IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stary taras

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Stary taras   Pon Paź 21, 2013 8:06 pm

Wspaniałe miejsce niedostępne dla uczniów, gdyż istnieje ryzyko, że cała  konstrukcja może w każdej chwili runąć. Wystarczy rzucić na niego okiem, aby to stwierdzić - chociaż wygląda na solidny, nietrudno zauważyć pęknięcia i lekko kruszące się w pewnych miejscach fragmenty balustrady. Z tarasu rozciąga się piękny, rozległy widok na tereny szkoły, zaś podziwiająca je osoba może usiąść na marmurowej ławeczce tuż przy ścianie wieży.

Florencja z zapałem pchnęła klapę w suficie, chcąc się dostać na taras - jedno z jej ulubionych miejsc w tej szkole. Oczywiście, ta stara zbitka drewna miała jak zwykle humorki i nie chciała się ruszyć, eh. Tyle razy co czerwonowłosa tu przychodziła, klapa zawsze zachowywała się inaczej - a to otwierała z takim zapałem, jakby chciała kobietę pociągnąć ze sobą w górę, a to zacinała w połowie, albo tak jak teraz - w ogóle nie chciała się ruszyć. Floyd naparła na nią z całych sił, robiąc się czerwona na twarzy - a trzeba wspomnieć, że już wcześniej była czerwona, ponieważ ona biedna i głupia zapomniała klucza do tej klapy ( yep, klapa była na klucz ) i musiała lecieć przez całą szkołę do pokoju nauczycieli, a potem się wracać. Inteligencja godna przysłowiowej blondynki.
Niespodziewanie ta wredna, drewniana klapa się ruszyła, a Flo prawie zaryła w nią nosem. Obdarzyła "diabelskie wrota" najokropniejszym spojrzeniem, jakie miała w swoim zestawie i wspięła się na górę, by w końcu móc sobie usiąść, wyjąć książkę, kawkę, ciastko i relaksować się przy pięknych widokach. Ale najpierw trzeba rozłożyć kocyk, o! Sięgnęła do przewieszonej przez ramię torby i wyciągnęła fioletowy koc, rozkładając go równiutko przy ścianie, by móc się o nią oprzeć plecami. Będzie relaks, oj będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Wto Paź 22, 2013 1:27 pm

Matematyk z powołania przedreptał dużą część terenu szkoły z odwiedzanego wcześniej nauczycielskiego dormitorium na drugim piętrze, aż do południowej wieży. Znowuż było to zdarzenie niezaplanowane i w głównej mierze chaotyczne. Tym jednak razem, nie miał Radek w planach siedzieć w wygodnych, burżujskich fotelach, a wejść sobie na taras w południowej wieży. Ku swemu zdziwieniu, klapa była niezakluczona, przez co każdy mógł wejść na górę.
-Oooh?- westchnął pytająco, spoglądając z diabelskim uśmieszkiem na klapę, prowadzącą na taras. Albo będzie miał okazję do znalezienia niekompetentnej ofiary, która schodząc stamtąd nie zamknęła włazu, albo ktoś tam będzie przebywał. Nie ukrywając niczego, miał nadzieję na to pierwsze. Bez zbędnego marnowania czasu na oglądanie klapy w suficie, Radek jak najszybciej podszedł do niej i pchnął ją z całej siły, wskakując wręcz na dach. Tam- niestety- była jakaś osoba. Miała długie czerwone włosy i błękitne, wręcz szafirowo-połyskujące oczy.
-Hmm? Nie znam Cię, czemu tu jesteś? I, co ważniejsze, skąd masz klucz?- spytał na "dzień dobry". Zmierzył dziewczynę wzrokiem, który mógłby spokojnie wywołać dreszcz u niewidomego. Był on nie tyle dziki, czy złowrogi, co po prostu wywierał nacisk, jakby ktoś wiercił komuś w brzuchu dziurę. W sumie, żaden z uczniów nie ma wstępu na ten taras, choć, jak wiadomo, istnieje w tym świecie magia, nic w tym trudnego, przy odpowiednich umiejętnościach, by otwierać i zakluczać zamek. Istniało jednak dość spore prawdopodobieństwo, że czerwonowłosa była kolejną członkinią grona pedagogicznego. Z tego co już Radek zdążył się zorientować, było ono dość nudne i sztywniackie, jednak skoro już tu wszedł, może uda mu się choć o jeden procent zmienić swe zdanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Wto Paź 22, 2013 8:29 pm

Polka spojrzała z dumą na swoje dzieło: rozłożony koc na którym leżała książka, pudełko z ciastkami w czekoladzie i termos z kawą. Mały, jednoosobowy piknik po pracy zawsze mile widziany, zwłaszcza, jak się nie ma tu żadnych znajomych. Samotność, ehh. Ale na szczęście są książki, które nigdy nie opuszczają człowieka, o!
Podeszła do balustrady, uważając, by nie stanąć zbyt blisko krawędzi tarasu - kto wie, kiedy to cholerstwo się zwali. A Florencja nie chciała spaść z tej wieży, serio. Niestety, ona nie została obdarzona mocą latania....ale za to miała inne, całkiem przydatne talenty. No, ale to nie o tym teraz mowa. Wróćmy do naszej czerwonowłosej kobitki stojącej sobie przy balustradzie i podziwiającej widoki. Akurat naszła ją myśl, że w sumie przydałoby się w końcu zacząć zapoznawać z jakimiś ludźmi - bo cholera jasna, siedzi tu już ponad miesiąc przecież - gdy "piekielna klapa" się uniosła, a w dziurze ukazała się jakaś głowa. Z czerwonymi włosami. Męska. I...chwila, co to za gwiazdka i łza?
Floyd zmarszczyła brwi, patrząc na mężczyznę, który zakłócił jej jeszcze niezaczęty piknik. A miała zamiar się relaksować s a m o t n i e!
Coś jej nie wyszło, jak zwykle, eh.
-Klucze są dostępne w pokoju nauczycielskim... - powiedziała, marszcząc brwi jeszcze bardziej. To u niej oznaka myślenia, serio! - O, i tak się fartem złożyło, że mam do nich dostęp, bo należę do tego grona.
Może nie brzmiało to szczególnie miło, ale Flo się uśmiechnęła pod koniec ślicznie i mega przyjaźnie, więc powinno być dobrze. A przynajmniej miała taką nadzieje.
-O ile dobrze kojarzę, Ty też do niego należysz, tak?
Rozmowy czasem są takie stresujące....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Sro Paź 23, 2013 1:51 pm

Radek podszedł na odległość metra od dziewczyny i stanął w lekkim rozkroku, zakładając ręce jedną na drugą. Spoglądał na dziewczynę swym dość dziwnym spojrzeniem, które nie sygnalizowało w żaden sposób, co ma mężczyzna w planach. Gdy rozmówczyni powiedziała, skąd uzyskała klucze i z jakiego powodu miała do nich dostęp, Radek uśmiechnął się szerzej, choć w przeciwieństwie do czerwonowłosej, uśmiech ten mógł bardziej przyprawiać o dreszcze, niż ukazywał jakieś przyjazne nastawienie, czy uczucia.
-Oooh? Należysz do grona pedagogicznego? Pogratulować- stwierdził, klaszcząc dłońmi dość wolno, bo prawie że raz na sekundę. No, przynajmniej kwestię dostania się na taras mieli już za sobą. Radek spojrzał przez balustradę, jakby czegoś oczekując. Po wypowiedzeniu zdania, które czekało na potwierdzenie ze strony Radka, ten poprawił swą marynarkę chełpliwie, wyprostował się maksymalnie i spojrzał z góry na dziewczynę
-Hohoo, czyżbym był aż tak sławny, że ludzie wiedzą, kim jestem zanim mnie poznają osobiście? Tak, jestem matematykiem w tej szkole. A Ty? Bo ja Cię wcale a wcale nie kojarzę- wyszczerzył się, powiedziawszy zgodnie z prawdą swoją opinię. Ta osoba była jednak o tyle lepsza od poprzedniego randoma, że potrafiła mówić i zwracać się do niego, a nie jedynie milczeć. Jednak, przynajmniej póki co, umiejętność mówienia, którą opanowują już malutkie dzieci nie zrzucała z dziewczyny łatki osoby nieciekawej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Sro Paź 23, 2013 4:51 pm

-No, niestety. Miałam pecha przy wyborze pracy. - stwierdziła, wzruszając lekko ramionami. Przesunęła wzrokiem po sylwetce mężczyzny, zaczynając od stóp. Najdłużej zatrzymała się na twarzy - wiadomo, stara prawda mówi, że to z niej najwięcej można wyczytać. Spójrzmy na uśmiech tego pana. Straszny? Ano, trochę. Ale jakie ma to zrobić wrażenie na lasce, która miała do czynienia ze świrami z o niebo groźniejszymi uśmiechami?
Oczywiście, Random Nauczyciel też mógł być świrem. Każdy nim mógł być i każdy po części był.
Mądrości życiowe Flo, ehh.
-Nie wiem jaki jest Twój poziom fejmu, ale ja po prostu zwracam uwagę na ludzi wokół mnie... - powiedziała, unosząc lekko jedną brew w górę. Szalona umiejętność. - Ale spoks, chowam się po kątach i nikt mnie nie zna.
W sumie to było dość smutne. Kurde, Flo, rusz swoje zacne dupsko i idź poznaj jakiś ludzi!
-Florence Frederica Floyd, szkolny psycholog. - przedstawiła się z delikatnym uśmiechem. - Może masz ochotę na ciastko?
Wskazała dłonią na pyszne ciacha z czekoladą leżące na kocu, zastanawiając się, o czym w sumie można rozmawiać z Randomem Nauczycielem - tak go nazwała w swojej głowie - na szycie jakiejś dziwnej wieży. No kurde, o czym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Sro Paź 23, 2013 6:19 pm

-Oj no nie mówię, że źle, nauczyciel to piękny zawód- rozchichotał się na dobre, przeciągając się w słońcu. Oczywiście żartował, była to piekielnie niewdzięczna fucha, w której trzeba się użerać z bandą głupich bachorów. Czemu on jednak został nauczycielem? Chyba z czystego sadyzmu i chęci czerpania przyjemności. Przecież nie chciał doedukowywać magów, czy coś w ten deseń. To mu zwisało i powiewało. I w sumie zaczynał się już nudzić, nie działo się na tarasie nic ciekawego, najzwyklejsza rozmowa.
-Już wiem! Hehe..- wykrzyknął, przekrzywiając lekko głowę i wystawiając język, by przejechać sobie po zębach od zewnątrz.
-Pokażę Ci magiczną sztuczkę, dobrze?- powiedział, chowając ręce za plecami i udając, że grzebie w kieszeni z tyłu spodni. Cały czas patrzył przed siebie, na Florence. Po chwili, użył za plecami swej mocy Magicznej Sztuczki, wyczarował za plecami dziewczęcą bieliznę, którą z powodzeniem mogłaby nosić dwunastolatka. Majtki były różowe i miały z przodu brązowego misia, który trzymał w łapkach serduszko z napisem "Pure love".
-Moja ostatnia zdobycz- powiedział półszeptem, chowając je do kieszeni marynarki i potakując głową, jakby na potwierdzenie swych słów. W sumie chciał jedynie zobaczyć reakcję Florence, bo tak się kobieta przedstawiła.
-Szkolny psychol...og. Czy ta końcówka serio jest potrzebna? A zresztą nieważne, dziękuję za ciasteczko- powiedział, podchodząc do kocyka i zjadając ciastko z jak najniewinniejszym wyrazem twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 24, 2013 9:13 am

-Oczywiście, że piękny. Te wszystkie pełne entuzjazmu, złaknione wiedzy, rozwydrzone dzieciaki, którymi się zajmujemy... Uwielbiam to. - przewróciła oczyma, uśmiechając się szeroko. Wbrew swojej ironicznej wypowiedzi, Flo w sumie lubiła swoją pracę. Zawsze chciała być psychologiem i w tej chwili z zadowoleniem wykonywała ten zawód. Czego chcieć więcej?
No, w sumie to "zawsze" to nie do końca prawda. Najpierw chciała być strażakiem, potem prezydentem, a dopiero pod koniec liceum pomyślała sobie, że psycholog i zajmowanie się ludźmi jest "megasuperekstrachcętorobić".
I tak oto trafiła do St.Francesa.
Piękna historia, zasługuje na Oskara!
Spojrzała na majtki trzymane przez męźczyznę, po czym parsknęła lekko śmiechem.
-Urocze. - stwierdziła, przyglądając im się z ciekawością. -To Twoje? - zapytała, próbując wyobrazić go sobie w tych damskich majteczkach. Ooooo. Random Nauczyciel i Różowe Majteczki. Piękny widok!
Też schowała ręce do tyłu i już po chwili wyciągnęła zza pleców koronkowe, czerwone majtki, które na pewno nie wyglądały na bieliznę dwunastolatki.
-To moje. - pochwaliła się, prezentując je w powietrzu. - Żadnych misiów, eh.
Brak miśka na majtkach to mniejszy fejm! Wsunęła dłoń do tylnej kieszeni, "chowając" tam swoje majtki - tak naprawdę zniknęły, bummm. Ah, te moce. Takie wspaniałe, takie użyteczne.
Spojrzała na mężczyznę z ciastkiem i dotarło do niej, że ona ich nawet jeszcze nie spróbowała. Trzeba to jak najszybciej naprawić. Podeszła do kocyka i sięgnęła po ciastko, po czym je ugryzła, rozkoszując się smakiem czekolady rozpływającej się w ustach.
-Chcesz kawy? Usiąść? Pograć w Chińczyka? - zapytała, rozsiadając się na kocu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 24, 2013 4:49 pm

Komentarz co do rzekomej osoby, której własnością były różowe majtki, wywołał na twarzy Radka ironiczny uśmieszek.
-Już tak- odpowiedział, klepiąc dwukrotnie w widocznie napęczniałą kieszeń marynarki. Przez chwilę na myśl przyszedł mu dziwny pomysł, by strzelić w dziewczynę majtkami, używając do tego gumki w nich się znajdującej, jednak chwilowo odroczył tę ideę. Florence bowiem wyciągnęła zza pleców swoją bieliznę.
-Ooooh? Pod kolor włosów? Moim zdaniem jednak depilacja jest od kamuflażu lepszaa~- zaintonował, jak gdyby był to fragment jakiejś poezji śpiewanej i wyszczerzył się znowu. Ogólnie lubił się szczerzyć jak głupi, zwłaszcza, gdy miał się z kogo (oficjalnie: z kim) pośmiać. Ciastko czekoladowe, które postanowił skonsumować, okazało się nawet niezłe, czego jednak postanowił nie mówić na głos. Zazwyczaj lubił słodkie, więc korzystał, póki może. Chwycił w dłoń jeszcze jedno, podrzucił je niczym jabłko i zjadł powoli.
-W Japończyka bym pograł, w Chińczyka nie mam sił- skwitował, opierając się leciutko o barierki. Nie chciał stąd spaść, o nie. Jeszcze nie zdążył pomęczyć zbyt wielu osób. Zmierzwił swoje włosy lewą ręką, a prawą wciąż opierał o balustradę. Teraz obrał sobie za cel zdarcie z jakiejś biednej osóbki bielizny i wzięcie jej, niczym indiański skalp. Jednak miał przed sobą cały rok szkolny i pełno mniej, lub bardziej interesujących uczniów.
Ziewnął i przeciągnął się. Powoli zaczynało mu się chcieć spać, jednak postanowił nie kłaść się w takim miejscu. I niekoniecznie dlatego, że byłoby to dość niekulturalne. Po prostu obawiał się o swój stan życia i zdrowia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 24, 2013 8:27 pm

-Będzie Ci w nich no twarzy. - oznajmiła mu głosem pełnym przekonania, niczym fachowiec ds. Majtek Randoma Nauczyciela. Ha, to by był super zawód! Płaciliby jej za to, że doradza nauczycielowi jakie powinien założyć majtki dzisiejszego, pięknego dnia. I na tym polegałaby jej cała praca - czyż to nie piękne? Taka spokojna, taka mało wymagająca. Phew, nawet nie "mało". Nic nie wymagała od Flo! Zero wysiłku, zero myślenia! Wieczny odpoczynek ( i bynajmniej nie chodzi o śmierć ).
Tak, to by było piękne.
Zamrugała oczyma zdziwiona, słysząc jego słowa o depilacji, po czym parsknęła głośnym śmiechem, zachwycona tą jakże ciętą ripostą.
-Dobre. - pochwaliła, udając, że bije mu brawo. - Ale sorry, muszę Cię rozczarować. Tu nie chodzi o kamuflaż, te czerwone majtki to oznaka mojej pobudzonej namiętności i seksualności, o!
Tak, to logiczne, Flo. Bardzo logiczne.
Zejdźmy jednak z tematu seksualności czerwonowłosej, która właśnie rozkoszowała się kolejnym ciastkiem, pięknie olewając słowa matematyka na temat Japończyków i Chińczyków. Cholera wie, o co mu chodziło. A Florencja nie miała zamiaru być tą cholerą, o nie.
-O, wiem! - klasnęła w dłonie, wstała i podbiegła do mężczyzny, po czym złapała go za dłonie i pociągnęła w stronę koca. - Siadaj, siadaj! Pobawimy się w jakąś zjebaną grę typu "łapki", oks?
Wir energii, normalnie.
-O coś ciekawego. Na przykład, że ten kto przegra, musi zdjąć jakąś część ubrania. Albo coś zrobić. Albo...nie wiem, wszystko! - stwierdziła z entuzjazmem, zachwycona swoim pomysłem. Tak, tak, to by było super!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 24, 2013 8:49 pm

Radzio puścił mimo uszu uwagę o twarzowości majtek. W sumie nie chciał ich zakładać na głowę, a na biodra były mu zbyt wąskie i pękłyby w sekundę. Wzrokiem ogarnął większość terenów szkoły i tych poza nią. Nie było już tak ciepło, jak w pełni lata. Zresztą byli w Alpach, tu nigdy nie było jakoś gorąco, na szczęście ciało Radka przed chłodem chroniła marynarka i cały komplet wyjściowy, który miał na sobie. Po chwili włożył ręce do kieszeni od spodni i splunął przez barierki.
-Co więc można uznać za przeciwieństwo czerwonego? Bo takiego koloru ja mam bokserki, przynajmniej w tej chwili- odpowiedział, robią dłonią kółka w powietrzu i chodząc w tę i we wtę po tarasie. Trafił na jakąś zboczoną psycholożkę, miał nadzieję, że nie będzie musiał jej odganiać swymi mocami i siłą fizyczną od siebie. Patrząc jednak na różnice cielesne, występujące pomiędzy nimi, Radek uśmiechał się w głębi duszy sam do siebie i swych myśli.
-Ooooh? Po primo, nie potrafię grać w takie prymitywne gry. Po secundo, jest zbyt zimno by się rozbierać. Po tertio, nie wiem, czy chcę Cię widzieć nago- odpowiedział po usłyszeniu wręcz niemoralnej propozycji od Florence, szczerząc się przymilnie. Jego seksualność wzrastała drastycznie, jednak piekielnie rzadko. Na tarasie na wieży południowej, na taki wzrost się jednak nie zapowiadało. Taki to już był z niego zimny drań~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 24, 2013 9:18 pm

-Niebieski. To chłodna barwa, ostudza trochę bardziej i jest bardzo kontrastowa w stosunku do czerwieni.
Przeciągnęła się, po czym prychnęła cicho, przewracając oczyma.
-Spokojnie, nie jestem aż taka zdesperowana, by się do Ciebie dobierać. - uświadomiła mu, wzdychając cicho. Za duże mniemanie o sobie, eh. -A po drugie. kto tu jest zboczony? To nie ja macham obcym kobietom majtkami nastolatki przed twarzą. I chcę nimi strzelać. Co w sumie było fajnym pomysłem, ale gdyby był wykonany inaczej.
Jezu, jak ona mocno kochała swoje moce. Tak bardzo mogła odczytywać mysli innych, co było wspaniałe. Tyle się dowiedzieć! Upiĺa spokojnie łyk kawy, rozkoszując się jej smakiem i odcinając się na moment od myśli Pana Nauczyciela. Cóż za piękne popołudnie!
-Tak, bo ja wręcz marzę o tym, by się rozbierać do naga na szczycie wieży. - stwierdziła ironicznie, unosząc kciuk w górę. Przewróciła oczami, po raz kolejny tego popołudnia. Ojjj, irytacja nadchodzi. - Nie umiesz się bawić, Randomie.
Złamał jej serce! NA PÓŁ. I żadna kropelka tu nie pomoże, niestety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 24, 2013 9:36 pm

-No proszę, to się doskonale składa, bo rzeczywiście mam niebieskie bokserki na sobie. A to Ci heca- zachichotał, patrząc na czerwonowłosą. Niekoniecznie musiał mówić zgodnie z prawdą, choć akurat tym razem, powiedział to w pełni szczerze, mając jeszcze w pamięci ten moment z samego rana, gdy się ubierał.
-Hmmm? Czytasz mi w myślach? Cóż za diabelska moooc~- położył mocny nacisk na ostatnie słowo, oblizując usta. Tego się w sumie nie spodziewał. Nie był w stanie się domyślić, że wszystko, co pomyśli, będzie mogło być użyte przeciwko niemu. Jednak w sumie nic mu to złego nie zrobiło i nie przejął się tym za bardzo. Ot po prostu poznała jego plany poprzednie.
-Ale nie strzeliłem. Jestem zbyt leniwy po prostu- dopowiedział. W sumie nie chciało mu się nawet pić, więc po prostu stał sobie dalej, a raczej podróżował po tarasie, butem sprawdzając wytrzymałość ogrodzenia.
-Nie chceesz? Nie byłbym tego taki pewny, przecież istnieją różne zboczenia~- powiedział, gładząc i prostując swoją czarną marynarkę. I była to pełna prawda. On nie miał takich super mocy, jak czytanie komuś w myślach. Nie wiedział, co może nakręcać Florence, a przecież istnieją ludzie-morsy, ekshibicjoniści. Pełna gama dziwaków, prawie tak dużych jak on.
-No niestety, nie potrafię. Ale nie wiem, czy to moja wina i słabość, czy wręcz mocna strona- mrugnął lewym okiem, podchodząc do kocyka czerwonowłosej i biorąc jeszcze jedno, definitywnie już ostatnie ciastko. Nie chciał się obżerać za bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Pią Paź 25, 2013 3:09 pm

-Średnio mnie obchodzą Twoje bokserki, tak prawdę mówiąc. - mruknęła cicho, czując nagłe zniechęcenie. Jej zapał, który przed chcwilą wypełniał całe jej wnętrze, momentalnie ostygł. Przeciągnęła się, rozgądając wokół w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Jedyne co widziała, to Random Nauczyciel.
Tyle przegrać.
-No, czyste zło ze mnie, ah, te diabelskie moce. - odparła, wzdychając, niczym osoba, do której dotarła piekielna prawda. Władza nad myślalmi naprawdę się przydawała, pozwalała tyle się dowiedzieć! No, może nie w przypadku Pana Randoma ( czy też Radka, jak udało jej się wyczytać z jego głowy ), ale ogólnie moca ta bywała bardzo przydatna.
-A szkoda, bo chętnie bym to zobaczyła. - skomentowała jego słowa, wyobrażając sobie, jak mężczyzna strzela w kogoś majtkami. Oczywiście nie miała siebie na myśli. W kogoś innego!
-Mam różne zboczenia, ale takiego na pewno nie. - stwierdziła po cheili namysłu, przygryzając lekko dolną wargę. Oj tam, ale przecież zawsze może dodać nowe zboczenia do swojej listy Zboczeń Flo.
-Mocna, słaba...to mało ważne. Szkoda, że nie jesteś kimś szalenie interesującym. - zasmuciła się, bidulka. Znowu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Pią Paź 25, 2013 5:55 pm

-W takim razie przepraszam za molestowanie seksualne, spowodowane wzmianką o mojej bieliźnie- powiedział sucho i ironicznie, wiedząc, że to w 99% nie zaliczało się pod wyżej wymienione przestępstwo. Spoglądał na twarz czerwonowłosej i chwycił się oburącz za twarz od dołu.
-Ooooh? Cóż za piękny smutek i zniechęcenie na Twej twarzyy~- powiedział, mrużąc oczy, jak gdyby patrzenie na Florence sprawiało mu jakąś chorą przyjemność. Czyżby udało mu się zdusić i zniszczyć czerwony niczym jej koronkowa bielizna temperament?
-No czy zło z Ciebie jakieś, to nie wiem, ale moce masz iście szatańskie- skwitował, skinąwszy głową. Nie lubił czytania w myślach, teraz był w sumie więźniem własnego umysłu, nie mógł myśleć zbyt wiele. Na przykład o swej fobii. Albo innych rzeczach, których Florence wiedzieć nie powinna.
Zrobił kilka kroków w kierunku dziewczyny i stanął dwa metry przed nią. Po chwili wyjął z kieszeni te majtki, które przywołał wcześniej, naprężył ich gumkę niczym łuk i wystrzelił w kierunku Flo, celując w jej twarz, a przed wystrzałem szybko zmieniając cel na kubek z kawą.
-Widzisz, Ty masz swoje zboczenia, a ja ich odczytać nie mogę, bo nie potrafię czytać w myślach. Masz niewątpliwie najważniejszą i najbardziej nobilitującą chwilę w swym życiu w tej szkole. Wiesz o mnie więcej, niż ja o Tobie- rzekł, szczerząc się. Na razie jeszcze się powstrzymywał, jednak jeśli dziewczyna wyczyta za dużo informacji z jego głowy i mu je wyłuszczy, możliwe, że zrobi coś niezbyt miłego Florence.
-Ooooh? Nie jestem? No cóż, nie stanę na rzęsach, byś zmieniła zdanie. Jak sobie myślisz, tak se myśl dalej- odpowiedział, obserwując z czystą rozkoszą smutek na jej twarzy. Bawiło go to nawet. Tak, był sadystą, złośliwcem i psycholem. Ale co z tego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Sob Paź 26, 2013 10:42 am

Tak bardzo zapragnęła w nim czymś rzucić w tej chwili.
-Aghr. - mruknęła niezrozumiale pod nosem, zaciskając dłonie w piąstki. Ah, ten wielki gniew Flo. Powalający wręcz. - Sam jesteś molestowanie seksualne, to nie miało z tym nic wspólnego.
Załamka. Z a ł a m k a. Nic dziwnego, że czerwonowłosa nie wychodzi na świat, skoro wystarczyło tylko, że raz zapragnęła relaksu na szczycie wieży i trafiła na taki oto specyficzny okaz człowieka.
Gdzie się podziali szarzy, nudni ludzie?
-Żadne zniechęcenie. - odpowiedziała, patrząc na niego jak na idiotę. Że ona i zniechęcenie? Nigdy w życiu! Nie, nie, nie. Floyd musi być silna i nie dać się ugiąć, o! - Zastanawiam się tylko jak inni ludzie z Tobą wytrzymują. - prychnęła wojowniczo, żałując, że nie ma tu żadnej doniczki. Nawet takiej malutkiej. Najmniejszej doniczki świata, byle, by była.
Uwielbiała rzucać doniczkami w facetów, takie hobby.
-Szatańskie moce, żeby tępić idiotów. - mruknęła cicho i chciała coś jeszcze dodać, ale jakoś jej nie wyszło, bo stała się celem dla Strzelających Majtasów. Przewróciła oczyma, gdy mężczyzna w nią celował, robiąc znudzoną minę. Serio? Jakiej reakcji się spodziewał? Przecież etap szkoły podstawowej był już za nimi, ehh.
-Łaaa, bombardują. - stwierdziła bez entuzjazmu, ożywiając się jednak przy jego kolejnych słowach. - Tak, tak, oczywiście... Tylko wiesz, że z tym "robieniem czegoś niemiłego" będziesz miał problem, prawda? Tak nieśmiało Ci przypomnę, że umiem czytać w myślach, nie wiem, czy zauważyłeś.
Czemu nie mogli siąść na kocu i porozmawiać jak normalni ludzie?
-O, stawanie na rzęsach mogłoby być ciekawe.
Spodobał jej się ten pomysł. Serio fajny!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Nie Paź 27, 2013 11:37 am

-Ehe ehe ehe- zaśmiał się pod nosem, widząc reakcję Florence. On doskonale zdawał sobie sprawę, że nie było to żadne molestowanie, jednak chciał zirytować dziewczynę. Przysiadł sobie, opierając się plecami o balustradę tarasu.
-Wytrzymywać będą musieli, w końcu jestem nauczycielem~- wyszczerzył się, bawiąc się swymi włosami. On miał głęboko gdzieś to, co o nim myśleli inni. To, czy był 'fajny' czy 'głupi' zlewał ciepłym moczem. Liczyło się tylko, by mieć ubaw z innych. Po chwili ziewnął i przeciągnął się. Z jednej strony, od Florence bił chłód i negatywne uczucia. Z innej jednak, nawet raz nie spróbowała go wygonić, lub pójść sobie z tarasu. To dziwne, zazwyczaj gdy się kogoś nie lubi to się od niego oddala w tempie natychmiastowym.
-Ach, muszę przestać myśleć. Bo, jak sama widzisz, myśli same mi się kłębią w głowie- powiedział, przestając się uśmiechać. Teraz w głowie stworzył obraz Florence w aktualnym ubiorze. Następnie nałożył jej na głowę papierową torbę. Ubrał ją w kurtkę, owinął szalikiem i zamknął ją w kartonie. Ciekawiło go, czy odczyta tę metaforę prawidłowo.
-Może i bym to zrobił, gdyby obchodziło mnie Twoje zdanie na mój temat, psychol..ożko- dodał na zakończenie, przymykając oczy, jak gdyby chciał uciąć sobie drzemkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Nie Paź 27, 2013 6:09 pm

-Jasne, śmiej się z biednej, naiwnej Flo. - nadąsała się lekko, niczym mała dziewczynka. Random Nauczyciel to zło wcielone, oj tak, tak. Oby spadł z tej balustrady, o! Prawdopodobieństwo, że zawali się akurat, gdy on się o nią opiera, było dość wysokie, co wprawiało Flo w wyjątkowo dobry nastrój.
-Ależ kto powiedział, że ja Cię nie lubię. - zrobiła facepalma. Musiała go zrobić, czuła taką wielką potrzebę. - Jesteś irytujący, ale w gruncie rzeczy dość sympatyczny. - uświadomiła mu, wzruszając ramionami.
No, pojechała po całości. Radek raczej się z tego nie ucieszy. Ba, raczej na pewno nie. Uśmiechnęła się lekko pod nosem, stwierdzając, że psycholog z niej koszmarny. Ale przynajmniej dobrze się bawi! Co prawda z panem Randomem Nauczycielem, no ale, towarzystwa się nie wybiera, czasem ono po prostu samo się zjawia i zaczyna w Ciebie strzelać majtkami dwunastolatki.
-Nie da się przestać myśleć... - stwierdziła filozoficznie i chciała kontynuować, ale zamiast tego parsknęła głośnym śmiechem. Wizja samej siebie zapakowanej w karton była piękna. Aż łezki jej poleciały normalnie. - O matko, hahaha. Rozumiem, że mam się zamknąć i najlepiej zniknąć, żeby mnie nie było, ale... - znów parsknęła śmiechem, wciąż rozbawiona. Zamknęła oczy i wyobraziła sobie Radka nagusieńkiego,ubranego tylko w majtki dwunastolatki i tą myśl posłała mężczyźnie, wprost do jego pokręconej główki. Nie miała żadnego konkretnego celu, nie widziała w tym żadnych sensów, ale...w sumie przy Randomie Nauczycielu nic nie miało sensu.
-Jesteś taki okrutny.- westchnęła z udawanym bólem, robiąc minę cierpiętnicy. Nie, żeby się spodziewała takiej odpowiedzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Pon Paź 28, 2013 6:45 pm

-Oooh? Chyba nie bierzesz moich żartów do siebie? Jeśli tak, to nawet dobrze- powiedział, odchodząc od balustrady i idąc w kierunku ławeczki, by dać odpocząć nogom. Chciał sobie usiąść, bo już się tyle nachodził, że wszelkie joggingi i inne wysiłkowe sprawy miał już na dziś za sobą.
-Mogę i być bogiem seksu, mi to serio nie robi różnicy- zaśmiał się, kręcąc głową z politowaniem. Florence chyba nie do końca wiedziała, na czym polega postrzeganie opinii przez czerwonowłosego. On ją po prostu wpuszczał jednym uchem, a drugim wypuszczał. Cóż, jednak skoro już tu był tak długi czas, mógł potłumaczyć swe podejście do ludzi jak krowie na rowie.
-Hmm? Czyżbyś znowu grzebała mi w głowie?- spytał niewinnie, spoglądając na śmiejącą się Florence. Przecież on tylko myślał sobie, jak to by ona wyglądała tak, jak by jej widać nie było. No cóż, to było trochę nie fair, ale chyba przekaz trafił.
-Mrrr- zamruczał, widząc siebie w majtkach, które wyglądały, jakby gumka miała komuś wyłupić oko po pęknięciu.
-Nie wiedziałem, że tak dobrze mi w dziecięcej bieliźnie- stwierdził, obmacując się po klatce piersiowej i wszędzie indziej.
-Ooooh, ten widok jest pięękny~- powiedział na głos, wzdychając głośno i przeciągle, jak gdyby ktoś mu sprawiał przyjemność. Tak zresztą było, lubił swoje ciało, a w tych majtaskach wcale nie wyglądało tak tragicznie. Ba, nawet całkiem nieźle.
-Nie mam w zamyśle być okrutny, to bardziej wynika samo z siebie- mrugnął jednym okiem do czerwonowłosej, szczerząc się dziwnie i wystawiając język. Co jak co, ale złośliwy i niemiły to Radek lubił być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Florence Frederica Floyd
Psycholog
avatar

Pisces Liczba postów : 114
Join date : 17/10/2013
Age : 21
Skąd : Zielona Góra <3

PisanieTemat: Re: Stary taras   Wto Paź 29, 2013 1:13 pm

-Spokojnie, Twoje super żarty mnie nie ruszają. - powie mu prawdę, po co biedaczysko ma się o nią martwić.  
Bogiem seksu? Co? Florencja zmarszczyła brwi, zastanawiając się, czy powinna rozmyślać teraz nad niekoniecznie zdrową psychiką mężczyzny czy olać swoje psychologowe obowiązki i pójść coś zjeść, bo zaczynało jej burczeć w brzuchu.
Drugie rozwiązanie brzmiało o wiele, wiele lepiej. Może...spaghetti?
-Tak, tak, kształtny tyłek. - stwierdziła z uznaniem, kiwając potwierdzająco główką. - Prawie jak mój.
Uśmiechnęła się radośnie - ah, te jej nagłe zmiany humoru - i kucnęła przy kocu, po czym zaczęła zgarniać z niego swoje rzeczy. Puste opakowanie po ciastkach, książka... Kurde, nic nie zdążyła przeczytać.
-Okej, skarbie. Będę uciekać, miło było poznać, ale obiadek nie będzie na mnie czekał. - oznajmiła czerwonowłosemu, składając swój super fioletowy kocyk. Uśmiechnęła się do Randoma Nauczyciela i pomachała mu ręką na pożegnanie. - Pomyślnych łowów, Radku.
Na pożegnanie posłała mu jeszcze swoje wyobrażenie: jego z dzidą przed bandą skulonych w jakimś rogu dwunastolatek ubranych tylko w majtki z misiami. Parsknęła cicho i zniknęła w klapie. Jedzenie czeka!
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Radek
Nauczyciel Matematyki
avatar

Aquarius Liczba postów : 169
Join date : 13/10/2013
Age : 22
Skąd : Poznań

PisanieTemat: Re: Stary taras   Wto Paź 29, 2013 5:22 pm

-A to szkoda- odpowiedział bez żadnych emocji w głosie. Każdy prędzej, czy później poczuje jakieś ukłucie w sercu, które zaboli. Jeśli jednak Florence takowego nie poczuła, to trudno. Może jeszcze poczuje, albo ukryła je skrzętnie pod maską... radości?
-Nie porównam, bo nie widziałem- powiedział, bez jakiejkolwiek żądzy w głosie. Po prostu stwierdził fakt. Po chwili Florence zaczęła się zbierać na jedzenie.
-Oooh? To smacznego życzę~-powiedział dość miło jak na niego, jednak uśmiech, który zagościł na jego twarzy sygnalizował, że raczej nie doszło do jakiegoś ocieplenia relacji. Gdy podczas odchodzenia Flo, zobaczył w swym umyśle pewną myśl, uśmiechnął się sam do siebie. Czyżby była to jakaś wizja prorocza?
-Pięęękne~-powiedział, siadając na chwilę pod ścianą. Po chwili, upewniwszy się, że Florence już nie ma prawa być pod klapą, Radek zszedł i podążył swoją drogą.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alex Moore
Klasa Piąta
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 18/10/2013

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 31, 2013 6:23 pm

Dla kogoś ze zdolnością do manipulacji polem magnetycznym, prosty zamek w nieskomplikowanej klapie nie stanowił większej przeszkody. Po prawdzie Alexowi bardziej przeszkadzała wycieczka po drabinie, no ale dla nauki trzeba się poświęcić. Pierwsze zostały poświęcone szkolne reguły, które zdawały się sugerować, że wstęp na to miejsce jest wzbroniony. Oczywiście Alex nie zamierzał przejmować się takimi drobnostkami. Miał w końcu coś do roboty. Po przejściu przez skrzypiącą klapę, chłopak wyprostował się i rozejrzał wokół nieco obojętnie. Cóż, widok jak widok. Był wieczór, więc chłopak zadygotał lekko, jednak mag nie był dość dziecinny, by używać swoich mocy tylko dlatego, że owiał go chłodny wiatr. Tracąc zainteresowanie scenerią i warunkami atmosferycznymi, Alex Moore zaczął rozpakowywać zawartość torby, którą przytargał ze sobą z samych lochów. Zawartość nie była specjalnie ciekawa. Masa drutów i małych pudełeczek, kawał miedzianego pręta i kilka prostych narzędzi. Alex zastanawiał się nad zapytaniem szkoły o zgodę na rozpoczęcie instalacji, ale wyleciało mu to z głowy.
- Na pewno nie będą mieli nic przeciwko, a przecież nikt nie może oczekiwać, że wrócę się taki kawał, żeby pytać o takie trywialne rzeczy - powiedział do siebie z przekonaniem i zaczął budowę podstawy do swojego projektu. Komu będzie przeszkadzać jedna mała antena? Chłopak znalazł kilka prac niemagicznych naukowców i postanowił przetestować działanie ich teorii. Chociaż sam mógł przewidywać pogodę z precyzją nieosiągalną dla niemagicznych urządzeń, to ciekawiły go możliwości nauki w tej dziedzinie. Chłopak nie ryzykował, w końcu wieża miała swoje lata, dlatego przymocował swój odbiornik tak, żeby nie zlecieć z budowli. Nie miał pewności, czy udałoby mu się przeżyć taką wycieczkę w dół. Podczas instalacji, młody amator szalonej nauki dokładnie rozejrzał się po całej wieży, głównie szukając przedmiotów, które mogłyby zakłócić jego eksperyment.

A może przy okazji znajdzie dynię~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marika
Klasa Piąta
avatar

Liczba postów : 97
Join date : 17/10/2013

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Paź 31, 2013 6:26 pm

MG:
No cóż, mimo że chłopak tu przyszedł nie znalazł w tym miejscu żadnej dyni. Nic nie było widać. Nie pojęte, jest to jak trudne były to zagadki!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Maj 08, 2014 3:45 pm

Hyde i Bellandy znajdowali się tuż pod klapką prowadzącą na taras. Drewno, z którego zbudowana była podłoga skrzypiało przeraźliwie pod ciężkimi butami. Veto wbiegł po drabince ustawionej względem podłogi pod kątem 60 stopni i pchnął barkiem klapę. Kłódka puściła, a drzwiczki otworzyły się z hukiem. Uklęknął i podał rękę znajdującej się poniżej dziewczynie, aby pomóc jej wejść.

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bellandy
Klasa Szósta
avatar

Aries Liczba postów : 12
Join date : 07/05/2014
Age : 22
Skąd : Wa-wa

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Maj 08, 2014 3:57 pm

-Dziękuję - powiedziała gdy Veto podał jej rękę by pomóc jej wejść wyżej. Gdy ich dłonie się dotknęły, dziewczyna lekko się zarumieniła.

-Jak tu jest przepięknie... - westchnęła cicha sama do siebie.

Widok zaparł jej dech w piersiach. Otworzyła lekko usta w uśmiechu. Widać było calutki ogromny teren szkoły i otaczające go pasma gór. Słońce już niemal całkowicie zaszło, dając lekką, pomarańczową łunę nad ich szczytami. Było przepięknie.

Bel kompletnie zatraciła się w podziwianiu widoków, lecz chwile później przypomniało jej się, po co tu przyszła. Zamrugała kilka razy oczami, po czym odwróciła się do Strażnika

-Tak więc...rozumiem że mam zacząć szukać tej zarazy, czyż nie? - powiedziała zadziornie i uśmiechnęła się. Przeczuwała, że może być całkiem zabawnie. Duża wysokość na której się znajdowali mogła tylko uwydatnić efekt jej magicznych możliwości. Dziewczyna nie miała lęku wysokości - całe szczęście, bo do ziemi było naprawdę daleko.

_________________


It's not as easy as it seems to be.


Ostatnio zmieniony przez Bellandy dnia Czw Maj 08, 2014 10:42 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Guardian
Strażnik Szkoły
avatar

Liczba postów : 145
Join date : 24/02/2014

PisanieTemat: Re: Stary taras   Czw Maj 08, 2014 4:07 pm

Hyde obserwował zachwycającą się widokami Bellę nie mówiąc ani słowa. Gdy powiedziała o celu, ten postanowił wytłumaczyć.
-Podejrzewam, iż jeden z uczniów wrzucił Pudełeczko-Zjawę gdzieś na szczyt wieży, korzystając z magii. Te ustrojstwo wytwarza w nocy zjawę, która może trochę naknocić wokół siebie.
To chyba tyle tłumaczenia. Powinna się teraz wdrapać po zewnętrznej ściance, aż na dach. Właśnie tam znajdowało się kilka wnęk, w których może znajdować się urządzenie. Veto spuścił wzrok do dołu, aby nie spoglądać na pośladki wspinającej się dziewczyny. Bardziej zastanawiały go jej zdolności, których użyje, aby osiągnąć cel.

_________________
Głos i hymn Hyde'a
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary taras   

Powrót do góry Go down
 
Stary taras
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: St. Francesa :: Wieże :: Wieża Południowa-
Skocz do: