wie, jak się mną bawić i... chyba mi się to podoba. Lekko się uśmiechnąłem, wciąż będąc niepewny co zrobić... Dotknąć ją? Zatrzymać przy sobie? Czy... nie odbierze tego źle?
-Eee, nie, nie układałem, w zasadzie... nigdy nie układam- podrapałem się po głowie i tak jak co chwilę wyszczerzyłem się głupio.
God, bełkoczę jak głupi, przecież nie musiała tego wiedzieć. Ona najpewniej wymagała ode mnie jakiegoś dowcipu, przemyślanej odpowiedzi, zabawnej i intrygującej a ja... zaraz walnę opowieść mojego wczorajszego dnia, co to robię kiedy przygotowuję się do wyjścia z sali...
Nastała chwila ciszy, po czym faktycznie, podzieliłem się z Flo kawałkiem mojego życia. Było to dość... intymne, tylko ona teraz wiedziała, co mnie spotkało.
-Być może... ale staram się... Kiedyś mi się uda. Nie dla siebie, dla innych. Dla mnie już nic to nie znaczy.-
Rozpaliłem papierosa i zaciągnąłem się dymem.
Dolałem wina, bo Flo skończyła swój kieliszek. Nie chce żeby to wyglądało tak, jakbym chciał ją upić, ale jak z drugiej strony wyglądało by to, że nalewam i piję sam. A ja potrzebowałem wina. Potrzebowałem, by w końcu się otworzyć.
Kiedy oboje skończyliśmy już zamartwiać się i kontemplować w ciszy moje dzieciństwo, Flo wróciła do swojego poprzedniego zajęcia, czyli powolnego uwodzenia.
-No, w zasadzie, to nigdy mi jeszcze nie powiedziałaś, jaki typ faceta cię kręci- uśmiechnąłem się, podnosząc do góry jedną brew, gdyż ta mina, jak mi się wydawało, prowokowała do dalszych i coraz bardziej... odważniejszych gestów. Skoro ja boję się wykonać zdecydowany ruch, zobaczymy, czy stać na to Czerwonowłosą. Przynajmniej dowiem się, czy bawi się mną, czy naprawdę... jest zainteresowana...
Bo ja, to chyba wpadłem jak śliwka w kompot...
Miałem ochotę... zbliżyć się, zrobić coś... odważnego, nieoczekiwanego... ale nadal czekałem na znak, że ma to sens, że nie zrobię z siebie idioty... że nie wyjdę na... głupka, który chce zdobyć coś nieosiągalnego... Odpiąłem górne guziki koszuli, bo zaczynało się robić gorąco...


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Pią Gru 27, 2013 5:18 pm

Silna wieża na pewno nie padnie pod naporem wiatru. A podziemia zawsze mogą się zawalić...
Zresztą, każdy miał swój gust. Jedni lubili to, inni tamto. Nie ma co się nad tym rozwodzić zbyt długo.
-Jakoś się przełamię. - stwierdziła, udając, że jest naprawdę przejęta i przełyka nerwowo ślinę. - Ale liczę na naprawdę satysfakcjonującą zapłatę.
I niech się tutaj lepiej Czarlz nie uśmiecha, bo ona na serio przyjdzie tutaj w stroju pokojówki, posprząta i... zażąda zapłaty. I co on biedny wtedy zrobi, hmm?
Zresztą. Flo klasnęła w dłonie, gdy wpadł jej do głowy kolejny głupi pomysł. Wstała, uśmiechnęła się do mężczyzny i rozkazała mu:
-Zamknij oczy.
Ona również przymknęła oczy, klasnęła po raz kolejny, zachichotała i znów się odezwała:
-A teraz otwórz.
Oczom mężczyzny ukazała się Florence. Czerwone włosy były na swoim miejscu, dwie nogi, para rąk, głowa, niebieskie oczy, piersi... Wszystko na swoim miejscu. Z tym, że teraz Flo miała na sobie uroczy strój pokojówki Uśmiechnęła się uroczo do Charlesa, pochylając w jego stronę, a jej twarz przybrała nagle niepewny wyraz.
-M-mogę jakoś Ci pomóc, P-panie? - zapytała niepewnie, zarumieniona, tarmosząc rąbek swojej sukienki.
Po chwili Flo przerwała działanie mocy i przed Charlesem pojawiła się czerwonowłosa w swoim normlanym stroju z szerokim uśmiechem na twarzy.
-I co myślisz o mojej propozycji? - zapytała, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu i siadając. Nie miała zamiaru tłumaczyć mu tego, co właśnie się stało - niech pozostanie to tajemnicą. Jej moc władzy nad myślami czasem przerażała ludzi, a Floyd nie chciała go przestraszyć.
No, jeszcze nie teraz.
Jeju, był taki uroczy! Ten niepewny uśmiech, jego zakłopotanie... Strasznie kręciło to wszystko panią psycholog. Szybko napiła się wina, żeby odgonić takie myśli. Flirty flirtami, ale nie chciała być zbyt nachalna... A takie myśli tylko do tego prowadziły.
-Staraj się, staraj. To ważne.
Była taka zadowolona z jego słów. Nie były to zdania wypowiedziane przez materialnego człowieka - nie, Czarlz taki nie był. I to też się jej podobało. Kobieta nie raz poznawała na pierwszy rzut oka wspaniałych ludzi - na przykład był pewien doceniany lekarz. Była pewna, że został lekarzem z potrzeby serca, by pomagać innym, robić coś dla innych. Dopóki nie usłyszała jego odpowiedzi.
"By trzepać hajs".
A ona, naiwna, myślała, że robi to dla innych...
-Hmm. - zamyśliła się, przygryzając lekko dolną wargę. Taki nawyk, ehh. - Przystojny, inteligentny, zabawny, dbający o innych. I nie tylko ludzi, ale też o zwierzęta. I naturę. I nie ryzykujący bez sensu, znający wartość życia i w ogóle... - westchnęła cicho, markotniejąc. - A przede wszystkim, żeby mnie zaakceptował. Co pewnie będzie trudne.
Ho ho ho, niepewna Florence. Cóż tu się działo, proszę państwa? Magia alkoholu? Miłości? Świąt?
Ale Flo to Flo - już po chwili na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Kręcą mnie też ciemnowłosi nauczyciele alchemii, którzy ukrywają się w podziemiach. - dodała z niewinnym uśmieszkiem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Sob Gru 28, 2013 12:15 am

-Jesteś pewna że dasz radę? Kręcą się tutaj nadzwyczaj dziwne... stwory. Ostatnio kilka uciekło mi z laboratorium... Jestem pewien, że nadal gdzieś się kręcą po lochach- Zaśmiałem się krótko i spojrzałem, odurzony już na dobre alkoholem, na Flo -co do zapłaty... wszystko zależy od testu białej rękawiczki. Na lampie widziałem dość sporo kurzu- kolejny żarcik, chyba przyjmę styl życia Yamamoto, czyli nigdy nie wypuszczaj butelki z dłoni, chyba że akurat skończy się w niej alkohol.
Posłusznie zamknąłem oczy, a gdy je otworzyłem, oniemiałem, bo przede mną stała najpiękniejsza pokojówka świata. A kiedy się nachyliła, mój wzrok mimowolnie powędrował w stronę... dekoltu panny Florence.
Ponownie zaczęło się głupie jąkanie
-Eee... ten... pięknie wyglądasz... w tym stroju... bez niego też... znaczy, kiedy jesteś ubrana w co innego...- Tak Czarlz, powiedz że bez stroju czyli nago wygląda pięknie, brawo, szczyt inwencji lektorskiej albo głupoty. Po chwili strój Flo wrócił na poprzedniej odsłony.
-Zdecydowanie jestem na tak-
Teraz już się nie bawiłem w kieliszki. Chwyciłem drugą butelkę, korek wyciągnąłem zębami i po prostu wypiłem połowę zawartości butelki. To wystarczyło, żebym ochłonął po dość, fascynującej scenie i żeby alkohol na dobre zaczął krążyć w moich żyłach.
Kiedy opisywała swój ideał, śledziłem każdy ruch jej warg, chciałem, żeby szeptała moje imię, i tylko moje. Kiedy już skończyła opowiadać i wypowiedziała ostatnie zdanie, które było... zachętą do działania, wiedziałem już co mam robić.
Wstałem z fotela i podszedłem do Florence. Leciutko chwyciłem jej podbródek i szepnąłem
-Mogę?-
Nie czekałem jednak na odpowiedź. Gdyby nie chciała, wyrwałaby się, cofnęła, dała znak. Złożyłem lekki pocałunek na jej ustach.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Sob Gru 28, 2013 8:42 am

-Cóż, przynajmniej jeśli zacznie mnie gonić jakaś wielka, zmutowana ryba, będę miała motywację, by poćwiczyć swoją magię. Stawką będzie "tylko" moje życie. - powiedziała głosem pełnym odwagi. Fakt faktem, już jakiś czas temu zaniedbała ćwiczenia nad mocą, dlatego też stwierdziła, że musi jak najszybciej do nich wrócić. Ot, chociażby po to, żeby jakaś zmutowana, radioaktywna rosiczka nie zjadła jej w ciemnym korytarzu. - Spokojnie, lampa będzie lśniła czystością. Jestem profesjonalistką. - uniosła oba kciuki w górę, a jej twarz przybrała pewny siebie wyraz, by go przekonać co do tego, że Flo na pewno zna się na tej robocie.
Ale chyba nie musiała go bardziej przekonywać, sądząc po jego reakcji na jej krótką przemianę. Widziała jego spojrzenie, które powędrowało na jej dekolt, a słowa, które potem wypowiedział, sprawiły jej dużą przyjemność.
No i znowu ta słodka, zakłopotana postawa, ahhh.
-Bez stroju też? - oh, no proszę was. Oczywiście, że musiała go złapać za takie słówko. W końcu to była Flo...i yeraz nie odpuści. -Czyżby wyobrażał mnie sobie pan nago, panie profesorze?
Zachichotała, a gdy mężczyzna nagle złapał butelkę i wypił połowę jej zawartości, zachichotała jeszcze głośniej. Biedny Czarlz, ta mała, ruda zołza wpędzi go niedługo w alkoholizm.
Gdy skończyła opisywać swój ideał i rozpoczęła dalsze uwodzenie mężczyzny, w ogóle nie spodziewała się tego, co potem nastąpi. Myślała, że przez cały wieczór wszystko będzie musiało wychodzić z jej inicjatywy. Dlatego też, gdy nauczyciel do niej podszedł i poczuła jego pocałunek na ustach, zamrugała zdziwiona, a z jej ust wydobyło się ciche "Oh!".
Dotyk jego ust...spodobał się Flo. Był przyjemny, delikatny. Fakt, że chwycił ją za podbródek, wydawał się jej niezwykle uroczy, a Charles...Florence, ignorując fakt, że ta pozycja nie jest wygodna dla żadnego z nich, objęła go i odwzajemniła pocałunek, pragnąc czuć go więcej, więcej, więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charles Johnny Ramsey
Nauczyciel Alchemii
avatar

Liczba postów : 71
Join date : 20/10/2013

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Pon Gru 30, 2013 6:40 pm

Uśmiechnąłem się -Wiesz, zawsze siedzę w podziemiach, więc jak cię coś zaskoczy, zawsze możesz mnie zawołać, a na pewno przybędę cię uratować-
No, z pewnością poskromienie stwora z własnego laboratorium nie byłoby zbyt trudne. Wystarczyło by krzyknąć coś z rodzaju "Leszek! Uspokój się! Ale już won mi z powrotem do kojca!" i byłoby po sprawie.
Noale, nie każdemu mogły podobać się moje małe stworzonka.
-Skoro tak dobrze sobie z tym radzisz, to faktycznie, jesteśmy umówieni.-
Czoo? Bez storju... ale ja niczego takiego nie powiedziałem! Nago? Tym bardziej nie powiedziałem nic takiego!
-Eee! Niee! Wybacz! Aaaa... hehehehehehe-
Potem nastąpił pocałunek. A kiedy Florence go odwzajemniła poczułem się naprawdę szczęśliwie. Chciałem więcej i więcej. Ale czy powinienem? Czy powinniśmy to robić? Przecież jesteśmy w szkole. Jesteśmy nayczycielami, pedagogami. Co, jeśli wszedłby tu teraz jakiś uczeń? Co jeśli dyrektor? Niby jesteśmy dorośli, ale... czy możemy tak?
Cofnąłem się szybko, potykając się o fotel i przewracając się na plecy...
-Wybacz... Nie powinniśmy chyba tego robić...-
Głupio było mi spojrzeć jej w oczy po tym, co przed chwilą było i po tym co teraz zrobiłem...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   Pon Gru 30, 2013 7:16 pm

-Charles, mój odważny obrońca. - ta wizja w sumie się jej spodobała. Zostać uratowaną przed potworem przez takiego przystojnego mężczyznę? Marzenie. -SuperCzarlz? Wiesz, jeśli zaczniesz biegać w rajtuzach i z pelerynką po szkolnych korytarzach, aby ratować dziewoje w opałach, najpewniej ostatecznie wylądujesz u psychologa... O, czyli u mnie.
Uśmiechnęła się, wiedząc, że byłaby zadowolona z takiego obrotu sprawy. A sekundę później zaczęła chichotać, wyobrażając sobie szanownego profesora ubranego w obcisły, lateksowy kostium z rajtuzami i pelerynką.
Taki zabawny widok.
Pokiwała głową potwierdzająco, gdy usłyszała, że są umówieni. Nie wiedziała, czy Charles wziął jej słowa na poważnie czy nie, ale mniejsza - fartuszek pokojówki miała i miała zamiar w najbliższym czasie zjawić się w podziemnej krypcie...znaczy, sali nauk ciemnowłosego.
Pocałunek trwał i był super. Flo czuła się szczęśliwa, czując dotyk jego ust, wiedząc, że właśnie spełnia się coś, czego pragnęła.... i bum, skończyło się. Flo zmarszczyła brwi, gdy się od niej oderwał i wylądował na podłodze. W całkiem słodkiej pozycji, no ale. Usłyszała jego słowa, a na jej twarzy pojawił się smutek.
-Charles... - powiedziała cicho, wstając z fotela i patrząc. na niego z góry. Westchnęła cicho, kucnęła i położyła się obok niego. Zero uwodzenia, zero zboczonych pozycji. Położyła się na plecach obok mężczyzny i z zamyśleniem na twarzy zaczęła przyglądać się sklepieniu jego sali. - Czy szukanie bliskości jest czymś złym...? - zapytała, nie odrywając twarzy od sufitu. Machnęła dłonią i tuż nad nimi pojawił się obraz nieba....a przynajmniej tak im się wydawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Alchemiczna   

Powrót do góry Go down
 
Sala Alchemiczna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala grawitacyjna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Podziemia-
Skocz do: